Wersja: 20260825b zaktualizowano 25.08.2026 22:34
Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 163 z 450

  1. Monika

    Planowaliśmy z mężem zrobić poddasze mieszkalne. Po kilku wizytach w bankach w celu wzięcia kredytu trochę straciliśmy nadzieję, gdyż za dużo na nasze warunki byłoby do spłaty. W domu mąż tylko pracuje, mamy małe gospodarstwo, ja trochę dorabiam. Dużo nerwów straciliśmy nad rozmyślaniem, jak zrobić tam pokoje, żeby się nie zadłużać... Pewnej niedzieli będąc na Mszy pojawiły się w mojej głowie słowa: "Nie bierz...

    Czytaj całe świadectwo

    Planowaliśmy z mężem zrobić poddasze mieszkalne. Po kilku wizytach w bankach w celu wzięcia kredytu trochę straciliśmy nadzieję, gdyż za dużo na nasze warunki byłoby do spłaty. W domu mąż tylko pracuje, mamy małe gospodarstwo, ja trochę dorabiam. Dużo nerwów straciliśmy nad rozmyślaniem, jak zrobić tam pokoje, żeby się nie zadłużać... Pewnej niedzieli będąc na Mszy pojawiły się w mojej głowie słowa: "Nie bierz kredytu, Ja wam pomogę". Wiem, że te słowa były od Boga, wiedziałam to od razu, gdyż w sercu miałam niesamowity pokój i czułam radość, że to napewno się uda. Mąż był trochę zakłopotany, jak mu powiedziałam, że nie bierzemy kredytu, że poradzimy sobie bez niego. Dla nas obojga było to dziwne, bo niby skąd mieliśmy wziąść minimum 50 tysięcy?! No, ale co, jak Pan Bóg powiedział, to trzeba brać się do roboty. I tak po 1,5 roku mieszkamy na poddaszu, bez kredytu :). Sami nie możemy się nadziwić, że mamy tyle miejsca, nasz synek ma swój wymarzony pokój i to wszystko bez kredytu! Pan Bóg niesamowicie działa, ma plan na wszystko... Przez innych ludzi nam pomagał, mąż często dostawał spore premie w pracy, troszkę rodzice pomogli... Obiecałam sobie, że jak skończymy to poddasze, to pojedziemy podziękować Panu Bogu do Łagiewnik, za Jego miłosierdzie. Remont skończyliśmy, ale było mi przykro, że dopiero może w przyszłym roku pojedziemy do Sanktuarium, bo wszystkie pieniądze poszły w poddasze. Ku mojemu zdziwieniu pewnego dnia mąż przyjechał z pracy i mówi, że szef dał mu mega dużą premię, żebyśmy gdzieś sobie pojechali na urlop. No, szok po prostu:) Oczywiście, gdzie pojechaliśmy? Pewnie wszyscy się domyślacie, że do Krakowa i Łagiewnik. Dodam, że jeszcze mieliśmy akurat 10 rocznicę ślubu. Niesamowite jest działanie Boże. Jestem Panu Bogu wdzięczna za wszystko z całego serca. Mimo trudności, jakie spotykają nas w życiu, jestem bardzo szczęśliwa, że mamy takiego Tatusia, który nad nami czuwa i będzie zawsze z nami. Dziękuję Ci, Panie Jezu; bądź, Panie, uwielbiony i wywyższony. Tobie wszelka chwała i cześć na wieki wieków.

