Wersja: 20260614c
·
zaktualizowano 14.06.2026 18:34
-
Dz. 1509
jak Bóg ześle chorobę... przyjaciół jest mniej. Ale są jednak, interesują się naszym cierpieniem...
→
-
Dz. 1509
Odwiedzają nas rzadziej, a ich odwiedziny sprawiają często cierpienie. Zamiast nas pocieszyć...
→
-
Dz. 1509
wyrzucają nam... rzeczy, które sprawiają wiele cierpienia...
→
-
Dz. 1509
Gdym skosztowała powyższych cierpień...
→
-
Dz. 1509
Komunia św. daje mi moc do cierpień...
→
-
Dz. 1512
rozważaj często cierpienia Moje...
→
-
Dz. 1512
łącz swoje małe cierpienia z Moją bolesną męką...
→
-
Dz. 1515
Jezus dał mi poznać cierpienia, których tam doznawał.
→
-
Dz. 1536
odczułam cierpienie w rękach, nogach i boku...
→
-
Dz. 1545
każda chwileczka życia mojego jest wypełniona modlitwą, cierpieniem i pracą...
→
-
Dz. 1550
wysłuchiwać wynurzeń innych, przyjmować ich cierpienia, krzepiąc ich na duchu...
→
-
Dz. 1550
własne cierpienia topić w najlitościwszym Sercu Jezusa.
→
-
Dz. 1558
nie myślałam, aby tego rodzaju cierpienie istnieć mogło.
→
-
Dz. 1574
Łączę swoje cierpienia... z męką Twoją...
→
-
Dz. 1580
cierpienia uderzają o moje serce...
→
-
Dz. 1608
Kiedy się dowiedziałam o pewnych cierpieniach...
→
-
Dz. 1608
czy czasami te cierpienia nie są z mojego powodu...
→
-
Dz. 1612
Potrzeba Mi cierpień twoich dla ratowania dusz.
→
-
Dz. 1612
Nie miałam odwagi prosić Pana Jezusa o większe cierpienia...
→
-
Dz. 1613
Jezus żądał cierpień, a nie śmierci.
→
-
Dz. 1619
Cierpienia moje fizyczne zwiększyły się.
→
-
Dz. 1620
nie umiałabym wytrzymać tyle cierpień...
→
-
Dz. 1620
moc łaski Twojej... czyni zasługującymi moje cierpienia.
→
-
Dz. 1625
Łączę się z Jezusem przez cierpienie.
→
-
Dz. 1625
Kiedy rozważam Jego bolesną mękę, to zmniejszają się moje fizyczne cierpienia.
→
-
Dz. 1628
miej wielką miłość do tych, którzy ci zadają cierpienie...
→
-
Dz. 1628
modlisz się za tych, od których doznałaś cierpienia...
→
-
Dz. 1629
starta cierpieniem jak pszeniczne ziarna...
→
-
Dz. 1633
Ustawiczne cierpienia fizyczne.
→
-
Dz. 1633
cierpienia... wcale nie są spowodowane jedzeniem...
→