Mariola
Dzisiaj losowałam patrona razem z moją córką i wylosowałam św. Siostrę Faustynę. Na początku aż mi z wrażenia się ciepło zrobiło i ucieszyłam się. Ale ogarnął mnie strach, bo już mam tyle problemów, z którymi się borykam, że nie wiem, czy jeszcze mnie coś złego nie spotka. W końcu Faustynka też cierpiała, ale to co innego, bo widziała Pana Jezusa, rozmawiała z Nim, z Matką Bożą czy innymi świętymi i to było dla niej...
Czytaj całe świadectwo
Dzisiaj losowałam patrona razem z moją córką i wylosowałam św. Siostrę Faustynę. Na początku aż mi z wrażenia się ciepło zrobiło i ucieszyłam się. Ale ogarnął mnie strach, bo już mam tyle problemów, z którymi się borykam, że nie wiem, czy jeszcze mnie coś złego nie spotka. W końcu Faustynka też cierpiała, ale to co innego, bo widziała Pana Jezusa, rozmawiała z Nim, z Matką Bożą czy innymi świętymi i to było dla niej ukojeniem. A mnie jest ciężko, do tego depresja. Wiem, że powinnam zaufać, ale jest ciężko i przyznaję się do tego. Boję się każdego dnia. Modlę się, odmawiam też Koronkę. A teraz od dłuższego czasu jestem zafascynowana młodym świętym Carlo Acutis. To jest aż nie do uwierzenia, jakie to dziecko było mądre i oddane Bogu. Codziennie chodził na Mszę św., odmawiał Różaniec, adorował Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Takie naprawdę dziecko Boga. Chciałabym chociaż troszeczkę brać z niego przykład, bo aż mi wstyd. Boże, miej w opiece moje dzieci, męża oraz całą rodzinę. Dla siebie nie proszę o nic, bo wiem, że nie zasługuję i nie da się już nic zrobić.