  2. Małgorzata

    Jezu Miłosierny, dziękujemy Ci za łaskę poczęcia i szczęśliwe narodziny naszej córki Dominiki Józefiny. Jezu, oparliśmy się na Tobie jak na skale, Tobie zaufaliśmy, a Ty wysłuchałeś naszych próśb. Po 2 latach starań obdarzyłeś nas dzieciątkiem. Pomimo mojego wieku (42 lata), licznych schorzeń ciąża przebiegała prawidłowo, poród przez cc bez komplikacji. Jezu, zawierzamy Ci naszą córkę, Ty się nią zajmij. Małgorzata...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękujemy Ci za łaskę poczęcia i szczęśliwe narodziny naszej córki Dominiki Józefiny. Jezu, oparliśmy się na Tobie jak na skale, Tobie zaufaliśmy, a Ty wysłuchałeś naszych próśb. Po 2 latach starań obdarzyłeś nas dzieciątkiem. Pomimo mojego wieku (42 lata), licznych schorzeń ciąża przebiegała prawidłowo, poród przez cc bez komplikacji. Jezu, zawierzamy Ci naszą córkę, Ty się nią zajmij. Małgorzata i Paweł

  3. Katarzyna

    Szczęść Boże! Chciałam opisać moją 6-letnią historię i podzielić się swoimi przeżyciami, choć to, czego doświadczyłam, bardzo ciężko opisać, jeszcze na dodatek w kilku słowach. Staramy się z mężem o dziecko. Walka nasza trwa ponad 6 lat. Po odwiedzeniu mnóstwa lekarzy, klinik, zrobieniu tysiąca badań, wylanych tysiąca łez, położono na nas krzyżyk. Zaproponowano procedurę invitro. Mnóstwo modlitw, nowenny...

    Czytaj całe świadectwo

    Szczęść Boże! Chciałam opisać moją 6-letnią historię i podzielić się swoimi przeżyciami, choć to, czego doświadczyłam, bardzo ciężko opisać, jeszcze na dodatek w kilku słowach. Staramy się z mężem o dziecko. Walka nasza trwa ponad 6 lat. Po odwiedzeniu mnóstwa lekarzy, klinik, zrobieniu tysiąca badań, wylanych tysiąca łez, położono na nas krzyżyk. Zaproponowano procedurę invitro. Mnóstwo modlitw, nowenny pompejańskie, błagania do wszystkich świętych. Nic. Zero rezultatu. Złość, żal, pytania dlaczego my, przecież się modlę... No właśnie, modlę się, ale nie do końca... Wtedy po kolejnej Nowennie przyśniła mi się Matka Boża, która powiedziała mi, że za rok moje życie się odmieni, żebym się nie bała. Nie spodziewałam się, że odmieni się, aż tak bardzo. Byłam pewna, że zajdę w ciążę i to będzie moje szczęście. Mniej więcej 8,9 miesięcy po tym śnie koleżanka napisała mi o "Dzienniczku" Siostry Faustyny i Bożym Miłosierdziu, czy pokładam w Nim nadzieję? Zaczęłam czytać, modlić się Koronką do Bożego Miłosierdzia i nagle ogarnęła mnie taka niesamowita miłość, radość i spokój. Uzmysłowiłam sobie, że mój krzyż jest moim darem, moim błogosławieństwem, bo dzięki temu poznałam Boże Miłosierdzie. Już przestałam prosić i błagać o cokolwiek. Modliłam się słowami: Jezu, ufam Tobie, Jezu, Ty się tym zajmij. Mówiłam, oddaję Ci całą siebie, zrób ze mną, co zechcesz. Zaczęłam dziękować, oddałam mu całą swoją przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, bez warunków. Zaufałam, poznałam Boże Miłosierdzie. Dziękowałam Matce Bożej, że przyprowadziła mnie do swojego Syna i że miała rację mówiąc, że moje życie się odmieni, ale nie sądziłam, że aż tak bardzo. Trzy dni temu zrobiłam test ciążowy, wyszedł pozytywny... Łzy szczęścia i pełna ufność w Panu. Jestem w piątym tygodniu ciąży. Za dwa dni pierwsze usg naszego cudu. Już teraz powierzyłam to bijące serce pod moim sercem Panu. Niech bije na Jego cześć i chwałę. Jezus chciał mnie doprowadzić do tego momentu, kiedy oddam mu całą siebie, zaufam bez proszenia o cokolwiek. On wie najlepiej, co dla nas dobre i w którym momencie. Bądź uwielbiony, Jezu, niech Twoje Miłosierdzie będzie wielbione na wieki. Ufajmy Panu, bo Jego miłosierdzie jest wielkie i nikomu go nie pożałuje. Amen

  4. Maria

    Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny i Matko Najświętsza, że mój wnuk po poparzeniu twarzy i piersi tak szybko wraca do zdrowia. Że nie poparzył sobie przełyku. Dziękuję Ci za wszystkie łaski w rodzinie, których miary nawet nie znamy. Bądź uwielbiony we wszystkich naszych trudnych sprawach. Jezu, Ty się sam nimi zajmij. Maryjo, Matko rozwiązująca węzły, módl się za nami.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny i Matko Najświętsza, że mój wnuk po poparzeniu twarzy i piersi tak szybko wraca do zdrowia. Że nie poparzył sobie przełyku. Dziękuję Ci za wszystkie łaski w rodzinie, których miary nawet nie znamy. Bądź uwielbiony we wszystkich naszych trudnych sprawach. Jezu, Ty się sam nimi zajmij. Maryjo, Matko rozwiązująca węzły, módl się za nami.

  5. B.H.

    Panie Jezu, dziękuję za to, ze jesteś ze mną w trudnych chwilach. Dziękuję za Twoją opiekę i pozytywne rozwiązanie po ludzku beznadziejnego problemu. Proszę o Twoją nieustającą opiekę, błogosławieństwo i miłosierdzie dla bliskiej osoby. Panie Jezu, Ty się tym zajmij. Dziękuję.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję za to, ze jesteś ze mną w trudnych chwilach. Dziękuję za Twoją opiekę i pozytywne rozwiązanie po ludzku beznadziejnego problemu. Proszę o Twoją nieustającą opiekę, błogosławieństwo i miłosierdzie dla bliskiej osoby. Panie Jezu, Ty się tym zajmij. Dziękuję.

  6. Stanisława

    Dziękuję Ci, Panie Jezu, za każdą łaskę otrzymaną od Ciebie za to, że jesteś ze mną każdego dnia, że mnie prowadzisz Twoimi ścieżkami. Proszę przyciągnij moich synów do siebie i pomóż w rozwiązaniu trudnej sprawy życiowej u jednego z synów. Proszę, KOCHANY JEZU, POMÓŻ MU. Kocham Cię, Jezu. Siostro Faustyno, proszę pomagaj mi na co dzień.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Panie Jezu, za każdą łaskę otrzymaną od Ciebie za to, że jesteś ze mną każdego dnia, że mnie prowadzisz Twoimi ścieżkami. Proszę przyciągnij moich synów do siebie i pomóż w rozwiązaniu trudnej sprawy życiowej u jednego z synów. Proszę, KOCHANY JEZU, POMÓŻ MU. Kocham Cię, Jezu. Siostro Faustyno, proszę pomagaj mi na co dzień.

  7. Edyta

    Oto świadectwo mojej wiary. Jakiś czas temu znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji. Sytuacji, która wydawała mi się bez wyjścia. Obrażona na Boga, że przecież to nie tak miało wyglądać moje życie, odsunęłam się od Niego. Z ogromnymi długami, wychowująca samotnie dwie córeczki, pogrążałam się w coraz większej depresji. To szukałam pomocy w Panu, to Go odtrącałam. Aż w końcu zawierzyłam Jego Miłosierdziu. Odmawiałam...

    Czytaj całe świadectwo

    Oto świadectwo mojej wiary. Jakiś czas temu znalazłam się w bardzo trudnej sytuacji. Sytuacji, która wydawała mi się bez wyjścia. Obrażona na Boga, że przecież to nie tak miało wyglądać moje życie, odsunęłam się od Niego. Z ogromnymi długami, wychowująca samotnie dwie córeczki, pogrążałam się w coraz większej depresji. To szukałam pomocy w Panu, to Go odtrącałam. Aż w końcu zawierzyłam Jego Miłosierdziu. Odmawiałam Litanię do Miłosierdzia Bożego i modliłam się do Matki Bożej Sianowskiej. Pan Bóg znalazł rozwiązanie dla moich problemów: mój tata, mieszkający w innym mieście, pomógł spłacić długi, w pracy dostałam znaczną podwyżkę oraz zostałam zaangażowana w poważne projekty, za które otrzymałam znaczące premie. Moja radość nie miała końca. Chwała Panu! Stał się cud ,a ja uwierzyłam w moc modlitwy. I choć po drodze zdarzały się nieprzewidziane wydatki, to wydawało mi się, że mnie teraz na nie stać. Dorastające, ale jeszcze nie nastoletnie córeczki poprosiły mnie o wakacje za granicą. Było im przykro, kiedy w szkole dzieci opowiadały, że były z rodzicami w Chorwacji, Hiszpanii itd. a one nie. Kiedyś dowiedziałam się, że córka okłamała w szkole i powiedziała, że też była za granicą. Rozmawiałyśmy wtedy, że tak nie wolno, że nie wszystkie dzieci wyjeżdżają, niektóre nie mają co jeść, wiec nie można mieć takich wymagań. Dziewczynki zrozumiały. A tym razem uległam dzieciom, sama nie miałam wakacji od lat. Postanowiłam też wyremontować pokój. Żeby w końcu było czysto i świeżo. I okazało się, że znowu się zapędziłam... Proszę nie oceniajcie mnie w tym miejscu. To nie tak, że lekką ręką zaczęłam wydawać znowu pieniądze. Po prostu jak się jest samotną matką nie jest łatwo. Wyjazd za granicę na wakacje znalazłam w grudniu. Dzieci do 13 roku życia miały nie płacić za świadczenia. Tylko przelot. Ale ta opcja, jak się potem okazało, obowiązywała przy rodzinie dwa plus dwa. 11 letnia córka płaciła jak dorosły (nieprzewidziany koszt). Przewiezienie dzieci pociągiem w Polsce to też okazuje się, że dla samotnej matki nie kalkuluje się bilet rodzinny tylko tanio-miastowy normalny i dwa szkolne. Opróżnienie mieszkania na czas remontu i oddanie do przechowalni, to kolejny koszt, pomimo że i tak część rzeczy przyjęli mi na przechowanie sąsiedzi. Wydawało mi się, że sprzedam, część mebli dołożę i jakoś to będzie, ale nie jest. Mebli starych nie udało mi się sprzedać, a koszty remontu w starym budownictwie, gdzie jest stara elektryka i są nieprzewidziane koszty spowodowały, znowu zaczęłam sięgać po kredyty. Co ja robię? Chyba woda sodowa mi uderzyła do głowy. Nie dam rady sama. Po co ja się za to wzięłam. Jak ja zapłacę za ten remont? Mój tata jest bardzo chory. Nie mogę i nie śmiem prosić go o pomoc. Nie śmiem prosić Pana, który jak Dobry Ojciec podał mi przecież tak niedawno swoją dłoń. Przestałam spać, codziennie bolała mnie głowa. Pomoc przy uprzątnięciu mieszkania do remontu zaoferował mi znajomy. Aby nie płacić firmie za przechowywanie z drugiego pokoju postanowiłam skorzystać z jego pomocy. Niestety niektórym się wydaje, że kobieta jest wtedy zobowiązana do zapłaty w inny sposób. Spocony oddech czułam na mojej szyi. Nie doszło do niczego więcej, ale pomyślam sobie, że nie wytrzymam tego i że żałuję, że wzięłam się za ten remont. Sama zdana na łaskę, tego kto zechce mi pomóc i za jaką cenę. Następnego dnia po pracy poszłam do kościoła. Był dzień powszedni. Wyspowiadałam się. Był to dzień Świętego, który był imiennikiem znajomego, który tak się zachował. BłAGAŁAM, aby tak się nie zachowywał, bo mieliśmy do przewiezienia jeszcze parę rzeczy, a był jedyną osobą z samochodem, która oferowała mi pomoc i wiecie co? Następnego dnia człowiek ten już nie tylko tak się nie zachował, ale na jego ustach wyrosła olbrzymia opryszczka. Dziękując Panu, Świętemu, odmawiam Litanię: Jezu, ufam Tobie, że wszystko będzie dobrze. Wewnętrznie odzyskałam spokój - sypiam. I choć nie będzie łatwo, to z Tobą, Panie, dam radę. Pan powiedział włoskiemu o. Dolindo Ruotolo "Zwracacie się do mnie, ale chcecie, bym to ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiaadają, nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie: "Ojcze nasz"... Zrozumiałam też, gdzie wcześniej popełniałam błąd modląc się i dlaczego moje życie było takie marne, bo nie zawierzałam Panu. Ciągłe zamartwianie się, rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia "zjadało mnie". Pan powiedział: "Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się i dręczycie, aby je otrzymać". Pan Bóg pragnie naszego zawierzenia. Niech będzie wola Jego - "Ty się tym zajmij". Amen

  8. Anna Elzbieta

    Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, że pomogłeś mi pójść i przeprosić pewną osobę. Męczyłam się 2 miesiące wakacyjne, by porozmawiać z tą osobą, bałam się, że ta osoba mnie zignoruje, odrzuci albo powie mi coś złośliwego. Stało się inaczej. Dziękuję Ci, Jezu, również za szczęśliwą operację Szymona.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, że pomogłeś mi pójść i przeprosić pewną osobę. Męczyłam się 2 miesiące wakacyjne, by porozmawiać z tą osobą, bałam się, że ta osoba mnie zignoruje, odrzuci albo powie mi coś złośliwego. Stało się inaczej. Dziękuję Ci, Jezu, również za szczęśliwą operację Szymona.

  9. Anna

    Jezu, dziękuję Tobie za zdrowie naszego synusia Aleksandra, za moje zdrowie; dziekuje za zdrowie mojego męża. Kochamy Ciebie, Jezu, całymi naszymi sercami; dbaj o nas, Jezuniu. Dziękuję Tobie, Jezuniu, że dajesz nam pracę i radość życia. JEZU, pragniemy być zawsze z Tobą. JEZU, pragniemy żyć godnie, żebyśmy zawsze mieli pieniądze i żebyśmy mogli zawsze być wszędzie całą rodzinką, amen. Pragnę, żebyśmy byli zawsze...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, dziękuję Tobie za zdrowie naszego synusia Aleksandra, za moje zdrowie; dziekuje za zdrowie mojego męża. Kochamy Ciebie, Jezu, całymi naszymi sercami; dbaj o nas, Jezuniu. Dziękuję Tobie, Jezuniu, że dajesz nam pracę i radość życia. JEZU, pragniemy być zawsze z Tobą. JEZU, pragniemy żyć godnie, żebyśmy zawsze mieli pieniądze i żebyśmy mogli zawsze być wszędzie całą rodzinką, amen. Pragnę, żebyśmy byli zawsze szczęśliwi. JEZU, ZAJMIJ SIĘ TYM. AMEN.

  10. Magda

    Po konferencji "Kobieta jest Boska" z ogromną radością śledziłam działalność Waszej wspólnoty. Poczułam ogromne pragnienie wyjazdu na rekolekcje. Tak się złożyło, że z dotychczas zaproponowanych terminów pasował mi tylko jeden. Na wstępie muszę powiedzieć, że do czasu rekolekcji nie za bardzo lubiłam rozmowy z osobami w wieku moich dziadków... denerwowałam się na to, że nie są zorientowane we współczesnych realiach...

    Czytaj całe świadectwo

    Po konferencji "Kobieta jest Boska" z ogromną radością śledziłam działalność Waszej wspólnoty. Poczułam ogromne pragnienie wyjazdu na rekolekcje. Tak się złożyło, że z dotychczas zaproponowanych terminów pasował mi tylko jeden. Na wstępie muszę powiedzieć, że do czasu rekolekcji nie za bardzo lubiłam rozmowy z osobami w wieku moich dziadków... denerwowałam się na to, że nie są zorientowane we współczesnych realiach, nie rozumieją wielu rzeczy, nie interesują się światem... Bóg ma ogromne poczucie humoru - byłam najmłodszą uczestniczką rekolekcji. Już pierwszego dnia zostałam z tego uzdrowiona. Z każdą z uczestniczek mogłam porozmawiać jak z najlepszą przyjaciółką - z pełnym zrozumieniem. Wiele się od tych Kobiet nauczyłam, ale przede wszystkim Bóg dał mi łaskę akceptacji. Niestety, jestem bardzo słabą osobą i podświadomie każdego oceniam, myślę "że ta kobieta wygląda na sympatyczną, bo się uśmiecha..., ta jest bardzo radosna, więc pewnie ma cudowne życie, a ta wygląda na zupełnie niemiłą i nie chcę z nią rozmawiać". Bóg wszedł także w to miejsce. Bardzo otworzyłam się na Jego cuda - Tata sprawił, że każdą z tych Boskich Niewiast mogłam porozmawiać, poznać Jej historię..., a rzeczywistość ich serc okazała się zupełnie inna niż mi się wydawało. Ostatniego dnia rekolekcji każda z Uczestniczek w moich oczach była przepiękna, a ta, z którą nie chciałam nawet rozmawiać, wydawała mi się najpiękniejsza! Dosłownie świeciła Światłem Boga! Dopiero pisząc to świadectwo zdałam sobie sprawę z tego, jaka byłam okropna..., wcześniej tego nie dostrzegałam. Myślę, że Bóg pokazał mi, jak On na nie patrzy - pozwolił mi spoglądać na innych swoimi oczami. Patrzyłam na te Kobiety z zachwytem. Kiedyś koleżanka powiedziała mi, że w momencie w którym rodzi się malutkie dziecko, rodzice tego dziecka są nim zachwyceni, cieszą się z tego, jak wygląda, jak się rozwija, stawia pierwsze kroki..., a Bóg ciągle, nieustannie patrzy na nas - dorosłych ludzi - z takim zachwytem. Dokładnie tak się wtedy czułam, patrzyłam na te kobiety przepełniona radością z ich obecności, dostrzegając ich piękno, to jakie są cudowne! Bóg stworzył z nas - uczestniczek Wspólnotę. Jestem przekonana o tym, że pokazał nam, jak będzie wyglądać niebo. Spotkałam się z ogromną życzliwością, uprzejmością z dobrem i jednością, której wcześniej nie doświadczyłam. To niesamowite uczucie, kiedy zupełnie obcy człowiek w 3 dni staje się dla ciebie bardzo ważny! Bóg nie tylko wszedł w moje uczucia względem innych osób, ale przede wszystkim pokazał mi, jak bardzo mnie kocha. W momencie w którym usłyszałam świadectwa innych kobiet zastanawiałam się, co ja tam robię, jestem na najlepszym etapie mojego życia, bardzo szczęśliwa, czuję się piękna, mam cudownego narzeczonego, niedługo biorę ślub... Przekonałam się o tym w trakcie rozmowy z księdzem Łukaszem. Bardzo zastanawiałam się nad tym, czy powinnam iść na prywatną rozmowę, w końcu niedawno byłam u spowiedzi, wydaje mi się, że nie popełniłam żadnego grzechu ciężkiego, a jest tu tyle osób dużo bardziej potrzebujących niż ja... Nawet nie zdawałam sobie z tego sprawy, jak bardzo potrzebuję tego czasu. Rozmawiałam nie z Księdzem, a z Jezusem - ksiądz Łukasz ma ogromny dar, jest bardzo otwarty na działanie Ducha Świętego, ma dar prorokowania... Jego oczy są przepełnione miłością, a ręce które przytulają - to Boże ręce. Sam Bóg zszedł z nieba, żeby ze mną porozmawiać. Wiedział o mnie wszystko. 5 lat temu trwałam w bardzo toksycznej relacji z mężczyzną, niezgodnej z Bożą wolą. Ten chłopak zdradził mnie z inną dziewczyną, miał z nią dziecko... wówczas miałam w sobie dużo żalu, złości.. Ksiądz Łukasz o tym wiedział, a nie znaliśmy się przed spotkaniem na rekolekcjach. Chociaż kilkukrotnie byłam u spowiedzi po zakończeniu tego destrukcyjnego związku, Bóg mi to wszystko wybaczył... okazało się, że ja sama sobie tego nie wybaczyłam. W momencie, w którym Ksiądz z miłością zapytał mnie: "życzyłaś mu śmierci, prawda?" - coś we mnie pękło. Wiedziałam, że to nie jest pytanie, na które muszę odpowiadać, że on to wie. Wie wszystko. Zdałam sobie sprawę z tego, że w momencie w którym człowiek sam siebie oskarża przed Bogiem - to Bóg staje się jego obrońcą. Bóg mnie bronił. To były rekolekcje przebaczenia - przebaczenia samej sobie. Bóg już dawno to zrobił, ale ja sama nie potrafiłam... Dał mi siłę. Na nowo napełnił mnie Bożą radością. Jestem szczęśliwa, w pełni szczęśliwa..., nie mam już do siebie żalu. Doświadczyłam prawdziwego uzdrowienia, prawdziwych cudów!

