Marta
Z wdzięczności za niezasłużone, ale zawsze wychodzące nam naprzeciw i dostrzegające nas Miłosierdzie Boże, chciałabym podzielić się dzisiejszym, niedzielnym doświadczeniem Bożego miłosierdzia w otrzymaniu daru sakramentów świętych. Na dzisiejsze uczestnictwo w Najświętszej Ofierze Pana Jezusa planowałam od dłuższego czasu wybranie się do spowiedzi, ale czas, w którym chciałam się do tego tak ostatecznie przygotować...
Czytaj całe świadectwo
Z wdzięczności za niezasłużone, ale zawsze wychodzące nam naprzeciw i dostrzegające nas Miłosierdzie Boże, chciałabym podzielić się dzisiejszym, niedzielnym doświadczeniem Bożego miłosierdzia w otrzymaniu daru sakramentów świętych. Na dzisiejsze uczestnictwo w Najświętszej Ofierze Pana Jezusa planowałam od dłuższego czasu wybranie się do spowiedzi, ale czas, w którym chciałam się do tego tak ostatecznie przygotować (już po rachunku sumienia), zamienił się niestety w ulegnięcie pokusie do grzechu ciężkiego. Było mi z tym bardzo ciężko, ale udałam się na Mszę Świętą z poczuciem, że może mi się nie udać, nie czułam się gotowa i przygotowana do spotkania z Panem Jezusem tak szybko... Przed Mszą Świętą zdawało się również, że spowiedź nie będzie akurat tego dnia możliwa albo też trochę przegapiłam do niej okazję i po prostu powierzyłam siebie i wszystkich mogących być w podobnej sytuacji Bożemu Miłosierdziu, ale podczas Liturgii Słowa ksiądz udał się do konfesjonału więc stanęłam w kolejce. I tak czekałam na ten sakrament, słuchając przepięknych czytań, takich jak: «I powiedzą w owym dniu: Oto nasz Bóg, Ten, któremu zaufaliśmy, że nas wybawi; oto Pan, w którym złożyliśmy naszą ufność; cieszmy się i radujmy z Jego zbawienia!». Powiedziałam wtedy Panu Jezusowi z emocjami i szczerością, że musiałabym być ślepa i głucha, żeby nie zrozumieć! Jezus Miłosierny w trybunale miłosierdzia obmył moje serce swoją Krwią, a potem nakarmił sobą. Prosty i jednocześnie największy cud, który sprawia, że mam dziś ochotę przytulić swoje serce, które uwolnił i do którego przyszedł Zbawiciel ❤️