Wersja: 20260825b zaktualizowano 25.08.2026 22:34
Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 185 z 450

  1. Elżbieta

    Odkąd oddałam Panu Jezusowi moje życie, serce, duszę, a przede wszystkim moją wolę, życie toczy się wolą Boga. I nic tego nie zmieni. Należę do Jezusa i Jego Matki (noszę szkaplerz karmelitański). Odkąd podążam wolą Pana w moim życiu dzieją się małe cuda i cudeńka. Ludzie tak się boją oddać swe życie w ręce Jezusa. Ale dlaczego pytam? Przecież wychodząc z domu wiem, że On mnie prowadzi i moja Niebiańska Mama. Co...

    Czytaj całe świadectwo

    Odkąd oddałam Panu Jezusowi moje życie, serce, duszę, a przede wszystkim moją wolę, życie toczy się wolą Boga. I nic tego nie zmieni. Należę do Jezusa i Jego Matki (noszę szkaplerz karmelitański). Odkąd podążam wolą Pana w moim życiu dzieją się małe cuda i cudeńka. Ludzie tak się boją oddać swe życie w ręce Jezusa. Ale dlaczego pytam? Przecież wychodząc z domu wiem, że On mnie prowadzi i moja Niebiańska Mama. Co może mnie spotkać złego? Nawet gdyby dziś przyszedł Pan i powiedział: "Zabieram cię dziś ze sobą" - moja odpowiedź byłaby taka: "Jestem gotowa, Panie. Czyń co Ci się podoba". Już Siostra Faustyna wspominała, że nie ma nic piękniejszego jak spełniać wolę tylko Pana. On nigdy nie zrobi nam krzywdy. Wnosi pocieszenie, wyciszenie, spokój. Nie bójcie się powiedzieć: "Panie, od dziś nic nie zależy ode mnie, trzymaj mnie tylko za rękę i nie puszczaj". To mi wystarczy.

  2. Ola

    Obraz: "Jezu, ufam Tobie" był mi bardzo bliski od młodzieńczych lat. Koronka do Miłosierdzia Bożego była pierwszą modlitwą, którą niepewnie zwróciłam się do Boga po latach życia w ciemności. Dzięki tej modlitwie otrzymałam łaski, za które nie potrafię wyrazić wdzięczności słowami. W losowaniu patrona na rok 2018 otrzymalam Jezusa Milosiernego.

    Czytaj całe świadectwo

    Obraz: "Jezu, ufam Tobie" był mi bardzo bliski od młodzieńczych lat. Koronka do Miłosierdzia Bożego była pierwszą modlitwą, którą niepewnie zwróciłam się do Boga po latach życia w ciemności. Dzięki tej modlitwie otrzymałam łaski, za które nie potrafię wyrazić wdzięczności słowami. W losowaniu patrona na rok 2018 otrzymalam Jezusa Milosiernego.

  3. Józef

    W 2017 roku wylosowałem bł. Jana Beyzyma, wielkiego człowieka i kapłana. Kapłan ten urodził się na Wołyniu w 1850 roku. w 1872 roku wstąpił do jezuitów W 1899 r udał się na Madagaskar, gdzie zajął się najbardziej odrzucanymi ludźmi - trędowatymi. W swoim życiu pragnął, aby ci ludzie doświadczyli miłosiernej miłości Jezusa. Modliłem się za ludzi nieuleczalnie i przewlekle chorych, aby właśnie takiej miłości...

    Czytaj całe świadectwo

    W 2017 roku wylosowałem bł. Jana Beyzyma, wielkiego człowieka i kapłana. Kapłan ten urodził się na Wołyniu w 1850 roku. w 1872 roku wstąpił do jezuitów W 1899 r udał się na Madagaskar, gdzie zajął się najbardziej odrzucanymi ludźmi - trędowatymi. W swoim życiu pragnął, aby ci ludzie doświadczyli miłosiernej miłości Jezusa. Modliłem się za ludzi nieuleczalnie i przewlekle chorych, aby właśnie takiej miłości doświadczali także przez ofiarną pomoc posługujących im ludzi. Byłem wyborem uszczęśliwiony, gdyż w najbliższej rodzinie mam chorą osobę, mogłem się w ten sposób i za nią modlić. W tym roku, akurat po przeczytaniu słów św. Siostry Faustyny o losowaniu patrona, którym dotychczas był Jezus. Żal jej się zrobiło, że musi wybrać innego patrona i po losowaniu zobaczyła Eucharystia, czyli dalej Jezus - była szczęśliwa. Ja w tym roku wylosowałem Bożą Dziecinę i też się bardzo cieszę. Modlę się za trwających w grzechach ciężkich, aby Duch Św. ich oświecił i by przez sakrament pokuty w ich sercach na nowo narodził się Jezus.

  4. Czesława

    W Lipcu 2017 r. na prośbę p.Ireny Koft rozpoczęłam z wielkim trudem (zmęczenie po udarze i działalnością patriotyczną,religijną,społeczną i artystyczną) reżyserię "Światła Fatimy". Nie miał kto tego zrobić na 100-lecie objawień Matki Bożej w Fatimie. Ale jakieś pół roku wcześniej nim podjęłam decyzję, że przyjmuję tę pracę (wolontariat), obiecałam sobie, że zmieniam życie, gdyż ze smutkiem czułam, że i starość, w...

    Czytaj całe świadectwo

    W Lipcu 2017 r. na prośbę p.Ireny Koft rozpoczęłam z wielkim trudem (zmęczenie po udarze i działalnością patriotyczną,religijną,społeczną i artystyczną) reżyserię "Światła Fatimy". Nie miał kto tego zrobić na 100-lecie objawień Matki Bożej w Fatimie. Ale jakieś pół roku wcześniej nim podjęłam decyzję, że przyjmuję tę pracę (wolontariat), obiecałam sobie, że zmieniam życie, gdyż ze smutkiem czułam, że i starość, w tym brak sił, i że całe życie to działalności dla Boga właściwie mało. Refleksje doprowadziły mnie do płaczu i postanowiłam jakoś tak spontanicznie sięgnąć po książeczkę dot. Maryi, którą mi podarował śp. ksiądz Jerzy Popiełuszko ze swoim autografem i nadzieją, żebym Maryję obrała za drogowskaz prowadzący do Jezusa. Książeczka przeleżała tyle lat wśród masy książek religijnych, patriotycznych i innych, do czasu, bo zapomniałam, bo...bo... bo. Oczywiście, obiecałam, że żadnych spektakli robić nie będę..., choć to moja pasja..., dla pokuty rezygnuję. Aż tu telefon. Obca pani się przedstawia, mówiąc, że ktoś mnie polecił. Zdrętwiałam. Co zrobić - myślę. Ale przecież to sama Maryja tego chce! Tyle przeszkód, tyle intryg, brak wykonawców, trudności z autorem scenopisu (ksiądz Pyrek), bo chodziło o skróty monologów, a ja wiedziałam, że ludzie przyjmą łatwiej treść wizualną(gra postaci), a nie czytanie lektorów. Też zachorowałam. Na próbę jeździłam daleko do kościoła przy Rondzie Mogilskim w Krakowie pw. Miłosierdzia Bożego w zimnej salce. No i na próbach brak ludzi, dwie,trzy, cztery osoby. Profesjonalnie winnam się zrzec tego ciężaru..., ale myślę: nie mogę, przecież to MATKA BOŻA, to Fatima... Jezu - myślę - przecież to ważne, abym ludziom przypomniała, przecież s a m a M a t k a B o G A z F a t i m y do mnie się zgłosiła! BYŁO przedstawienie dokładnie na 100 lecie o tej samej godzinie, tego samego dnia i zrodziło się i była premiera w kościele MIŁOSIERDZIA BOŻEGO, choć przy Rondzie Mogilskim. Powiedziałam Maryi, że trudności, że nie potrafię i żeby ONA sama pomogła. Miałam z Matką Jezusa noc i dzień rozmowy w duchu. Od tej pory ukochałam JĄ, prowadzi mnie (dawniej Maryi nie kochałam, nie znałam i jakoś nie ufałam). Stał się cud, przyszła łaska, ciągle zjawia mi się poprzez książkę, poprzez jakąś z "przypadku" znalezioną gazetkę, poprzez znaleziony różaniec, poprzez darowany mi przez kogoś różaniec z FATIMY. I zaczęłam się w końcu modlić na różańcu. Prowadzi mnie, gdy wątpię, tracę ducha, prowadzi do SYNA, o co prosiłam, do TRÓJCY ŚWIĘTEJ. W końcu wzrastam w wierze - to za Maryi przyczyną, bo płaczę do NIEJ, by mnie kochała, bo jestem sierotą z rzezi banderowskiej, proszę, by wstawiała się za mnie przed BOGIEM, gdy zgrzeszę - szczególnie, nerwy w rodzinnych kłótniach, proszę, by wyprosiła mi łaskę nie martwienia się starością, głuchotą, niedowidzeniem, brakiem pamięci oraz brakiem sił, pewną niepełnosprawnością po udarze... i żeby uzyskała od Syna dla mnie radość i akceptację, abym te ułomności traktowała jako zadośćuczynienie Panu Jezusowi za moje winy, jako dziękczynienie za Jego mękę i śmierć dla zbawienia mojej duszy. ROBI TO MATKA - moja Mamusia, bo fizycznej nie znałam. Cuda w moim starym życiu są. Choćby dziś; otwieram komputer i e mail... i linka czytam o patronie na NOWY ROK 2018. Nigdy o tym nie wiedziałam. Płaczę..., wypełniam dane... i LOS z Nieba!!! Moim patronem jest: NAJŚWIĘTSZA MARYJA PANNA! Popłakałam się z radości, bo Matka moja, MATKA BOGA mojego znów w tym znaku potwierdziła, że mnie kocha i że mam z NIĄ trwać i modlić się o czystość dziewcząt i kobiet. Ale skąd wiedziała, że właśnie to leży mi na sercu? Że gnębię się złym sposobem życa dziewcząt i kobiet..? A ja - takie już mizerne stworzenie - zasługuję na tę łaskę, abym to ja - przecież grzeszna - podjęła się takiego ważnego d z i e ł a ? Króluj nam, CHRYSTE, zawsze i wszędzie... Kocham Cię, Matko Jezusa...

  5. Krzysztof Wąs

    Zostałem uzdrowiony z wielu chorób wewnętrznych, które miałem w sobie, dzięki Jezusowi Chrystusowi, do którego się modliłem na adoracji w Kościele pod wezwaniem świętej Katarzyny w Starogardzie Gdańskim . Właśnie wtedy Jezus Chrystus uzdrowił moje ciało i duszę, dlatego też jestem gotów, by głosić prawdę Bożą, która istnieje. Jak zapisano w Piśmie Świętym: Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Amen...

    Czytaj całe świadectwo

    Zostałem uzdrowiony z wielu chorób wewnętrznych, które miałem w sobie, dzięki Jezusowi Chrystusowi, do którego się modliłem na adoracji w Kościele pod wezwaniem świętej Katarzyny w Starogardzie Gdańskim . Właśnie wtedy Jezus Chrystus uzdrowił moje ciało i duszę, dlatego też jestem gotów, by głosić prawdę Bożą, która istnieje. Jak zapisano w Piśmie Świętym: Błogosławieni ci, którzy nie widzieli, a uwierzyli. Amen. Wiele się w moim życiu zmieniło, ale na lepsze. Teraz w moim sercu ?? zadomowił się Duch Święty. Amen ?? z Bogiem ??

  6. Katarzyna

    Pragnę podziękować Matce Najświętszej i Panu Jezusowi za cudowny dar i błogosławieństwo: narodziny córki. Choć martwiliśmy się z mężem czy podołamy -to 3 córka- doświadczamy błogosławieństwa i opieki Maryji i Jej Syna. Ma to aspekt zarówno materialny jak i duchowy. Całą ciążę i moje Maleństwo zawierzyłam Maryi i jestem przekonana, że to właśnie Maryja, Matka, pomogła mojemu dziecku bezpiecznie przyjść na świat, mimo...

    Czytaj całe świadectwo

    Pragnę podziękować Matce Najświętszej i Panu Jezusowi za cudowny dar i błogosławieństwo: narodziny córki. Choć martwiliśmy się z mężem czy podołamy -to 3 córka- doświadczamy błogosławieństwa i opieki Maryji i Jej Syna. Ma to aspekt zarówno materialny jak i duchowy. Całą ciążę i moje Maleństwo zawierzyłam Maryi i jestem przekonana, że to właśnie Maryja, Matka, pomogła mojemu dziecku bezpiecznie przyjść na świat, mimo komplikacji przy porodzie. Bóg jest wielki, bądź uwielbiona, Trójco Święta, przez Niepokalane Serce Maryi.

  7. Agnieszka

    W roku 2017 wylosowałam na Patronkę Matkę Bożą Bolesną. Straciłam w minionym roku pracę, ale zyskałam lepszą, 2 dni po pielgrzymce do LaSalette. Następnie straciłam możliwość ewangelizacji w więzieniu i musiałam rozstać się z ludźmi, których pokochaam, ale w zaufaniu, że również po coś to się dzieje, prosiłam o odpowiedź, dlaczego tak się stało i wszystko zrozumiałam, kiedy 03.12 zmarł mój Tata. Zrozumiałam dużo...

    Czytaj całe świadectwo

    W roku 2017 wylosowałam na Patronkę Matkę Bożą Bolesną. Straciłam w minionym roku pracę, ale zyskałam lepszą, 2 dni po pielgrzymce do LaSalette. Następnie straciłam możliwość ewangelizacji w więzieniu i musiałam rozstać się z ludźmi, których pokochaam, ale w zaufaniu, że również po coś to się dzieje, prosiłam o odpowiedź, dlaczego tak się stało i wszystko zrozumiałam, kiedy 03.12 zmarł mój Tata. Zrozumiałam dużo więcej przez Jego odejście, ale również zrozumiałam, że to był czas na bycie z Nim bardziej, niż z całym światem. To, jak bardzo Maryja była przy mnie przez cały rok, a szczególnie w czasie tego najtrudniejszego dla mnie okresu,kiedy dowiedziałam się o śmierci Taty, jest nie do opisania, bardzo dużo w tym czasie wydarzyło się w moim sercu i zmieniło je. Cierpienie jest piękne, kiedy przechodzi się je z Bogiem i Maryją za rękę, bardzo, bardzo dziękuję Ci, Maryjo, Matko moja ukochana, za Twoją troskliwą miłość i opiekę w każdej chwili mojego życia.

  8. Edyta

    Dziękuję Bogu i Siostrom z całego serca za możliwość wyboru patrona na cały rok, gdyż jest to rzeczywista pomoc z Nieba. Zeszłego roku wylosowałam sw Symeona, modliłam się więcej za moich rodziców, czego wcześniej nie czyniłam regularnie, prosiłam o ich wieczne zbawienie. 2listopada, ubiegłego roku, zmarł nagle moj ojciec. Bóg nas pięknie prowadzi w życiu, jeśli My na to pozwalamy. W tym roku moją patronką jest św...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Bogu i Siostrom z całego serca za możliwość wyboru patrona na cały rok, gdyż jest to rzeczywista pomoc z Nieba. Zeszłego roku wylosowałam sw Symeona, modliłam się więcej za moich rodziców, czego wcześniej nie czyniłam regularnie, prosiłam o ich wieczne zbawienie. 2listopada, ubiegłego roku, zmarł nagle moj ojciec. Bóg nas pięknie prowadzi w życiu, jeśli My na to pozwalamy. W tym roku moją patronką jest św. Scholastyka, która mam nadzieje skutecznie pozwoli mi wyeliminowac jedną z moich wad. Bóg zapłać i szczęść Boże w Nowym Roku. Polecam modliwie mojego zmarłego tatę i moich synów.

  9. Nina

    Dziękuję, Panie Jezu ,za dar Twojej obecności w minionym roku, który był dla mnie okresem żałoby po śmierci męża. Bardzo mi pomógł "akt oddania się przeciw niepokojom i zmartwieniom" spisany przez o.Dolindo Ruotolo. Matce Bożej też zawdzięczam ratunek dla męża Stanisława.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Panie Jezu ,za dar Twojej obecności w minionym roku, który był dla mnie okresem żałoby po śmierci męża. Bardzo mi pomógł "akt oddania się przeciw niepokojom i zmartwieniom" spisany przez o.Dolindo Ruotolo. Matce Bożej też zawdzięczam ratunek dla męża Stanisława.

  10. Joanna

    Jezu Miłosierny, dziękuję Ci z głębi serca za uratowanie synka, który parę dni temu spadł z wysokich schodów, chociaż upadek wyglądał przerażająco, a moje serce w jednej chwili stanęło, zdążyłam jedynie wezwać Twojego Imienia. Okazało się, że jedyne obrażenia to małe ranki na palcach synka. Bogu chwała i dziękczynienie.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję Ci z głębi serca za uratowanie synka, który parę dni temu spadł z wysokich schodów, chociaż upadek wyglądał przerażająco, a moje serce w jednej chwili stanęło, zdążyłam jedynie wezwać Twojego Imienia. Okazało się, że jedyne obrażenia to małe ranki na palcach synka. Bogu chwała i dziękczynienie.

  11. Wanda

    BARDZO dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za opiekę nad moją córką Justynką i wnusią Madzią. Prowadź je przez życie na każdy dzień.

    Czytaj całe świadectwo

    BARDZO dziękuję Ci, Jezu Miłosierny, za opiekę nad moją córką Justynką i wnusią Madzią. Prowadź je przez życie na każdy dzień.

  12. Rafał

    Wierzę Siostrze Faustynie? Od roku 2000, kiedy Papież Jan Paweł II dokonał w Rzymie uroczystej kanonizacji świętej Heleny Kowalskiej, w zakonie - Siostry Faustyny - święto Bożego Miłosierdzia, obchodzone jest i przeżywane już w całym Kościele katolickim na całym świecie. Wcześniej było to święto lokalne, mniej znane niż dziś, a jeszcze wcześniej - zupełnie nieznane, a na dodatek nad całą misją Siostry Faustyny w...

    Czytaj całe świadectwo

    Wierzę Siostrze Faustynie? Od roku 2000, kiedy Papież Jan Paweł II dokonał w Rzymie uroczystej kanonizacji świętej Heleny Kowalskiej, w zakonie - Siostry Faustyny - święto Bożego Miłosierdzia, obchodzone jest i przeżywane już w całym Kościele katolickim na całym świecie. Wcześniej było to święto lokalne, mniej znane niż dziś, a jeszcze wcześniej - zupełnie nieznane, a na dodatek nad całą misją Siostry Faustyny w latach tuż powojennych zawisły trudności i przeszkody, które zostały stopniowo przełamane na skutek pracy Soboru Watykańskiego II, a przede wszystkim dzięki zaangażowaniu samego Karola Wojtyły, jeszcze jako biskupa krakowskiego. Kongregacja Doktryny Wiary w końcu lat 70, i na początku kolejnej dekady, także w kontekście papieskiej encykliki o Bożym Miłosierdziu (?Dives in Misericordia?, 1980), ostatecznie wycofała wszystkie wysuwane wcześniej zarzuty wobec przekazu świętej żyjącej w I poł. XX wieku (1905-1938), zmarłej w podkrakowskim zakonie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Łagiewnikach, gdzie jak co roku - począwszy od 1993 - odbędą się główne uroczystości światowego święta Miłosierdzia. Niemniej należy podkreślić, że trudności z zaakceptowaniem przez Kościół hierarchiczny i urzędy dokrynalne przesłania świętej Faustyny były przez nią samą przewidziane, co widać przy uważnej lekturze jej głównego dzieła pisanego, czyli słynnego już na całym świecie (dzięki tłumaczeniom na setki języków) ?Dzienniczka?, którego pierwsze, jeszcze dość amatorskie pod względem edytorskim wydanie ukazało się w początku lat 80-tych. Dziś przeszkód zewnętrznych - by tak rzec - już nie ma. Upadł komunizm, który walczył z wiarą i Kościołem, nastała wolność religijna, długo oczekiwana i wywalczona także ofiarami pośród osób duchownych (np. ks. Jerzy Popiełuszko, +1984, zamordowany przez SB) i każdy jeśli chce, może poznawać obiektywnie zarówno dzieje chrześcijaństwa w Polsce, jak i szczegółową historię Kościoła, w tym kościoła krakowskiego z I poł. XX wieku. Testament duchowy, czyli wspomniany ?Dzienniczek?, jest dostępny już zarówno w formie książki, jak i coraz częściej w nowych formach elektronicznych (audio-book, przeczytany przepięknie przez aktorkę Annę Dymną; liczne publikacje e-bookowe, artykuły w Internecie, odczyty o Bożym Miłosierdziu w kanałach społecznościowych, itd.) i każdy, kto ma dwa, trzy dni czasu może go przeczytać dokładnie, albo chociaż przeglądnąć, wydobywając cenne myśli, spostrzeżenia na temat życia kościelnego w tamtych czasach, a przede wszystkim zastanowić się i zadumać nad swoim życiem w świetle wielkiej diagnozy, jaką święta postawiła współczesnemu światu: oto świat bez Boga coraz bardziej się stacza, pogarsza i coraz bardziej - paradoksalnie - potrzebuje nie karania, surowości (choć czasem należy upomnieć osoby, zwłaszcza piastujące wysokie stanowiska, a grzeszące publicznie i w ważnej materii) - lecz błaga, pragnie i łaknie choć jednego promienia boskiego miłosierdzia. Początkowo przy pierwszej, pobieżnej zwłaszcza lekturze tego dzieła, można mieć wrażenie pewnego nadmiaru, ale jest to po prostu olbrzymie duchowe bogactwo, tak, że przeczytawszy choćby końcowy fragment ?Moje przygotowanie do Komunii Świętej?, który liczy kilka stron, ma się odczucie wejścia w zupełnie z pozoru fantastyczny, a nawet znowu pozornie oderwany od zwykłej codzienności świat wyobraźni, fantazji, marzenia, wręcz - świętego snu. Jednak po wnikliwym odczytaniu pierwsze wrażenia owe mijają - stajemy oko w oko, prawie twarzą w twarz z dokumentem, który jak zgodnie twierdzą znawcy stanowi prawdopodobnie jeden z największych dzieł mistyki chrześcijańskiej i katolickiej nie tylko w XX wieku, ale co najmniej od czasów dzieł wielkich mistyków hiszpańskich (św. Jan od Krzyża, św. Teresa z Avila, XVI w.), którzy również ukazywali niebotyczne wyżyny mistyki i świętości pozornie niedostępne dla laikatu katolickiego, w istocie - podobnie jak cała Ewangelia - będące zaproszeniem dla każdego człowieka dobrej woli, nie tylko katolika, a nawet nie tylko chrześcijanina, aby w świetle wszystkich słów zapisanych w pamiętniku duchowym przyjrzeć się także swojemu życiu, odejść na chwilę od diagnozowania świata, innych ludzi, oceniania, krytykowania i osądzania. Ona tego nigdy nie czyniła - wszystko, co poszło w jej historii życia ?nie tak?, a nie było tego wiele, składała na karb ?otchłani nędzy?, jak się sama określała, bez cienia fałszywej skromności, a dołączając do zgodnego chóru świętych wszelkich czasów i miejsc, którzy zgodnie podkreślali, że świętym ostatecznie jest tylko jeden Bóg, który udziela człowiekowi wszelkiej pomocy, nawet w sytuacjach życiowych realnie bądź pozornie beznadziejnych. Historia, nawet tylko ostatnich 17 lat, od czasu, gdy święto obowiązuje w całym Kościele powszechnym, pokazuje, że dzieje ducha Siostry Faustyny są autentyczne, w pełni zgodne nie tylko z Ewangelią, ale nawet pozornie odległymi tradycjami katolickimi, i potwierdzone jej cierpieniem i tym, co się obecnie dzieje dokoła największego sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikch, które co rok gości około dwóch milionów pielgrzymów ze wszystkich kontynentów, nawet z antypodów, najdalszych zakątków ziemi, którzy nie zważając na trudy i koszty pielgrzymi przybywają tu choćby jeden raz w życiu i wielu, bardzo wielu wraca z nową siłą, nadzieją i motywacją do pracy nad sobą, nawet jeśli nie wszyscy doznają widocznego uzdrowienia. Jednak wszyscy doznają o wiele ważniejszego uzdrowienia, czyli odpuszczenia wszystkich grzechów, win i kar (w święto Miłosierdzia), przebaczenia i pojednania z bliźnimi, uwolnienia od wszelkich nałogów, choćby najcięższych, a przede wszystkim odmiennego patrzenia na rzeczywistość wiary, prawdziwej, autentycznej duchowości i prawdziwej, autentycznej pobożności, wyrażanej w formach zewnętrznych. Czytałem latami ?Dzienniczek?, przychodziłem jeszcze jako mieszkaniec Krakowa często na modlitwę do Łagiewnik. Coraz bardziej wierzę Siostrze Faustynie. A zaczynałem jak wszyscy od niewiedzy, przez niedowierzanie, próby ?racjonalnego? wyjaśnienia fenomenu jej życia, aż po uczucie, że nie da się wszystkiego w jej życiu, jak i w każdym życiu wyjaśnić ?naturalnie?. Żywo stoi mi w pamięci dzień 1 maja 2011, kiedy papież Benedykt XVI dokonał uroczystej beatyfikacji sługi Bożego Jana Pawła II w Rzymie, co oglądano na całym niemal świecie. Było to właśnie w I niedzielę po Wielkiej Nocy, kiedy Jezus przyszedł po zmartwychwstaniu do zalęknionych mocno, by nie rzec przerażonych uczniów do wieczernika, gdzie spożywał z nimi Paschę i wypowiedział słowa ?Nie bójcie się?, które stały się całym przewodnim mottem długiego i obfitującego w wiele ważnych wydarzeń pontyfikatu Papieża z Wadowic. Dzień wcześniej przeszedłem poważne badanie okulistyczne z użyciem poszerzenia źrenic za pomocą atropiny i zostałem skierowany w trybie pilnym do szpitala okulistycznego z rozpoznaniem obuocznego zwyrodnienia naczyń krwionośnych w prawym i lewym oku. Nie będąc nawet po wielkanocnej spowiedzi, a także mało wierząc w Boga, mimo to poszedłem wieczorem do kościoła przy swojej parafii i modliłem się o pomoc. Nie byłem ubezpieczony, nie miałem pracy, więc pobyt w szpitalu i operacja laserowa, którą zalecano w badaniu z dn. 30 kwietnia na ostrym dyżurze w Krakowie przy ulicy Fiołkowej, zrujnowałyby mnie finansowo. Następnego dnia, 2 maja, w poniedziałek, spakowałem potrzebne rzeczy osobiste i ze skierowaniem z ostrego dyżuru udałem się o ósmej rano na Klinikę Okulistyczną przy Kopernika w Krakowie, gdzie zostałem przyjęty bez kolejki. Zarówno lekarz, który wykonał takie samo badanie, jak w sobotę, jak i przywołana dla potwierdzenia wyniku badania lekarka zgodnie stwierdzili, że żadnych zmian zwyrodnieniowych, polegających ogólnie na wrastaniu naczyń krwionośnych w rogówkę, co bez leczenia może prowadzić do ślepoty, nie można już stwierdzić. W związku z tym operacja nie jest konieczna ani żadne dodatkowe leczenie. Kilka lat później zdobyłem całą dokumentację z tej historii i napisałem obszerną relację do Watykanu za pośrednictwem kurii krakowskiej. Dokumentacja jest dotąd w moim posiadaniu. Historii podobnych do tej, choć wcześniej czytałem o wielu takich zdarzeniach, nie dowierzając w nie zbytnio, jest spisanych mnóstwo. Widocznie istnieją granice medycyny, poza którymi działa już tylko Bóg. Oczywiście, później starałem się wyjaśnić to ?naturalnie?, taką widocznie tendencję ma współczesny człowiek. Jednak badanie przy użyciu nowoczesnej aparatury, wnikliwe, dokładne, nie kłamie. Nie opowiadam o tym zbytnio, ale nie mogę oprzeć się wrażeniu, że my współcześni ludzie jesteśmy jeszcze bardzo daleko od zdziwienia Tajemnicą. Bo cały kontekst (święto Miłosierdzia, beatyfikacja) dotyczy przecież miłosierdzia Boga, z którego ostatecznie wszystko wyszło i do którego wszystko powinno powrócić. I ogarnia ono nie tylko sprawy duchowe i moralne, ale codzienne, drobne, pozornie - jak w Kanie galilejskiej - nieistotne z perspektywy wieczności, ale istotne dla nas, którzy wciąż na coś chorujemy i na dodatek nie mamy pieniędzy na kosztowne operacje i leczenie, które pewnie też by pomogło. Jednak miłosierdzie Boże jest całkowicie za darmo. Bóg nawet nie oczekuje - znając nas dobrze - że będziemy za nie w podzięce leżeć w kościele krzyżem, choć byłoby to nawet mocno stosowne? Jezu, ufam Tobie! dr Rafał Sulikowski

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina