Monika
Planowaliśmy z mężem zrobić poddasze mieszkalne. Po kilku wizytach w bankach w celu wzięcia kredytu trochę straciliśmy nadzieję, gdyż za dużo na nasze warunki byłoby do spłaty. W domu mąż tylko pracuje, mamy małe gospodarstwo, ja trochę dorabiam. Dużo nerwów straciliśmy nad rozmyślaniem, jak zrobić tam pokoje, żeby się nie zadłużać... Pewnej niedzieli będąc na Mszy pojawiły się w mojej głowie słowa: "Nie bierz...
Czytaj całe świadectwo
Planowaliśmy z mężem zrobić poddasze mieszkalne. Po kilku wizytach w bankach w celu wzięcia kredytu trochę straciliśmy nadzieję, gdyż za dużo na nasze warunki byłoby do spłaty. W domu mąż tylko pracuje, mamy małe gospodarstwo, ja trochę dorabiam. Dużo nerwów straciliśmy nad rozmyślaniem, jak zrobić tam pokoje, żeby się nie zadłużać... Pewnej niedzieli będąc na Mszy pojawiły się w mojej głowie słowa: "Nie bierz kredytu, Ja wam pomogę". Wiem, że te słowa były od Boga, wiedziałam to od razu, gdyż w sercu miałam niesamowity pokój i czułam radość, że to napewno się uda. Mąż był trochę zakłopotany, jak mu powiedziałam, że nie bierzemy kredytu, że poradzimy sobie bez niego. Dla nas obojga było to dziwne, bo niby skąd mieliśmy wziąść minimum 50 tysięcy?! No, ale co, jak Pan Bóg powiedział, to trzeba brać się do roboty. I tak po 1,5 roku mieszkamy na poddaszu, bez kredytu :). Sami nie możemy się nadziwić, że mamy tyle miejsca, nasz synek ma swój wymarzony pokój i to wszystko bez kredytu! Pan Bóg niesamowicie działa, ma plan na wszystko... Przez innych ludzi nam pomagał, mąż często dostawał spore premie w pracy, troszkę rodzice pomogli... Obiecałam sobie, że jak skończymy to poddasze, to pojedziemy podziękować Panu Bogu do Łagiewnik, za Jego miłosierdzie. Remont skończyliśmy, ale było mi przykro, że dopiero może w przyszłym roku pojedziemy do Sanktuarium, bo wszystkie pieniądze poszły w poddasze. Ku mojemu zdziwieniu pewnego dnia mąż przyjechał z pracy i mówi, że szef dał mu mega dużą premię, żebyśmy gdzieś sobie pojechali na urlop. No, szok po prostu:) Oczywiście, gdzie pojechaliśmy? Pewnie wszyscy się domyślacie, że do Krakowa i Łagiewnik. Dodam, że jeszcze mieliśmy akurat 10 rocznicę ślubu. Niesamowite jest działanie Boże. Jestem Panu Bogu wdzięczna za wszystko z całego serca. Mimo trudności, jakie spotykają nas w życiu, jestem bardzo szczęśliwa, że mamy takiego Tatusia, który nad nami czuwa i będzie zawsze z nami. Dziękuję Ci, Panie Jezu; bądź, Panie, uwielbiony i wywyższony. Tobie wszelka chwała i cześć na wieki wieków.