Wstęp
Pomyślałam, że tylu ludzi przechodzi obok, czasem na ulicy opowiadają ważne dla siebie rzeczy. Mam często takie doświadczenia, np. w Łagiewnikach od ubogich ludzi, z różnymi życiowymi trudnościami. Szkoda mi było, żeby te treści ulatywały, tym bardziej, że niosą w sobie nadzieję, dobro, mimo bardzo skomplikowanych sytuacji. Tym bardziej jest ważne, by ocalać okruchy dobra, w świecie, który zaczyna być zimny, gasnąć na naszych oczach, a my często jesteśmy bierni, przestajemy się modlić, nie wykonujemy małych uczynków dobroci/miłości/miłosierdzia, aby utrwalać to, co właśnie dobre, by miało więcej do powiedzenia niż zło, szczególnie w przestrzeni Internetu, jaka dociera wszędzie i realnie, silnie formuje ludzi. Należy więc wykonywać wiele pracy w tej przestrzeni, aby nie stała się mroczna, bez zniechęcenia, bez ucieczki… Bez wymówek, że może to zrobić ktoś inny, może nie może.
Świadectwo
Jestem wolontariuszem Faustinum. Rozmawiałam z biednym człowiekiem. Zbiera datki, by po prostu za to lepiej jeść. Bardzo praktyczne i trudne… Nazywa siebie żebrakiem. Wyjaśnia, że jedni księża mówią, by takich ludzi wspierać, inni nawet odmawiają przyjmowania Komunii Świętej. I tu trzeba mówić stop, bo Najświętszy Sakrament jest darem Miłości dla każdego, i zagubić się może i kapłan. Nie wydaje mi się, by kupowanie za wyżebrane pieniądze jedzenia było czymś złym. Człowiek radzi sobie, jak umie, ale najważniejsze, że nie odrzuca swojego życia i stara się przetrwać, jak potrafi. To starszy człowiek.
Powiedziałam, dokąd zmierzam. Ten człowiek, jak dowiedział się, że jestem związana z tym Domem Faustyny, obok którego staliśmy, opowiedział, że kobieta z Faustinum na ostatnie Święta Wielkanocne upiekła specjalne dla niego sama sernik, dała mu nawet kartkę z życzeniami i 50 zł. Co ważne, podkreślał, że ona sama go upiekła i że nawet dała mu te życzenia na kartce. Pieniędzy wcale nie akcentował, tylko jak ktoś go potraktował, w tym losie, jaki po części tylko wybrał.