  11. Jola

    Moje problemy zdrowotne zaczęły się, gdy osiągnęłam pełnoletniość - prezent z okazji 18-tych urodzin od życia brzmiał naprawdę groźnie - rak złośliwy tarczycy, a ja w myślach wybierałam kolor trumny usłyszawszy taką diagnozę... Bóg jednak miał względem mnie zupełnie inne plany, ale wiedział również, że dobrze będzie mną potrząsnąć..

    Czytaj całe świadectwo

    Moje problemy zdrowotne zaczęły się, gdy osiągnęłam pełnoletniość - prezent z okazji 18-tych urodzin od życia brzmiał naprawdę groźnie - rak złośliwy tarczycy, a ja w myślach wybierałam kolor trumny usłyszawszy taką diagnozę... Bóg jednak miał względem mnie zupełnie inne plany, ale wiedział również, że dobrze będzie mną potrząsnąć..

  12. Łukasz

    Pan Bóg obdarował nas cudem życia, dając nam córeczkę Zosię. Jesteśmy cztery lata po ślubie, czekaliśmy na dziecko około trzy lata. Pan Bóg nauczył nas wiele cierpliwości, ofiarowaliśmy w tej intencji Msze Święte, piesze pielgrzymki na Jasną Górę oraz nowennę do św. Stanisława Papczyńskiego.Także siostry zakonne oraz formacja Kobieta jest Boska ofiarowywały swoje modlitwy w intencji naszej Zosi. Po wykonaniu...

    Czytaj całe świadectwo

    Pan Bóg obdarował nas cudem życia, dając nam córeczkę Zosię. Jesteśmy cztery lata po ślubie, czekaliśmy na dziecko około trzy lata. Pan Bóg nauczył nas wiele cierpliwości, ofiarowaliśmy w tej intencji Msze Święte, piesze pielgrzymki na Jasną Górę oraz nowennę do św. Stanisława Papczyńskiego.Także siostry zakonne oraz formacja Kobieta jest Boska ofiarowywały swoje modlitwy w intencji naszej Zosi. Po wykonaniu koniecznych badań przez nas obojga, po niespełna kilku miesiącach dowiedzieliśmy się o ciąży. Oprócz lekarskich wizyt, co miesiąc uczęszczaliśmy na Mszę Świętą w intencji poczętego dziecka, a także modliliśmy się do ANIOŁA STRÓŻA DZIECKA POCZĘTEGO. Zosia narodziła się nieco wcześniej, po cesarskim cięciu, ale cała i zdrowa. Zawsze ufajcie Panu Bogu i wierzcie w tę prawdę, że święci wstawiają się za nami u tronu Ojca. Łukasz, Dorota i Zosieńka

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina