75. rocznica śmierci św. Siostry Faustyny
75_rocznica_smierci_siostry_faustyny.jpg5 października br. przypada 75. rocznica odejścia z tej ziemi do domu Ojca w niebie św. Siostry Faustyny Kowalskiej. W tym dniu przypada jej liturgiczne wspomnienie, a w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia – jak przysługuje świętym i założycielom –  uroczystość. W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach tę uroczystość poprzedzi triduum, w czasie którego od 2 październia przy jej grobie w klasztornej kaplicy sprawowane będą Msze św. o 17:00 z okolicznościowymi kazaniami, które głosić będzie ks. Sławomir Czajka z Jerozolimy. 5 października w kaplicy z łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego Msze św. sprawowane będą  o 6:30, 17:00, 19:00, a uroczysta modlitwa w Godzinie Miłosierdzia i Koronka do Miłosierdzia Bożego o 15:00. Dzień śmierci Apostołki Bożego Miłosierdzia tak wspominała śp. s. Eufemia Traczyńska: 5 października w czasie kolacji był dzwonek. Wiadomo było, że Siostra Faustyna umiera. Wszystko zostawiłyśmy i, ile nas było, poszłyśmy do niej. W infirmerii był już Ksiądz Kapelan i parę sióstr. Wspólnie się pomodliliśmy. Modliliśmy się bardzo długo: odmawialiśmy modlitwy za konających, litanie i inne modlitwy. Modliliśmy się tak długo, że nawet nabożeństwo wieczorne trochę później zostało odprawione. W pewnym momencie Siostra Faustyna dała jakiś znak, że Matka Przełożona nachyliła się do niej, a ona powiedziała, że jeszcze teraz nie umrze, a jak będzie umierać, to da znać. Siostry rozeszły się. (…) Kiedy wracałam do celi, wstąpiłam do kaplicy i pomodliłam się do dusz czyśćcowych, żeby mnie obudziły jak będzie umierać Siostra Faustyna, bo bardzo chciałam być przy jej śmierci. Bałam się wprost prosić o to Matkę Przełożoną, bo nam, młodym profeskom, nie wolno było tam chodzić, by się nie zarazić gruźlicą. Siostrze Amelii pozwolono, bo już była chora na gruźlicę. Spać poszłam o zwykłej porze i zaraz zasnęłam. Naraz, ktoś mnie budzi: – „Jak Siostra chce być przy śmierci Siostry Faustyny, to niech Siostra wstaje”. Ja od razu zrozumiałam, że to pomyłka. Siostra, która przyszła obudzić s. Amelię, pomyliła cele i przyszła do mnie. Zaraz obudziłam s. Amelię, ubrałam chałat i czepek, i szybko pobiegłam do infirmerii. Po mnie przyszła s. Amelia. To było jakoś koło jedenastej w nocy. Gdy przyszłyśmy tam, Siostra Faustyna jakby lekko otworzyła oczy i trochę się uśmiechnęła, a potem skłoniła głowę i już... Siostra Amelia mówi, że już chyba nie żyje, umarła. Spojrzałam na s. Amelię, ale nic nie mówiłam, modliłyśmy się dalej. Gromnica cały czas się paliła.