Wersja: 20260804h zaktualizowano 14.08.2026 07:04
Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Aktualne

Najnowsze świadectwa

  1. Anonimowa

    Jakiś czas temu przyśnił mi się dwa razy Pan Jezus. Raz była moja lewa strona ciała skąpana lub przeniknięta czerwienią. Usiadł przy mnie i ta czerwień przeszła na mnie. \"Przyszedłem, żebyś była (byli) bliżej Ojca\" Drugi raz: On przechodził i powiedział \"nie zapomnij o mojej Matce\". Rzeczywiście, mało się modliłam do Matki Boskiej. Ale to się zmieniło. Tak się złożyło, że mogłam jakiś czas temu odwiedzić Loreto...

    Czytaj całe świadectwo

    Jakiś czas temu przyśnił mi się dwa razy Pan Jezus. Raz była moja lewa strona ciała skąpana lub przeniknięta czerwienią. Usiadł przy mnie i ta czerwień przeszła na mnie. \"Przyszedłem, żebyś była (byli) bliżej Ojca\"
    Drugi raz: On przechodził i powiedział \"nie zapomnij o mojej Matce\".
    Rzeczywiście, mało się modliłam do Matki Boskiej. Ale to się zmieniło.
    Tak się złożyło, że mogłam jakiś czas temu odwiedzić Loreto. Też po to, aby wynagrodzić mój dystans, który Mu przeszkadzał. Pan Bóg daje szanse i szuka, by dać szansę. Zawsze. Aby umożliwić.

  2. Edyta

    Dziękuję, Siostro Faustynko, Tobie i tym wszystkim duszyczkom za wstawiennictwo u Pana Jezusa i wysłuchanie moich próśb. Nigdy niesienie krzyża nie jest na darmo. Dziękuję za te wszystkie sytuacje, które mnie kształtują, ale najbardziej dziękuję za miłosierdzie i proszę Sekretarko wszystkich łask o przekazanie mojej wdzięczności, szacunku i miłości Temu, który za mnie umarł dla mojego zbawienia. Kocham Cię, Mamo...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Siostro Faustynko, Tobie i tym wszystkim duszyczkom za wstawiennictwo u Pana Jezusa i wysłuchanie moich próśb. Nigdy niesienie krzyża nie jest na darmo. Dziękuję za te wszystkie sytuacje, które mnie kształtują, ale najbardziej dziękuję za miłosierdzie i proszę Sekretarko wszystkich łask o przekazanie mojej wdzięczności, szacunku i miłości Temu, który za mnie umarł dla mojego zbawienia. Kocham Cię, Mamo Jezusa i Tato Jezusa, i Jezusie, opiekujcie się nami.

  3. Rekolekcje - Jakub i Rachela (w drodze); Czego doświadczyłam... +

    Rekolekcje to był czas, gdzie poznawaliśmy bardzo zagmatwane historie. W moich ludzkich oczach to opowieści o ludziach straconych, a oni właśnie zostali wybrani przez Boga do szczególnych rzeczy i doświadczani, próbowani, w ten sposób - na takiej drodze - dojrzewali do zaufania Bogu, by tylko nie polegać na sobie. Zrozumiałam, że człowiek kruszeje, jak Bóg Go doświadcza, by był zdolny przyjmować miłość...

    Czytaj całe świadectwo

    Rekolekcje to był czas, gdzie poznawaliśmy bardzo zagmatwane historie. W moich ludzkich oczach to opowieści o ludziach straconych, a oni właśnie zostali wybrani przez Boga do szczególnych rzeczy i doświadczani, próbowani, w ten sposób - na takiej drodze - dojrzewali do zaufania Bogu, by tylko nie polegać na sobie.
    Zrozumiałam, że człowiek kruszeje, jak Bóg Go doświadcza, by był zdolny przyjmować miłość, miłosierdzie. Siostra prowadząca na tyle sposobów pokazywała okropne słabości Jakuba, że odczułam do końca, że naprawdę Bóg jest najbliżej ciemności ludzkich, grzechu, podłej natury. Jest w tym, by obdarzać miłosierdziem. Czasem trzeba bardzo doświadczyć człowieka, by się nie zatracił, by się przełamał, by zaczął żyć tak, by coś zostawić innym, by podjąć o innych staranie, odpowiedzialność, i za siebie.
    Pojęłam, że Bóg naprawdę jest tak miłosierny, że widzi sens we wszystkim, ze wszystkiego wyprowadzi takie doświadczenie, że człowiek może przez te krzyże się autentycznie zmienić. Zrozumiałam, że najgorzej to przestać iść, poddać się. Doświadczenia daje Bóg, nie dlatego, że nienawidzi człowieka, ale tak Go kocha, że dopuści nawet mrok, by zaprowadzić siłą do światła, nieważne, jak to będzie trudne, ile będzie kosztowało sił, Bóg doświadczy w każdy sposób człowieka, ale po to, by wyszedł z tego do życia, żeby nie pomarł na wieki i jego pokolenie. Zrozumiałam, że im bardziej człowiek jest doświadczany, im gorsze rzeczy przechodzi to może świadczyć, ile Bóg jest w stanie zrobić, ile sytuacji przyjąć, w tym wstrętnych, by tylko doczekać się wybielenia człowieka, żeby ten jego charakter się zmienił, żeby przestał żyć dla siebie, dla swoich małych zysków i zobaczył to wszystko piękne, co Bóg chce dać człowiekowi za nic na zawsze.
    To był czas niezwykły, terapeutyczny, stale Siostra powtarzała na wszelkie sposoby, że we wszystkim jest sens, że Bóg wybiera marnych ludzi i przez nich szczególnie uwidacznia się Jego moc. Bóg bardzo kocha wielkich grzeszników. Chodzi za nimi wszystkimi drogami. Dopuści wszystko, każdą noc, by zobaczyć, że człowiek nawraca się. Bóg zrobi naprawdę wszystko, aby człowiek nie stracił życia wiecznego, żeby wyprowadzić z niego ciąg dalszy, coś dla innych, z życia. Bóg zrobi wszystko, żeby żadne doświadczenie się nie zmarnowało, zmieni każde ciemności w triumf miłości. Warunkiem jest zaufanie. Nigdy nie byłam na takich rekolekcjach, gdzie czułam się aż tak przyjęta, bez oceny, ale dawano nam światło w rany, ciągle je leczono, czule, wytrwale. Tyle się stało w te dni. Siostra prowadząca intensywnie pracowała, żeby osiągnąć te efekty. Rozmawiałam z innymi, mogę to przekazać, to było doświadczenie zbiorowe, że ludzie wyjeżdżali z uleczonymi ranami, czuli się zabandażowani szczególnie na duszy, by wrócić do życia i przetrwać. Ludzie wyjeżdżali ze światłem, z chęcią życia, zbudowani, że nie są gorsi, że więc każde doświadczenie miało sens, że można ufać Bogu, że On wie, co robi, że On nas nie zostawił, kiedy było najgorzej i działy się nawet rzeczy ohydne. Bóg był z nami wtedy. Pojęliśmy, że nic w nas nie jest stracone, że wszystko może prowadzić do Boga, być Boże, że jesteśmy w drodze, jak kiedyś Jakub i Rachela, że trwa wielka walka o życie wieczne, że chodzi o to, byśmy je wygrali, a nasze rany i tak kiedyś doczekają się uzdrowienia, nie będzie bólu. Kiedyś ta wielka walka się skończy... Ranga tej walki jest ogromna. Możemy wygrać życie, zaprowadzić innych ku życiu, więc warto walczyć bez względu na cenę... I warto dać Bogu dotykać swoich ran, być z Nim przed Najświętszym Sakramentem, by nas prowadził do zdrowia, do pełni sił, do światłości, sensu, pokoju.

  4. Elżbieta

    Z całego serca dziękuję za wszystkie łaski, jakie otrzymałam w swoim życiu, za nieustanną miłującą obecność Jezusa w mej duszy, za przeżywanie z Nim wszystkich chwil codzienności. Dziękuję za słowo Boże, za Kościół św. i sakramenty, zwłaszcza za sakrament pojednania i Eucharystii. Niech we mnie i przez mnie sławi się Boże Miłosierdzie. Bądź uwielbiony, Panie.

    Czytaj całe świadectwo

    Z całego serca dziękuję za wszystkie łaski, jakie otrzymałam w swoim życiu, za nieustanną miłującą obecność Jezusa w mej duszy, za przeżywanie z Nim wszystkich chwil codzienności. Dziękuję za słowo Boże, za Kościół św. i sakramenty, zwłaszcza za sakrament pojednania i Eucharystii. Niech we mnie i przez mnie sławi się Boże Miłosierdzie. Bądź uwielbiony, Panie.

  5. Mikołaj

    Mam 15 lat. Wcześniej uważałem się za ateistę. Pan Jezus jednak od 2 lat prowadzi mnie drogą nawrócenia. Od września poprzedniego roku przystąpiłem pierwszy raz do spowiedzi, pierwszy raz do Komunii i do bierzmowania. Szczególnym miejscem tej drogi stało się dla mnie Boże Miłosierdzie - Koronka do Miłosierdzia Bożego, obraz Jezusa Miłosiernego oraz słowa: "Jezu, ufam Tobie". Nie wstydzę się Go, noszę do szkoły...

    Czytaj całe świadectwo

    Mam 15 lat. Wcześniej uważałem się za ateistę. Pan Jezus jednak od 2 lat prowadzi mnie drogą nawrócenia. Od września poprzedniego roku przystąpiłem pierwszy raz do spowiedzi, pierwszy raz do Komunii i do bierzmowania. Szczególnym miejscem tej drogi stało się dla mnie Boże Miłosierdzie - Koronka do Miłosierdzia Bożego, obraz Jezusa Miłosiernego oraz słowa: "Jezu, ufam Tobie". Nie wstydzę się Go, noszę do szkoły koszulkę, na której jest Twarz Pana Jezusa (z obrazu Jezusa Miłosiernego), nie przejmuję się śmiechem i drwinami.

    Koronkę poznałem w tym roku, w święto Bożego Miłosierdzia, w mikołowskiej bazylice św. Wojciecha. Od tamtej pory ta modlitwa stała się dla mnie szczególnym spotkaniem z Panem Jezusem. W tej bazylice rozpoczęło się moje nawrócenie, gdy moja Babcia w 2022 roku zaczęła przyprowadzać mnie na Msze dla dzieci, a ja zobaczyłem, że Kościół wcale nie jest "zły i okropny" oraz że ksiądz jest miły, rozdaje dzieciom cukierki; rzeczy niby zwyczajne, jednak zmieniły mój fałszywy obraz Kościoła, jaki miałem wtedy w swojej głowie.

    Do końca roku 2025, od czterech lat, zmagałem się z nałogiem masturbacji. Gdy przystąpiłem do pierwszej spowiedzi w październiku uświadomiłem sobie, że tak dalej nie może być. Wtedy zadziałał Duch Święty i na kursie Alpha spotkałem się ze świadectwem osoby, która również wcześniej walczyła z tym uzależnieniem. Postanowiłem wyjść z tego nałogu. Były momenty słabości, zniechęcenia i walki, ale Pan Jezus nie zostawił mnie samego. Stopniowo uczył mnie, że Jego miłosierdzie jest większe niż moje upadki. Dzięki Panu Jezusowi od stycznia trwam w czystości i uczę się każdego dnia wybierać dobro.

    Pomagało mi trwanie w modlitwie, korzystanie z sakramentów, unikanie okazji do grzechu i codzienne wybieranie tego, co prowadzi do dobra. Zrozumiałem, że walka nie oznacza, że Pan Jezus jest daleko - przeciwnie, często właśnie w walce najbardziej doświadczam Jego obecności.

    Szczególnym momentem dnia stała się dla mnie Godzina Miłosierdzia Bożego. Czekam zawsze na tę chwilę, aby zatrzymać się o 15:00 i odmówić Koronkę, powierzając Panu Jezusowi siebie i innych.

    Dzisiaj wiem, że najważniejsze słowa brzmią:: "Jezu, ufam Tobie", dlatego że Pan Jezus cały czas jest przy mnie, trzyma mnie za rękę i prowadzi. Czego miałbym się bać? Nawet w ciężkich chwilach On obejmuje mnie swoim ramieniem i czule mówi: "Nie lękaj się. JA JESTEM". Chcę zawsze dziękować Panu Jezusowi za Jego cierpliwość, przebaczenie i miłość. Boże Miłosierdzie naprawdę działa - nie tylko w wielkich wydarzeniach, ale także w codziennej walce ludzkiego serca. Jezu, ufam Tobie.

  6. Ala

    Znam osobę, która długo nie była do Komunii Świętej, jest starsza, ma swoje dolegliwości, słabości zdrowotne. Jak zebrała się najpierw do spowiedzi i przyjęła potem Eucharystię powiedziała, że czuje się lepiej, że Komunia Święta jest lekarstwem na wszystko, że czuje się silniejsza, w całym zdrowiu umocnienie. Była taka spokojna i radosna. Bardzo pragnęła tego momentu i odczuła ulgę, psychiczną, fizyczną i nade...

    Czytaj całe świadectwo

    Znam osobę, która długo nie była do Komunii Świętej, jest starsza, ma swoje dolegliwości, słabości zdrowotne. Jak zebrała się najpierw do spowiedzi i przyjęła potem Eucharystię powiedziała, że czuje się lepiej, że Komunia Święta jest lekarstwem na wszystko, że czuje się silniejsza, w całym zdrowiu umocnienie. Była taka spokojna i radosna. Bardzo pragnęła tego momentu i odczuła ulgę, psychiczną, fizyczną i nade wszystko duchową.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina