|
Istota nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego Istotą nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego jest postawa ufności wobec Boga i miłosierdzia wobec bliźnich. Ufność w tym nabożeństwie rozumiana jest jako wewnętrzna postawa wobec Boga, która wyraża się w pełnieniu Jego woli. Taką postawę warunkuje szereg cnót, z których najważniejsze to: wiara, nadzieja i miłość oraz pokora i skrucha. Ufność wyrasta z poznania tajemnicy miłości miłosiernej Boga wobec człowieka. Nie jest ona postawą emocjonalną, uczuciem czy aktem intelektualnym uznającym za prawdę Boże objawienie, ale jest to całożyciowa postawa człowieka wobec miłosiernego Boga, wypowiadająca się w pełnieniu Jego woli. Słowa: Jezu, ufam Tobie - umieszczone w podpisie obrazu - są właściwą odpowiedzią człowieka na poznanie tajemnicy miłosierdzia Bożego i doświadczenie jej we własnym życiu. Ufność stanowi o istocie nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego tak dalece, że bez tej postawy nie może być mowy o kulcie Miłosierdzia Bożego, jakiego sobie życzył Pan Jezus. Każda z form kultu przekazanych przez św. Faustynę dopiero wówczas będzie autentycznym aktem nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego i przyniesie oczekiwane owoce (m. in. spełnienie Jezusowych obietnic), jeśli będzie wypływać z postawy wewnętrznego zaufania wobec Boga. Ufność jest tak zasadniczym aktem nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, że już sama jedna, bez praktyki konkretnych form kultu, gwarantuje osiągnięcie łask związanych ogólnymi obietnicami, jakie Pan Jezus związał z tym nabożeństwem. Łaski z Mojego miłosierdzia - powiedział - czerpie się jednym naczyniem, a nim jest ufność. Im dusza więcej zaufa, tym więcej otrzyma (Dz. 1578). Miłosierdzie wobec bliźnich jest - obok ufności - drugim istotnym elementem tego nabożeństwa. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim - przypomina Pan Jezus przez Siostrę Faustynę podstawowy chrześcijański obowiązek - nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu Mojemu (Dz. 742). Pan Jezus pragnie, aby Jego czciciele spełnili w ciągu dnia przynajmniej jeden akt miłosierdzia wobec bliźnich z miłości ku Niemu przez dobry czyn, słowo lub modlitwę. Wyjaśnił też, że większą zasługę ma miłosierdzie wobec duszy i dodał, że na to nie potrzeba zasobów materialnych. Miłosierdzie może i powinien świadczyć każdy człowiek. Jest to wymaganie, jakie przed każdym ochrzczonym stawia Ewangelia. Dzięki niemu nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego nie ma charakteru dewocyjnego, ale jest głęboko przeżytą postacią chrześcijańskiego życia. Nowe formy kultu Bożego Miłosierdzia Podstawą wyodrębnienia nowych form kultu Miłosierdzia Bożego są określone obietnice, jakie Pan Jezus do nich przywiązał, pod warunkiem ufności w dobroć Boga i miłosierdzia względem bliźnich. Obraz Miłosierdzia Bożego
Siostra Faustyna o tym wydarzeniu powiedziała najpierw spowiednikowi, który zinterpretował je symbolicznie i powiedział: Maluj obraz Boży w duszy swojej (Dz. 49). Lecz gdy odchodziła od konfesjonału, Pan Jezus wyjaśnił: Mój obraz w duszy twojej jest. (...) Chcę, aby ten obraz, który wymalujesz pędzlem, (...) był uroczyście poświęcony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, ta niedziela ma być świętem Miłosierdzia (Dz. 49). Odtąd Siostra Faustyna nie miała już wątpliwości, że Pan Jezus prosi o obraz materialny, ale miała wiele trudności, by spełnić to życzenie, ponieważ sama nie umiała malować ani nie znała nikogo, kto by jej w tym pomógł. Gdy tę sprawę przedstawiła matce przełożonej, ta prosiła o jakiś znak z nieba potwierdzający prawdziwość objawienia. Pan Jezus powiedział: Dam [to] poznać przełożonym przez łaski, których udzielę przez ten obraz (Dz. 51). Pod koniec 1932 roku Siostra Faustyna wyjechała z Płocka do Warszawy, a wizja obrazu Jezusa Miłosiernego nie została jeszcze utrwalona na płótnie. Pan Jezus przynaglał więc ją, mówiąc: Jeżeli zaniedbasz sprawę malowania tego obrazu i całego dzieła miłosierdzia, odpowiesz za wielką liczbę dusz w dzień sądu (Dz. 154).
Mając tak dokładne instrukcje, wiadomo, jak malować obraz Jezusa Miłosiernego, a mimo to pojawiło się wiele nieprawidłowych wizerunków. Najczęściej pomijane są słowa umieszczone w podpisie obrazu: Jezu, ufam Tobie. Czasem można spotkać domalowane Serce lub koronę na głowie dla podkreślenia, że promienie wyszły z Serca, a Jezus przedstawiony na obrazie jest Królem Miłosierdzia. W licznych reprodukcjach podpis: Jezu, ufam Tobie umieszczono pod samym obliczem Chrystusa, a w obrazach malowano tylko część Jego postaci. Obok malowanych obrazów Jezusa Miłosiernego można również spotkać rzeźby, płaskorzeźby czy też wizerunki wykonywane różnymi nowoczesnymi technikami. Do kultu winny być jednak oddawane obrazy, ponieważ Pan Jezus wskazał na taki rodzaj swego wizerunku, gdy mówił: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie (Dz. 47). Teologiczne znaczenie tego obrazu ks. M. Sopoćko wiąże się z życzeniem Pana Jezusa, aby obraz był poświęcony i publicznie uczczony w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. W tę niedzielę - od czasu Soboru Trydenckiego - czytany jest fragment Ewangelii według św. Jana, mówiący o ukazaniu się Pana Jezusa Apostołom w Wieczerniku i ustanowieniu sakramentu pokuty. Obraz ukazuje więc zmartwychwstałego Chrystusa, przynoszącego pokój, odpuszczenie grzechów i wszelkie łaski za cenę swej męki i śmierci krzyżowej, której ślady nosi na swoim ciele i jako znak tożsamości pokazuje je uczniom. Strumienie krwi i wody płynące z przebitego Serca (niewidocznego na obrazie) oraz rany na dłoniach i stopach przywołują wydarzenia z Wielkiego Piątku. Charakterystyczne dla tego obrazu są owe dwa promienie: czerwony i blady. Pan Jezus zapytany o ich znaczenie wyjaśnił: Te dwa promienie oznaczają krew i wodę. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz (Dz. 299). Te dwa promienie symbolizują więc sakramenty święte, Kościół święty zrodzony z przebitego boku Chrystusa i dary Ducha Świętego, którego biblijnym symbolem jest woda. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie - mówił Pan Jezus - bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga (Dz. 299).
Ufność w pismach św. Siostry Faustyny oznacza całożyciową postawę człowieka wobec Boga, na którą składa się szereg cnót warunkujących owo zawierzenie, a więc: wiara, nadzieja, miłość, a z cnót moralnych: pokora i skrucha. Chodzi więc tutaj o postawę dziecka wobec kochającego ojca, które w sposób bezwarunkowy mu się powierza. Postawa ufności wobec Boga - o której mowa w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego - nie jest jakimś pobożnym uczuciem czy intelektualną akceptacją prawd wiary, ale bardzo konkretną postawą, która na zewnątrz wypowiada się w pełnieniu woli Bożej zawartej w przykazaniach, obowiązkach stanu czy rozpoznanych natchnieniach Ducha Świętego. Człowiek ufający wie, że wola Boża jest dla niego samym miłosierdziem, dlatego z miłością stara się ją przyjmować i pełnić w swoim życiu. Obraz przypomina także o podstawowym obowiązku chrześcijańskim, jakim jest czynna miłość bliźniego. Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny (Łk 6, 36)- mówił do swoich uczniów Jezus. Tak więc obraz przedstawiający miłosierdzie Boga przypomina zarazem ewangeliczne wezwanie, aby się stawać "na obraz Boga" przez spełnianie aktów miłosierdzia wobec bliźnich. Pan Jezus powiedział do Siostry Faustyny, a przez nią do wszystkich czcicieli Miłosierdzia Bożego, że obraz ma przypominać żądania Jego miłosierdzia, bo nawet wiara najsilniejsza, nic nie pomoże bez uczynków (Dz. 742). Żądam od ciebie uczynków miłosierdzia - mówił - które mają wypływać z miłości ku Mnie. Miłosierdzie masz okazywać zawsze i wszędzie bliźnim, nie możesz się od tego usunąć ani wymówić, ani uniewinnić. Podaję ci trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy - czyn, drugi - słowo, trzeci - modlitwa; w tych trzech stopniach zawiera się pełnia miłosierdzia i jest niezbitym dowodem miłości ku Mnie. W ten sposób dusza wysławia i oddaje cześć miłosierdziu Mojemu (Dz. 742). Pan Jezus pragnie, aby Jego czciciele wykonali w ciągu dnia chociaż jeden akt miłosierdzia wobec bliźnich z miłości ku Niemu.
Jeszcze za życia Siostra Faustyna otrzymała zapewnienie od Pana Jezusa, że obraz ten pociągnie wiele dusz do Boga i przez niego miłosierdzie Boże działa w duszach (por. Dz. 1379). W kwietniu 1938 roku zapisała w Dzienniczku: Dziś ujrzałam chwałę Bożą, która płynie z obrazu tego. Wiele dusz doznaje łask, choć o nich głośno nie mówią. Choć różne są koleje jego, Bóg otrzymuje chwałę przezeń, i wysiłki szatana, i złych ludzi rozbijają się i obracają w nicość. Mimo złości szatana, miłosierdzie Boże zatriumfuje nad całym światem i czczone będzie przez wszystkie dusze (Dz. 1789). Pierwsze obrazki Jezusa Miłosiernego wyszły w Krakowie w oficynie Cebulskiego. Obrazki te - pisała Siostra Faustyna do ks. M. Sopoćki - są nie tak ładne (...). Kupują je ci, których pociąga łaska Boża i tu Bóg sam działa. Zgromadzenie nasze dosyć już ich zakupiło. Matka Irena rozpowszechnia te obrazeczki i książeczki. Mówiłyśmy, że nawet przy furcie będziemy je rozdawać. Obrazki, o których pisze św. Siostra Faustyna, były reprodukcją kopii obrazu Kazimirowskiego, który wykonała Łucja Bałzukiewiczówna. Bardzo szybko obrazki Jezusa Miłosiernego rozchodziły się w czasie II wojny światowej. W Wilnie fotograf Nowicki na zlecenie ks. Sopoćki wykonał tysiące odbitek fotograficznych o różnej wielkości, które m. in. wszywane były do czapek żołnierskich. Wielu artystów malowało obrazy do kościołów wzorując się na wizerunku Kazimirowskiego, bądź tworząc je według własnej wizji artystycznej. Reprodukcje obrazków Jezusa Miłosiernego drukowane były w licznych nakładach, rozdawane w domach zakonnych, kościołach, wysyłane z paczkami do więzień i obozów koncentracyjnych. Po wojnie, w latach 50. na konferencji Episkopatu zgłoszono zastrzeżenia, że upowszechniany obraz Jezusa Miłosiernego pochodzi z prywatnych objawień, których wiarygodność nie została stwierdzona przez Kościół. Episkopat zalecił więc roztropność w postępowaniu z obrazem Jezusa Miłosiernego według wizji Siostry Faustyny. Żeby jednak był jakiś obraz Miłosierdzia Bożego, które czczone jest w Kościele od początku, postanowiono zorganizować konkurs na obraz przedstawiający Jezusa ukazującego się Apostołom w Wieczerniku po zmartwychwstaniu i ustanawiającego sakrament pokuty. Ten konkurs w roku 1954 zorganizował ks. M. Sopoćko, który zaprosił do niego również Adolfa Hyłę, autora bardzo wielu obrazów Jezusa Miłosiernego, w tym także słynącego już wtedy łaskami obrazu z kaplicy w Krakowie-Łagiewnikach. Malarz A. Hyła odmówił udziału w tym konkursie, gdyż uważał, że jest to pójście na kompromis, który nie służy sprawie kultu Miłosierdzia Bożego. W liście do ks. M. Sopoćki pisał: Kompromisem tym m. in. ma być takie skomponowanie obrazu Chrystusa Miłosiernego, by jednocześnie przedstawiał scenę z Jego życia opisaną w Ewangelii i szereg szczegółów z wizji Siostry Faustyny. Wynikiem jednak tego kompromisu jest obraz, który sceny ewangelicznej nie przedstawia, a pojęcie Miłosierdzia Bożego zacieśnia. Wszak według Ewangelii (J 20, 19-24) Pan Jezus po wejściu przez drzwi zamknięte do Wieczernika powitał zebranych uczniów słowami: "Pokój wam!", pokazał im rany rąk i boku, tchnął na nich Ducha Świętego oraz wypowiedział słowa, którymi ustanowił sakrament pokuty. W obrazie z tego wszystkiego jest tylko posadzka i drzwi Wieczernika, ale sam Chrystus robi co innego: pokazuje promienie Krwi i Wody tryskające z Jego boku oraz błogosławi. Równocześnie obraz ten ogranicza pojęcie miłosierdzia Bożego wyrażone w wizji Siostry Faustyny, bo zacieśnia je tylko do miłosierdzia objawiającego się w sakramencie pokuty. Konkurs wygrał obraz pędzla Ludomira Ślendzińskiego. Właśnie ten obraz 5 października 1954 roku, mimo iż wzbudzał pewne zastrzeżenia artystyczne, został dopuszczony do kultu przez Komisję Główną Episkopatu Polski. Wcześniej Komisja Artystyczna Archidiecezji Krakowskiej oceniła obrazy Jezusa Miłosiernego pędzla Antoniego Michalaka i Tadeusza Okonia. W protokole z 29 czerwca 1954 roku w punkcie 2. zapisano zdanie: Obraz p. Okonia zbyt przypomina obrazy p. Hyły, od których należy w myśl założenia odstąpić.Właśnie to zdanie nawiązujące do obrazu Hyły bywa chyba mylone z oceną obrazu A. Hyły z sanktuarium w Krakowie-Łagiewniakch. Ksiądz J. Chróściechowski, a za nim inni autorzy cytują zdanie z jakiegoś listu ks. Sopoćki, w którym mowa jest o protokole Komisji Artystycznej Archidiecezji Krakowskiej właśnie z dnia 29 czerwca 1954 roku, która orzekła, że należy od niego (obrazu Hyły) się odwrócić ze względu na niedopuszczalny w obrazach kultowych jego feminizm oraz brak zharmonizowania z liturgią Niedzieli Przewodniej, z którą to obraz winien się łączyć. Poszukiwania osobnego protokołu z oceny obrazu Hyły (z 29 czerwca 1954 roku) w Archiwum Kurii Krakowskiej nie potwierdziły tej informacji; także uczestniczący w komisji ks. prof. Adam Bochnak w czasie rozmowy z s. Beatą Piekut ZMBM i s. Elżbietą Siepak ZMBM nie przypominał sobie faktu osobnej oceny obrazu Jezusa Miłosiernego z sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach. Stąd można wnioskować, że zdanie z protokołu oceny obrazów Michalaka i Okonia zostało potraktowane jako ocena również obrazu Hyły. Być może - jak przypuszcza ks. prof. Bochnak - ks. Sopoćko poprosił jeszcze kogoś z Komisji i na miejscu w Łagiewnikach oceniono obraz Hyły, ale nie była to oficjalna komisja powołana przez Kurię. W roku 1959 wyszła Notyfikacja zabraniająca szerzenia kultu Miłosierdzia Bożego w formach przekazanych przez Siostrę Faustynę. Dokument pozostawiał roztropności duszpasterzy kwestię usuwania z kościołów obrazów Jezusa Miłosiernego. W tym czasie z wielu świątyń usunięto obrazy, ale były i takie - w których obrazy pozostały, a wierni nadal przed nimi się modlili. Po odwołaniu Notyfikacji obrazy Jezusa Miłosiernego powróciły do kościołów. Dzisiaj chyba już nie ma kraju, w którym by nie było obrazu namalowanego według wizji, jaką miała św. Siostra Faustyna. Najbardziej znany jest obraz z sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, pędzla Adolfa Hyły, ofiarowany do zakonnej kaplicy Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia jako wotum artysty za ocalenie rodziny z wypadków wojennych. Pierwszy jego obraz poświęcił krakowski spowiednik Siostry Faustyny o. J. Andrasz SI 7 marca 1943 roku. Ponieważ obraz ten nie mieścił się w ołtarzu, gdzie był wystawiany na nabożeństwa ku czci Miłosierdzia Bożego, dlatego przełożona klasztoru m. Irena Krzyżanowska zamówiła u A. Hyły drugi obraz, który wielkością i kształtem miał odpowiadać wnęce bocznego ołtarza. Równocześnie do krakowskiej kaplicy u lwowskiego malarza St. Batowskiego zamówiła obraz przełożona generalna Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia m. Michaela Moraczewska. Siostry były w kłopocie, bo nie wiedziały, który obraz powinien być w kaplicy. Z pomocą przyszedł kard. Adam Sapieha, który pewnego dnia przyjechał do Łagiewnik, by odpocząć w klasztornym ogrodzie. Korzystając z tej okazji, siostry przyniosły do rozmównicy dwa obrazy: Hyły i Batowskiego. Kardynał wysłuchawszy ich historii, powiedział: Jeśli obraz Hyły jest jako jego własne wotum - niech ten będzie w kaplicy, a dla obrazu Batowskiego obiecał znaleźć dobre miejsce (kościół Miłosierdzia Bożego na Smoleńsku w Krakowie). W pierwszą niedzielę po Wielkanocy, 16 kwietnia 1944 roku, o. J. Andrasz poświęcił nowy obraz Hyły, który wkrótce zasłynął łaskami. Jego kopie i reprodukcje rozeszły się po całym świecie, bo tak miały się spełnić słowa Pana Jezusa wypowiedziane do Siostry Faustyny już przy pierwszym objawieniu: Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie (Dz. 47). W pierwotnej wersji w tle postaci Pana Jezusa namalowany był łagiewnicki pejzaż, który - pod wpływem korespondencji z ks. M. Sopoćko - artysta zamalował, rysując pod stopami posadzkę, a w miejsce pejzażu ciemno-zielone tło.
Święto Miłosierdzia Bożego
Jakie racje przemawiają za ustanowieniem nowego święta w kalendarzu liturgicznym Kościoła? Podaje je Pan Jezus, mówiąc: Dusze giną mimo Mojej gorzkiej męki. Daję im ostatnią deskę ratunku, to jest święto Miłosierdzia Mojego. Jeżeli nie uwielbią miłosierdzia Mojego, zginą na wieki (Dz. 965). Ostatnią deską ratunku jest ucieczka do Miłosierdzia Bożego. By jednak z niej skorzystać, trzeba wiedzieć, że ona jest, trzeba poznać Boga w tajemnicy Jego miłosierdzia, a temu poznaniu sprzyja ustanowienie osobnego święta, bo ono zwraca szczególną uwagę na ten przymiot Boga.
W tym dniu obraz Miłosierdzia ma być uroczyście poświęcony i publicznie uczczony, a kapłani mają mówić kazania o miłosierdziu Bożym i budzić ufność w duszach. Wierni winni ten dzień przeżywać w duchu tego nabożeństwa, a więc w postawie ufności wobec Pana Boga i miłosierdzia względem bliźnich. Pierwsza niedziela po Wielkanocy jest świętem Miłosierdzia, ale musi być i czyn; i żądam czci dla Mojego miłosierdzia przez obchodzenie uroczyście tego święta i przez cześć tego obrazu (Dz. 742). Święto Miłosierdzia jest nie tylko dniem wielkiej czci Boga w tajemnicy Jego miłosierdzia, ale także dniem ogromnej łaski, ponieważ Pan Jezus związał z nim wielkie obietnice. Największa dotyczy łaski zupełnego odpuszczenia win i kar: Która dusza przystąpi do spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar (Dz. 699). Ta łaska - wyjaśnia ks. prof. I. Różycki - jest czymś znacznie większym niż odpust zupełny. Ten polega bowiem tylko na darowaniu kar doczesnych należnych za popełnione grzechy, ale nie jest nigdy odpuszczeniem samychże win. Najszczególniejsza łaska jest zasadniczo również większa niż łaski 6-ciu sakramentów z wyjątkiem sakramentu chrztu: albowiem odpuszczenie wszystkich win i kar jest tylko sakramentalną łaską chrztu świętego. W przytoczonych zaś obietnicach Chrystus związał odpuszczenie win i kar z Komunią świętą przyjętą w święto Miłosierdzia, czyli pod tym względem podniósł ją do rzędu "drugiego chrztu". Jest oczywiste, że Komunia święta przyjęta w święto Miłosierdzia musi być nie tylko godna, ale także spełniać podstawowe wymagania nabożeństwa do Miłosierdzia, by dawała całkowite darowanie win i kar. Trzeba tutaj wyjaśnić, że spowiedź nie musi być odprawiana w dniu święta Miłosierdzia, można to uczynić wcześniej; ważne jest to, aby dusza była czysta, bez przywiązania do jakiegokolwiek grzechu. Pan Jezus powiedział, że w tym dniu otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski; niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza, chociażby grzechy jej były jako szkarłat (Dz. 699). W tym dniu wszyscy ludzie, nawet ci, którzy wcześniej nie mieli nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego i dopiero się nawracają, mogą uczestniczyć we wszystkich łaskach, jakie Pan Jezus na to święto przygotował. Jego obietnice dotyczą nie tylko łask nadprzyrodzonych, ale i doczesnych dobrodziejstw, których zakres nie został ograniczony. Ludzie ufający mogą prosić o wszystko dla siebie i innych, byleby przedmiot modlitwy zgodny był z wolą Bożą, czyli dobry dla człowieka w perspektywie wieczności. Łaski potrzebne do zbawienia są zawsze zgodne z wolą Bożą, bo Bóg niczego tak nie pragnie, jak zbawienia dusz, za które Jezus oddał swoje życie. Tak więc w święto Miłosierdzia wszystkie łaski i dobrodziejstwa są dostępne dla wszystkich ludzi i wspólnot, byleby o nie z ufnością prosili. Najpierw święto Miłosierdzia za zgodą swych spowiedników obchodziła sama Siostra Faustyna już w 1934 roku (por. Dz. 280). Rok później przeżywała to święto w Ostrej Bramie, gdy po raz pierwszy wystawiono do czci publicznej obraz Jezusa Miłosiernego (por. Dz. 89, 420). W roku 1937 Pan Jezus prosił, aby w tym dniu w klasztorze w Krakowie była adoracja w intencji uproszenia miłosierdzia Bożego dla świata (Dz. 1070) i by kapłan powiedział kazanie o miłosierdziu Boga. Relacjonując przeżywanie tego święta, Siostra Faustyna zapisała: Niedziela Przewodnia, czyli święto Miłosierdzia. Rano po Komunii świętej dusza moja została zanurzona w Bóstwie; byłam złączona z trzema Osobami Boskimi w ten sposób, że jak byłam złączona z Jezusem, to równocześnie z Ojcem i Duchem Świętym. Dusza moja tonęła w niepojętej radości i dał mi Pan poznać całe morze i przepaść niezgłębionego miłosierdzia swego. O, gdyby to dusze zrozumieć chciały, jak bardzo ich Bóg miłuje! Wszystkie porównania, chociażby najczulsze i najsilniejsze, są tylko bladym cieniem w porównaniu z rzeczywistością. Kiedy byłam złączona z Panem, poznałam, jak wiele dusz uwielbia to miłosierdzie Boże. Kiedy poszłam na adorację, usłyszałam te słowa: Córko Moja umiłowana, zapisz te słowa, że: odpoczęło Serce Moje dziś w klasztorze tymť (Dz. 1073-1074). Wskutek wewnętrznych przynagleń Siostra Faustyna miała zamiar sama pojechać do Ojca Świętego, aby przedstawić mu żądania Pana Jezusa, ale ks. Sopoćko odradzał jej wyjazd do Rzymu, pisząc: Święto Miłosierdzia Bożego, którego się domaga Pan Jezus przez Siostrę, będzie ustanowione bez udania się Siostry do Ojca Świętego, zresztą osobiste udanie się Siostry do Rzymu sprawy nie posunęłoby naprzód, a mogłoby nawet zaszkodzić. Trzeba wprzód przygotować grunt, uświadomić ogół o potrzebie tego święta, spowodować zbiorową prośbę całego narodu naszego, a przede wszystkim naszych najczcigodniejszych Kardynałów, Arcybiskupów i Biskupów, a wówczas ustanowienie tego święta będzie tylko kwestią czasu. Z taką myślą ks. M. Sopoćko napisał rozprawkę pt.: Miłosierdzie Boże i przekazał biskupom zgromadzonym na Pierwszym Synodzie Plenarnym w Częstochowie (26-27 sierpnia 1936). Choć nie przyniosła ona oczekiwanych rezultatów, ks. Sopoćko nie ustawał w podjętych działaniach. Nadal pisał artykuły i rozprawy, aby od strony teologicznej uzasadnić potrzebę wprowadzenia takiego święta. W pracy Idea Miłosierdzia Bożego w liturgii podkreślał, że księgi liturgiczne często odwołują się do miłosierdzia Boga, a więc nie jest to idea nowa, ale mało znana wiernym. Wprowadzenie święta pozwoliłoby lepiej poznać ten przymiot Boga i wypraszać miłosierdzie dla świata, czego on tak bardzo zwłaszcza w tych czasach potrzebuje. Ksiądz Sopoćko nie tylko pisał, ale czynił także starania, aby spełnione zostało życzenie Jezusa. Na Kongresie Mariologicznym w Wilnie (1-3 lipca 1937)postawił wniosek, aby wysłać do Stolicy Świętej prośbę o ustanowienie święta Miłosierdzia. Wniosek został przyjęty, ale na wysłanie go do Rzymu nie zgodził się abp Romuald Jałbrzykowski twierdząc, że sprzeciwia się on zakazowi Stolicy Apostolskiej dotyczącemu wprowadzania nowych kultów. Korzystając z obecności w Wilnie abpa Franciszka Cortesi, ks. Sopoćko przedstawił mu sprawę święta Miłosierdzia Bożego. Rozmawiałem z Nuncjuszem o święcie Miłosierdzia Bożego - pisał do Siostry Faustyny - obiecał mi zastanowić się nad tym i potem mnie zawezwać do siebie w celu omówienia szczegółów. Nie wiem jeszcze, czy mówić mu, skąd ta myśl wyszła. Proszę również pomodlić się o światło dla mnie i dla Jego Ekscelencji Arcybiskupa Nuncjusza Cortesiego, który może zrobić bardzo dużo. Rola Siostry Faustyny rzeczywiście polegała głównie na modlitwie i składaniu ofiar w tej intencji. W liście do swego spowiednika pisała: Co się tyczy święta tego (...) nie mam ani cienia wątpliwości, jest to wyraźną wolą Bożą. Przez nas Bóg zapoczątkował swoje dzieło, kto je wykończy, nie trzeba nam dociekać, ale teraz robić to, co jest w naszej mocy, nic więcej. Po śmierci Siostry Faustyny ks. Sopoćko nie ustawał w pracy nad podjętym dziełem. W listopadzie 1938 roku pojechał do Częstochowy, by na konferencji Episkopatu Polski wręczyć biskupom memoriał, w którym wyliczył powody przemawiające za ustanowieniem święta Miłosierdzia i błogosławione skutki, jakie by stąd płynęły. Posługiwał się argumentami ściśle teologicznymi, ponieważ objawienia Siostry Faustyny nie były jeszcze zbadane przez Kościół, a wyraźną wolą Ordynariusza było, aby pozostały tajemnicą. W kwietniu 1939 roku ks. Sopoćko pojechał do Rzymu, aby tam przedstawić sprawę ustanowienia święta Miłosierdzia. Rozmawiał z Sekretarzem Stanu i był w Kongregacji Obrzędów, ale tam nie chciano z nim rozmawiać bez polecenia ordynariusza, który miał w tej kwestii zdanie zgoła odmienne. Okres II wojny światowej sprzyjał rozwojowi kultu Miłosierdzia Bożego, ale utrudniał działania zmierzające do ustanowienia święta. Mimo to ks. Sopoćko napisał i wydał kolejne dzieła. Traktat pisany po łacinie pt.: De misericordia Dei deque eiusdem festo instituendo ukazał się najpierw na powielaczu w Wilnie (1940), potem w USA (Detroit 1943) i dzięki staraniom prymasa Hlonda w Polsce już po wojnie (Warszawa 1947). On też w imieniu Episkopatu Polski przesłał go do Kongregacji Obrzędów w Rzymie w nadziei, że sprawa będzie przychylnie przyjęta. Przesłanie traktatu poprzedziła prośba biskupów polskich o zatwierdzenie święta Miłosierdzia (1946), która w roku 1947 została oficjalnie skierowana do Kongregacji Obrzędów. Poparli ją profesorowie Wydziałów Teologicznych i Seminariów Duchownych zebrani na Zjeździe Towarzystwa Teologicznego w Krakowie (8 kwietnia 1948). Ksiądz Sopoćko w tym czasie wydał kolejną pozycję O święto najmiłosierniejszego Zbawiciela (Poznań 1947), w której bronił idei ustanowienia tego święta, odpierał zarzuty i wskazywał na Niedzielę Białą (pierwszą po Wielkanocy) jako na najbardziej odpowiedni dzień w kalendarzu liturgicznym dla święta Miłosierdzia. Liczne prace teologiczne i zabiegi ks. M. Sopoćki przyczyniły się do upowszechnienia idei wprowadzenia święta Miłosierdzia wśród duchowieństwa i wiernych. W roku 1951 abp Eugeniusz Baziak w imieniu kard. Adama Sapiehy udzielił na 7 lat odpustu zupełnego wszystkim, którzy w Niedzielę Przewodnią nawiedzą klasztor Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Starania o wprowadzenie święta Miłosierdzia Bożego na 19 lat wstrzymała Notyfikacja Stolicy Apostolskiej zabraniająca szerzenia kultu w formach przekazanych przez Siostrę Faustynę. Był to czas głębokich studiów teologicznych nad tajemnicą miłosierdzia Bożego i posłannictwem św. Siostry Faustyny. Wtedy, na zlecenie kard. Karola Wojtyły, ks. prof. Ignacy Różycki przygotował teologiczne opracowanie pism Siostry Faustyny, w tym także kwestię wprowadzenia święta Miłosierdzia Bożego. W dyskusjach teologicznych przeciwnicy wprowadzenia tego święta powoływali się na przepisy liturgiczne, które nie dopuszczają żadnego święta w ciągu 7-miu niedziel Zmartwychwstania Pańskiego; na tradycję liturgii Kościoła, w której nie ma żadnego święta przymiotu Boga, a także na nieroztropną i sekciarską postawę niektórych czcicieli Miłosierdzia Bożego, dla których ważniejsza była nowenna przed świętem Miłosierdzia Bożego niż Triduum Sacrum i Oktawa Wielkanocna. Zdecydowanie więcej wśród teologów było zwolenników święta Miłosierdzia, którzy argumentowali swoje stanowisko na różne sposoby. Odpierali zarzuty przeciwników: powołując się na prawdy dogmatyczne, stwierdzali, że czcząc jakiś przymiot Boga, czcimy Jego samego; że zasady kalendarza liturgicznego są ustalone przez Kongregację Kultu Bożego i nie są dogmatami, a więc mogą być przez Kościół odwołane i jedna z siedmiu niedziel Okresu Wielkanocnego może być świętem Miłosierdzia. Przygotowanie do święta Miłosierdzia nie powinno przekreślać, ale podkreślać Triduum Sacrum i Oktawę Wielkanocną. Mocno akcentowano duszpasterski walor wprowadzenia tego święta, które w sposób szczególny zwraca uwagę wiernych na tajemnicę miłosierdzia Bożego i pomaga ludziom korzystać z Bożych darów tak hojnie zdeponowanych w Kościele świętym. Starania o wprowadzenie tego święta ułatwiała encyklika Ojca Świętego Jana Pawła II Dives in misericordia, która kult Miłosierdzia Bożego ujmuje jako podstawowe prawo i obowiązek Kościoła. Niektórzy pisali o tzw. drugim causa Polonorum. Pierwszym - było wprowadzenie na wniosek Polaków uroczystości Najśw. Serca Pana Jezusa, a drugim - ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego.
Tuż przed beatyfikacją Siostry Faustyny, 23 marca 1993 roku biskupi polscy skierowali do Stolicy Apostolskiej prośbę o ustanowienie święta Miłosierdzia Bożego. Stolica Apostolska, wskazując na wielki postęp w odnowie życia sakramentalnego i coraz bardziej mnożące się dzieła miłosierdzia jako owoce praktyki nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, 23 stycznia 1995 roku wydała dekret zezwalający na obchodzenie święta Miłosierdzia Bożego we wszystkich diecezjach w Polsce. Ojciec Święty zalecił, aby przy sprawowaniu liturgii tejże Niedzieli używać tekstów, które są na ten dzień przepisane w Mszale Rzymskim i w Liturgii Godzin. Od tego roku w kalendarzu liturgicznym Kościoła w Polsce pojawił się zapis: II Niedziela Wielkanocna, czyli Miłosierdzia Bożego. Kiedy Ojciec Święty Jan Paweł II nawiedził sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, dziękował Opatrzności Bożej, że dane mu było osobiście przyczynić się do wypełnienia woli Chrystusa i ustanowić święto Miłosierdzia Bożego w Polsce. Trzy lata później, w czasie kanonizacji Siostry Faustyny, Ojciec Święty ustanowił to święto dla całego Kościoła. W ślad za tym Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów wydała dekret, w którym czytamy: W naszych zaś czasach chrześcijanie w wielu częściach świata pragną wielbić Boże Miłosierdzie w liturgii, zwłaszcza świętując tajemnicę paschalną, w której największym blaskiem jaśnieje Boża łaskawość wobec wszystkich ludzi. Przychylając się do ich próśb, Ojciec Święty Jan Paweł II łaskawie polecił, aby w Mszale Rzymskim po tytule "II Niedziela Wielkanocna" dodać określenie "czyli Miłosierdzia Bożego", nakazując zarazem, by w liturgii tej Niedzieli posługiwano się zawsze tekstami, które na ten dzień przewidziane są w tymże Mszale i w Liturgii Godzin obrządku rzymskiego. Tak - po prawie 70. latach - spełniło się całkowicie życzenie Pana Jezusa ku wielkiej radości wiernych, bo - jak powiedział do Siostry Faustyny - święto Miłosierdzia Mojego wyszło z wnętrzności [Moich] dla pociechy świata całego (Dz. 1517). W sposób spontaniczny wierni oddawali cześć Miłosierdziu Bożemu, szczególnie w pierwszą niedzielę po Wielkanocy, już od czasu II wojny światowej. Od 1943 r. w kaplicy klasztornej w Łagiewnikach w sposób szczególny i uroczysty oddawano cześć Miłosierdziu Bożemu w pierwszą niedzielę po Wielkanocy. Ksiądz kard. Adam Sapieha przywiązał do tego miejsca odpust za nawiedzenie kaplicy w tym dniu i spełnienie warunków związanych z otrzymaniem łask odpustowych. Fakt wydania Notyfikacji (1959) zahamował, ale nie przerwał obchodów święta Miłosierdzia Bożego. Odwołanie Notyfikacji (1978), a co za tym idzie - szerzenie się kultu Miłosierdzia Bożego, sprawiło, że z roku na rok na to święto przyjeżdżały do Łagiewnik coraz liczniejsze grupy pielgrzymów z kraju i innych zakątków ziemi. W 1985 r. Metropolita Krakowski kard. F. Macharski listem pasterskim na Wielki Post ustanowił święto Miłosierdzia Bożego dla archidiecezji krakowskiej. W ślad za nim poszli inni biskupi: częstochowski, białostocki, bydgoski i ustanawiali święto w swoich diecezjach. Po beatyfikacji Siostry Faustyny w 1993 r. Konferencja Episkopatu Polski wystąpiła z listem do Stolicy Apostolskiej z prośbą o ustanowienie święta Bożego Miłosierdzia we wszystkich diecezjach Polski. Wtedy Stolica Apostolska chciała zbadać czy Polska jest przygotowana do wprowadzenia tego święta - po stwierdzeniu, że nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego wpływa na rozwój życia sakramentalnego i dzieł miłosierdzia - Ojciec Święty Jan Paweł II 23 I 1995 r. wydał dokument zezwalający na wprowadzenie tego święta w całej Polsce przy niezmienionych czytaniach liturgicznych. Ale spontanicznie to święto obchodzone było we wszystkich ośrodkach kultu Bożego Miłosierdzia na całym świecie. W 1999 r. w II Niedzielę Wielkanocną na Placu Świętego Piotra w Rzymie zgromadziły się tysiące wiernych czcicieli Bożego Miłosierdzia, nie tylko z Włoch, ale z całego świata, w tym także z Polski, aby w tym dniu, w sercu Kościoła, uczcić Miłosierdzie Boże. W tej uroczystości uczestniczyły również siostry z naszego Zgromadzenia (ok. 40 sióstr). W Roku Wielkiego Jubileuszu 2000 podczas kanonizacji Siostry Faustyny 30 kwietnia Ojciec Święty Jan Paweł II sprawił wielką radość całemu Kościołowi ustanawiając święto Bożego Miłosierdzia jako obowiązujące w całym Kościele Powszechnym. 29 czerwca 2002 Penitencjaria Apostolska w Rzymie wydała następujący Dekret dotyczący odpustów związanych a aktami kultu Bożego Miłosierdzia, który został opublikowany w L`Oservatore Romano, Nr 1(249)2003.
Dekret
Wierni, poruszeni tym do głębi serca, rozpamiętują tajemnice Bożego przebaczenia i z pobożnością je sprawują; rozumieją oni w pełni, jak bardzo jest godziwe, a nawet konieczne, aby Lud Boży wielbił specjalnymi modlitwami Boże Miłosierdzie i zarazem - spełniwszy z wdzięcznym sercem wymagane uczynki i niezbędne warunki - mógł uzyskać duchowe dobra czerpane ze skarbca Kościoła. "Misterium paschalne stanowi szczytowy punkt tego właśnie objawienia i urzeczywistnienia się miłosierdzia, które zdolne jest usprawiedliwić człowieka, przywrócić sprawiedliwość w znaczeniu owego zbawczego ładu, jaki Bóg od początku zamierzył w człowieku, a przez człowieka w świecie" (Dives in misericordia, 7). Istotnie, Miłosierdzie Boże zdolne jest przebaczyć najcięższe nawet grzechy, ale czyniąc to, skłania wiernych do wzbudzenia w sobie nadprzyrodzonego żalu, nie tylko psychologicznego, za własne grzechy, tak że podejmują oni - również z pomocą łaski Bożej - mocne postanowienie, by już więcej nie grzeszyć. Takie duchowe usposobienie pozwala rzeczywiście uzyskać wybaczenie grzechów śmiertelnych, kiedy wierny przyjmuje z pożytkiem sakrament pokuty, lub tez żałuje za nie przez akt doskonałej miłości bądź doskonałego żalu i postanawia przystąpić jak najprędzej do sakramentu pokuty. Nasz Pan Jezus Chrystus w przypowieści o synu marnotrawnym poucza nas bowiem, że grzesznik winien wyznać swoją nędzę przed Bogiem, mówiąc: "Ojcze zgrzeszyłem przeciw Niebu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem" (Łk 15, 18-19), i dostrzec w tym działanie Boże" "był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się" (Łk 15,32). Ojciec Święty Jan Paweł II, wiedziony pasterską troską o dusze i poruszony rozważaniem dobroci Ojca Miłosierdzia, pragnąc wpoić głęboko w umysły wiernych te nakazy i pouczenia wiary chrześcijańskiej postanowił, aby II Niedziela Wielkanocna była poświęcona rozpamiętywaniu ze szczególną pobożnością tych darów łaski, i nadał jej miano Niedzieli Miłosierdzia Bożego (Kongregacja ds. Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów, dekret Misericors et miserator, 5 maja 2000 r.). Ewangelia z II Niedzieli Wielkanocnej opowiada o przedziwnych dziełach, jakich dokonał Chrystus Pan w samym dniu zmartwychwstania, gdy po raz pierwszy ukazał się publicznie: "Wieczorem owego pierwszego dnia tygodnia, tam gdzie przebywali uczniowie, choć drzwi były zamknięte z obawy przed Żydami, przyszedł Jezus, stanął pośrodku i rzekł do nich: Pokój wam! A to powiedziawszy, pokazał im ręce i bok. Uradowali się zatem uczniowie, ujrzawszy Pana. A Jezus znowu rzekł do nich: Pokój wam! Jak Ojciec Mnie posłał, tak i Ja was posyłam. Po tych słowach tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego! Którym odpuścicie grzechy, są im odpuszczone, a którym zatrzymacie, są im zatrzymane (J 20, 19-23). Ażeby wierni przeżywali to święto z głęboką pobożnością, Ojciec Święty rozporządził, że we wspomnianą niedzielę będzie można dostąpić odpustu zupełnego, zgodnie ze wskazaniami podanymi poniżej. Dzięki temu wierni będą mogli obficiej korzystać z daru pocieszenia Ducha Świętego, a przez to żywić coraz większą miłość do Boga i bliźniego, kiedy zaś uzyskają oni Boże przebaczenie, sami będą z kolei gotowi przebaczyć ochoczo braciom. Dzięki temu wierni w sposób doskonalszy zachowywać będą ducha Ewangelii, urzeczywistniając w sobie odnowę wskazaną i wprowadzoną przez Sobór Watykański II: "Chrześcijanie pamiętając o słowach Pana: Po tym wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali (J 13, 35), niczego nie powinni pragnąć goręcej, niż żeby coraz wielkoduszniej i skuteczniej służyć ludziom w dzisiejszym świecie. (...) Ojciec zaś chce, abyśmy we wszystkich ludziach rozpoznali Chrystusa jako brata i skutecznie miłowali, tak słowem, jaki i czynem" (Gaudium et spes, 93). Dlatego Ojciec Święty, powodowany gorącym pragnieniem rozbudzenia w chrześcijańskim
ludzie jak najżywszej czci Bożego Miłosierdzia - ze względu na przebogate
duchowe owoce, jakie może ona wydać - podczas audiencji udzielonej w dniu
13 czerwca 2002 r. niżej podpisanym, przełożonym Penitencjarii Apostolskiej,
zechciał przyznać odpusty na następujących zasadach: Udziela się odpustu cząstkowego wiernemu, który - przynajmniej z sercem skruszonym - skieruje do Pana Jezusa Miłosiernego jedno z prawnie zatwierdzonych pobożnych wezwań. Ponadto marynarze, którzy wykonują swoje obowiązki na niezmierzonych obszarach mórz; niezliczeni bracia, których tragedie wojenne, wydarzenia polityczne, uciążliwe warunki naturalne i inne podobne przyczyny zmusiły do opuszczenia rodzinnej ziemi; chorzy oraz ich opiekunowie oraz ci wszyscy, którzy z uzasadnionej przyczyny nie mogą opuścić domów lub wykonują pilne potrzebne zadania dla dobra społeczeństwa, mogą uzyskać odpust zupełny w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, jeśli wyrzekając się całkowicie jakiegokolwiek grzechu, jak to zostało powiedziane powyżej, i z zamiarem spełnienia - gdy tylko będzie to możliwe - trzech zwykłych warunków, odmówią przed świętym wizerunkiem naszego Pana Jezusa Miłosiernego modlitwę : "Ojcze nasz" i Credo, dodając pobożne wezwania do Pana Jezusa Miłosiernego (np.: "Jezu Miłosierny, ufam Tobie"). Gdyby nawet to nie było możliwe, tego samego dnia będą mogli uzyskać odpust zupełny ci, którzy duchowo zjednoczą się z wiernymi, spełniającymi w zwyczajny sposób przepisane praktyki w celu otrzymania odpustu, i ofiarują Miłosiernemu Bogu modlitwę, a wraz z nią cierpienie spowodowane chorobą i trudy swojego życia, podejmując zarazem postanowienie, że spełnią oni trzy przepisane warunki uzyskania odpustu zupełnego, gdy tylko będzie to możliwe. Kapłani pełniący posługę duszpasterską, zwłaszcza proboszczowie, winni informować w najwłaściwszy sposób wiernych o tym zbawiennym rozporządzeniu Kościoła, gorliwie i ofiarnie słuchać ich spowiedzi, zaś w Niedzielę Miłosierdzia Bożego, po odprawieniu Mszy św. lub Nieszporów, albo podczas nabożeństwa ku czci Miłosierdzia Bożego, przewodniczyć - z godnością należną temu obrzędowi - odmawianiu zaleconych wyżej modlitw; pomni wreszcie, że "błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią" (Mt 5,7), niech głosząc katechezę zachęcają łagodnie wiernych, aby jak najczęściej spełniali uczynki miłości bliźniego lub miłosierdzia, idąc za przykładem i przykazaniem Jezusa Chrystusa, zgodnie ze wskazaniami zawartymi w drugiej koncesji ogólnej Enchiridion Indulgentiarum. Niniejszy dekret ma moc wieczystą. Bez względu na jakiekolwiek przeciwne rozporządzenia. Rzym, w siedzibie Penitencjarii Apostolskiej, 29 czerwca 2002 r., w uroczystość Świętych Apostołów Piotra i Pawła. Abp Luigi de Magistris
(tyt. Nova) Propenitencjarz Większy Gianfranco Girotti OFMConv Regens Koronka do Miłosierdzia Bożego
Na drugi dzień, gdy przyszła do kaplicy, Pan Jezus jeszcze raz pouczył ją, w jaki sposób należy odmawiać tę modlitwę, którą nazywamy koronką do Miłosierdzia Bożego. Najpierw, odmówisz jedno "Ojcze nasz" i "Zdrowaś Maryjo", i "Wierzę w Boga"- uczył Siostrę Faustynę - następnie na paciorkach "Ojcze nasz" mówić będziesz następujące słowa: "Ojcze Przedwieczny, ofiaruję Ci Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo najmilszego Syna Twojego, a Pana naszego Jezusa Chrystusa, na przebłaganie za grzechy nasze i świata całego"; na paciorkach "Zdrowaś Maryjo" będziesz odmawiać następujące słowa: "Dla Jego bolesnej męki miej dla nas i świata całego". Na zakończenie odmówisz trzykrotnie te słowa: "Święty Boże, Święty Mocny, Święty Nieśmiertelny, zmiłuj się nad nami i nad całym światem" (Dz. 476). Taka formuła modlitwy jest przeznaczona do indywidualnego i wspólnotowego jej odmawiania. Ktokolwiek zmieniłby w recytacji indywidualnej liczbę mnogą na pojedynczą - "nasze grzechy" na: "moje grzechy"; "miej miłosierdzie dla nas" na: "miej miłosierdzie dla mnie" - działałby wbrew woli Jezusa - pisze ks. prof. Ignacy Różycki - i to, co recytowałby, nie byłoby już koronką do Miłosierdzia, gdyż "my" w tej formule oznacza recytującego i wszystkich tych, za których się on specjalnie modli, podczas gdy "cały świat", to są wszyscy inni, żyjący i zmarli. W ten sposób Jezus domagając się, aby recytujący koronkę błagał o litość "dla nas" - a nie "dla mnie" - zwalcza egoizm w modlitwie i czyni z koronki do Miłosierdzia akt ofiarnej miłości. W treści koronki do Miłosierdzia Bożego nie tylko nie można zmieniać liczby, ale także wprowadzać innych zmian przez dodawanie jakichś słów lub ich ujmowanie. W praktyce popularyzowania i odmawiania tej modlitwy spotyka się jednak wiele nieprawidłowości. Najczęściej dodaje się różne słowa lub zdania, np.: miej miłosierdzie dla nas, dla Ojca Świętego, dla... i całego świata lub: dla Jego bolesnej męki, dla siedmiu boleści Matki Bożej, miej miłosierdzie... lub: Chwała Ojcu i Synowi... wstawione po: Wierzę w Boga. Bywa też tak, że w treści koronki podyktowanej przez Pana Jezusa opuszcza się pewne słowa np. w zakończeniu koronki nie odmawia się słów: ... i nad całym światem, poprzestając na formule wyjętej z Suplikacji. Wszelkie zmiany, "dodatki" lub ujmowanie słów z treści koronki do Miłosierdzia Bożego sprawiają zmianę znaczenia i w efekcie odmawiamy inną modlitwę, nie tę, którą podyktował Pan Jezus. W formule koronki do Miłosierdzia Bożego dopuszczalne jest tylko przestawienie słów: świata całego na: całego świata, ponieważ ono nie wprowadza żadnej zmiany merytorycznej, a bardziej właściwe jest dla składni języka polskiego.
Koronka do Miłosierdzia Bożego zawiera niezwykle bogate treści, dlatego warto zatrzymać się nad znaczeniem poszczególnych słów i sformułowań. Cała modlitwa skierowana jest do Boga Ojca, któremu ofiarujemy Jego najmilszego Syna na przebłaganie za grzechy, a dla zasług Jego bolesnej męki błagamy o miłosierdzie Boże dla nas i całego świata. Wokół znaczenia treści koronki toczył się swego czasu spór teologiczny, który dotyczył poprawności, a co za tym idzie - nadprzyrodzonego pochodzenia tej modlitwy. Ksiądz Wincenty Granat, były rektor KUL-u, uważał, że koronka do Miłosierdzia Bożego zawiera błędy teologiczne, a więc nie może pochodzić od Boga. Na sympozjum poświęconym tematyce miłosierdzia Bożego wygłosił referat, w którym pisze m. in.: W modlitwie powyższej znajdują się istotne błędy teologiczne: po pierwsze Bóstwo Syna jest to samo co i Boga Ojca, a więc nie może być ofiarowane Ojcu Przedwiecznemu; po drugie nie wolno składać na ofiarę czy jakkolwiek w ogóle ofiarować Bóstwa; po trzecie nie może być ono przebłaganiem za grzechy, gdyż Bóstwo, a konkretnie Bóg odpuszcza grzechy, lecz nie jest ofiarą przebłagania; to w naturze ludzkiej Zbawiciel jest przebłaganiem za grzechy nasze. Tę sporną kwestię wyjaśnia ks. prof. Ignacy Różycki, tłumacząc, że sens formuły: Ciało i Krew, Duszę i Bóstwo (...) Pana naszego Jezusa Chrystusa trzeba rozpatrywać w całości; nie można wyrywać z kontekstu samego słowa Bóstwo. Jedynie w kontekście - pisze ks. Różycki - można znaleźć (...) klucz do właściwej interpretacji słów, jak wymaga tego podstawowa reguła wszelkiego krytycyzmu. Sprzeciwiano by się więc poważnie zasadom interpretacji naukowej; sfałszowano by brutalnie sens, jaki Zbawiciel chciał nadać tej formule i doszłoby do absurdu teologicznego, jeśliby - nie uwzględniając kontekstu - wyjaśniono słowo: "Bóstwo" jako "natura Boska", gdyż jest oczywiste, że natura Boska Jezusa Chrystusa jest identyczna z naturą Ojca i z tego tytułu nie może Mu być ofiarowana. Formuła, o którą toczył się spór, nie pojawiła się po raz pierwszy w treści koronki do Miłosierdzia Bożego, lecz od dłuższego czasu była używana w Kościele w kontekście eucharystycznym i chrystologicznym. Najważniejszym i najbardziej uroczystym kontekstem eucharystycznym - zauważa ks. Różycki - jest dogmatyczna definicja obecności eucharystycznej całego Jezusa wyrażona przez Sobór Trydencki, w której to definicji "Bóstwo" nie oznacza natury Boskiej, wspólnej trzem Osobom. Oznacza ona bezpośrednio - tzn. dokładnie, ściśle - Osobę Boską Jezusa. Ta sama formuła w kontekście eucharystycznym pojawiła się w modlitwie podyktowanej przez anioła dzieciom w Fatimie w 1916 roku. Skoro Kościół uznał nadprzyrodzoność objawień fatimskich, to tym samym potwierdził zgodność tej formuły z nauką katolicką. Tak więc, odmawiając koronkę do Miłosierdzia Bożego ofiarujemy Ojcu nie samo Bóstwo Jezusa, lecz całą Jego Osobę, tzn. tak Jego Boską osobowość, jak i całe człowieczeństwo, złożone z ciała, krwi i duszy. Może się jednak zrodzić pytanie, czy cała osoba Syna Bożego Wcielonego może być ofiarowana Bogu? I na to pytanie pozytywnie odpowiada ks. I. Różycki, powołując się na List św. Pawła do Efezjan, w którym mowa jest o tym, że Chrystus spełniając swą misję sam pierwszy wydał się za nas w ofierze i dani (Ef 5, 2). Z tego tekstu Pawłowego - pisze ks. Różycki - wynika, że przedmiotem ofiary złożonej przez Chrystusa Bogu Ojcu był On sam cały, tzn. Jego całkowite człowieczeństwo oraz Jego Boska Osoba. Stąd, gdy odmawiamy te słowa koronki, jednoczymy się z ofiarą Jezusa na krzyżu, złożoną przez Niego dla naszego zbawienia. Recytując słowa: najmilszego Syna Twojego odwołujemy się do tej miłości, jaką Bóg Ojciec darzy swego Syna, a w Nim wszystkich ludzi. Uciekamy się - pisze ks. Różycki - do najsilniejszego motywu, aby być przez Boga wysłuchanym. W koronce prosimy o miłosierdzie dla nas i całego świata. Zaimek: nas oznacza osobę odmawiającą tę modlitwę oraz wszystkich, za których pragnie i jest obowiązana się modlić. Natomiast: cały świat - to wszyscy ludzie żyjący na świecie i dusze w czyśćcu cierpiące. Kiedy wiernie odmawiamy tekst koronki do Miłosierdzia Bożego, to zarazem spełniamy akt miłosierdzia wobec bliźnich, a tym samym konieczny warunek do otrzymania miłosierdzia od Boga.
Z tą modlitwą Pan Jezus związał wielkie obietnice pod warunkiem właściwej praktyki nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, czyli w duchu ufności wobec Pana Boga i miłosierdzia względem bliźnich. Wyrazem tej ufności jest wytrwałość w modlitwie; im większa ufność, tym większa wytrwałość w odmawianiu koronki. Pan Jezus powiedział do Siostry Faustyny, że przez tę koronkę można wszystko uprosić, ale nigdy nie twierdził, że natychmiast i po jednorazowym jej odmówieniu, z wyjątkiem łaski dobrej śmierci. W swym Dzienniczku sama Siostra Faustyna opisuje takie sytuacje, gdy jej prośba została spełniona po jednorazowym odmówieniu koronki np. uciszenie burzy (Dz. 1731), i takie, gdy tę modlitwę odmawiała ustawicznie przez wiele godzin, np. aby uprosić deszcz (Dz. 1128). Gdy modliła się przy konających czasem wystarczyło jednorazowe odmówienie koronki, by uprosić łaskę szczęśliwej i spokojnej śmierci, a innym razem trzeba było ją odmówić wiele razy, gdy dusza potrzebowała wielkiej pomocy modlitewnej (Dz. 1035). Z ufnym odmawianiem koronki do Miłosierdzia Bożego Pan Jezus związał obietnicę uproszenia wszelkich łask, gdy powiedział: Przez odmawianie tej koronki podoba Mi się dać wszystko, o co Mnie [ludzie] prosić będą (Dz. 1541), dodając: jeżeli to (...) będzie zgodne z wolą Moją (Dz. 1731). Wola Boża jest wyrazem miłości do człowieka, więc wszystko, co jest z nią niezgodne jest albo złe, albo szkodliwe i dlatego nie może być udzielone przez najlepszego Ojca, który pragnie tylko i wyłącznie dobra dla człowieka w perspektywie wieczności. W tej ogólnej obietnicy chodzi nie tylko o łaski nadprzyrodzone, ale także o doczesne dobrodziejstwa. Szczegółowe obietnice dotyczą godziny śmierci, a ściślej mówiąc łaski szczęśliwej i spokojnej śmierci, czyli w stanie łaski oraz w pokoju duszy, bez lęku i przerażenia. Te łaski mogą sobie uprosić nie tylko ci, którzy sami z ufnością odmawiają tę koronkę, ale także konający, przy których inni jej słowami będą się modlić. Każdej duszy (...), która odmawiać będzie tę koronkę - obiecał Pan Jezus - bronię w godzinie śmierci, jako swej chwały, albo jeśli przy konającym inni odmówią, wtedy [konający] dostąpią tego samego odpustu. Kiedy przy konającym odmawiają tę koronkę, uśmierza się gniew Boży, a miłosierdzie niezgłębione ogarnia duszę (Dz. 811). Łaskę dobrej śmierci, czyli nawrócenia i odpuszczenia grzechów, obiecuje Pan Jezus nawet po jednorazowym odmówieniu całej koronki w duchu nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego, a więc w postawie ufności wobec Pana Boga (wiary, nadziei, miłości, pokory oraz szczerego i głębokiego żalu za grzechy) i miłosierdzia względem bliźnich. Chociażby był grzesznik najzatwardzialszy - mówił - jeżeli raz tylko zmówi tę koronkę, dostąpi łaski z nieskończonego miłosierdzia Mojego (Dz. 687). Wielkość łask związanych z tą modlitwą wyrażają słowa Pana Jezusa wypowiedziane do Siostry Faustyny: Przez odmawianie tej koronki zbliżasz ludzkość do Mnie (Dz. 929). Kapłani mają ją podawać grzesznikom jako ostatnią deskę ratunku (por. Dz. 687).
Modlitwa zwana koronką do Miłosierdzia Bożego znana była już w XIX wieku. Odmawiały ją także siostry w Zgromadzeniu Matki Bożej Miłosierdzia w czasie modlitw wieczornych, po rachunku sumienia, Psalmie 129 (Z głębokości...) oraz modlitwie do Anioła Stróża o uchronienie od grzechu i obronę od sideł szatańskich. Koronka zaczynała się od Ojcze nasz... i Zdrowaś Maryjo..., potem na dużych paciorkach należało odmawiać: Panie Jezu Chryste, któremu nie ma nic niepodobnego, tylko to jedno, iżbyś się nie ulitował nad żebrzącymi miłosierdzia Twego, zmiłuj się nad nami oraz na małych paciorkach 10 razy: O mój Jezu, miłosierdzia, a na końcu dziesiątki: Chwała Ojcu. Na zakończenie całej koronki, odmawianej na cząstce różańca, jeszcze raz powtarzano: Ojcze nasz... i Zdrowaś Maryjo... oraz Wierzę w Boga. Nową wersję koronki do Miłosierdzia Bożego, którą Pan Jezus przekazał w objawieniach 13-14 września 1935 roku w Wilnie, odmawiała najpierw sama Siostra Faustyna. Pisze o tym wiele razy w swym Dzienniczku i w listach do ks. M. Sopoćki: Kiedy Matce Generalnej powiedziałam, że żąda Pan, aby Zgromadzenie odmówiło tę koronkę na przebłaganie gniewu Bożego - pisze Siostra Faustyna - Matka mi odpowiedziała, że na razie nie może wprowadzać takich nowych modlitw, nieaprobowanych przez Kościół, ale niech siostra mi da tę koronkę, może przy jakiejś adoracji da się odmówić, zobaczymy. Dobrze by było - radziła Przełożona Generalna - gdyby ks. dr Sopoćko wydał jaką broszurkę z tą koroneczką, więc byłoby lepiej i łatwiej, żeby ją w Zgromadzeniu odmawiać (Dz. 752). W niedługim czasie spowiednik Siostry Faustyny ks. Michał Sopoćko postarał się o imprimatur dla koronki i innych modlitw do Miłosierdzia Bożego, wyjętych z Dzienniczka (nowenna, litania). Wydał je drukiem w Krakowie w broszurce zatytułowanej: Chrystus, Król Miłosierdzia, a prócz tego osobno wydał obrazek z koronką do Miłosierdzia Bożego. Przełożona krakowskiego klasztoru zakupiła sporo tych książeczek, aby upowszechniać treści modlitw do Miłosierdzia Bożego. Otrzymały je siostry Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, znajomi kapłani wyjeżdżający na rekolekcje czy misje, a także osoby przychodzące do furty (Dz. 1519). W liście do ks. Sopoćki Siostra Faustyna pisała: A teraz co się tyczy tych obrazków, nie jest tak całkiem źle. Po trochu kupują ludzie i niejedna duszyczka już doznała łaski Bożej, która spłynęła przez to źródło. Jak wszystko, tak i to pójdzie powoli (...). Matka Irena rozpowszechnia te obrazeczki i książeczki. Mówiłyśmy, że nawet przy furcie będziemy je rozdawać. Zdecydowane przyspieszenie w upowszechnianiu koronki do Miłosierdzia Bożego nastąpiło po śmierci Siostry Faustyny, w latach II wojny światowej. Tę modlitwę wtedy odmawiały już wspólnotowo nie tylko współsiostry św. Faustyny i wychowanki Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, ale także ją upowszechniały rozdając obrazki z jej treścią ludziom przychodzącym do furty czy wysyłając z paczkami do więzień i obozów koncentracyjnych. Po wyczerpaniu krakowskiego wydania modlitw do Miłosierdzia Bożego, ks. M. Sopoćko postarał się o ich wydanie w Wilnie. Czasy były trudne, więc ludzie uciekali się do Boga, prosząc o Jego miłosierdzie m. in. słowami koronki, dlatego chętnie przyjmowali obrazki z jej treścią. Jeszcze w latach II wojny światowej tekst koronki do Miłosierdzia Bożego wydawany był w dużych nakładach przez siostry felicjanki i marianów w USA w języku polskim i angielskim, a w Meksyku w języku hiszpańskim. Kiedy nie było możliwości otrzymania obrazka z koronką, ludzie przepisywali tę modlitwę ręcznie albo uczyli się jej na pamięć od tych, którzy ją znali. Wstrząsające świadectwo dał ks. Franciszek Cegiełka, który w obozie koncentracyjnym w Dachau na skrawku niemieckiej gazety pisał tekst koronki. Był wtedy przez stolarza z zawodu operowany na flegmone. Do leżącego na pryczy w wysokiej gorączce pacjenta przyszedł proboszcz z Krotoszyna ks. Ogrodowski i powiedział: Ksiądz na pewno wyzdrowieje, jeśli Ksiądz szerzyć będzie tę koronkę. Wtedy pytam ks. Ogrodowskiego, skąd Ksiądz zdobył tutaj tę koronkę? - pisze we wspomnieniu ks. Cegiełka - Ano, przez "zugangów", nowych przybyszów do obozu (...). Z ks. Dominikiem Sierszulskim, będącym wówczas na rewirze obok mnie, zacząłem tę koronkę odmawiać ze skrawka gazetowego papieru, w łóżku. (...) Koronka do Miłosierdzia Bożego, bardzo znana zwłaszcza wśród księży polskich w Dachau, stała się dla mnie i dla olbrzymiej części więźniów polskich tarczą mocy i nadziei. Po wojnie tekst koronki do Miłosierdzia Bożego bardzo szybko się upowszechniał w wielu językach. Dzisiaj jest to najbardziej znana modlitwa do Miłosierdzia Bożego, przez którą ludzie upraszają wiele łask nadprzyrodzonych i doczesnych dobrodziejstw. Świadczą o tym m. in. listy zdeponowane w naszym archiwum. Tak sprawdzają się wszystkie obietnice Pana Jezusa związane z ufnym i wytrwałym odmawianiem tej modlitwy.
Odpustu zupełnego pod zwykłymi warunkami (sakramentalna spowiedź, Komunia eucharystyczna i modlitwa w intencjach Ojca Świętego) udziela się w granicach Polski wiernemu, który z duszą całkowicie wolną od przywiązania do jakiegokolwiek grzechu pobożnie odmówi koronkę do Miłosierdzia Bożego w kościele lub kaplicy wobec Najświętszego Sakramentu Eucharystii, publicznie wystawionego lub też przechowywanego w tabernakulum. Jeżeli zaś ci wierni z powodu choroby (lub innej słusznej racji) nie będą mogli wyjść z domu, ale odmówią koronkę do Bożego Miłosierdzia z ufnością i pragnieniem miłosierdzia dla siebie oraz gotowością okazania go innym, to pod zwykłymi warunkami również zyskują odpust zupełny, z zachowaniem przepisów co do "mających przeszkodę" zawartych w normach 24 i 25 "Wykazu odpustów". W innych zaś okolicznościach odpust będzie cząstkowy.
