kwiecień, maj, czerwiec 2026
Wybrane tematy
Z orędziem Miłosierdzia w Kazachstanie
Projekt „Samarytanka”
W sercu kazachstańskiego stepu, w kraju przeciętym długimi zimami i historiami niesionymi przez wiatr, trzy siostry z różnych zgromadzeń stworzyły przestrzeń, w której kobieta znów może usłyszeć swoje imię. Projekt „Samarytanka” wyrósł z duchowości Miłosierdzia i z potrzeby dotknięcia tego, co w życiu kobiet najdelikatniejsze i najbardziej zranione. To zaproszenie do odkrycia godności, która nie ginie nawet wtedy, gdy świat o niej zapomina.
Kiedy Boża czułość spotyka kobiece doświadczenie
Bycie kobietą w Kazachstanie często oznacza niesienie ciężarów, o których rzadko się mówi; niższy status społeczny, zależność od mężczyzn, samotne zmaganie się z wychowaniem dzieci. Brak męża bywa tu odbierany jako życiowy dramat, a lęk przed samotnością popycha do relacji, które ranią. Wiele problemów, takich jak przemoc domowa, wykorzystywanie seksualne czy aborcja, pozostaje w cieniu, bez realnej pomocy i bez głosu. To właśnie z tego cierpienia i pragnienia ocalenia kobiecego serca narodziła się potrzeba stworzenia rekolekcji „Samarytanka”.
Te wyjątkowe ćwiczenia rozpoczęły się w czerwcu 2023 roku. Trzy siostry: s. Anastasis Omielczenko ISMM z Ukrainy, s. Madlen Hofmann FM – Niemka urodzona w Kazachstanie, oraz s. Kazimiera Wanat CSFN z Polski, działając w różnych miastach oddalonych od siebie setki kilometrów, połączyły siły. Ich różne charyzmaty, historie i kultury stały się jednym językiem miłosierdzia. Wraz z towarzyszącym im kapłanem postanowiły odpowiedzieć na konkretne potrzeby kobiet żyjących w realiach tej części świata. Dzisiaj tworzą bezpieczną przestrzeń, w której historie, często wypowiadane pierwszy raz, mogą zostać usłyszane.
Rekolekcje odbywają się głównie w Szczucińsku, ale siostry docierają też do miejsc, z których kobietom niezwykle trudno wyjechać z różnych powodów, np. finansowych, prowadzenia gospodarstwa, niezrozumienia bliskich. „Samarytanka” dociera na północ, aż po granicę z Rosją, na dalekie południe Kazachstanu, a czasem jeszcze dalej. Poruszającym doświadczeniem były rekolekcje w Uzbekistanie, w Taszkiencie, gdzie udział wzięło ponad 20 kobiet. Niektóre przybyły z oddalonej Buchary i Urgencza. Dla wielu uczestniczek te rozmowy były pierwszą okazją, by nazwać swój ból i poczuć, że nie są z nim same. Warto dodać, że w Azji Środkowej katolicy stanowią stosunkowo niewielką wspólnotę. W Kazachstanie jest ich szacunkowo 125 000, co stanowi tylko około 0,01% populacji kraju. W Uzbekistanie natomiast katolików jest jeszcze mniej – raporty mówią o grupie około 3500 osób. W kontekście tych małych wspólnot liczba kobiet, które biorą udział w rekolekcjach „Samarytanki”, nabiera szczególnego znaczenia. To już nie tylko symboliczna obecność, lecz realne dotknięcie życia.
Modlitwa, która ocala serce
Program rekolekcji wyrasta z doświadczenia kobiecego życia. To rytm modlitwy, który jak oddech prowadzi od chaosu ku światłu. Eucharystia, która scala; adoracja, która koi; medytacje otwierające przestrzeń na Słowo; spowiedź, która przywraca godność. Dla chrześcijanek to powrót do źródła, dla kobiet innych wyznań to delikatna przestrzeń ciszy i poszukiwania. Obok modlitwy jest też miejsce na warsztaty arteterapii i pracy z emocjami. Te proste narzędzia pomagają wydobyć z serca to, co ukryte, nazwać to, co boli, i zobaczyć piękno, które wciąż w nas żyje. Bywa, że jedna rozmowa, jedno ćwiczenie lub jedno wspólne milczenie otwiera drzwi, które długo pozostawały zamknięte.
