„Dzienniczek" św. Siostry Faustyny
Dz. 311
Kiedy otrzymałam pozwolenie od swego spowiednika134 na uczynienie tego aktu ofiarowania, poznałam w krótkim czasie, że miłym był Bogu ten akt, bo zaraz zaczęłam doświadczać jego skutków. W jednej chwili dusza moja została jako skała: oschła, pełna udręki i niepokoju. Różne bluźnierstwa i przekleństwa cisną się do uszu moich. Nieufność i rozpacz zagościła w sercu moim. Oto jest stan biednych, który przyjęłam na siebie. W pierwszej chwili zlękłam się bardzo tych okropności, ale przy pierwszej spowiedzi zostałam uspokojona.