Victoria
Kilka dni temu byłam w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i przy grobie św. Faustyny. Zawsze modliłam się na różańcu o miłosierdzie Boże. Przyjechałam do Łagiewnik, aby modlić się za moją mamę, która zmarła 5 października (dzień św. Faustyny) po tym, jak przez kilka tygodni odmawialiśmy setki różańców za mamę, o Boże miłosierdzie. Mama umierała w ciężkiej agonii z powodu korony bez kropli wody, ale znajomi księża...
Czytaj całe świadectwo
Kilka dni temu byłam w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia i przy grobie św. Faustyny. Zawsze modliłam się na różańcu o miłosierdzie Boże. Przyjechałam do Łagiewnik, aby modlić się za moją mamę, która zmarła 5 października (dzień św. Faustyny) po tym, jak przez kilka tygodni odmawialiśmy setki różańców za mamę, o Boże miłosierdzie. Mama umierała w ciężkiej agonii z powodu korony bez kropli wody, ale znajomi księża mówili mi: „Nie martw się, sam Jezus i Maryja dają jej wodę, bo nikt nie chce się zbliżać i zwilżać ust pacjentom, którzy mają korona. Jestem teraz przed obrazem Jezusa Miłosiernego i Siostry Faustyny, która również cierpiała męki ze strony niektórych sióstr. Ale w sanktuarium byłam bezpieczna i modliłam się za moją mamę i modliłam się tylko o to, aby było lepiej i abym ucałowała Miłosiernego. W sanktuarium podeszli do mnie nieznani ludzie z Minnesoty i przytulili mnie, a także księża, pytając, w jakim celu modlę się przed relikwią Siostry Faustyny ze strumieniami łez.