Wiem, że jest wielu ludzi, których Pan Jezus pozornie nie wysłuchuje. Uważają się za niegodnych, słabych, grzeszników. To wszystko być może prawda, ale Pan Jezus przenika wszystko, wie wszystko. Nigdy człowieka nie opuszcza, nikogo. Czasem pomaga od razu, a czasem nieco później. Myśli Jego są ponad naszymi myślami, plany Jego ponad naszymi planami. Czujemy jako ludzie żal, przeżywamy bunty, nawet załamujemy się, miewamy myśli rezygnacyjne, dotykamy rozpaczy i właśnie wtedy Pan Bóg jest najbliżej nas. Często sam o tym zapominam, 15 lat chorób nerwowych nauczyło mnie, że kiedy najbardziej cierpimy, możemy wiele zdziałać. Ofiarujmy swoje cierpienia, porażki, smutki, choroby, rozstania za bliźnich żyjących lub zmarłych, dodajmy do tego modlitwę - gdzieś na świecie ktoś dzięki naszym bolączkom połączonym z Krzyżem Chrystusa otrzyma łaskę powrotu do Boga, może zdrowie lub inne dobro. Setki razy weryfikowałem swoją postawę wobec cierpień, które znoszę, dziesiątki razy przegrywałem sam ze sobą, tracąc cierpliwość, nadzieję. Bóg mimo to jest tam, gdzie był zawsze, czyli blisko człowieka. On najlepiej wie kogo stworzył. Kochajmy Pana i głośmy Jego wielkie miłosierdzie. Trzymam za Ciebie kciuki Zbyszku...