Świadectwo to powinnam zamieścić 10 lat temu, gdy będąc w ciąży dowiedziałam się, że mam raka. Wtedy zobaczyłam swoją nędzę grzesznika. a pomimo to spokój i ukojenie czułam w Sanktuarium w Łagiewnikach. Mogłam tam być godzinami. To tam czułam, że mogę przylgnąć do Boga, że nie czuję do siebie odrazy. Gdy już żegnałam się z tym światem i żyłam ze świadomością, że zostawię dziecko, które miałam urodzić, przez niewytłumaczalny zbieg dążeń znalazł się lekarz, który podjął się operacji. Moje dziecko żyje i ma zdrową matkę. Przez to 10 lat upadłam nie raz, ale wiem, że Bóg nas kocha prawdziwą miłością i jeżeli jest w nas iskierka wiary, to znajdzie sposób, żeby nas ratować przed ogniem piekieł. Dlatego każde niepowodzenie analizuję, zaczynam od rachunku sumienia, czy gdzie nie zrobiłam błędu, kiedy czy i w jaki sposób obraziłam Boga. Jezu, ufam Tobie! Cała jestem Twoja i nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie, bo Ty wiesz najlepiej, czego potrzebuję, aby kiedyś na końcu ziemskiej drogi być przy Tobie.