Godzina Miłosierdzia
Polecenie uczczenia godziny swej śmierci powtórzył Pan Jezus kilka miesięcy później, w lutym 1938 roku, określając jej cel, sposób obchodzenia i ponawiając obietnicę do niej przywiązaną. Przypominam ci, córko Moja - mówił do Siostry Faustyny - że ile razy usłyszysz, jak zegar bije trzecią godzinę, zanurzaj się cała w miłosierdziu Moim, uwielbiając i wysławiając je; wzywaj jego wszechmocy dla świata całego, a szczególnie dla biednych grzeszników, bo w tej chwili zostało ono na oścież otwarte dla wszelkiej duszy. (...) W tej godzinie stała się łaska dla świata całego - miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość (Dz. 1572). W tej godzinie Jezus powiedział: Wykonało się (J 19, 30), spełniło się dzieło odkupienia człowieka. Jezus zadośćuczynił Bogu za nasze grzechy przez swą mękę i posłuszeństwo aż do śmierci, i w ten sposób pojednał nas z Ojcem, otworzył zamknięte przez Adama bramy nieba. Na krzyżu miłosierdzie zwyciężyło sprawiedliwość, nie przekreśliło jej, ale wypełniając przekroczyło jej miarę. W chwili konania Jezusa na krzyżu mamy więc rozważać tajemnicę miłosierdzia Bożego, która najpełniej objawiła się właśnie w męce i śmierci Wcielonego Syna Bożego. Choć przez krótki moment - prosi Pan Jezus - zagłębiaj się w Mojej męce, szczególnie w Moim opuszczeniu w chwili konania (Dz. 1320). Rozmyślanie nad męką Pańską prowadzić ma do uwielbiania i wysławiania miłosierdzia Jezusa, a także - zgodnie z Jego życzeniem - do błagania o miłosierdzie Boże dla całego świata, a szczególnie dla grzeszników, którzy są w największej potrzebie. Pan Jezus ponadto udzielił Siostrze Faustynie konkretnych wskazówek co do sposobu odprawiania godziny Miłosierdzia. Mówił: Staraj się w tej godzinie odprawiać drogę krzyżową, o ile ci na to obowiązki pozwolą; a jeżeli nie możesz odprawić drogi krzyżowej, to przynajmniej wstąp na chwilę do kaplicy i uczcij Moje Serce, które jest pełne miłosierdzia w Najświętszym Sakramencie; a jeżeli nie możesz wstąpić do kaplicy, pogrąż się w modlitwie tam, gdzie jesteś, chociaż przez króciutką chwilę (Dz. 1572). Aby praktykować modlitwę w godzinie Miłosierdzia nie trzeba koniecznie iść do kościoła czy mieć dużo czasu. Jeśli go nie mamy, wystarczy króciutka chwila, by w duchu stanąć na Golgocie u stóp krzyża i połączyć się z konającym Jezusem. Pan Jezus - poza znaną w pobożności chrześcijańskiej drogą krzyżową - nie podał żadnej formuły modlitewnej, ale z analizy Jego wypowiedzi (obietnic) wynika, że modlitwa w godzinie Miłosierdzia musi spełniać określone warunki. Po pierwsze winna być odprawiana o godzinie trzeciej po południu (nie w nocy), bo chodzi w niej o uczczenie momentu konania Jezusa na krzyżu. Po drugie - winna być skierowana bezpośrednio do Pana Jezusa, a więc nie do Boga Ojca, Matki Najświętszej czy św. Siostry Faustyny. Pan Jezus powiedział bowiem: Nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi... (Dz. 1320). Możemy jednak błagać o miłosierdzie wraz z Maryją stojącą pod krzyżem i wraz ze św. Siostrą Faustyną. W błaganiach mamy się odwoływać do wartości i zasług bolesnej męki Pana Jezusa, dlatego w tej modlitwie używamy zwrotu: Dla zasług Twej bolesnej męki, prosimy Cię, Panie. Nie mówimy natomiast: Przez przyczynę Matki Najświętszej czy: Za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny, bo wtedy w modlitwie odwoływalibyśmy się do wartości i zasług Matki Bożej czy świętych, a mamy się odwoływać - jak chce Pan Jezus - do zasług Jego męki. Przedmiot naszej modlitwy w godzinie Miłosierdzia winien być zgodny z wolą Bożą, co należy do natury każdej modlitwy, a sama modlitwa winna być ufna i połączona z aktami miłosierdzia wobec bliźnich, co jest warunkiem prawdziwego nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego. Do tak praktykowanej modlitwy w godzinie Miłosierdzia przywiązał Pan Jezus obietnicę wszelkich łask i doczesnych dobrodziejstw. W tej godzinie - mówił do Siostry Faustyny - nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją (Dz. 1320). A innym razem dodał: W godzinie tej uprosisz wszystko dla siebie i dla innych (Dz. 1572). Godzina 15.00 każdego dnia, w każdej szerokości geograficznej jest czasem uprzywilejowanym w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego. O tej porze czciciele Bożego Miłosierdzia stoją w duchu na Golgocie, u stóp krzyża, obok Matki Najświętszej, aby wraz z Nią uwielbiać miłosierną miłość Boga objawioną przez Jego Syna i błagać o zmiłowanie dla całego świata. W tej godzinie bowiem - jak powiedział Pan Jezus - miłosierdzie zostało na oścież otwarte dla wszelkiej duszy (Dz. 1572). Godzina Miłosierdzia praktykowana w tej formie była najpierw przez samą Siostrę Faustynę, która już wcześniej czciła moment konania Jezusa, ponieważ modlitwę o tej porze zalecała reguła zakonna. Od początku istnienia francuskich wspólnot zakonnych w Bordeaux i Laval, a także w Zgromadzeniu Matki Bożej Miłosierdzia w Polsce czczono moment śmierci Pana Jezusa. O godzinie trzeciej - głosił zapis w polskim modlitewniku - ma być uderzenie w dzwonek, zapowiadający godzinę śmierci Chrystusa Pana. Wszystkie siostry natychmiast uklękną, ucałują ziemię i zmówią: Niech będzie Bóg najwyższy kochany... etc., 3 Zdrowaś Maryjať na pamiątkę trzech godzin, które Najświętsza Panna stała pod krzyżem. Potem Westchnienie... do Najświętszego Serca Pan Jezusa z prośbą o umiejętność całkowitego złożenia siebie w ofierze, o ducha posłuszeństwa i miłość Bożą. Moment konania Jezusa na krzyżu czciły także wychowanki sióstr. Aby im wyjaśnić sposób i potrzebę modlitwy w tej godzinie, m. T. de Lamourous mówiła: Gdy pokutnice pochylają się nisko o godzinie trzeciej na uczczenie momentu śmierci Zbawiciela, powinny wtedy prosić o przebaczenie za cierpienia, jakie Mu sprawiły swymi grzechami i wykorzystać tę cenną chwilę, tak odpowiednią dla uzyskania miłosierdzia, na prośbę serdeczną o swe szczere nawrócenie i prawdziwą skruchę. Gdy następnie odmawiają 3 "Ave Maria", by uczcić bolesne godziny, jakie Matka Boża spędziła pod krzyżem, powinny prosić o wyjednanie im odwagi do podejmowania ofiar, bo bez tego nawet cierpienie i krew Chrystusa byłyby dla nich daremne. Taką praktykę czci momentu śmierci Zbawiciela w okresie międzywojennym, a więc za życia Siostry Faustyny, pozostawiono jako dowolną. W tym historycznym kontekście została objawiona przez Pana Jezusa nowa forma tej pobożnej praktyki, obdarzona obietnicą wszelkich łask, którą nazywamy godziną Miłosierdzia. Spośród wszystkich form kultu Miłosierdzia Bożego przekazanych przez Siostrę Faustynę ta forma została najpóźniej upowszechniona, ponieważ pierwsze publikacje związane z tym nabożeństwem zawierały koronkę, nowennę i inne modlitwy do Miłosierdzia Bożego, natomiast nie wspominały o godzinie Miłosierdzia. Dopiero teologiczna analiza pism św. Siostry Faustyny, zwłaszcza jej Dzienniczka, przeprowadzona przez ks. prof. I. Różyckiego dla potrzeb procesu beatyfikacyjnego, wyłoniła spośród wielu modlitw te, które zostały objawione przez Pana Jezusa i obdarzone specjalnymi obietnicami dla wszystkich praktykujących je. Do tych praktyk - obok czci obrazu Jezusa Miłosiernego, obchodzenia święta Miłosierdzia, odmawiania koronki do Miłosierdzia Bożego - należy również godzina Miłosierdzia. Od czasu publikacji referatu ks. Różyckiego na temat nabożeństwa do Miłosierdzia Bożego zaznaczył się dość szybki rozwój tej formy kultu, jaką jest godzina Miłosierdzia. Jej praktykę wprowadziło Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia do modlitw obowiązkowych wraz z wejściem w życie nowych Konstytucji i modlitewnika. W kaplicach Zgromadzenia modlitwę w godzinie Miłosierdzia rozpoczyna akt: O Krwi i Wodo. Po nim następuje rozważanie jakiegoś aspektu męki Pańskiej, ujęte w formie bezpośredniego zwrotu do Pana Jezusa, połączone z modlitwą wstawienniczą w ogólnych intencjach Kościoła i świata, a także w konkretnych intencjach wiernych, którzy proszą siostry o wsparcie modlitewne. Do modlitwy w godzinie Miłosierdzia dodaje się jeszcze koronkę do Miłosierdzia Bożego oraz dziękczynienie za wszystkie łaski. Praktyka modlitwy w godzinie Miłosierdzia zależy od możliwości poszczególnych osób i wspólnot. Podjęły tę modlitwę także katolickie rozgłośnie radiowe w Polsce (Radio Maryja, Ave, Rodzina...) i innych krajach (USA, Antyle Holenderskie). Teksty modlitw publikuje systematycznie m. in. Orędzie Miłosierdzia i Apostoł Bożego Miłosierdzia. Pojawiają się różne znaki, które mają przypominać o tej godzinie łaski każdego dnia. Należy do nich m. in. obraz Jezusa Miłosiernego pojawiający się na ekranie TV na Filipinach czy zegarki z tarczą, na której wyróżniana jest godzina 3, lub specjalnym sygnałem. W niektórych kościołach biją dzwony o tej porze, przypominając o godzinie śmierci Jezusa i tym samym wzywając do modlitwy. W mediach i powszechnej praktyce najczęściej o godzinie trzeciej odmawia się koronkę do Miłosierdzia Bożego. Trzeba jednak zaznaczyć, że koronka jest odrębną formą kultu i w swej treści nie spełnia warunku modlitwy w godzinie Miłosierdzia. Modlitwa w godzinie Miłosierdzia winna być skierowana do Pana Jezusa, tymczasem koronka do Miłosierdzia Bożego skierowana jest do Boga Ojca. To zastępowanie modlitwy w godzinie Miłosierdzia koronką wynika być może stąd, że jest ona gotową formułą modlitewną, dlatego łatwą w użyciu. Jeśli ktoś odmawia koronkę o godzinie 300 po południu, oczywiście, może to czynić i wówczas korzysta z obietnic przywiązanych do koronki. Systematyczna praktyka modlitwy w godzinie Miłosierdzia wprowadza człowieka w osobisty, bezpośredni kontakt z Jezusem, bo każe rozważać Jego miłosierdzie objawione w męce, zwracać się do Niego w sposób bezpośredni, jak do kogoś bardzo bliskiego i dla zasług Jego męki błagać o potrzebne łaski dla siebie i świata. Godzina śmierci Pana Jezusa, trzecia po południu, jest czasem uprzywilejowanym w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego. Jest to czas naszego spotkania z konającym Jezusem, czas obdarzony wszelkimi łaskami, które można upraszać codziennie. Jest to godzina, w której czciciele Bożego Miłosierdzia spotykają się pod krzyżem Chrystusa, by wraz z Maryją błagać o miłosierdzie dla siebie i świata. Osoby z ufnością zwracające się do Pana Jezusa w tej godzinie korzystają z Jego obietnicy i upraszają wiele łask, o czym świadczy korespondencja złożona w archiwum w sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach. |
||