„Dzienniczek" św. Siostry Faustyny
Dz. 183
W pewnym dniu rano po Komunii świętej usłyszałam taki głos: Pragnę, abyś Mi towarzyszyła, jak idę do chorych. - Odpowiedziałam, że dobrze, jednak po chwili, kiedy rozważyłam, że jak ja to zrobię, przecież siostry drugiego chóru102 nie chodzą towarzyszyć Najświętszemu Sakramentowi, zawsze idą siostry dyrektorki. (92) Pomyślałam sobie, że Jezus temu zaradzi. - Za niedługą chwilę przysyła matka Rafaela po mnie i mówi mi: Siostro, siostra będzie chodzić z Panem Jezusem, jak ksiądz idzie do chorych. I przez cały czas, jak byłam na probacji, zawsze chodziłam ze światłem, towarzysząc Panu, a jako rycerz Jezusa, starałam się zawsze osznurować żelaznym paskiem103, bo przecież tak zwyczajnie nie pasowałoby iść przy Królu. I to umartwienie ofiarowywałam za chorych.