Jezu, ufam Tobie! Kochany Jezu, od chwili, kiedy zaufałam Tobie całkowicie i pozwoliłam Tobie mną kierować, doznaję tylu łask Bożych, a miłość Boża rozpala moje serce każdego dnia taką gorącą miłością, którą chciałabym się podzielić z całym światem. Chciałabym jak św. Siostra Faustyna wołać na cały świat: kochajcie Boga, bo dobry jest i wielkiego miłosierdzia. Kochana Siostro Faustyno, odkąd czytam twój "Dzienniczek", tyle zrozumiałam sytuacji z mojego życia, że to nie przypadki, co dzieje się w mojej rodzinie i wśród znajomych, że to są łaski, które Pan nam zsyła, tylko my musimy się na nie otworzyć i je przyjąć. Przyjąć z miłością, gdy zsyła nam cierpienie i ofiarować je za dusze cierpiące w czyśćcu lub za żyjące, które nie znają Boga lub się zagubiły i nie mogą wrócić do Niego. Ty, Siostrzyczko, ukazałaś mi prawdę o mnie samej. Nauczyłaś mnie, jak Bogu dziękować i jak przyjmować łaski, które na nas zsyła. Twoje słowa o życiu nauczyły mnie, że nic na siłę. Że każdy musi sam dojrzeć do tej Jednej Prawdy, prawdy o Bogu, że On żyje i jest wśród nas. Tak bardzo Cię prosiłam, aby mój najdroższy mąż Zbyszek zaufał Tobie tak jak ja to zrobiłam i aby kochał Cię, Jezu, miłością żywą i pełną. Kiedy zrozumiałam, że wszystko, co się dzieje, jest wolą Boga, i tak musi być, wtedy tyle łask Pan zesłał na moją rodzinę, że jest mi trudno je wyliczyć. Często wchodzę na tę stronę i czerpię z tego naczynia ufności i miłości Bożej siłę tak bardzo mi potrzebną do udżwignięcia tylu łask naraz. Dziękuję też wszystkim świętym, którzy tak bardzo mi pomagają, a najbardziej św. Janowi Pawłowi II oraz św.Ricie, która nie tak dawno bardzo mi pomogła. Ja odkąd usłyszałam takie słowa, że to Pan kieruje naszym życiem, a nie przypadki, najpierw słowa te wypowiedział mój proboszcz, ksiądz Jacek, a póżniej mój brat. Gdy zaczęłam myśleć o wszystkich zdarzeniach i sytuacjach, gdy zaczęłam je analizować i patrzeć inaczej niż dotąd, wtedy ujrzałam Dobro, jakie Bóg czyni wśród nas i jak bardzo pomagają Mu w tym wszyscy święci w Niebie. Ufam Tobie, kochany Jezu, że doprowadzisz mojego męża do siebie, tak jak zrobiłeś to ze mną. Ufam, że wszyscy ludzie poznają Twoją niezmierzoną Miłość i Miłosierdzie. Kochany Jezu, Kochana św. Faustyno, dziękuję Wam, że wysłuchaliście moje modlitwy za mojego pracownika Jurka. Dziękuję za łaski, jakie mu zesłaliście. Dziękuję w jego imieniu, ponieważ on sam nie potrafi, ale z Bożą pomocą nauczy się tego. Dziękuję Ci, dobry Boże, za to, że jego śp. ojciec dzisiaj odszedł do Pana, a zanim odszedł, pojednał się wcześniej z Bogiem. Dziękuję za to, że nie zapomniał o swoim synu, który tyle lat spędził w domu dziecka. Ojciec jego zostawił mu spadek, pieniądze i mieszkanie ?, czego ten chłopak się nie spodziewał i złorzeczył wcześniej ojcu za to, że nie chciał go wychowywać i oddał do domu dziecka. Spójrzcie ,jak Pan Jezus wszystko za niego poukładał. A sprawiła to Mateczka Maryja,która zapukała do jego drzwi, przyprowadzając go do mojego domu. Ile z nim walczyliśmy, aby nie bluźnił przeciwko Bogu, tylko my wiemy. Potem pozwolił sobie kupić medalik, który do dzisiaj nosi. Z Łagiewnik obiera pisma, które czyta. Myślę, że powoli wraca do Boga. Jego całkowity powrót zależy tylko od niego, Bóg zrobił wszystko, aby uwierzył w Jego istnienie. Przywrócił mu ojca, pozwolił pojednać się z nim i zabrał go do siebie. Dziękuję Ci, dobry Boże, za tę łaskę dla mojego pracownika Jurka.