Wersja: 20260825b zaktualizowano 01.09.2026 22:04
Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Archiwum świadectw

Strona 340 z 450

  1. iza 03 lipiec 2014

    Wszystko, co tu piszę, jest na chwałę Boga w Trójcy Jedynego i Matki Bożej. Iza, mam 58 lat. Od trzech lat nawrócona, po czterdziestoletnim związku niesakramentalnym. Wychowałam się w rodzinie, gdzie Boga nie było ? nie znałam Go, dziękuję rodzicom, że mnie ochrzcili. Obok mojego miejsca zamieszkania mieści się klasztor sióstr i tam jako dziecko biegałam, aby pomóc np. w zbieraniu porzeczek i tam dowiedziałam się o...

    Czytaj całe świadectwo

    Wszystko, co tu piszę, jest na chwałę Boga w Trójcy Jedynego i Matki Bożej. Iza, mam 58 lat. Od trzech lat nawrócona, po czterdziestoletnim związku niesakramentalnym. Wychowałam się w rodzinie, gdzie Boga nie było ? nie znałam Go, dziękuję rodzicom, że mnie ochrzcili. Obok mojego miejsca zamieszkania mieści się klasztor sióstr i tam jako dziecko biegałam, aby pomóc np. w zbieraniu porzeczek i tam dowiedziałam się o Bogu. W momencie separacji, a potem rozwodu moich rodziców pojawiły się prośby do Pana Boga, aby rodzice się nie rozeszli. A jednak tak się nie stało i we mnie, dziecku, narastała pewność, że Pana Boga nie ma. Ojciec się mną w ogóle nie interesował. I tak sobie żyłam, próbując sama z tym życiem coś zrobić. Dziś wiem, że bez Boga jako osoba poraniona, odrzucona, nie miałam szans na stworzenie ?dobrej rodziny?. Mając 18 lat spotkałam swoją miłość (która trwa do dziś), z którą próbowałam stworzyć rodzinę ?nowoczesną?, bo bez ślubu. Urodził się mój ukochany syn, pojawił się alkoholizm partnera, non stop choroby dziecka. Przy tym moja ogromna samotność, bo jak problemy, to pozostaje się z tym samemu. Dołączyły do tego też stany depresyjne, niska samoocena i tzw. pochylnia w dół. Apogeum nastąpiło, kiedy dorastający syn sięgnął po narkotyki plus alkoholizm ojca, czułam, że za moment zwariuję. I wtedy stał się pierwszy cud, Bóg postawił na mojej drodze osobę, która holowała mnie ucząc modlitwy na różańcu. I wtedy zawierzyłam swojego syna Matce Boskiej Częstochowskiej. I po trzech latach walki z nałogiem syn został uzdrowiony. Ja dalej bez Boga trwałam w tym chorym związku. Ten stan nazywa się stanem współuzależnienia i nie potrafiłam z tym nic zrobić, choć próby były, ale kończyły się fiaskiem. Czułam się jak dziecko we mgle, nic nie wychodziło, totalna beznadzieja. Trwało to latami. Przyszła pierwsza moja choroba ? i co, jak trwoga, to do Boga. Chwyciłam za różaniec, modlitwy i po trzech miesiącach leczenia depresji podźwignęłam się, nawet pojechałam do Lichenia podziękować Matce Bożej. I po tym znowu ?posucha? wiary. Czasem zajrzałam do kościoła, ale gdzieś z tyłu głowy miałam coraz większe pragnienie uwierzenia, że Bóg istnieje. I tak po trzech latach przyszła następna choroba - to była błogosławiona choroba - cierpiałam przez siedem miesięcy i tu już była walka dobra ze złem. Z jednej strony chwyciłam za różaniec i modlitwy - to już było takie prawdziwe, choroba rzuciła mnie na kolana. A z drugiej strony medycyna nasza zostawiła mnie z tym problem, a ja cierpiąc szukałam pomocy w homeopatii, bioenergoterapii, akupunkturze itp. Oczywiście, że to nie pomogło. Dziękuję za różaniec, bo każdego dnia Matka Boża zanosiła mnie do Jezusa. Cierpiąca, pokorna ? pamiętam jak siedziałam nad Wisłą i do siostrzenicy wypowiedziałam te słowa: ?Jak ja zazdroszczę ludziom takiej prawdziwej, żywej wiary? ? prosisz i otrzymujesz ? dzięki Ci, Jezu. Zaczęłam mieć potrzebę bycia codziennie w kościele, na każdej Mszy św. Przez długi okres płakałam, wtedy już nie żyłam w grzechu, więc mogłam przystępować do sakramentu spowiedzi i sakramentu Eucharystii. Trafiłam do kościoła pw. św. Faustyny, bo to Ona tam mnie zaprosiła, ponieważ ja urodziłam się w tym samym dniu i miesiącu co Ona. W tym kościele wisi obraz: ?Jezu fam Tobie? i na którejś Mszy św. widzę, że Jezus poruszył prawą nogą, a w sercu usłyszałam głos: ?Uwierz, Ja jestem?. I to był przełomowy moment w moim życiu. Tu zaczęło się moje nawrócenie. Spotkałam księdza egzorcystę, który rozeznał sprawę klątw pokoleniowych. Odbyło się 30 Mszy św. /gregorianki/ za dusze z rodzin, potem przebłagalno-dziękczynna i Msze św. o przerwanie grzechu w rodzinie i jej nawrócenie. Zdałam sobie sprawę, jak ważne jest przebaczenie innym, również samej sobie. Uczestniczę też w Mszach z modlitwą o uzdrowienie, z modlitwą uwielbienia i na jednej z nich w Świątyni Opatrzności Bożej zostałam uzdrowiona z depresji, smutku, niskiej samooceny, myśli samobójczych, mam nie oceniać i Pan Jezus powiedział, że nie pozwoli mnie więcej skrzywdzić ? i w tym momencie poczułam się jak w Niebie i że mam Ojca w Niebie, któremu na mnie zależy, który o mnie walczy, który mnie kocha i obsypuje łaskami. Każdego dnia dziękuję za te łaski, które otrzymałam i za te, które otrzymam. Następnym cudem był fakt, jaki miał miejsce w internecie na stronie bbc weather /bbc pogoda/. Wchodziłam na tę stronę co jakiś czas sprawdzając pogodę, aż pewnego dnia na słowie niedziela, czyli nd, było słowo ?słońce?, a na środzie (śr) było słowo ?poślubić?. Załączam zdjęcie, ponieważ moje zdziwienie trwa do dziś. Wcześniej rozstałam się z moim partnerem, wyjechał do Anglii. Nie mając pojęcia, o co chodzi, poszłam do spowiedzi w Opatrzności Bożej i tam ksiądz charyzmatyk rozeznał, że Pan Bóg pragnie, abyśmy się pobrali, dostałam wytyczne, że mam się oświadczyć i o resztę się nie martwić. W głowie miałam jedno pytanie - przecież on jest alkoholikiem. Panie Jezu, powiedziałeś, że nie pozwolisz mnie skrzywdzić... I to był moment, w którym bezgranicznie zaufałam Jezusowi, Pan uzdrowił go z choroby alkoholowej. I tak też tak się stało. 12 stycznia 2014 roku w dzień Chrztu Pańskiego w godzinie Miłosierdzia Bożego /15.00/ wzięliśmy ślub kościelny. Chwała Panu za Jego bezgraniczną miłość, miłosierdzie, cierpliwość, nieskończone łaski. Pan Bóg jest wszechmogący, wszystko może, nie ma dla Niego rzeczy niemożliwych. Jego córka ? Izabela Po roku zgrałam moje zdjęcia z telefonu na komputer i jakie było moje zdziwienie, gdy na tym zdjęciu była data urodzin mego już teraz mężą.

  2. Alina

    Panie Jezu, dziękuję Ci za pracę, którą dostał mój syn, o którą prosiłam, i za szczęśliwą operację mojej mamy.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję Ci za pracę, którą dostał mój syn, o którą prosiłam, i za szczęśliwą operację mojej mamy.

  3. Dorota

    Boże Miłosierny, dziękuję Ci za moją mamę, za jej wytrwałość i walkę w chorobie, a Tobie, kochana Siostro Faustyno, za opiekę nad nią.

    Czytaj całe świadectwo

    Boże Miłosierny, dziękuję Ci za moją mamę, za jej wytrwałość i walkę w chorobie, a Tobie, kochana Siostro Faustyno, za opiekę nad nią.

  4. Urszula

    Dziękuję za wspaniałą panią neurolog, za pozytywne wyniki eeg, za wykrycie choroby u mojej mamy, za pracę dla Marcina, za uwolnienie z palenia mnie i uwolnienie od alkoholu Pawła, dziękuję za to że znika mi wyprysk alergiczny i łuszczyca u męża.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję za wspaniałą panią neurolog, za pozytywne wyniki eeg, za wykrycie choroby u mojej mamy, za pracę dla Marcina, za uwolnienie z palenia mnie i uwolnienie od alkoholu Pawła, dziękuję za to że znika mi wyprysk alergiczny i łuszczyca u męża.

  5. EWA

    Kochany Panie Jezu, bardzo dziekuje za dobre wyniki moich badań.

    Czytaj całe świadectwo

    Kochany Panie Jezu, bardzo dziekuje za dobre wyniki moich badań.

  6. Marzenna

    Panie Jezu, dziękuję za dobre wyniki badań. Jezu, ufam Tobie!

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję za dobre wyniki badań. Jezu, ufam Tobie!

  7. Gadael

    +Bym zwyciężył z plotką. Niech wszystko, co mnie dotyczy, - niesie "wielką Świętość!" memu bliźniemu.

    Czytaj całe świadectwo

    +Bym zwyciężył z plotką. Niech wszystko, co mnie dotyczy, - niesie "wielką Świętość!" memu bliźniemu.

  8. Ania

    Panie Jezu, kiedy zdążyłam już zwątpić w miłosierdzie na świecie, w dobroć ludzi i ich serc, poprowadziłeś mnie tak, że poznałam je od źródła. Dałeś mi wielką moc, która zawarta jest w Koronce, dałeś mi nadzieję oraz zdrowie za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny. Dziękuję za łaski i za to, że mogę podążać drogą Twej miłości. Z człowieka pełnego bólu, dzięki Tobie, Jezu, mogłam stać się godną i pewną siebie...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, kiedy zdążyłam już zwątpić w miłosierdzie na świecie, w dobroć ludzi i ich serc, poprowadziłeś mnie tak, że poznałam je od źródła. Dałeś mi wielką moc, która zawarta jest w Koronce, dałeś mi nadzieję oraz zdrowie za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny. Dziękuję za łaski i za to, że mogę podążać drogą Twej miłości. Z człowieka pełnego bólu, dzięki Tobie, Jezu, mogłam stać się godną i pewną siebie kobietą, która może dzielić się miłością z innymi. To Twe wielkie dzieło trwa. Niech żyje wola Twoja.

  9. Anna

    Panie Jezu, wiem, że jesteś tam. Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam. Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi. Każdy chciałby wiedzieć, jak ma dalej żyć. Wiem, że jesteś tam. Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię, Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie ... Boże Wszechmogący i Miłosierny, dziękuję za wszystkie otrzymane łaski i proszę o opiekę oraz o błogosławieństwo dla...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, wiem, że jesteś tam. Nie widuję Cię, lecz wiem, że jesteś tam. Cały dzień i noc ktoś puka do Twych drzwi. Każdy chciałby wiedzieć, jak ma dalej żyć. Wiem, że jesteś tam. Dla każdego zawsze musisz znaleźć czas I choć nigdy o nic nie prosiłam Cię, Dzisiaj proszę bez kolejki przyjmij mnie ... Boże Wszechmogący i Miłosierny, dziękuję za wszystkie otrzymane łaski i proszę o opiekę oraz o błogosławieństwo dla mojej córki Karoliny, która dzisiaj ma obronę pracy magisterskiej. Wspieraj ją i nie opuszczaj w tych ciężkich chwilach. Dziękuję Ci za wszystkie łaski, za to, że jesteś przy mnie. JEZU, UFAM TOBIE. Święta Siostro Faustyno, módl się za nami.

  10. Monika

    Jezu, ukochany mój Zbawicielu, dzięki Koronce Do Bożego Miłosierdzia otrzymałam to, o co Cię prosiłam. Proszę Cię, czuwaj nad moją rodziną, która jest dla mnie najważniejsza, aby nic złego już nas nie spotkało. Wiem, że dzięki Tobie zdarzył się cud. Nigdy tego nie zapomnę. Jezu, ufam Tobie i oddaję całe swoje życie Tobie i mojej rodzinki. Kocham Cię i jesteś dla mnie największym Przyjacielem.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, ukochany mój Zbawicielu, dzięki Koronce Do Bożego Miłosierdzia otrzymałam to, o co Cię prosiłam. Proszę Cię, czuwaj nad moją rodziną, która jest dla mnie najważniejsza, aby nic złego już nas nie spotkało. Wiem, że dzięki Tobie zdarzył się cud. Nigdy tego nie zapomnę. Jezu, ufam Tobie i oddaję całe swoje życie Tobie i mojej rodzinki. Kocham Cię i jesteś dla mnie największym Przyjacielem.

  11. Wanda

    Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoje miłosierdzie, którego nieraz nie dostrzegałam. Dziękuję za dobry wynik badania. Powtarzam słowa: "Jezu, ufam Tobie", "Panie Jezu, Ty się tym zajmij" i widzę, że mi pomagasz. Dziś w jednej chwili rozwiałeś moje obawy w sprawie, która wydawała mi się skomplikowana. Proszę Cię, Panie Jezu, wysłuchaj moich modlitw. Dziękuję Ci za "Dzienniczek", który pokrzepia serce. Przepraszam za moje...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję Ci za Twoje miłosierdzie, którego nieraz nie dostrzegałam. Dziękuję za dobry wynik badania. Powtarzam słowa: "Jezu, ufam Tobie", "Panie Jezu, Ty się tym zajmij" i widzę, że mi pomagasz. Dziś w jednej chwili rozwiałeś moje obawy w sprawie, która wydawała mi się skomplikowana. Proszę Cię, Panie Jezu, wysłuchaj moich modlitw. Dziękuję Ci za "Dzienniczek", który pokrzepia serce. Przepraszam za moje słabości i grzechy, którymi Cię ranię. Proszę dodaj mi siły. Chwalmy Pana i wierzmy w Boże miłosierdzie.

  12. Ula

    Swoje świadectwo piszę już drugi raz, za co od razu mogę podziękować Bogu (sama za nic bym nie napisała, chyba żeby ktoś obiecywał mi złoto). Jak już kiedyś pisałam, słowo Bóg zaczęło nabierać właściwego znaczenia dopiero kilka lat temu. I od tamtego czasu moje życie toczy się dalej. Te kilka lat nie było łatwe, co prawda nie byłam daleko od Boga. Miałam wciąż możliwość spotykać się z Nim choćby w Komunii św., ale...

    Czytaj całe świadectwo

    Swoje świadectwo piszę już drugi raz, za co od razu mogę podziękować Bogu (sama za nic bym nie napisała, chyba żeby ktoś obiecywał mi złoto). Jak już kiedyś pisałam, słowo Bóg zaczęło nabierać właściwego znaczenia dopiero kilka lat temu. I od tamtego czasu moje życie toczy się dalej. Te kilka lat nie było łatwe, co prawda nie byłam daleko od Boga. Miałam wciąż możliwość spotykać się z Nim choćby w Komunii św., ale mimo to miałam problem. Wciąż go mam, tyle, że zidentyfikowany. Jestem odrobinę pedantyczna, no może bardziej, bo nie we wszystkim, ale to bardzo mi przeszkadza. Od dziecka nauczyłam się być taką "Zosią samosią". Byłam dość zdolna, więc mogłam większość rzeczy zrobić sama. Za młodszą siostrę też czułam się odpowiedzialna, mimo że nikt mi tego nie nakazał ani nic w tym rodzaju. Żyłam więc w przekonaniu, że jak czegoś nie zrobię sama, to nic nie będzie zrobione, a w dodatku powinno być zrobione najlepiej jak w ogóle to możliwe, a najlepiej jeszcze lepiej. No i w takim świecie, który sobie stworzyłam, po prostu nie da się żyć. Od pewnego czasu zaczęłam czytać świadectwa, "Dzienniczek" św. Siostry Faustyny, Pismo Święte i inne. Dopiero w tym tygodniu znalazłam jakby wyjaśnienia słowa zawierzenie. Do tej pory sądziłam, że jest trochę inaczej. Że ja sobie pomyślę ot tak i już, ale wtedy zauważyłam problem. Ja nie zawierzam całkowicie, bo usiłuję sama zrobić to, o co proszę Pana Jezusa. Gdyby nie to, że trafiłam na tamtą stronę, pewnie dalej jakoś źle bym się czuła. Tak naprawdę nie powinnam pisać, że ja coś znalazłam, bo gdyby nie Duch Święty, to by niczego nie było. Tak naprawdę piszę to świadectwo o 2 w nocy tylko dlatego, że poczułam taką wewnętrzną potrzebę podzielenia się tym z innymi. Bo to jest tak, że mimowolnie sprzeciwiam się Bogu, ale dlatego, że czegoś nie rozumiem czy czegoś nie wiem. I wtedy pojawia się ból. Jest coraz silniejszy. Nie jestem w stanie sobie z nim poradzić. I wtedy, po takiej próbie, nagle znajduję takie proste rozwiązanie. Dla mnie radość, jaką odczuwam jest tak niewyobrażalnie wielka, że nie jestem w stanie jej opisać. Ale to też nie było takie proste, musiałam przecież wcześniej zmienić swoje rozumowanie. A nie tak łatwo przerzucić się z: "ja wszystko robię sama i ma być lepiej niż mogłoby być" na: "powierzam się Tobie, Panie, czyń ze mną, co chcesz, i nie wtrącać się". I tak naprawdę chciałam ująć jeszcze jedną rzecz. Gdy pragniemy wielkich cudów, dzieją się te maleńkie, których za nic się nie spodziewamy. Ja mogłabym wymienić tu kilka. Nie wiem, czy kiedyś nauczę się kochać, ale wierzę, że i bez tego Ktoś mnie będzie zawsze kochał. To chyba to, o czym czasami zapominam, ale nie wiem jak i dlaczego. Muszę - nie ja chcę - się zmienić. Mam nadzieję, że mimo dosyć niespójnej wypowiedzi, każdy z was zrozumie co chciałam zawrzeć w tej wypowiedzi. Muszę się dużo uczyć, każdy z nas musi, ale bardzo cieszę się, że mogę powiedzieć - Jezu, Ty się tym zajmij - i cieszyć się z tego, że mi na to pozwala. I jeszcze taki losowy cytat z Pisma św.: Do Ciebie wznoszę me oczy, Który mieszkasz w niebie. (Ps 123,1). Kochajcie Boga i wychwalajcie Go. Zawierzcie Mu wszystko, co macie, bo cóż silniejsze od najczystszej miłości. Bóg broni od złego i od naszych złych decyzji. Róbcie zawsze to, o co was prosi. Gdy wszystko się wali, a ty zawierzyłeś się Bogu - nie martw się - wszystko będzie dobrze. Szkoda tylko, że nie da się być idealnym od razu. Ale wtedy nie byłoby pokory, a miłość Boga nie mogłaby zostać nam ukazana. Jak dobrze, że Bóg stworzył ten świat, a nie ja... Dziękuje Ci, Jezu, za to i za wszystko!

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina