Wersja: 20260913b zaktualizowano 19.09.2026 11:56
Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2026

Strona 1 z 7

  1. Jolanta

    Powiesiłam poświęcony obraz Jezusa Miłosiernego w pokoju syna kilkulatka. Wiem, że modlił się przed nim, bardzo cierpiał od dziecka na ciężkie bóle głowy, które w wielu 18 lat pojawiały się coraz rzadziej i były lżejsze. Obraz wisiał do momentu, gdy syn ożenił się i przemeblował pokoje z żoną. Obraz mi zniósł, wiec powiesiłam go w swojej sypialni. Odtąd modlę się codziennie przed nim Koronką do Bożego Miłosierdzia...

    Czytaj całe świadectwo

    Powiesiłam poświęcony obraz Jezusa Miłosiernego w pokoju syna kilkulatka. Wiem, że modlił się przed nim, bardzo cierpiał od dziecka na ciężkie bóle głowy, które w wielu 18 lat pojawiały się coraz rzadziej i były lżejsze. Obraz wisiał do momentu, gdy syn ożenił się i przemeblował pokoje z żoną. Obraz mi zniósł, wiec powiesiłam go w swojej sypialni. Odtąd modlę się codziennie przed nim Koronką do Bożego Miłosierdzia. 2 lipca 2026 miałam sen, że modlę się jak zwykle i obraz zaczyna wirować, kolory stają się takie żywe, nagle zatrzymuje się wirowanie, Żywy Pan Jezus z obrazu błogosławi . Rano synowa dostała silne bóle, wyrostek ropny. Nagła operacja; tomograf wykazał również mięśniaka, a starają się o dzieci ... czeka na operację, mięśniaka w styczniu termin. Teraz lekami zmniejszają mięśniaka. Dałam na 8 Mszy św. do Miłosiernego na czwartki w ich intencji. Odmawiam Koronkę o jej zdrowie. Modlę się też o jej żywą wiarę w Miłosiernego Jezusa. Syn modli się, ale jest pod wpływem synowej, a jej wiara jest taka letnia i nadal modlę się w ich intencji. Jezu , dopomóż im, bo starają się o potomstwo...

  2. Na większą chwałę Boga

    Jezu Miłosierny, przebacz mi, Że oczy mam pochmurne, Że ręce zaciskają się. Przebacz mi gniewy, złości, nerwy. Wiem, że one nie są dla Ciebie problemem, Ale chcę wprowadzać z Tobą jak najwięcej dobra w świat. Wiem, że ono po mnie zostanie, będzie się mnożyć. Daj czas, siły, zdolności, by wysiec chwasty ze swoich słów (twórczości), Jak najwięcej, do cna. Niech żyje we mnie Twoja wola. Niech dokonuje się przeze mnie...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, przebacz mi,
    Że oczy mam pochmurne,
    Że ręce zaciskają się.

    Przebacz mi gniewy, złości, nerwy.
    Wiem, że one nie są dla Ciebie problemem,
    Ale chcę wprowadzać z Tobą jak najwięcej dobra w świat.
    Wiem, że ono po mnie zostanie, będzie się mnożyć.
    Daj czas, siły, zdolności, by wysiec chwasty ze swoich słów (twórczości),
    Jak najwięcej, do cna.
    Niech żyje we mnie Twoja wola.
    Niech dokonuje się przeze mnie miłość.
    Niech Bóg ma we mnie Przyjaciela,
    Dom, w jakim wszystko jest dla Niego.

    Wiem, że każdy mój krok, Boże,
    Jest, bo Ty na to pozwalasz, dajesz siły.
    Jest i ten prosty, szczery wiersz,
    Bo taka jest Twoja wola…

    (wolontariusz Faustinum)

  3. Kasia

    Parę lat temu robiłam prawo jazdy. Kompletnie mi nie szło, przejeździłam około 18 godzin i zrezygnowałam. Po paru latach spróbowałam swoich sił ponownie, ale w innej szkole jazdy. Nadszedł dzień egzaminu. Byłam bardzo zestresowana, zupełnie mi nie poszło. Oblałam już na placu manewrowym. Przed terminem na kolejny egzamin odmawiałam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Poszłam na egzamin. Egzaminator był bardzo...

    Czytaj całe świadectwo

    Parę lat temu robiłam prawo jazdy. Kompletnie mi nie szło, przejeździłam około 18 godzin i zrezygnowałam. Po paru latach spróbowałam swoich sił ponownie, ale w innej szkole jazdy. Nadszedł dzień egzaminu. Byłam bardzo zestresowana, zupełnie mi nie poszło. Oblałam już na placu manewrowym. Przed terminem na kolejny egzamin odmawiałam Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Poszłam na egzamin. Egzaminator był bardzo wyrozumiały i cierpliwy. I zdałam! Jestem pewna w 100%, że to zasługa modlitwy do Miłosierdzia Bożego.
    Teraz niedawno miałam trudny okres w życiu. Czułam, jakbym popadała w depresję, nie widziałam w niczym sensu. Zaczęłam modlić się Koronką o przywrócenie chęci do życia i wyjścia z tego strasznego stanu. Po dwóch lub trzech Koronkach o 15:00 w różnych dniach nagle poczułam, że jest już z moją psychiką prawie dobrze. Potrafiłam żyć tak jak wcześniej, uśmiechać się. Nie uwierzę, że ta nagła zmiana nastroju i chęci do życia nastąpiła bez pomocy Bożego Miłosierdzia.

  4. Izabela

    ### Świadectwo łaski i Bożego Miłosierdzia Około dziesiątego roku życia poznałam „Dzienniczek” świętej Siostry Faustyny. Czytałam go, a słowa Pana Jezusa bardzo głęboko mnie poruszyły. Zaczęłam modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia. Kiedy miałam czternaście lat, przeżyłam gwałt zbiorowy. To wydarzenie rozpoczęło bardzo trudny i długi okres mojego życia. Bez wsparcia i zrozumienia od rodziny nie miałam innego...

    Czytaj całe świadectwo

    ### Świadectwo łaski i Bożego Miłosierdzia

    Około dziesiątego roku życia poznałam „Dzienniczek” świętej Siostry Faustyny. Czytałam go, a słowa Pana Jezusa bardzo głęboko mnie poruszyły. Zaczęłam modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia.

    Kiedy miałam czternaście lat, przeżyłam gwałt zbiorowy. To wydarzenie rozpoczęło bardzo trudny i długi okres mojego życia. Bez wsparcia i zrozumienia od rodziny nie miałam innego wyjścia, jak uciec daleko. Wyjechałam za granicę. Doświadczyłam emigracji, opuszczenia, wielkiego ubóstwa, a przede wszystkim samotności. Jednak obraz świętej Siostry Faustyny był zawsze blisko mnie. W chwilach największej rozpaczy wieszałam jej obraz na ścianie i prosiłam ją, aby modliła się za mnie.
    Kilka razy znalazłam się bardzo blisko śmierci, między innymi podczas pożaru w miejscu, w którym wtedy mieszkałam. Przeżyłam również bardzo trudny czas związany z alkoholem i narkotykami; długo nie widziałam wyjścia z tego cierpienia. Mimo wszystko miałam w sercu poczucie obecności i ochrony, jakby czuwał nade mną Anioł Stróż.

    Pewnego dnia znalazłam w sobie siłę, aby odejść z tego środowiska i miasta, w którym żyłam. Z czasem, również dzięki terapii, zaczęłam odzyskiwać swoje życie. Modliłam się o przebaczenie, uzdrowienie i uwolnienie od ran, które nosiłam w sobie przez wiele lat.

    Dzisiaj ponownie słucham „Dzienniczka” świętej Siostry Faustyny i mam niezwykłe wrażenie, jakby Pan Jezus przemawiał bezpośrednio do mojego serca. Jakby po tylu latach przypominał mi o swoim miłosierdziu i ofiarowywał mi swoje przebaczenie, przypominając o swym wielkim miłosierdziu! Patrząc wstecz na moje życie, widzę wiele chwil, w których mogłam stracić życie lub całkowicie utracić nadzieję. Dziś wierzę, że nigdy nie byłam sama. Wierzę, że Boże Miłosierdzie prowadziło mnie nawet wtedy, gdy sama nie potrafiłam go dostrzec.

    Z całego serca dziękuję Panu Jezusowi za Jego Miłosierdzie oraz świętej Siostrze Faustynie za jej modlitwę i obecność w moim życiu.

    Piszę aby inne dusze błądzące nie traciły ufności! Jezu, ufam Tobie i kocham Cie!!!

  5. Pati

    Szczęść Boże. Witam Państwa serdecznie. Chciałabym się z Wami podzielić z Wami tylko moim świadectwem. Pewnego dnia tak sobie leżę i myślę: ja grzesznik .I w szpitalu ukazał mi się Pan Jezus Chrystus w białej szacie. Tak podejrzewam że to był On. a właściwie nawet mam taką pewność. I to był prawdziwy cud Nawet powiedział wtedy do mnie takie słowa: "Moja umiłowana, pójdź za mną". Ja za jakiś czas oczywiście się...

    Czytaj całe świadectwo

    Szczęść Boże. Witam Państwa serdecznie. Chciałabym się z Wami podzielić z Wami tylko moim świadectwem. Pewnego dnia tak sobie leżę i myślę: ja grzesznik .I w szpitalu ukazał mi się Pan Jezus Chrystus w białej szacie. Tak podejrzewam że to był On. a właściwie nawet mam taką pewność. I to był prawdziwy cud Nawet powiedział wtedy do mnie takie słowa: "Moja umiłowana, pójdź za mną". Ja za jakiś czas oczywiście się nawróciłam i zaczęłam przyjmować nawet Komunię Świętą. Chodzić do kościoła

  6. Halina

    Jezu Miłosierny, dziękuję za wszystko, co mam i za wszystko, co przez Twoje laski osiągnęłam. Proszę miej opiekę nad moja rodziną, daj nam siłę i potrzebne laski. Z tobą mogę wszystko. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję za wszystko, co mam i za wszystko, co przez Twoje laski osiągnęłam. Proszę miej opiekę nad moja rodziną, daj nam siłę i potrzebne laski. Z tobą mogę wszystko. Amen.

  7. Kamil

    Około pół roku temu zacząłem kurs na prawo jazdy. Dwa miesiące temu przystąpiłem do pierwszego egzaminu praktycznego. Nie miałem presji, aby go zdać, bo wiedziałem, że jest to mój pierwszy egzamin i będę się mocno stresował. Jadąc tego dnia do ośrodka egzaminowania, przeżyłem największy stres w swoim życiu. Podczas egzaminu nie byłem w stanie się w ogóle skupić i tak jak myślałem - nie zdałem. Ustaliłem termin...

    Czytaj całe świadectwo

    Około pół roku temu zacząłem kurs na prawo jazdy. Dwa miesiące temu przystąpiłem do pierwszego egzaminu praktycznego. Nie miałem presji, aby go zdać, bo wiedziałem, że jest to mój pierwszy egzamin i będę się mocno stresował. Jadąc tego dnia do ośrodka egzaminowania, przeżyłem największy stres w swoim życiu. Podczas egzaminu nie byłem w stanie się w ogóle skupić i tak jak myślałem - nie zdałem. Ustaliłem termin kolejnego egzaminu, jednak jego też nie zdałem, ponieważ tym razem dopadł mnie jeszcze większy stres i wszystko zaczęło mi się mieszać. Nie wyjechałem wtedy nawet z placu manewrowego. Podkreślę tutaj, że przed każdym egzaminem modliłem się, jednak nie była to aż tak głęboka modlitwa jak przy trzecim egzaminie. Po niezdaniu udałem się do okienka, aby ustalić kolejny, już 3 termin. Pani powiedziała mi, że nie jest w stanie zaproponować mi kolejnego terminu, ponieważ najbliższy był na około 4 sierpnia, a ja wtedy wyjeżdżałem na wakacje. Wróciłem więc do domu, tym razem bardzo zrezygnowany. Zacząłem więc czytać świadectwa pomocy Pana Boga podczas egzaminu praktycznego. Spotkałem się wtedy pierwszy raz ze świętym o imieniu Ekspedyt. Postanowiłem zacząć się do niego modlić o zdanie egzaminu. Modliłem się też do mojego patrona, świętej Siostry Faustyny, Matki Bożej i oczywiście Jezusa oraz św. Krzysztofa - patrona kierowców i codziennie o 15 odmawiałem Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Modliłem się o dobrego egzaminatora i zmniejszenie stresu oraz zdanie samego egzaminu, ponieważ przez okres dwóch miesięcy, gdy zdawałem egzaminy, nie byłem w stanie robić nic innego od myślenia właśnie o egzaminie. Kilka dni przed egzaminem zostałem jeszcze dodatkowo poświęcony podczas świecenia pojazdów. Nadszedł czas 3 egzaminu, którego termin miałem przyspieszony, aby zdążyć przed wyjazdem na wakacje i na nich już nie myśleć o kursie i egzaminach (jeśli oczywiście bym zdał). Tym razem w ośrodku nie byłem już sam, ale ze znajomymi, co pomogło mi ze stresem. Dodam, że Pani zaproponowała mi taki sam termin jak moim znajomym, którzy byli zapisani dwa tygodnie wcześniej ode mnie. Trafił mi się bardzo wyrozumiały egzaminator i tym razem zdałem. Oddałem się w pełni Panu Bogu, bo wiedziałem, że bez Jego pomocy mogę tego egzaminu po prostu nie zdać. Do Word-u wróciłem z wynikiem pozytywnym i wierzę, że jest to zasługa moich modlitw. Obiecałem, że po zdanym egzaminie napiszę świadectwo, aby jeszcze więcej osób mogło dowiedzieć się o nie tak znanym świętym Ekspedycie i jak bardzo szczera modlitwa może pomóc.

  8. Kaśka

    Adorując w sobie Jezusa, czuję, że spotykam się z wiecznością, za jaką przecież tak tęsknimy, idealnym światem. Przez rekolekcje w Łagiewnikach wiem, że musimy iść przez ziemię, swoje przejść, by dorosnąć do nieba. Dla naszego dobra idziemy przez trudy ziemi. I zobacz, pomyśl, każde cierpienie, łza ma sens i są te doświadczenia drogie Bogu. Ile było w nas buntu, ile zasad łamaliśmy... Cichniemy, okaleczeni. Bóg...

    Czytaj całe świadectwo

    Adorując w sobie Jezusa, czuję, że spotykam się z wiecznością, za jaką przecież tak tęsknimy, idealnym światem. Przez rekolekcje w Łagiewnikach wiem, że musimy iść przez ziemię, swoje przejść, by dorosnąć do nieba. Dla naszego dobra idziemy przez trudy ziemi. I zobacz, pomyśl, każde cierpienie, łza ma sens i są te doświadczenia drogie Bogu. Ile było w nas buntu, ile zasad łamaliśmy... Cichniemy, okaleczeni. Bóg dopuszcza różne rzeczy, których sami szukamy. Sami próbujemy. Zawracamy, idziemy do Niego, jednoczyć się, do Wspólnoty. Do nieba trzeba dorosnąć... By w ogóle móc być w nim szczęśliwym, trzeba przejść różne drogi i tylko na ziemi masz drogi ziemskie, więc idź, póki masz czas... Zdarza się, że Bóg Cię rozgromi, jak mnie, czujesz się upodlony, ale po to, by otworzyć Ci oczy na prawdę, o sobie, innych, świecie, o tym, co naprawdę się liczy, by nie zwiodło Cię zło, skrywające się wszędzie, i w innych ludziach, którzy nawet nie zawsze są tego świadomi... Czuwajmy zatem. Walka toczy się o nasze życie, w szczęściu lub na zawsze bez rzeczywistości Boskiej. Każda chwila jest walką o wybieranie dobra, nawet w myślach. Adoracja Ci da siłę, we wszystkim... Dobro nie umiera. Dobro nie może ginąć. Małe akty dobroci trzymają świat. Zostają. Zło zaś szybko mija, dlatego ciągle szuka swoich narzędzi. Nie potrafi się nasycić. Dobro jest często ciche, ale silne. Nie musi krzyczeć. Nie porzucajcie sensu życia, trzeba realizować dobre uczynki, walczyć o świat, by nie został zniszczony. Wasze modlitwy mają wielką moc. Żadna się nie marnuje!

  9. Héctor

    Para agradecer sus oraciones por mi mamá , María Consolación , ya no tiene diarrea ( es una mujer de casi 90 años ), ya defeca con normalidad , sus heces ya no tienen mal olor , gracias a sus oraciones. Gracias desde Venezuela .

    Czytaj całe świadectwo

    Para agradecer sus oraciones por mi mamá , María Consolación , ya no tiene diarrea ( es una mujer de casi 90 años ), ya defeca con normalidad , sus heces ya no tienen mal olor , gracias a sus oraciones.
    Gracias desde Venezuela .

  10. Anonimowa

    Jakiś czas temu przyśnił mi się dwa razy Pan Jezus. Raz była moja lewa strona ciała skąpana lub przeniknięta czerwienią. Usiadł przy mnie i ta czerwień przeszła na mnie. \"Przyszedłem, żebyś była (byli) bliżej Ojca\" Drugi raz: On przechodził i powiedział \"nie zapomnij o mojej Matce\". Rzeczywiście, mało się modliłam do Matki Boskiej. Ale to się zmieniło. Tak się złożyło, że mogłam jakiś czas temu odwiedzić Loreto...

    Czytaj całe świadectwo

    Jakiś czas temu przyśnił mi się dwa razy Pan Jezus. Raz była moja lewa strona ciała skąpana lub przeniknięta czerwienią. Usiadł przy mnie i ta czerwień przeszła na mnie. \"Przyszedłem, żebyś była (byli) bliżej Ojca\"
    Drugi raz: On przechodził i powiedział \"nie zapomnij o mojej Matce\".
    Rzeczywiście, mało się modliłam do Matki Boskiej. Ale to się zmieniło.
    Tak się złożyło, że mogłam jakiś czas temu odwiedzić Loreto. Też po to, aby wynagrodzić mój dystans, który Mu przeszkadzał. Pan Bóg daje szanse i szuka, by dać szansę. Zawsze. Aby umożliwić.

  11. Edyta

    Dziękuję, Siostro Faustynko, Tobie i tym wszystkim duszyczkom za wstawiennictwo u Pana Jezusa i wysłuchanie moich próśb. Nigdy niesienie krzyża nie jest na darmo. Dziękuję za te wszystkie sytuacje, które mnie kształtują, ale najbardziej dziękuję za miłosierdzie i proszę Sekretarko wszystkich łask o przekazanie mojej wdzięczności, szacunku i miłości Temu, który za mnie umarł dla mojego zbawienia. Kocham Cię, Mamo...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Siostro Faustynko, Tobie i tym wszystkim duszyczkom za wstawiennictwo u Pana Jezusa i wysłuchanie moich próśb. Nigdy niesienie krzyża nie jest na darmo. Dziękuję za te wszystkie sytuacje, które mnie kształtują, ale najbardziej dziękuję za miłosierdzie i proszę Sekretarko wszystkich łask o przekazanie mojej wdzięczności, szacunku i miłości Temu, który za mnie umarł dla mojego zbawienia. Kocham Cię, Mamo Jezusa i Tato Jezusa, i Jezusie, opiekujcie się nami.

  12. Rekolekcje - Jakub i Rachela (w drodze); Czego doświadczyłam... +

    Rekolekcje to był czas, gdzie poznawaliśmy bardzo zagmatwane historie. W moich ludzkich oczach to opowieści o ludziach straconych, a oni właśnie zostali wybrani przez Boga do szczególnych rzeczy i doświadczani, próbowani, w ten sposób - na takiej drodze - dojrzewali do zaufania Bogu, by tylko nie polegać na sobie. Zrozumiałam, że człowiek kruszeje, jak Bóg Go doświadcza, by był zdolny przyjmować miłość...

    Czytaj całe świadectwo

    Rekolekcje to był czas, gdzie poznawaliśmy bardzo zagmatwane historie. W moich ludzkich oczach to opowieści o ludziach straconych, a oni właśnie zostali wybrani przez Boga do szczególnych rzeczy i doświadczani, próbowani, w ten sposób - na takiej drodze - dojrzewali do zaufania Bogu, by tylko nie polegać na sobie.
    Zrozumiałam, że człowiek kruszeje, jak Bóg Go doświadcza, by był zdolny przyjmować miłość, miłosierdzie. Siostra prowadząca na tyle sposobów pokazywała okropne słabości Jakuba, że odczułam do końca, że naprawdę Bóg jest najbliżej ciemności ludzkich, grzechu, podłej natury. Jest w tym, by obdarzać miłosierdziem. Czasem trzeba bardzo doświadczyć człowieka, by się nie zatracił, by się przełamał, by zaczął żyć tak, by coś zostawić innym, by podjąć o innych staranie, odpowiedzialność, i za siebie.
    Pojęłam, że Bóg naprawdę jest tak miłosierny, że widzi sens we wszystkim, ze wszystkiego wyprowadzi takie doświadczenie, że człowiek może przez te krzyże się autentycznie zmienić. Zrozumiałam, że najgorzej to przestać iść, poddać się. Doświadczenia daje Bóg, nie dlatego, że nienawidzi człowieka, ale tak Go kocha, że dopuści nawet mrok, by zaprowadzić siłą do światła, nieważne, jak to będzie trudne, ile będzie kosztowało sił, Bóg doświadczy w każdy sposób człowieka, ale po to, by wyszedł z tego do życia, żeby nie pomarł na wieki i jego pokolenie. Zrozumiałam, że im bardziej człowiek jest doświadczany, im gorsze rzeczy przechodzi to może świadczyć, ile Bóg jest w stanie zrobić, ile sytuacji przyjąć, w tym wstrętnych, by tylko doczekać się wybielenia człowieka, żeby ten jego charakter się zmienił, żeby przestał żyć dla siebie, dla swoich małych zysków i zobaczył to wszystko piękne, co Bóg chce dać człowiekowi za nic na zawsze.
    To był czas niezwykły, terapeutyczny, stale Siostra powtarzała na wszelkie sposoby, że we wszystkim jest sens, że Bóg wybiera marnych ludzi i przez nich szczególnie uwidacznia się Jego moc. Bóg bardzo kocha wielkich grzeszników. Chodzi za nimi wszystkimi drogami. Dopuści wszystko, każdą noc, by zobaczyć, że człowiek nawraca się. Bóg zrobi naprawdę wszystko, aby człowiek nie stracił życia wiecznego, żeby wyprowadzić z niego ciąg dalszy, coś dla innych, z życia. Bóg zrobi wszystko, żeby żadne doświadczenie się nie zmarnowało, zmieni każde ciemności w triumf miłości. Warunkiem jest zaufanie. Nigdy nie byłam na takich rekolekcjach, gdzie czułam się aż tak przyjęta, bez oceny, ale dawano nam światło w rany, ciągle je leczono, czule, wytrwale. Tyle się stało w te dni. Siostra prowadząca intensywnie pracowała, żeby osiągnąć te efekty. Rozmawiałam z innymi, mogę to przekazać, to było doświadczenie zbiorowe, że ludzie wyjeżdżali z uleczonymi ranami, czuli się zabandażowani szczególnie na duszy, by wrócić do życia i przetrwać. Ludzie wyjeżdżali ze światłem, z chęcią życia, zbudowani, że nie są gorsi, że więc każde doświadczenie miało sens, że można ufać Bogu, że On wie, co robi, że On nas nie zostawił, kiedy było najgorzej i działy się nawet rzeczy ohydne. Bóg był z nami wtedy. Pojęliśmy, że nic w nas nie jest stracone, że wszystko może prowadzić do Boga, być Boże, że jesteśmy w drodze, jak kiedyś Jakub i Rachela, że trwa wielka walka o życie wieczne, że chodzi o to, byśmy je wygrali, a nasze rany i tak kiedyś doczekają się uzdrowienia, nie będzie bólu. Kiedyś ta wielka walka się skończy... Ranga tej walki jest ogromna. Możemy wygrać życie, zaprowadzić innych ku życiu, więc warto walczyć bez względu na cenę... I warto dać Bogu dotykać swoich ran, być z Nim przed Najświętszym Sakramentem, by nas prowadził do zdrowia, do pełni sił, do światłości, sensu, pokoju.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇧🇷 PT-BR 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina