Wersja: 20260825b zaktualizowano 25.08.2026 22:34
Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 177 z 450

  1. Monika

    Odmawiałam tę Koronkę w chwilach ciężkich, kiedy moja jedyna córka cierpiała z różnych powodów, a ja, matka, nie mogłam patrzeć na jej ból. Pomagała mi zawsze. Ale wymodliłam nią cud zdrowia dla mamy. Lekarz był przekonany, że wycina znacznego czerniaka. Kazał przygotować pieniądze na dodatkowe badanie w kierunku leczenia. Czekanie było wykańczajace. Zaufałam Koronce i cud. Przyszedł wynik negatywny. Zmiana łagodna...

    Czytaj całe świadectwo

    Odmawiałam tę Koronkę w chwilach ciężkich, kiedy moja jedyna córka cierpiała z różnych powodów, a ja, matka, nie mogłam patrzeć na jej ból. Pomagała mi zawsze. Ale wymodliłam nią cud zdrowia dla mamy. Lekarz był przekonany, że wycina znacznego czerniaka. Kazał przygotować pieniądze na dodatkowe badanie w kierunku leczenia. Czekanie było wykańczajace. Zaufałam Koronce i cud. Przyszedł wynik negatywny. Zmiana łagodna, ale optycznie łudząco podobna do czerniaka. Lekarz miał duże doświadczenie, był ordynatorem chirurgii i do tej pory nie mylił się. Więc co się stało? Dzięki Ci, Jezu.

  2. Joanna

    Tydzień przed intronizacją Jezusa razem z grupą odnowy wybraliśmy się do Krakowa-Łagiewnik autokarem. Ponieważ sprawuję opiekę nad mamą w podeszłym wieku, poprosiłam siostrę i szwagra, żeby na weekend przyjechali i pobyli z mamą. Przyjechali w piątek wieczorem, więc ja mogłam spokojnie jechać. Po przyjeździe uczestniczyłam we Mszy św. odprawianej w Centrum Jana Pawła II, telefon miałam wyłączony i przez jakiś czas...

    Czytaj całe świadectwo

    Tydzień przed intronizacją Jezusa razem z grupą odnowy wybraliśmy się do Krakowa-Łagiewnik autokarem. Ponieważ sprawuję opiekę nad mamą w podeszłym wieku, poprosiłam siostrę i szwagra, żeby na weekend przyjechali i pobyli z mamą. Przyjechali w piątek wieczorem, więc ja mogłam spokojnie jechać. Po przyjeździe uczestniczyłam we Mszy św. odprawianej w Centrum Jana Pawła II, telefon miałam wyłączony i przez jakiś czas zapomniałam o ponownym uruchomieniu. Po włączeniu okazało się, że mam około 10 rozmów nie odebranych od mojej siostry, nie było to miłe, pewnie coś ważnego i pilnego się wydarzyło. Zadzwoniłam i dowiedziałam się ,że cała trójka, tzn.: mama, siostra i szwagier pojechali do Wrocławia do domu siostry, ponieważ nastąpiła awaria pieca, a na dworze temperatura około zera, padający śnieg i zimno w domu. Nie miałam wpływu na to wydarzenie. Syn mój, który montuje piece, potwierdził awarię i zaprosił mnie po powrocie do siebie. Ale ja przecież byłam w sanktuarium św. Faustyny,. We wrześniu wymieniałam okna w mieszkaniu i to pochłonęło moje oszczędności, prosiłam więc tę wielką Apostołkę: wiesz, że nie mam pieniędzy na nowy piec, nie chcę kredytu, chcę żyć w wolności, proszę, pomóż mi. Całą drogę powrotną byłam skupiona na modlitwie i pokój duszy towarzyszył mi. Po przyjeździe do domu w godzinach już nocnych udałam się do swojego mieszkania, nie syna, położyłam się spać. Rano poszłam na niedzielną Mszę św., a po powrocie położyłam się do łóżka, przykryłam i tak sobie pomyślałam, że do rana wytrzymam pod kołdrą, rano w poniedziałek do pracy, a po powrocie już trzeba zająć się naprawą lub kupnem nowego pieca. Okryłam się solidnie, ale w głębi serca usłyszałam głos: Rozpal w piecu. Próbowałam go zbagatelizować, ale był natarczywy, więc wstałam, poszłam do kotłowni i rozpaliłam. Czułam obecność św. Faustyny, ogień palił się, włączyły się: podajnik, dmuchawa, wentylator, powoli zaczynało się robić ciepło. Nagle zadzwonił telefon, to był mój syn. Pytał, kiedy wróciłam i dlaczego jestem w nieogrzewanym mieszkaniu. Odpowiedziałam, że mam ciepło, piec jest sprawny i że naprawiła go św. Faustyna. Syn zaniemówił przez chwilę, powiedział, że to niemożliwe, że piec jest sprawny. Powiedziałam: przyjdź dziecko i zobacz. Przyszedł i powiedział, że on, mężczyzna, fachowiec, nie poradził sobie z tą awarią, ale powie wszystkim znajomym o tym zdarzeniu. Ja prosiłam o pomoc, mówiłam nie teraz, wiesz, że nie mam pieniędzy. Dzisiaj minęło już prawie półtora roku od tego cudownego spotkania z Siostrą Faustyną, a piec ciągle ten sam i sprawny. Dziękuję, św. Faustyno, że wstawiasz się za nami, że nasze codzienne życie błogosławisz, wypraszasz nam cuda wielkie i małe; ucz nas kochać Jezusa każdym uderzeniem serca, każdym oddechem.

  3. Michał

    Długo nie pisałem, bo w zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Okazuje się, że wiara daje naprawdę dużo. Tamten rok na początku wydawał się normalny, taki jak poprzednie lata. Ale żeby dokładnie zrozumieć, muszę chyba się dłużej rozpisać. 4 lata temu we wrześniu 2014 roku zmarł mój wujek. Pozostawił dwie córki, sędziwą mamę i żonę. Pozostawił też dwie fantastyczne wnuczki, Agnieszkę i Dominikę. Ja bez przypadku...

    Czytaj całe świadectwo

    Długo nie pisałem, bo w zasadzie nie wiem, od czego zacząć. Okazuje się, że wiara daje naprawdę dużo. Tamten rok na początku wydawał się normalny, taki jak poprzednie lata. Ale żeby dokładnie zrozumieć, muszę chyba się dłużej rozpisać. 4 lata temu we wrześniu 2014 roku zmarł mój wujek. Pozostawił dwie córki, sędziwą mamę i żonę. Pozostawił też dwie fantastyczne wnuczki, Agnieszkę i Dominikę. Ja bez przypadku wymieniam je w tej kolejności, choć Aga jest młodsza. Na pogrzebie w momencie, kiedy wszyscy żegnaliśmy wujka, powiedziałem coś, czego niemalże niedługo pożałowałbym i to bardzo. Powiedziałem, stojąc nad jego już zamkniętą trumną: "Weź nas tam jak najszybciej". Ja nie spodziewałem się, że za chwilę tych słów będę się bał. Wnuczki wujka są harcerkami ZHP. Młodsza z nich dodatkowo dużo jeździła na różne kursy, wymiany zagraniczne. Gdziekolwiek się pojawiała, za chwilę coś się działo, a to jakaś katastrofa, a to jakiś zamach czy coś. Jednym słowem... nieraz podniosła nam ciśnienie. Było raz nawet tak, że spóźnili się na samolot, który jak się okazuje, został porwany i się rozbił. A w tamtym roku... wszyscy pamiętamy... 12 sierpnia 2017 roku to była straszna data dla całej braci harcerskiej. Nasza Agnieszka była 100 km od Suszka. Traf chciał, że centrum tej burzy, która zdemolowała obóz harcerski w Suszku, natychmiast po tym, jak wyrządziła te szkody na obozie, zawróciła i to tak, że centrum było w połowie drogi między Suszkiem, a Jerzwałdem, gdzie była Agnieszka z drużyną. Tam w Jerzwałdzie jedynie niektóre namioty były lekko zagrożone, a poważnie to tylko kuchnia została rozbita. Nikt nie został ranny. Żeby było jeszcze ciekawiej, w dzień, kiedy hufiec czechowicki, do którego przynależy drużyna Agnieszki, roztrzaskały się pociągi, w tym jeden do Bielska-Białej, którym teoretycznie mogli wracać harcerze pszczyńscy. Traf chciał, że wracali wynajętym autobusem. Piszę to, bo te wszystkie wydarzenia miały miejsce w okolicy 15 rocznicy konsekracji bazyliki Miłosierdzia Bożego i ostatniej obecności na naszej ziemi świętego papieża Jana Pawła II. Mnie to wydarzenie nauczyło jednego: pokory wobec życia. I tego, że ludzi trzeba kochać, bo czasem sekunda wystarczy, ot jedno głupie z pozoru drzewo, żeby wszystko poszło w gruzy. To był też trudny dzień. Z jednej strony... fakt... cieszyć się należy, że Agnieszka żyje, a z drugiej - potwornie było mi żal harcerek, Asi i Olgi, które zginęły. Myślałem sobie: "to przecież mogła być Agnieszka". Stało się tak, że - jak nigdy tego do tej pory mi się nie zdarzało - zamówiłem Mszę św. w jej intencji z okazji 18 urodzin. Coś mną kierowało tak, że połączyłem to z "Betlejemskim Światłem Pokoju" w katedrze w Bielsku-Białej.

  4. Natalia

    Przesylam Siostrom jeszcze jedno moje świadectwo, w którym opisuję o ciężkich przeżyciach podczas choroby synka, jego uzdrowienie oraz mój powrót do Pana Boga. "Największe ubóstwo i bieda polega na tym, gdy ktoś myśli, że sobie da radę bez Boga" - św s. Teresa. Kiedy w naszym życiu zaczyna się wszystko sypać, czujemy bezradność, a zwłaszcza jeżeli chodzi o nagłą chorobę dziecka. Stajemy przed diagnozą i mamy...

    Czytaj całe świadectwo

    Przesylam Siostrom jeszcze jedno moje świadectwo, w którym opisuję o ciężkich przeżyciach podczas choroby synka, jego uzdrowienie oraz mój powrót do Pana Boga. "Największe ubóstwo i bieda polega na tym, gdy ktoś myśli, że sobie da radę bez Boga" - św s. Teresa. Kiedy w naszym życiu zaczyna się wszystko sypać, czujemy bezradność, a zwłaszcza jeżeli chodzi o nagłą chorobę dziecka. Stajemy przed diagnozą i mamy wrażenie, że nastąpił koniec świata. Przestajemy liczyć godziny, dni, świat, który istniał wokół nas, nagle staje się niczym. Pustka. Cisza. Tak było u mnie, gdy pod koniec 2016 roku mój synek otrzymał diagnozę guza móżdzku. W bezsilnosci zaczęłam się modlić, prosić, aby mój synek nie cierpiał, aby nie było żadnej chemioterapii. Powrót do domu ze szpitala, próba normalnego życia, znowu prześwietlenie kontrolne, i to uczucie, że nie można nic zrobić tylko czekać. Tak przez rok. Nie bylo chemioterapii, nie było złego samopoczucia przez guza, mały czuł się świetnie. Panie, chwała Tobie, wysłuchałeś! Pod koniec 2017 roku diagnoza: guz nieznacznie powiększony, najprawdopodobniej nowotwór, trzeba operować. Pamiętam jak dziś, kiedy przyjechaliśmy ze szpitala, od razu poszłam do kościoła. Usiadłam i nie wiedziałam, co mam powiedzieć, mialam pustkę w głowie, żadnych myśli, nic. Dzień po dniu modlitwa. Po 15 latach poszłam do spowiedzi św. I nagle wszystko zaczęło się zmieniać, zaczęłam czuć obecność Ducha Świętego, uczucie najpiękniejsze, trudne do opisania w słowach: miłość, spokój, modlitwa z uśmiechem na ustach. Ja, matka, której dziecko ma być operowane, czuję mocno wewnętrzny spokój, przestaję płakać, czuć ten okropny strach. To wszystko zniknęło. Dziś mój synek jest zdrowy, guza nie ma i nie pojawił się nowy. Po operacji w szybkim tempie wrócił do normalności. Nie było chemii, nie ma żadnych skutków pooperacyjnych. Jakiego Pan Bóg go stworzył, takiego mi oddał - zdrowego. Lekarze byli zdziwieni, że guz, który nie dawał żadnych objawów, został tak wcześnie wykryty; określili to jako "szczęście". A ja wiem, że tym szczęściem był powrót do Boga. Zmienił wszystko, moje dotychczasowe życie nie istnieje, stałam się inną osobą. Uświadomił mnie, że bez niego nie da się żyć. Jego miłość, miłosierdzie jest do nas ogromne, mimo naszych wszystkich grzechów. Nie możemy bać się podać ręki Jezusowi, On czeka na nas wszystkich. Nie decydujmy za Niego, mówiąc sobie, że nie będę korzystać z sakramentów, chodzić do kościoła, modlić się, bo mam takie grzechy na karku, że On mi tego nie wybaczy. Wybaczy i czeka na ciebie! Dziś wiem, że nic nie jest w stanie odłączyć mnie od Jezusa; On tak bardzo mnie kocha i będę starała się iść razem z Nim. To świadectwo jest dowodem mojej miłości do Ciebie, Boże! Ojcze mój! Oddaję Ci całe moje życie. Mam nadzieję, że to ,co napisałam, uświadomi niektórym, że Bóg istnieje naprawdę, słyszy nasze słowa, myśli, jest radosny! Dzięki Ci, Panie, za osoby, które postawiłeś na mojej drodze w tych trudnych chwilach. Ci całkowicie obcy wcześniej ludzie stali się moimi przyjaciółmi. Dziękuję, Boże! Natalia

  5. Natalia

    Drogi Panie Jezu, święta Siostro Faustyno! Dziękuję Ci, Jezu, za uzdrowienie mojego synka, i Tobie, Siostro, za opiekę i siłę, jaką mi dawałaś podczas tych trudnych dla mnie chwil. Twoje słowa: "Nie trzeba się o nic martwić, wszystko, co mamy, pochodzi od Boga", są ze mną codziennie, bo w życiu nie ma przypadku, czasem te trudne chwile w życiu dostajemy "po coś". W moim przypadku powrot do Boga! Chwala Tobie, Panie!...

    Czytaj całe świadectwo

    Drogi Panie Jezu, święta Siostro Faustyno! Dziękuję Ci, Jezu, za uzdrowienie mojego synka, i Tobie, Siostro, za opiekę i siłę, jaką mi dawałaś podczas tych trudnych dla mnie chwil. Twoje słowa: "Nie trzeba się o nic martwić, wszystko, co mamy, pochodzi od Boga", są ze mną codziennie, bo w życiu nie ma przypadku, czasem te trudne chwile w życiu dostajemy "po coś". W moim przypadku powrot do Boga! Chwala Tobie, Panie! Faustynko, kocham Cię.

  6. Michał

    Dziekuję Ci, Jezu ,za wszystkie zmiany i dobrze rzeczy w moim życiu. Dziekuję zwłaszcza za te, które nastąpiły po modlitwie i zawierzeniu mojego życia Tobie. Dziękuję za miłość, która mnie spotkała i za córke Maję. Zawierzam Ci ją i ponownie swoje życie. Prowadz Maję przez życie i nie opuszczaj. Jezu, ufam Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziekuję Ci, Jezu ,za wszystkie zmiany i dobrze rzeczy w moim życiu. Dziekuję zwłaszcza za te, które nastąpiły po modlitwie i zawierzeniu mojego życia Tobie. Dziękuję za miłość, która mnie spotkała i za córke Maję. Zawierzam Ci ją i ponownie swoje życie. Prowadz Maję przez życie i nie opuszczaj. Jezu, ufam Tobie.

  7. Anna

    Dziękuję Panu Jezusowi i Siostrze Faustynie za naszą córeczkę wymodloną m.in. przez Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Siostro Faustyno, prowadź ją przez życie. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Panu Jezusowi i Siostrze Faustynie za naszą córeczkę wymodloną m.in. przez Koronkę do Bożego Miłosierdzia. Siostro Faustyno, prowadź ją przez życie. Amen.

  8. Kamila

    Właśnie dzisiaj zostały wysłuchane moje modlitwy do PANA JEZUSA: AKT ZAWIERZENIA - JEZU, UFAM TOBIE! TY SIĘ TYM ZAJMIJ. Modliłam się gorąco i zdarzył się cud. Ta modlitwa jest świadectwem na to, że Jezus jest z nami słucha nas i zlewa na nas swoje łaski: spokój, miłość, wiarę, nadzieję i dobro, które wyczuwam, modląc się do Niego w trudnych sytuacjach. Proszę was, moi kochani, módlcie się, Pan Jezus was wysłucha i...

    Czytaj całe świadectwo

    Właśnie dzisiaj zostały wysłuchane moje modlitwy do PANA JEZUSA: AKT ZAWIERZENIA - JEZU, UFAM TOBIE! TY SIĘ TYM ZAJMIJ. Modliłam się gorąco i zdarzył się cud. Ta modlitwa jest świadectwem na to, że Jezus jest z nami słucha nas i zlewa na nas swoje łaski: spokój, miłość, wiarę, nadzieję i dobro, które wyczuwam, modląc się do Niego w trudnych sytuacjach. Proszę was, moi kochani, módlcie się, Pan Jezus was wysłucha i obdarzy was swoją łaską, odejdą problemy, smutek, złość i żal, jaki w sobie nosimy, podczas kiedy pewne sytuacje nas przytłaczają, wtedy zamknij oczy i powiedz: Jezu, ufam Tobie, bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij i wtedy wszystko się zmieni na lepsze, módlcie się, a sami się przekonacie, jaką ma moc ta modlitwa. NIECH BĘDZIE POCHWALONY JEZUS CHRYSTUS. AMEN.

  9. Maria

    Miałam silne, nawet paniczne lęki po obejrzeniu Mszy św. z kaplicy w Krakowie. Zadzwoniłam do Sióstr z prośbą o modlitwę i po modlitwie Koroneczki lęki odeszły. Niech będzie uwielbione Miłosierdzie Boże. Panie Jezu, ufam Tobie. Dziękuję za Mateńkę Bożą.

    Czytaj całe świadectwo

    Miałam silne, nawet paniczne lęki po obejrzeniu Mszy św. z kaplicy w Krakowie. Zadzwoniłam do Sióstr z prośbą o modlitwę i po modlitwie Koroneczki lęki odeszły. Niech będzie uwielbione Miłosierdzie Boże. Panie Jezu, ufam Tobie. Dziękuję za Mateńkę Bożą.

  10. Tomek

    Chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami. Nie potrafię pisać pięknie, jak niektórzy. Ale może ktoś, kto to przeczyta, zrozumie mnie, iż bez uniesienia chłodno patrzę na swoją osobę i zmiany, które zaszły. Choroba dziecka spowodowała, że odwróciłem się całkowicie od Boga. W kościele na Mszy byłem obecny tylko jako "osoba", chodziłem z przyzwyczajenia. Jednak po jakimś czasie przypomniałem sobie, że zawsze...

    Czytaj całe świadectwo

    Chciałbym podzielić się swoimi doświadczeniami. Nie potrafię pisać pięknie, jak niektórzy. Ale może ktoś, kto to przeczyta, zrozumie mnie, iż bez uniesienia chłodno patrzę na swoją osobę i zmiany, które zaszły. Choroba dziecka spowodowała, że odwróciłem się całkowicie od Boga. W kościele na Mszy byłem obecny tylko jako "osoba", chodziłem z przyzwyczajenia. Jednak po jakimś czasie przypomniałem sobie, że zawsze ciągnęło mnie do sanktuarium. Zacząłem przychodzić i na początku modlić się w spokoju. Potem polecałem Jezusowi moje troski, prosiłem o wsparcie, wybawienie z kłopotów, a następnie o moją przemianę. Zrozumiałem, iż przez lata odchodziłem od Boga dalej i dalej, wmawiając sobie przy okazji, że skoro nikogo nie zabiłem, to nie grzeszę, i jest ze mną wszystko w porządku. Gdy ujrzałem po pewnym czasie, gdzie jestem, prosiłem miłosiernego Boga o ratunek dla mnie. Staram się być bardzo często w sanktuarium zwłaszcza rano. W ciszy i spokoju układam moje relacje z Bogiem, polecam Jego miłosierdziu moją rodzinę, bliskich, znajomych, zmarłych z rodziny i moją osobę. Minął już ponad rok od tego czasu, w moim przypadku Pan Jezus nie przyszedł do mnie, nie doznałem nagłego olśnienia, wizji czy tym podobne. Zaczęły się stopniowe zmiany u mnie, jak również sprawy zdrowotne w mojej rodzinie pomału wracają do normy. Przestałem miewać destrukcyjne myśli, coraz mniej jest chwil całkowitego zwątpienia, a jeżeli przychodzą, proszę: Jezu, Ty się tym zajmij i niech będzie wola Twoja, poprowadź mnie. Bardzo chciałbym znaleźć nową pracę, o co gorliwie się modlę, mam nadzieję, że Bóg mnie wysłucha. Wiem też i zdaję sobie z tego sprawę, że przychodząc i modląc się może się okazać, że plan Boży jest inny niż mój, bo Bóg zawsze wie lepiej, co będzie lepsze. Na koniec, miłosierny Jezu, nie opuszczaj mnie, bądź ze mną, dodaj otuchy i poprowadź przez resztę życia. Niech Twoje miłosierdzie wyleje się na całą moją rodzinę i wszystkich ,za których się modlę.

  11. Łukasz

    Dziękuję Ci, Panie Jezu, że wspierasz mnie w ciężkiej chorobie. Po Wielkim Piątku, nie ważne jak długo by trwał, przychodzi Poranek Zmartwychwstania... Mój Wielki Piątek trwa już wiele lat, ale znam ludzi, którzy są ukrzyżowani przez chorobę niemal dosłownie i żyją w nadziei zmartwychwstania. Myślę, że sen, który miałem (a śniła mi się Twoja twarz) i to, co wtedy do mnie powiedziałeś, chyba pozostanie dla mnie...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Panie Jezu, że wspierasz mnie w ciężkiej chorobie. Po Wielkim Piątku, nie ważne jak długo by trwał, przychodzi Poranek Zmartwychwstania... Mój Wielki Piątek trwa już wiele lat, ale znam ludzi, którzy są ukrzyżowani przez chorobę niemal dosłownie i żyją w nadziei zmartwychwstania. Myślę, że sen, który miałem (a śniła mi się Twoja twarz) i to, co wtedy do mnie powiedziałeś, chyba pozostanie dla mnie zagadką do końca mych dni. Wiem teraz jednak jaśniej, że wszystko widzisz i mimo moich rozlicznych grzechów i choroby patrzysz na mnie wzrokiem miłosiernym i pełnym litości. Jeśli mogę Cię o coś prosić ,to przyjmij moje wszystkie cierpienia za dusze w czyśćcu cierpiące, aby jak najszybciej mogły połączyć się z Tobą i mieć tę radość, na którą zasłużyły przez Twój Krzyż. Pozdrawiam Cię, Panie Jezu, i pocieszam, jeśli chcesz to jeszcze trochę pocierpię, ale wolałbym już być zdrowy. Kocham Cię i Twoją Mamę, dziękuję Ci za to, że mamy spowiedź w Kościele, bo zawsze masz mi coś ciekawego do powiedzenia. Zapraszam Cię do mojego domu.

  12. basia- faustyna

    Dziękuję, Panie Jezu, za urodzenie córki. W Tobie cud - zaufania. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Panie Jezu, za urodzenie córki. W Tobie cud - zaufania. Amen.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina