„Dzienniczek" św. Siostry Faustyny
Dz. 1736
(97) Kiedy raz na werandzie poznałam, że pewna osoba była trapiona ciężkimi pokusami co do spowiedzi świętej - jakoby to nie była tajemnica - choć znany mi był stan duszy tej, jednak sama nie zaczynałam rozmowy. Kiedy pozostałyśmy sam na sam, odsłoniła mi się i powiedziała o wszystkim. - Po chwili rozmowy rzekła do mnie: Już jestem spokojna, wiele światła udzieliło się mej duszy.