Halina
W 1992 roku umarł mi syn, mając zaledwie trzy i pół latka, Jezus pozwolił, aby być przy jego śmierci. Ja nie byłam praktykującą katoliczką. Wtedy byłam pierwszy raz w Łagiewnikach u św. Siostry Faustyny, ale wstydziłam się poprosić o modlitwę siostry. Od tamtej chwili chciałam Boga w moim życiu znaleźć i zaprosić do mojej rodziny i mojego serca. Zaczęła się walka duchowa i cielesna, która trwa do dzisiaj i - jak...
Czytaj całe świadectwo
W 1992 roku umarł mi syn, mając zaledwie trzy i pół latka, Jezus pozwolił, aby być przy jego śmierci. Ja nie byłam praktykującą katoliczką. Wtedy byłam pierwszy raz w Łagiewnikach u św. Siostry Faustyny, ale wstydziłam się poprosić o modlitwę siostry. Od tamtej chwili chciałam Boga w moim życiu znaleźć i zaprosić do mojej rodziny i mojego serca. Zaczęła się walka duchowa i cielesna, która trwa do dzisiaj i - jak pisze w Piśmie Świętym - będzie trwać aż do śmierci. wtedy Jezus z Maryją, ze świętymi i naszymi Aniołami Stróżami przyjdą po nas, bo nam tak obiecali. Jezus powiedział: "Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata". W 2014 roku poprosiłam męża, abyśmy razem przed wizerunkiem Jezusa Miłosiernego odmówili Koronkę Do Miłosierdzia Bożego. Gdy tak modliliśmy się, zobaczyłam, jak Jezus zaczyna ruszać lewymi palcami, odsuwał rąbek materiału do góry i z tego miejsca wychodziła jasność, ale tak do połowy obrazka. Gdy odmówiliśmy cztery cząstki Koronki, piątej cząstki nie dałam rady poprowadzić, nie mogłam sobie przypomnieć tej modlitwy dalej, a mąż mi nie pomógł. Tak to wyglądało, jakby ktoś mi nie pozwolił skończyć tej pięknej Koronki. Jezus dalej ruszał palcami, odkrywał jasność, niestety musieliśmy skończyć tę Koronkę, bo życie toczyło się dalej... Wiem ,że Jezus jeszcze ukaże wiele pięknych chwil; zapewne trzeba czasu i woli Boga... Jezu, ufam Tobie. Święta Siostro Faustyno, módl się za nami...