Godność, która jest ponad wyznaniem
Co pół roku pojawia się nowy temat i kobieta z Biblii, która towarzyszy uczestniczkom w ich duchowym zmaganiu. Samarytanka dała nazwę całemu projektowi. Kolejnym spotkaniom towarzyszyły: Córka Jaira, kobieta cierpiąca na krwotok, Maria Magdalena, Judyta, Maria i Marta. W rekolekcjach biorą udział kobiety niezależnie od wieku, wyznania czy statusu życiowego: katoliczki, prawosławne, protestantki, a nawet muzułmanki. Wiele z nich odkrywa źródło, które zaczyna budzić pytania o sens życia i zbawienie. Wszystko dzieje się w wolności, dyskretnie, z delikatnością właściwą Ewangelii. W ciągu trzech lat w „Samarytance” uczestniczyło ponad dwieście kobiet. Choć „Samarytanka” ma formę rekolekcji, jej owoce nie kończą się wraz z ostatnim dniem spotkania. Uczestniczki pozostają w kontakcie, dzielą się swoim doświadczeniem, szukają wsparcia i umocnienia. Z czasem tworzy się sieć relacji, przestrzeń, w której mogą wzrastać, pytać, prosić o modlitwę i dawać świadectwo zmian, jakie dokonują się w ich życiu. Wiele z nich wraca, by pogłębiać swoją drogę, a inne przyprowadzają kolejne kobiety, które również pragną odkryć własną godność i piękno swojego powołania.
Każda kobieta zasługuje na to, by usłyszeć, że jej kobiecość jest darem, a nie ciężarem. Każde z tych spotkań uczy, że w oczach Boga godność nie jest nagrodą, lecz początkiem. Boże Miłosierdzie w tym dziele objawia się jako cierpliwa, uzdrawiająca obecność Boga, który wraca po każdą kobietę, podnosi jej serce i otwiera drogę do nowego życia.
s. Kazimiera Wanat CSFN
Filia Płocka – Biała
Kontynuujemy naszą wędrówkę szlakiem św. Siostry Faustyny, czyli po miejscach, gdzie przebywała i gdzie otrzymała od Jezusa specjalną misję. Drugi nasz przystanek to Biała. Siostra Amadeusza Błaszczak ISMM, która posługiwała tam wiele lat, przybliży nam nieco to miejsce. A więc…
Jak to się wszystko zaczęło?
Dom w Białej został zakupiony w 1928 roku jako folwark. Dom wraz z kaplicą został poświęcony i oddany do użytku Sióstr w sierpniu 1928 roku. Siostry prowadziły tam gospodarstwo rolne. Klasztor w Białej utrzymywał dom zakonny w Płocku. Znajdowało się tam od 3 do 6 sióstr i wychowanki. Biała była też miejscem rekreacji i rekonwalescencji dla sióstr. Siostry przyjeżdżały tam czasem z miasta z wychowankami, by pomóc, ale też, by odpocząć, tak jak św. Faustyna.
W jaki sposób Siostra Faustyna uczestniczyła w życiu klasztoru w Białej?
Nie ma konkretnych dat, które by nam mogły potwierdzić, ile razy i od kiedy do kiedy była Siostra Faustyna w Białej. Wiemy, że będąc w Płocku, przyjeżdżała na wieś, by odpocząć i nabrać sił. Mimo to Siostra Faustyna pomagała w pracach domowych, np. w kaplicy, w kuchni, na gospodarstwie oraz sporadycznie przy wychowankach. Będąc w Białej, św. Faustyna wraz z siostrami chodziła także do kościoła parafialnego pw. Św. Jadwigi Śląskiej w Białej, który znajduje się niedaleko klasztoru. Nawet w czasie srogiej zimy ubrana w kożuch furmana udała się tam, by wziąć udział w Eucharystii i przyjąć Komunię św., tak jej na tym zależało.
Jakiego szczególnego spotkania z Jezusem doświadczyła w tamtym klasztorze?
Siostra Faustyna, będąc w Białej, pomagała czasem w kaplicy, np. ubierała ołtarz kwiatami. I tak, pewnego razu, przy tej okazji, nazrywała pięknych róż, by przystroić pokój pewnej osobie. Kiedy niosła te kwiaty do domu, na ganku stanął sam Pan Jezus i zapytał jej: Córko Moja, komu niesiesz te kwiaty? (Dz. 71). Siostra Faustyna zamilkła, bo uświadomiła sobie, że ma subtelne przywiązanie do matki generalnej, rzuciła kwiaty, pobiegła do kaplicy przed Najświętszy Sakrament z sercem przepełnionym wdzięcznością, za łaskę poznania siebie – jak pisze (por. Dz. 71). To poznanie siebie było w promieniach Miłosierdzia, dlatego – mimo poznania tego, co nie jest koniecznie łatwe – Siostra Faustyna miała wdzięczność w sercu.
Czy pozostały jakieś pamiątki z czasów św. Faustyny?
Tak. W domu w Białej jest tak zwany „Pokój Pamiątek”. Są w nim rzeczy z czasów św. Faustyny. Myślę, że najcenniejszą pamiątką jest tabernakulum, przed którym modliła się św. Faustyna, oraz figura Matki Bożej w kaplicy klasztornej, która również w tym czasie znajdowała się w kaplicy. Z kolei po zbudowaniu nowego domu pod koniec lat 70. do początku lat 80. ubiegłego wieku, stary dom musiał być zburzony, zostały jednak fundamenty i dziś są one zaznaczone. W tym miejscu, gdzie była wcześniej kaplica, stoi obecnie figura Jezusa Miłosiernego z miejsca objawień w Płocku. Przywieziona została w 2009 roku. W tym czasie w Płocku był przygotowywany plac pod rozbudowę Sanktuarium. Poza tym w albumie „Zachwycona Miłosierdziem” autorstwa s. Elżbiety Siepak ISMM można zobaczyć wiele ciekawych zdjęć archiwalnych z Białej i zgłębić historię tego klasztoru.
Ostatnie lata to pomoc, którą siostry niosły uchodźcom z Ukrainy, samotnym matkom. Czy może coś Siostra więcej o tym powiedzieć?
Wiem ze wspomnień Sióstr, że po drugiej wojnie światowej przybywały do naszego domu kobiety samotne z dziećmi. I tak powoli powstał Dom Samotnej Matki. Przez lata w naszym domu znalazło pomoc i dach nad głową bardzo wiele kobiet wraz z dziećmi. W ostatnich latach zmniejszyła się liczba kobiet i dzieci potrzebujących naszej pomocy. W 2022 roku, kiedy zaczęła się wojna na Ukrainie, nasz dom przyjął uchodźców wojennych, kobiety i dzieci. Ogólnie było to około 100 osób. W pierwszym tygodniu wojny było u nas prawie 50 kobiet i dzieci w różnym wieku. Do naszej wspólnoty przyjechała jedna z Sióstr, która także musiała opuścić nasz dom zakonny w Tawrijsku na Ukrainie. Znając język, prowadziła spotkania, ale przede wszystkim w kaplicy – modlitwę o pokój i za ich bliskich, którzy tam zostali. W ten sposób poznali między innymi Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Mimo, że większość była wyznania prawosławnego i modlitwa była dla chętnych, to w tych spotkaniach brało udział wiele kobiet. Do dziś mamy kontakt z niektórymi. Grupę tych kobiet i dzieci wspominam dobrze i nadal noszę w sercu.
Czy można nawiedzić klasztor w Białej i zobaczyć miejsca związane ze św. Faustyną?
Oczywiście. Siostry zapraszają codziennie do wspólnej modlitwy w Godzinie Miłosierdzia o 15.00 w kaplicy klasztornej. Każdego 5. dnia miesiąca o godz. 18.00 jest celebrowana msza św. wotywna ku czci św. Faustyny z litanią do naszej Świętej. Natomiast każdego 25. dnia o godz. 18.00 jest odprawiana msza św. o Miłosierdziu Bożym połączona z koronką do Bożego Miłosierdzia. Na terenie klasztoru i obszernego ogrodu można także przeżyć dzień skupienia i zwiedzić „pokój pamiątek” po św. Siostrze Faustynie. Siostry zapraszają do kontaktu pod numerem telefonu: 501 387 220.
Za rozmowę dziękuje s. M. Diana Kuczek ISMM
W blasku Miłosierdzia
Na czym polega pobożność maryjna „Jak Maryja” (cz.2)?
Dojrzała i pełnowartościowa pobożność maryjna domaga się przede wszystkim naśladowania Matki Bożej. Wierzący jest na podobieństwo ucznia w szkole, aby postępować w swoim życiu „jak Maryja”.
Maryja jest mistrzynią i wzorem do naśladowania
Siostra Faustyna mówi o Maryi: „Ma mistrzyni” i od razu uzasadnia to określenie, wyjaśniając, że Matka Boża ją „poucza zawsze, jak żyć dla Boga” (Dz. 620). To jedno zdanie ujawnia bardzo ważny tytuł Maryi, który zawiera „Dzienniczek”, oraz program duchowej szkoły, w której się doskonaliła jego autorka.
Już w Kanie Galilejskiej Maryja powiedziała do sług: Zróbcie wszystko, cokolwiek wam powie (J 2, 5). Te słowa Kościół odczytuje jako testament pozostawiony wszystkim wiernym przez swoją Matkę. To najkrótszy i najpoważniejszy program życia, a więc coś, co domaga się przyjęcia i praktyki. Maryja jest Tą, która wskazuje, podpowiada i sama staje się przykładem do naśladowania jako uczennica Pana.
Bardzo dobrze to rozumiała Siostra Faustyna. Powiedziała: Tyś dla mnie zwierciadłem, o Matko moja (Dz. 79). Warto zwrócić uwagę, że w Litanii loretańskiej jedno z wezwań brzmi: Zwierciadło sprawiedliwości. Tak Matkę Bożą nazywa Kościół, bo w Niej odbija się doskonale miłość Boga. Ona sama nie jest źródłem światła, ale je przekazuje dalej całemu światu. W Niej odbija się światłość Chrystusa. Napisał kiedyś o tym św. Jan Paweł II: W Maryi wszystko odnosi się do Boga, jest Ona odbiciem Boga (List Do Braci i Sióstr z rodzin montfortiańskich, 3).
Siostra Faustyna przeglądała się w tym Zwierciadle i – jeśli tak można powiedzieć – była jak ktoś, kto spogląda na najlepszy Wzór, by jak najpiękniej wyglądać. Na Tobie wzoruję me życie – zwracała się do Matki Bożej i kontynuowała – W Tobie odbija mi się promień Boga. Ty mnie uczysz, jak wśród burz kochać Pana (Dz. 1232).
W centrum jest Jezus i pełnienie woli Bożej
Najnowszy dokument Stolicy Apostolskiej z 2025 roku dotyczący niektórych tytułów maryjnych odnoszących się do współpracy Maryi w dziele zbawienia podkreśla, że Maryja jest ikoną, w której czczony jest sam Chrystus. Ona jest „Theotókos” – Dziewicą Matką, która przedstawia swojego Syna Jezusa, Chrystusa, a jednocześnie jest „Hodegetrią”, która wskazuje ręką jedyną drogę, jaką jest Chrystus (Mater Populi Fidelis, 11). To przypomnienie tego, jak Kościół rozumie pojęcie kultu Najświętszej Maryi Panny. Nie polega on na ubóstwieniu Maryi, lecz na zorientowaniu ku duchowemu centrum życia chrześcijańskiego, którym jest sam Bóg.
Siostra Faustyna przeżywała dogmaty Kościoła bardzo osobiście. Pewnego razu ujrzała Matkę Najświętszą z Dzieciątkiem Jezus i usłyszała wówczas: Oto masz najdroższy Skarb. Matka Boża podała jej Dziecię Jezus na ręce, po czym zniknęła (por. Dz. 608). Jezus nazwany został skarbem, co – spośród różnych skojarzeń – może przywodzić na myśl Jego naukę o Królestwie niebieskim, które porównuje Pan do znalezienia skarbu ukrytego w roli (por. Mt 13, 44). Jezus był z pewnością najdroższym skarbem Siostry Faustyny, skoro usłyszała kiedyś od Matki Bożej: Córko moja, staraj się o cichość i pokorę, aby Jezus, który ustawicznie mieszka w sercu twoim, mógł wypocząć (Dz. 840).
W tym pełnym czułości odniesieniu do Jezusa w sercu Jego „sekretarki” nie wolno jednak poprzestawać jedynie na uczuciach, choćby najpiękniejszych. Jezus, ukazując się Siostrze Faustynie jako Dziecko, uczy ją dziecięctwa Bożego, które polega na szukaniu i wypełnianiu woli Bożej. Matka Boża wychowywała Siostrę Faustynę, polecając jej, aby wszystkie żądania Boże przyjmowała jak dziecko małe, bez żadnych dociekań, inaczej nie podoba się to Bogu (Dz. 529). Było to praktycznym przełożeniem słów Pana Jezusa z Jego Ewangelii: Jeśli się nie odmienicie i nie staniecie jak dzieci, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego (Mt 18, 3).
Życie jest służbą dla zbawienia innych
W każdym „Zdrowaś Maryjo” wierni zwracają się do Matki Bożej, prosząc: módl się za nami grzesznymi. Maryja tę modlitwę wysłuchuje i do wstawiennictwa w różnych potrzebach gorąco zachęca. Życie chrześcijańskie z natury swojej opiera się na Bożej łasce, a więc polega na obdarowaniu, które na szczęście można wyjednywać.
Pewnego razu, a było to w dzień Wniebowzięcia Matki Bożej w 1934 roku, Siostra Faustyna ujrzała Matkę Bożą, która do niej rzekła: Córko moja, żądam od ciebie modlitwy, modlitwy i jeszcze raz modlitwy za świat, a szczególnie za Ojczyznę swoją. Przez dziewięć dni przyjmij Komunię Świętą wynagradzającą, łącz się ściśle z ofiarą Mszy Świętej. Przez te dziewięć dni staniesz przed Bogiem jako ofiara (Dz. 325).
To żądanie wpisywało się w posłannictwo Siostry Faustyny, które otrzymała od Boga. Jezus powiedział jej: Córko Moja, daj Mi dusze; wiedz, że zadaniem twoim jest zdobywać Mi dusze modlitwą i ofiarą, zachęcaniem do ufności w miłosierdzie Moje (Dz. 1690). Taka była życiowa misja „sekretarki Bożego miłosierdzia”: zdobywać dusze dla Boga modlitwą i ofiarą.
ks. Wojciech Rebeta, doktor teologii duchowości














