Wersja: 20260613a
·
zaktualizowano 13.06.2026 08:50
-
Dz. 12
Idź do tego kapłana i powiedz mu wszystko, a on ci powie, co masz dalej czynić.
→
-
Dz. 12
poszłam do zakrystii i opowiedziałam wszystko, co zaszło w duszy mojej...
→
-
Dz. 18
pomimo wszystkiego postanowiłam sobie, że rano po Mszy świętej zaraz się zwrócę do Matki...
→
-
Dz. 19
Nie wiedząc, co to wszystko ma znaczyć, zapytałam Jezusa: Jezu, kto Ci wyrządził taką boleść?
→
-
Dz. 19
Opowiedziałam wszystko, co zaszło w duszy mojej...
→
-
Dz. 21
poszłam do Matki Mistrzyni i opowiedziałam wszystko, co zaszło.
→
-
Dz. 23
po co się umartwiać, kiedy to wszystko jest niemiłe Bogu?
→
-
Dz. 25
nienawiść do wszystkiego, co święte...
→
-
Dz. 26
Nagle ogarnęła mnie obecność Boża, zapomniałam o wszystkim.
→
-
Dz. 28
Byłem tutaj podczas tej rozmowy z Przełożoną i wiem wszystko...
→
-
Dz. 31
pomimo wszystkiego zaczęłam iść odważnie.
→
-
Dz. 36
Jasno ujrzałam wszystko, co się Bogu nie podoba.
→
-
Dz. 38
Jezus kazał mi o wszystkim mówić przełożonym...
→
-
Dz. 40
do Matki Bożej. Ona mnie nauczyła... jak we wszystkim pełnić Jego świętą wolę.
→
-
Dz. 42
przeprosiłam Pana za wszystko, co Jemu się nie podoba.
→
-
Dz. 46
Miłość zniesie wszystko...
→
-
Dz. 52
o wszystkim musi siostra mówić spowiednikowi...
→
-
Dz. 53
Myślałam, że się uwolnię od wszystkiego, a tu stało się przeciwnie...
→
-
Dz. 55
o wszystkim zawsze mówić spowiednikowi.
→
-
Dz. 55
To wszystko jest tylko łaską Bożą.
→
-
Dz. 55
przyjmij to wszystko ze spokojem.
→
-
Dz. 55
zawsze pełna prostoty i pokory, ze wszystkiego zadowolona, ze wszystkiego szczęśliwa...
→
-
Dz. 56
żebym mogła spełnić we wszystkim Jego świętą wolę...
→
-
Dz. 57
Niczym jest wszystko w porównaniu z Tobą.
→
-
Dz. 62
szarzyzna i monotonia znikają, kiedy patrzę na wszystko okiem wiary.
→
-
Dz. 64
Jezu, przecież już wszystko przygotowane...
→
-
Dz. 64
będziemy mogły zwiedzić wszystko, ale ja byłam pewna, że nie pojedziemy...
→
-
Dz. 68
pomimo wszystkiego dusza moja była w mękach...
→
-
Dz. 69
Ty, Panie, wszystko możesz.
→
-
Dz. 79
Wszystko składam w Twoje ręce, o Matko moja.
→