Aktualności

Rozważanie męki Pańskiej. W okresie Wielkiego Postu częściej niż w ciągu roku rozważamy cierpienia Jezusa, które podjął z miłości do nas i dla naszego zbawienia. Uczestniczymy w nabożeństwie drogi krzyżowej i gorzkich żali, czytamy teksty Pisma Świętego zapowiadające i opisujące wydarzenia paschalne. Jezus pouczał Siostrę Faustynę – a przez nią i nas – by Jego mękę rozważała w taki sposób, jakby ona była wyłącznie dla niej podjęta (por. Dz. 1761). Tłumaczył: Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej męki większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie Moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia wielką radość (Dz. 369). Córko Moja, rozważaj często cierpienia Moje, które dla ciebie poniosłem, a nic ci się wielkim nie wyda, co ty cierpisz dla Mnie. Najwięcej Mi się podobasz, kiedy rozważasz Moją bolesną mękę; łącz swoje małe cierpienia z Moją bolesną męką, aby miały wartość nieskończoną przed Moim majestatem (Dz. 1512). Stosując się do tych wskazań Jezusa, Siostra Faustyna głęboko wnikała w tajemnicę miłosiernej miłości Boga do każdego człowieka i dziękowała Jezusowi za tę księgę, z której uczyła się kochać Boga i ludzi. Tą księgą jest męka Twoja dla mnie z miłości podjęta. Z tej księgi nauczyłam się, jak kochać Boga i dusze. W tej księdze są zawarte dla nas skarby nieprzebrane. O Jezu, jak mało dusz Ciebie rozumie w Twoim męczeństwie miłości. O, jak wielki jest ogień najczystszej miłości, który płonie w Twym najświętszym sercu. Szczęśliwa dusza, która zrozumiała miłość serca Jezusowego (Dz. 304).

W rocznym rozliczeniu PIT możemy przekazać 1,5% podatku na rzecz Organizacji Pożytku Publicznego. Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia prowadzi trzy dzieła, na które można przeznaczyć odpis podatku.

  1. Domu Samotnej Matki w Kiekrzu – (Numer KRS 0000224658 –Caritas Poznańska, wpisujemy cel szczegółowy: Na Dom Samotnej Matki w Kiekrzu).
  2. MOW w Kaliszu – (Numer KRS 0000270261- wpisujemy cel szczegółowy: MOW Kalisz 10037).
  3. MOW w Krakowie – (Numer KRS 0000270261 – wpisujemy cel szczegółowy: MOW Kraków 19153).

Środki przeznaczone są na pomoc samotnym matkom oraz edukację i wszechstronny rozwój młodzieży, m.in. na zakup wartościowych książek, wycieczki i wyjazdy na rekolekcje, zakup mebli i sprzętów AGD, materiały na zajęcia rozwijające uzdolnienia itd.

W tym odcinku podcastu s. Gaudia Skass ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia czyta ten fragment „Dzienniczka” św. Siostry Faustyny i rozmawia z dr Moniką Guzewicz o prostocie bez „zaklinania”, o relacjach pełnych zaufania i o świadomości siebie bez ucieczek.

Dobrego słuchania! & Dobrego, zdrowego życia!

Pełny tekst „Dzienniczka” na stronie: www.faustyna.pl, w wersji audio w układzie chronologicznym na You Tube w kanale: Faustyna.pl

W dniach 28 lutego do 1 marca br. s. Terezjana i s. Tobiana ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia poprowadzą rekolekcje wielkopostne dla dzieci ze szkoły podstawowej nr 221. Rekolekcje odbędą się w Sanktuarium św. Siostry Faustyny w Warszawie przy ul. Żytniej, a ich tematem będą słowa: „Wiara, nadzieja i miłość w świetle orędzia Miłosierdzia”.

W najnowszym numerze „Orędzia Miłosierdzia” s. M. Faustia Szabóova ISMM rozmawia z  Ziemowitem Janaszkiem, syn nauczycielki i aktora, alumnem seminarium duchownego na Florydzie, który w pierwszym okresie życia krytycznie nastawiony do Kościoła katolickiego, a 15 czerwca 2024 roku ma przyjąć święcenia diakonatu. 

„Był umarły, a ożył”

(1)

Pochodzisz z Polski, na wiele lat odszedłeś z Kościoła i obecnie jesteś w seminarium duchownym w USA. Czy możesz nam opowiedzieć historię swojego nawrócenia?

Wychowałem się w katolickiej rodzinie, gdzie wiara była integralną częścią naszego życia. Regularnie, każdej niedzieli odwiedzaliśmy kościół. Szczególnie zapadło mi w pamięć, jak silnie przeżyłem sakrament I Komunii Świętej. Do dzisiaj pamiętam pozytywny wizerunek księdza z mojej parafii, który prowadził mnie przez ten ważny czas. Jednak z wiekiem zaczęłem się oddalać od nauki Kościoła. Gdy wkraczałem w okres dojrzewania, stałem się buntownikiem. Coraz częściej sprzeciwiałem się swoim rodzicom, a od piętnastego roku życia niecierpliwie wyczekiwałem chwili, gdy osiągnę pełnoletniość i stworzę własne, niezależne życie.

Za pierwszy krok w kierunku oddalenia się od Kościoła uważam moment po przyjęciu sakramentu bierzmowania. Ironia losu polega na tym, że bierzmowanie ma na celu przygotować młodzież do bycia świadkiem Boga w świecie. W moim przypadku było dokładnie odwrotnie. Po tym sakramencie podjąłem decyzję o samodzielnym kierowaniu swoim życiem, w przekonaniu, że ani Bóg, ani Kościół nie są mi do niczego potrzebni. Okres studiów był czasem wielkiej wolności, niezależności i imprez alkoholowych. Uważałem, że jest to odpowiedni moment, by korzystać z życia na pełnych obrotach, wiedząc, że w przyszłości nadejdzie czas na poważniejsze zobowiązania, takie jak założenie rodziny. Można by rzec, że byłem wtedy całkowicie zanurzony w tym świecie, skupiając się jedynie na sobie i na zaspokajaniu własnych potrzeb. W 2015 roku, po zakończeniu jednego z moich związków, zdecydowałem się na chwilę refleksji. Postanowiłem zrobić sobie przerwę od spraw sercowych, by głęboko przemyśleć moje życiowe priorytety i zrozumieć, czego naprawdę pragnę, by osiągnąć poczucie spełnienia i prawdziwe szczęście.

W 2016 roku jeden z moich przyjaciół zaproponował spotkanie ze swoim bliskim znajomym ks. Dawidem, który posługuje w USA. Choć nie darzyłem kapłanów specjalnym szacunkiem, zdecydowałem się pójść na to spotkanie. Gdy po raz pierwszy spotkałem ks. Dawida, ku mojemu zdziwieniu zauważyłem w nim coś niezwykle intrygującego. Wydawało się, że otacza go pewien rodzaj spokoju, dojrzałości i głębokiej świadomości swojego miejsca w świecie. Właśnie to, czego całe moje życie poszukiwałem. Nasza rozmowa dotyczyła różnorodnych tematów, niekoniecznie związanych z religią. Czułem się bardzo dobrze w jego obecności. Po zakończonym spotkaniu zaproponował wyjazd do Łagiewnik, do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. Chociaż nie znałem wielu szczegółów tego wyjazdu, coś wewnętrznie skłoniło mnie, by spędzić z nim jeszcze jeden dzień.

Gdy dotarliśmy do Sanktuarium, mieliśmy okazję spędzić jakiś czas z siostrami. Zawsze byłem ciekaw ich życia, znałem je z widzenia, rozpoznawalne są w swoich habitach, ale nigdy naprawdę nie zastanawiałem się nad ich codziennymi obowiązkami czy misją. Kiedy spytałem, czym się zajmują, odpowiedź ks. Dawida była dla mnie przełomowa. Powiedział, że są to kobiety, które poświęciły swoje życie, rezygnując z wielu innych dróg, by służyć ludziom i modlić się za nich. To słowo poświęcenie mocno rezonowało w moim sercu. Uświadomiłem sobie, że przez całe moje życie chciałem poświęcić się dla jakiejś większej idei, ale nigdy nie byłem pewien, co to dokładnie miałoby być. W tamtym momencie zrozumiałem, że poszukiwałem tego uczucia pewności i celu, którego do tej pory nie potrafiłem odnaleźć. Udaliśmy się do kaplicy. Była godzina 15:00. Pamiętam, że wśród ludzi czułem się niezręcznie i wstydziłem się. Martwiłem się, że ktoś znajomy może mnie zobaczyć w takiej sytuacji. Po zakończeniu modlitwy ks. Dawid zaproponował, abym podszedł przed obraz Jezusa Miłosiernego i pomodlił się indywidualnie. Choć nie do końca wiedziałem, jak się modlić, postanowiłem to zrobić. Podszedłem przed obraz i w ciszy powiedziałem: Boże, jeśli tam jesteś, pomóż mi.

Następnego dnia spotkałem się z ks. Dawidem i przystąpiłem do sakramentu spowiedzi. Na koniec ksiądz powiedział: Widzisz, popełniłeś wiele błędów w swoim życiu, ale może teraz nadszedł czas, byś skupił się na robieniu dobra? Coś niezwykłego stało się w momencie, gdy udzielił mi rozgrzeszenia: wszystkie negatywne myśli i wewnętrzne głosy, które ciążyły na mojej psychice, mówiąc, że nie osiągnę niczego w życiu, czy że nigdy nie znajdę spokoju, nagle zniknęły. Zostałem tam, siedząc obok niego, w głębokiej ciszy. Była to cisza, jakiej nigdy wcześniej nie doświadczyłem. W sercu wypowiedziałem kolejną modlitwę. W istocie była to umowa z Bogiem. Powiedziałem: Oddaję Ci rok mojego życia. Będę posłuszny, będę regularnie chodził do kościoła, postaram się żyć zgodnie z Twoimi przykazaniami. Ale w zamian musisz mi pokazać, w sposób jasny dla mnie, że naprawdę istniejesz i że wszystko, w co wierzę, jest prawdą.

Po powrocie do domu zacząłem regularnie praktykować wiarę i chodzić do kościoła. Kilka miesięcy później wraz z ks. Dawidem wyruszyłem na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. W trakcie tej pielgrzymki wydarzyło się coś, co na zawsze odmieniło moje życie. Podczas nocnej adoracji w jednej z kaplic doświadczyłem niezwykłej łaski od Boga. Klęcząc przed Najświętszym Sakramentem, poczułem, jak łzy same napływają mi do oczu. Zacząłem przeżywać momenty z mojego życia, które przewijały się jak w filmie – zwłaszcza te najtrudniejsze i najboleśniejsze. Co mnie zszokowało, to uświadomienie sobie, że przez cały ten czas Chrystus był ze mną. W tych dramatycznych momentach, które pamiętałem, widziałem Jego obecność, której wcześniej nie dostrzegałem. Zrozumienie, że Bóg był ze mną nawet wtedy, gdy czułem się najbardziej opuszczony i samotny, było zarówno przerażające, jak i głęboko poruszające. Miałem przekonanie, że kiedy odwróciłem się od Kościoła, Bóg odszedł ode mnie na zawsze. Teraz zdałem sobie sprawę, jak bardzo się myliłem. Po zakończonej adoracji wypowiedziałem w sercu kolejną, głęboką modlitwę: Boże, zmarnowałem pierwszą część swojego życia, próbując ułożyć je według własnych wyobrażeń. Ty uratowałeś mnie, więc tę drugą część mojego życia całkowicie Ci oddaję. Prowadź mnie. Chcę być Twoim kapłanem.

Po powrocie z pielgrzymki zacząłem jeszcze intensywniej modlić się o rozeznanie swojego powołania. Po kilku miesiącach modlitwy byłem pewien, że Bóg wzywa mnie do kapłaństwa i że moje doświadczenie z pielgrzymki było rzeczywiście autentyczne. Biskup diecezji Savannah w stanie Georgia zaprosił mnie na 10-dniową wizytę. Kiedy wylądowałem w USA, poczułem spokój i intuicję, że to jest miejsce, gdzie powinienem być. W 2018 roku wstąpiłem do seminarium duchownego na Florydzie, gdzie kontynuuję naukę. W tym roku otrzymam święcenia diakonatu.

Za rozmowę i świadectwo dziękuje serdecznie

s. M. Faustia Szabóova ISMM

Pod takim tytułem w dniach 1-3 marca w parafii Najświętszego Serca Jezusa w Lisakowsku dla kobiet z dekanatu Kostanaj w Kazachstanie odbędą się rekolekcje o godności kobiety. Prowadzą je s. Anastasis Omelchenko z pietropawłowskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia, s. Kazimiera Wanat, s. Madlen Hofmann i o. Hans Reiner. W programie rozważanie słowa Bożego,  konferencje i warsztaty.

Osoby z wielu krajów świata, uczestniczące w dziele „Nieustannej Koronki do Miłosierdzia Bożego”, modlą się nie tylko we własnych potrzebach, ale także proszą o „miłosierdzie dla nas i całego świata”. Intencja szczegółowa na marzec: O owocne przeżycie Wielkiego Postu, łaski nawrócenia dla wszystkich grzeszników, zwłaszcza tych, którym zagraża utrata zbawienia.

Dzieło „Nieustannej Koronki” jest odpowiedzią na prośbę Jezusa, by nieustannie błagać o „miłosierdzie dla nas i całego świata”. Prowadzi je Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na stronie: www.faustyna.pl od 2011 roku. Może w nim uczestniczyć każdy internauta, który wypełni krótki formularz wpisowy i choćby jeden raz zadeklaruje odmówienie Koronki do Miłosierdzia Bożego, którą Jezus podyktował św. Siostrze Faustynie.

W marcu we wszystkich kaplicach Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, także w Sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach, wieczorne nabożeństwa odprawiane są ku czci św. Józefa. Siostry od początku historii Zgromadzenia szczególną czcią otaczają Oblubieńca Matki Bożej i Żywiciela Syna Bożego, którego pieczy się powierzają. Święty Józef troszczy się nie tylko o sprawy materialne, ale i duchowe. Sam powiedział św. Siostrze Faustynie, że bardzo jest za tym dziełem, które jej polecił Pan, czyli za dziełem głoszenia światu orędzia Miłosierdzia, i obiecał swą opiekę. Ale zażądał, aby miała do niego nieustanne nabożeństwo i odmawiała codziennie trzy pacierze i raz Pomnij (por. Dz. 1203). Poprzez transmisję on-line na stronie: www.faustyna.pl codziennie (z wyjątkiem poniedziałku, czwartku i niedzieli) o godzinie 19:00 można włączyć się w śpiew Litanii do św. Józefa, by razem z siostrami dziękować za jego ojcowską opiekę i prosić o jego możne wstawiennictwo w naszych intencjach przed Bogiem.

To nabożeństwo, w którym rozważamy mękę naszego Pana Jezusa Chrystusa, pozwala nam odkrywać i zgłębiać miłosierną miłość Boga do człowieka, uczyć się postawy zaufania Bogu w każdej sytuacji, także trudnej i bolesnej, oraz postawy miłosierdzia wobec bliźnich. Jezus wziął przecież na siebie nasze grzechy i za każdego z nas poniósł haniebną śmierć… i zmartwychwstał, abyśmy życie mieli w sobie i cieszyli się nim teraz i na wieki. Jezus mówił do św. Faustyny „Rozważ Moją bolesną mękę, cały jej ogrom; rozważaj w ten sposób, jakoby ona była wyłącznie dla ciebie podjęta” (Dz. 1761).

W każdy piątek w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach odprawiana jest wspólna „Droga krzyżowa”: w bazylice o godzinie 16:00, natomiast w kaplicy z łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Faustyny o 19:00, z wyjątkiem pierwszego piątku, w którym droga krzyżowa będzie odprawiana o godzinie 18:15 (transmisja on-line na stronie: www.faustyna.pl).

Jedna godzina rozważania Mojej bolesnej męki większą zasługę ma, aniżeli cały rok biczowania się aż do krwi; rozważanie Moich bolesnych ran jest dla ciebie z wielkim pożytkiem, a Mnie sprawia wielką radość (Dz. 369). Niech te słowa Pana Jezusa będą zachętą do uczestnictwa w nabożeństwie „Gorzkich żali” w kościołach i kaplicach klasztornych w Polsce.

W Sanktuarium w Krakowie-Łagiewnikach nabożeństwo „Gorzkich żali” z kazaniem pasyjnym odprawiane są w bazylice w każdą niedzielę Wielkiego Postu o 15:20. Transmisja do kaplicy z łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Faustyny oraz na stronie Rektoratu: www.milosierdzie.pl. i www.faustyna.pl

W kanale: Faustyna.pl można słuchać niedzielnych homilii ks. dr hab. Józefa Pochwata MS, kapelana Zgromadzenia Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, wykładowcy, patrologa, autora wielu publikacji związanych z życiem i duchowym dziedzictwem św. Siostry Faustyny. Jego homilie cieszą się dużym uznaniem wiernych, gdyż osadzone w słowie Bożym, niezwykle obrazowo i trafnie ukazują pomoce, zagrożenia i przeszkody w rozwoju życia duchowego współcześnie żyjących ludzi.

Transmisja Mszy św. na żywo w dni powszednie o 6.30, w niedziele i święta o 8.30: You Tube, strona faustyna.pl i jej wszystkie wersje językowe, aplikacja Faustyna.pl oraz Radio Doxa z Opola i Radio Droga z Wiednia.

Archiwum z codziennej transmisji modlitwy w Godzinie Miłosierdzia i Koronki z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach jest dostępne na You Tube w kanale: Faustyna.pl. Modlitwę  prowadzą siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w kaplicy z cudownym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Faustyny.

Transmisja na żywo codziennie o 15.00: You Tube, strona faustyna.pl i jej wszystkie wersje językowe, aplikacja Faustyna.pl oraz kilka stacji telewizyjnych z Polski i zza granicy i kilkanaście rozgłośni radiowych.

Pokora uważana jest za fundament życia duchowego. Mówi o tym cała Tradycja Kościoła. Pokora bowiem usuwa pychę, która według Pisma Świętego jest początkiem wszystkich grzechów. W przeciwieństwie do pychy, która oddala nas od Boga i pogrąża w nędzy grzechu, pokora zbliża do Boga i tym samym umożliwia świętość. Bóg, którego prorok Izajasz nazywa trzykroć świętym (Iz 6, 3), a Kościół w liturgii, w hymnie „Chwała” śpiewa: …tylko Tyś jest święty, w swojej dobroci pozwala ludziom uczestniczyć w niepojętej świętości Bożej. Wiele daje do myślenia spostrzeżenie św. Faustyny, że mało jest świętych, bo mało jest dusz pokornych (Dz. 1306). Siostra Faustyna bardzo pragnęła zostać świętą, nie w znaczeniu zwykłego, dobrego człowieka, ale siostry zakonnej o cnotach wyjątkowych, godnych podziwu i chwały (por. Dz. 150). Musiała więc wejść na drogę pokory, bo – jak naucza św. Bernard z Clairvaux – dobra jest droga pokory, na której szuka się prawdy, zdobywa miłość i ma udział w owocach mądrości. Na tej drodze od samego początku była bezkompromisowa, radykalna, heroiczna. Autor „Złotej książeczki o praktyce pokory”, która w 1902 roku liczyła już do stu czterdziestu wydań w różnych językach, naucza, że nie można dosyć mocno przekonać się o tym, jak wielkiej wagi rzeczą jest dla każdego chrześcijanina (…) starać się o nabycie pokory i odpędzać od siebie wszelką zarozumiałość, wszelką próżność i wszelką pychę. Nie ma wysiłku, nie ma takiej pracy, której byśmy podjąć się powinni, aby tak święty zamiar doprowadzić do skutku; że zaś do tego przyjść nie możemy bez łaski Bożej, trzeba o nią prosić usilnie i jak najczęściej. Nie wiemy, czy w okresie formacji podstawowej Siostra Faustyna zetknęła się ze „Złotą książeczką”, ale wiemy z jej „Dzienniczka”, że modliła się, że podejmowała się każdego wysiłku i każdej pracy dla nabycia pokory. Już w pierwszym zeszycie napisała: Jezu mój, Tyś siłą moją – wspieraj mnie, abym zawsze wiernie spełniła wszystko, co żądasz ode mnie. Ja sama z siebie nic nie mogę, ale jeżeli Ty mnie wspierasz, niczym są wszystkie trudności. (…) życie moje jest ustawiczną walką i to coraz zaciętszą. Każdego poranku w czasie rozmyślania gotuję się do walki na cały dzień, a Komunia św. jest mi zapewnieniem, że zwyciężę, i tak bywa (Dz. 91).

 Nauczyciel pokory

Nauczycielem i wzorem pokory jest Jezus Chrystus. To On, w momencie uzewnętrznienia najgłębszych uczuć wobec Boga Ojca, z całą słodyczą i z Boskim autorytetem poleca: Uczcie się ode Mnie, bo jestem cichy i pokornego serca (Mt 11, 22-30). Ma prawo tak powiedzieć. Jest Nauczycielem dobrym (Mk 10, 17), Jego pokora jest najpiękniejszym wzorem, jest wielką tajemnicą Boga, tajemnicą Słowa, które stało się ciałem i zamieszkało wśród nas (J 1, 14)! Jak tajemnica człowieka wyjaśnia się naprawdę dopiero w tajemnicy Słowa Wcielonego (Gaudium et spes, 22), tak tajemnica pokory wyjaśnia się w uniżeniu Słowa Wcielonego. Zrozumienie tej tajemnicy wyraził św. Paweł Apostoł w wyjątkowym hymnie, podając wspaniały opis Chrystusa Jezusa, równego Bogu, który ogołocił samego siebie, stał się człowiekiem, przyjął postać sługi, uniżył samego siebie (Flp 2, 5-11). To uniżenie siebie aż do śmierci na krzyżu, to akt najgłębszej pokory. Jezus Chrystus, Syn Boży zaliczony został do złoczyńców (Łk 22, 37, por. Mt 27, 38-44)! W jednej ze swoich homilii św. Grzegorz z Nyssy mówi: Cóż może być pokorniejszego dla króla wszystkich rzeczy od dobrowolnego zjednoczenia z naszą nędzną naturą? Król królów i Pan panujących z własnej woli przyjmuje postać sługi. Sędzia wszechświata jest poddany tym, którzy dzierżą władzę. Pan całego stworzenia wchodzi do groty. Ten, który trzyma w dłoni świat, nie znajduje miejsca w gospodzie (…). Czysty i bez skazy nie wzgardził brudem ludzkiej natury i przeżywszy każdą możliwą nędzę, doszedł aż do doświadczenia śmierci. A źródłem tego wszystkiego jest miłość miłosierna, Boża miłość, miłość, która jest łaską, ofiarnością, pragnieniem bliskości, i która nie waha się poświęcić i złożyć w darze samej siebie dla dobra umiłowanych stworzeń (papież Franciszek, Orędzie na Wielki Post 2014 r.). Czy wobec tego faktu umysł ludzki o własnych siłach jest w stanie sobie wyobrazić, jest w stanie pojąć, czym jest pokora Boga? Co najwyżej może tylko rozważać, kontemplować, podziwiać, dziękować. I może próbować nieudolnie naśladować, prosząc o łaskę.

W całym ziemskim życiu Jezus Chrystus wyróżniał się postawą pokory. Ona kierowała całym Jego postępowaniem. Tego też pragnął od Sekretarki Bożego miłosierdzia: Jezus dał mi poznać głębię swojej cichości i pokory, i dał mi zrozumieć, że wyraźnie tego ode mnie żąda. (…) Zrozumiałam, że nie wystarcza, bym się starała tylko o cnoty zwykłe, ale o cnoty heroiczne (Dz. 758). Na zakończenie trzydniowych rekolekcji, podczas których sam podawał jej tematy do rozważania, usłyszała polecenie: Trzy cnoty niech cię zdobią szczególnie: pokora, czystość intencji i miłość (Dz. 1779). Nauczyciel sięgał do głębi swojej mądrości, pouczał, oświecał, a ona przyznawała: Jezus daje mi naukę głębokiej pokory (Dz. 1559). Podczas odprawiania godziny świętej, widząc małe Dziecię Jezus pełne majestatu, zwróciła się do Niego: Jezu, Ty jesteś takim malutkim, a ja wiem, że Ty jesteś mój Stwórca i Pan. Na co Jezus odpowiedział: Jestem, a dlatego obcuję z tobą jako dziecię, aby cię nauczyć pokory i prostoty (Dz. 184). Innym razem, będąc również w postaci Dziecięcia, podkreślił, że prawdziwa wielkość jest w miłowaniu Boga i pokorze (Dz. 424). Jeszcze większego znaczenia nabrały te same słowa wypowiedziane przez to samo Dziecię po wizji duszy, która rozłączała się z ciałem w strasznych mękach, a która w ziemskim życiu była pełna zaszczytów i oklasków światowych (Dz. 425-427).

Postawa uczennicy

Siostra Faustyna z wiarą i zaufaniem przyjmowała lekcje udzielane jej przez Boskiego Mistrza i Nauczyciela. One pomagały jej wniknąć do wnętrza tajemnicy pokory, tajemnicy uniżenia Syna Bożego i poszerzania nieustannie przestrzeni swojej wiedzy. A przede wszystkim pomagały w poznawaniu i korzystaniu z najbardziej skutecznych środków do kształtowania swojego życia na wzór Jezusa cichego i pokornego. Pięknie o tym napisała 5 sierpnia 1933 roku: Jezus mi powiedział, że najwięcej mu się przypodobam przez rozważanie Jego bolesnej męki i przez to rozważanie wiele światła spływa na duszę moją. Kto chce się nauczyć prawdziwej pokory, niech rozważa mękę Jezusa. Kiedy rozważam mękę Jezusa, to mi przychodzi jasne pojęcie wielu rzeczy, których przedtem zrozumieć nie mogłam (Dz. 1513). Ta lekcja skłania uczennicę Mistrza Ukrzyżowanego do niesamowitego wyznania: Ja chcę być podobna do Ciebie, Jezu, do Ciebie ukrzyżowanego, umęczonego, upokorzonego. Jezu, odbij na duszy i sercu moim swoją pokorę. Kocham Cię, Jezu, do szaleństwa. Ciebie wyniszczonego, takiego, jak Cię wskazuje prorok [Iz 53, 2-9], jakby nie mógł w Tobie dostrzec postaci ludzkiej dla wielkich boleści. W takim stanie kocham Cię, Jezu, do szaleństwa. Boże wiekuisty i niezmierzony, co uczyniła z Ciebie miłość…? (Dz. 266-267).

Jak inaczej wyglądałby dziś Kościół, gdyby te słowa znalazły miejsce w sercach wielu powołanych! Wokół nas tyle jest dziś słabości, grzechu, zła, zgorszeń. Tymczasem jak piękne byłoby życie kapłańskie, zakonne, parafialne, gdyby z zaufaniem przyjęto słowa Jezusa do duszy ogarniętej rozpaczą, beznadziejnością, zwątpieniem: Nie zagłębiaj się w nędzy swojej, jesteś za słaba, abyś mówiła; lepiej patrz w moje serce pełne dobroci i przejmij się moimi uczuciami, i staraj się o cichość i pokorę. (Dz.1486). A może i wiosna Kościoła zależy od rozważenia jednej z lekcji Nauczyciela: Oblubienico moja, zawsze mi się podobasz przez pokorę. Największa nędza nie powstrzymuje mnie od połączenia się z duszą, ale gdzie pycha, tam mnie nie ma (Dz. 1563).

ks. Karol Dąbrowski

—————————

Tekst publikowany w cyklu: Szkoła św. Siostry Faustyny w najnowszym numerze „Orędzia Miłosierdzia” 2024, nr 129.

Historia tego świadectwa rozpoczęła 4 lata temu, kiedy razem z mężem zapragnęliśmy mieć drugie dziecko. Zaraz potem byłam w ciąży, ale radość trwała krótko, ponieważ na pierwszym, najważniejszym badaniu USG, w trzecim miesiącu ciąży okazało się, że dziecko nie żyje. Bardzo dobrze pamiętam ten dzień, było to trzy dni przed Wigilią. Nie muszę opisywać, jak smutne to były Święta Bożego Narodzenia. Miałam ochotę schować się przed całym światem, ale musiałam być silna dla mojej córeczki, która miała wtedy dwa latka. Ciągle zadawałam Panu Bogu pytanie: dlaczego? Wtedy jeszcze nie wiedziałam, że to zaledwie przysłowiowy wierzchołek góry lodowej. Często na Mszy Świętej nie byłam w stanie opanować łez, z trudem przychodziła mi modlitwa. Natknęłam się na nieznaną do tamtej pory nowennę pompejańską. Intencja była oczywista, prosiłam o rodzeństwo dla mojej córeczki. Po zakończonej nowennie rozpoczynałam następną, a potem kolejną. Minął rok, nic się nie zmieniło, ale modliłam się dalej. Bardzo często czytałam świadectwa kobiet w podobnej sytuacji, dawały mi dużo nadziei. Wszystko to było połączone z wieloma wizytami u różnych lekarzy, którzy nie widzieli przyczyn medycznych takiego stanu, najczęściej tłumacząc, że jestem młoda i trzeba się starać.

Miałam wtedy 29 lat. Przeglądając świadectwa i komentarze nowenny pompejańskiej, natknęłam się na informacje o zawierzeniu Najświętszej Maryi Pannie. Pojechaliśmy z mężem na zawierzenie, gdzie wypisaliśmy na aktach zawierzenia całą naszą rodzinę, wszystkie nasze troski i zmartwienia. Nie ukrywam, że wiązałam z tym wydarzeniem duże nadzieje i myślałam, że zaraz wszystko się ułoży. Jednak Pan Bóg miał inne plany. Czas mijał i nic się nie zmieniało.

Później wybuchła pandemia. Kiedy tylko pojawiła się możliwość odbycia wizyt lekarskich udaliśmy się już do klinki leczenia niepłodności, gdzie odbyliśmy szereg bardzo kosztownych badań, które nie wskazały konkretnej przyczyny braku ciąży, a jedynie niewielkie odchylenia od norm, na co dostałam pewne grupy leków i suplementy.

Po dwóch latach okazało się, że jestem w ciąży, ale na bardzo wczesnym jej etapie znowu poroniłam, kolejny raz przed Bożym Narodzeniem… W tamtym czasie uczestniczyliśmy on-line w adoracjach dla małżeństw pragnących potomstwa w Matemblewie. Przyjęłam do siebie słowa kapłana. Jest pośród nas kobieta, która nie wypuszcza z rąk różańca, Pan Bóg chce żebyś wiedziała, że droga jest ta modlitwa w Jego oczach. Dołączyłam też do róży różańcowej w Matemblewie. Ból po stratach był ogromny, ale Pan Bóg stawiał na mojej drodze osoby, które niosły pomoc duchową. Po trzeciej stracie postanowiłam zasięgnąć porady u samej prowadzącej zawierzenia na Jasnej Górze pani Marii. Liczyłam na to, że jej ponad dwudziestoletnie doświadczenie posługi Pani Jasnogórskiej wskaże przyczynę duchową tej beznadziejnej sytuacji. Zapytałam wtedy wprost, czy na poronienia może mieć wpływ przekleństwo rzucone przez mojego wujka, który odszedł od Boga. Sytuacja nie dotyczyła mnie bezpośrednio, ale mojej rodziny. Myślałam, że tyle modlitw, zawierzeń, postów znosi działanie złorzeczenia. Pani Maria podała namiary do księdza, który nam pomógł. Nie zwlekając umówiłam nas na spotkanie. Bardzo dobrze pamiętam ten dzień. Była to długa podróż – około 600 km od naszego miejsca zamieszkania. Dotarliśmy do małej parafii, gdzie przez około 3 godziny modliliśmy się z księdzem, który nam wszystko wyjaśnił, poprowadził. Powtarzaliśmy wszyscy na głos (nawet nasza wtedy już prawie 5 letnia córeczka) słowa uwolnienia; odmówiliśmy między sobą słowa błogosławieństwa nad naszym małżeństwem i nad naszym dzieckiem. Poznaliśmy moc błogosławieństwa, ale też zły wpływ złorzeczenia w codziennym życiu. Nauczyliśmy się słów: nie przyjmuję tego w przypadku, kiedy ktoś nam źle życzy. Kolejnym krokiem były kosztowne konsultacje i badania immunologiczne poza miejscem naszego zamieszkania. Trwało to około pół roku. Modliłam się również o siłę, abym umiała przyjąć wolę Bożą w naszym życiu, nawet jeśli będzie inna niż bym tego chciała. Wtedy jeszcze bardziej dziękowałam za naszą córeczkę z pierwszej, bezproblemowej ciąży. W pewną pierwszą środę miesiąca wybraliśmy się całą rodziną na Mszę z modlitwą o uzdrowienie, gdzie w duchu usłyszałam bardzo wyraźne zapewnienie: Za rok o tej porze swoje dziecko będziesz tuliła w ramionach.

Nadszedł czas, kiedy zaszłam w upragnioną ciążę. Szczęście mieszało się ze strachem i trwogą. Znalazłam wspaniałego lekarza w swoim miejscu zamieszkania (był to już 11 lekarz w ciągu 4 lat), który zapewnił o bezpieczeństwie stosowania leczenia i poprowadził mój przypadek przy jednoczesnej konsultacji z panią profesor z Warszawy. Przez całą ciążę przyjmowałam leki i zastrzyki z heparyną. Mój strach związany z ich przyjmowaniem oddawałam Maryi, a przed każdym ich zażyciem powtarzałam: Panie Jezu, proszę pobłogosław. To był jednocześnie wspaniały i trudny czas. Zaraz na początku ciąży mąż poważnie zachorował na COVID, był w szpitalu. Nie wypuszczałam z rąk różańca, wszystkie niepokoje i trwogi oddawałam Jezusowi i Maryi. Starałam się jak najczęściej, nawet w tygodniu przyjmować Komunię Świętą i w modlitwie przekazywałam ją dzieciątku pod sercem. Termin porodu był wyznaczony na początek maja, córeczka urodziła się nieco wcześniej przez konieczność wykonania cesarskiego ciecia, ale był to rok po Mszy, gdzie usłyszałam zapewnienie, że będę swoje dzieciątko tuliła w ramionach. Tak się stało, ze łzami szczęścia i wdzięczności tuliłam maleńką Anię.

Ostatnie 4 lata były dla mnie bardzo trudnym doświadczeniem, ale nauczyły dużo pokory, dały wiele pokoju, pozwoliły inaczej patrzeć na życie, innych ludzi. Pokazały, jak doceniać małe rzeczy i za nie dziękować. Był to czas, w którym odbyłam spowiedź generalną z całego życia. Nauczyliśmy się razem modlić, błogosławić sobie nawzajem. Obiecałam Matce Najświętszej, że jeśli zostanę po raz drugi mamą, odmówię nowennę pompejańską za małżeństwa borykające się z problemem niepłodności. Tym świadectwem pragnę Panu Bogu i Najświętszej Matce dziękować i Wam, kochane Siostry!

Iwona

—————————-

Świadectwo publikowane w: „Orędzie Miłosierdzia 2024, nr 129

Niektórzy głoszą, że aborcja jest w różnych sytuacjach dopuszczalna i potrzebna. Takim strasznym hasłom ulegają niektóre kobiety, namawiane nieraz przez mężczyzn i kuszone niestety przez inne osoby. Te kobiety – matki doświadczają często po dokonanej aborcji wielkiego cierpienia. Pojawia się trauma, do głosu dochodzą wyrzuty sumienia, ból i pytania o przebaczenie.

Nie morduj! (por. Wj 20,13)

Człowiekowi, który staje twarzą w twarz ze swoim grzechem, jest bardzo trudno się podnieść. O własnych siłach jest to niemożliwe. Ciężar winy przytłacza, dlatego pojawia się smutek, nieraz depresja, a bywa, że i rozpacz. Aborcja jest słowem, za którym kryje się porażająca prawda. Jest nią zaplanowane zabójstwo na zlecenie i to na dodatek własnego, maleńkiego, niewinnego dziecka.

Do zrozumienia, czym jest aborcja, nie potrzeba nawet odwoływać się do wiary i nauki Kościoła, bo jest to w pierwszej kolejności sprawa zwykłej wiedzy oraz nauki, która jednoznacznie stwierdza, że życie zaczyna się od poczęcia, od pierwszej komórki nowego organizmu ludzkiego. Powołany do życia człowiek rozwija się przez dziewięć miesięcy pod sercem swojej mamy. Nie jest ono jej częścią, jak jakiś narząd, typu nerka czy wątroba. Poczęty człowiek jest odrębną osobą, choć w tym momencie całkowicie zdany na własną matkę.

Bóg, który jest Stwórcą i ukształtował człowieka na swój obraz i podobieństwo, zastrzegł wyraźnie, że niedopuszczalne jest zabójstwo. Piąte przykazanie Dekalogu tłumaczone bywa nieraz dosłowniej i dosadniej jako zakaz mordu.

Tego słownictwa używała także św. Faustyna. Bóg dopuścił, że przynajmniej parokrotnie cierpiała niewymowne męki – jak napisała – dla zadośćuczynienia Bogu za dusze pomordowane w żywotach złych matek, co objawił jej sam Jezus. Kiedy to opisuje w „Dzienniczku”, poprzedza tę myśl następującą relacją: O godzinie ósmej dostałam tak gwałtownych boleści, że musiałam się natychmiast położyć do łóżka; wiłam się w tych boleściach trzy godziny (…). Żadne lekarstwo mi nie pomogło, co przyjęłam, to zrzuciłam; chwilami odbierały mi te boleści przytomność (Dz. 1276). Siostra Faustyna pisze dalej w tym samym numerze, że na samą myśl, że mogłaby jeszcze kiedyś w podobny sposób cierpieć, to dreszcz przenika, ale zaraz hojna miłością dodaje: Obym tymi cierpieniami uratować mogła choćby jedną duszę od morderstwa.

Bóg nie chce śmierci grzesznika (por. Ez 18,21-23.32)

Tak jak wielki jest grzech dzieciobójstwa, tak – na szczęście – jeszcze większe jest od ludzkiej winy Boże miłosierdzie. Tę prawdę wyraża wprost św. Paweł: Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska (Rz 5, 20). To najwspanialsza Dobra Nowina, której może uczepić się każdy grzesznik, jak tonący koła ratunkowego. Bóg, który potępia grzech, jednocześnie kocha grzesznika. Właśnie z tego powodu, że kocha grzesznika, potępia grzech, który sprowadza śmierć.

Choć człowiek, który dopuścił się zbrodni, jest obciążony wielką winą, to jednak Bóg nie pragnie jego śmierci. Wspaniale o tym przekonuje nas sam Pan w Księdze Ezechiela, kiedy ogłasza: A jeśliby występny porzucił wszystkie swoje grzechy, które popełniał, a strzegł wszystkich moich ustaw i postępowałby według prawa i sprawiedliwości, żyć będzie, a nie umrze. (…) Ja nie mam żadnego upodobania w śmierci – wyrocznia Pana Boga. Zatem nawróćcie się, a żyć będziecie (Ez 18, 21.32).

O wielkości Bożego miłosierdzia świadczy najprościej wielkość winy. Tak jak wielkie jest popełnione zło, tak jednocześnie na przeciwnej szali wagi jest jeszcze większe Dobro, którego Pan udziela tym, którzy chcą go od Niego przyjąć. Celnik Mateusz został przyjęty do grona apostołów, Piotr nawróciwszy się, utwierdzał swych braci, Szaweł po nawróceniu stał się apostołem narodów, a św. Augustyn z grzesznika stał się wielkim teologiem. Taki jest cud Bożej miłości miłosiernej, która pragnie wymiany: aby człowiek skruszonym sercem wyznał swoją winę grzech, za co otrzyma przebaczenie i nowe życie.

Niech się nie lęka zbliżyć do Mnie żadna dusza,
chociażby grzechy jej były jako szkarłat
(Dz. 699)

Oby te słowa Jezusa z „Dzienniczka” św. Faustyny mogły być usłyszane przez każdego grzesznika, przez każdą matkę, która podjęła decyzję zabicia swego dziecka, przez każdego mężczyznę, który przyczynił się do tego; przez kogokolwiek, kto nosi ciężar nie do udźwignięcia dla siebie z powodu zbrodni. Te słowa mają moc wejścia do cierpiącej duszy, by wnieść światło tam, gdzie jest ciemność i wlać nadzieję, gdzie jej zabrakło.

Dla Boga (…) nie ma nic niemożliwego (Łk 1,37). Łaska Boża może przemienić człowieka i przynieść wyzwolenie, dać nowe życie. Tej prawdy doświadczyło wiele osób, które się nawróciły. Dotyczy to zarówno matek, ale i lekarzy czy innych osób, mających swój udział w aborcji.

Pierwszym krokiem jest ufność w Boże miłosierdzie. Wtedy poznanie nawet najstraszniejszej prawdy nie przytłoczy. Owszem, wzbudzi ból i żal, ale taki, który prowadzi do pojednania się z Bogiem, z drugim człowiekiem i z sobą samym.

Jezus czeka na każdego grzesznika w konfesjonale. Czeka cierpliwie i pełen miłosierdzia. Przyjście do spowiedzi może być nieraz bardzo trudne, ale jakże wielką radość mają ci, którzy po odpuszczeniu grzechów wracają wolni. Często towarzyszy temu uczucie jakby zrzucenia z siebie ogromnego ciężaru i jakiejś trudnej do opisania lekkości.

Wiele osób intuicyjnie chce pojednać się ze swoim uśmierconym dzieckiem. Rodzą się w sercu pytania pełne bólu: Czy to jest możliwe? Czy mogę spojrzeć w oczy memu dziecku? Trudno się dziwić tym rozterkom, ale uwierzywszy w nieskończoną dobroć Pana, który odpuszcza grzechy, trzeba śmiało uwierzyć w moc miłości, która jest większa od wszystkiego. Miłość nie pamięta złego (…), wszystko znosi (…), wszystko przetrzyma (1 Kor 13, 5.7). Tak. Można i potrzeba pojednać się ze swoim dzieckiem! Prosić o przebaczenie, uwierzyć w jego miłość i przytulić w duchu do siebie.

Nieocenioną pomoc przynosi także zaangażowanie się we wszystko, co jest przejawem działalności promującej i wspierającej życie od poczęcia. Jest to pomoc dzieciom, których życie jest zagrożone, jak i jego rodzicom czy innym osobom, które skłaniają się ku aborcji. Jest to także pomoc dla siebie samego. Ma ona charakter zadośćuczynienia za własne grzechy, a z punktu widzenia psychologicznego jest elementem terapeutycznym. Może być nią modlitwa w intencji dziecka poczętego, pomoc w edukacji innych osób, wspieranie finansowe organizacji typu pro-life czy podjęcie postu i różnych wyrzeczeń. Miłość jest pomysłowa i zapewne podpowie odpowiedni sposób dla każdego, kto pragnie takiego zaangażowania. Jezus polecił zapisać swojej Sekretarce, że podaje jej trzy sposoby czynienia miłosierdzia bliźnim: pierwszy – czyn, drugi – słowo, trzeci – modlitwa (Dz. 742).

Pełnia pojednania zawiera także pogodzenie się z sobą samym. To bywa nieraz bardzo trudne. Ważne jest, żeby najpierw otrzymać przebaczenie od Boga i ze strony drugiej osoby. Takie obdarowanie uzdalnia do spojrzenia na siebie oczami wiary, że jestem kochany nie za coś, ale pomimo czegoś.

ks. Wojciech Rebeta

——————-

Tekst publikowany w cyklu: Pytania w blasku Miłosierdzia. W: „Orędzie Miłosierdzia” 2024, nr 129.

W październiku 2017 roku zacząłem pluć krwią. W związku z czym poszedłem zrobić rentgen płuc oraz badania tomografii komputerowej. Okazało się, że mam bardzo przerośniętą grasicę. W Polsce nie mogłem liczyć na szybką operację, więc udałem się do kliniki w Niemczech. Profesor kliniki w Fuerth poinformował mnie, że przyjechałem w ostatnim momencie, gdyż za dwa – trzy tygodnie byłoby już za późno na operację i zostałoby mi być może około dwóch lat życia. Aby operacja była wykonana, musiałem podpisać dokumenty, że nie będę wnosił roszczeń, jeżeli coś by się nie powiodło i po operacji jeździłbym na wózku inwalidzkim lub stracił na zawsze głos.

Spojrzałem na swoje ręce i zobaczyłem, że nie mam w nich za wiele dobrych uczynków, które mógłbym zabrać ze sobą na „drugą stronę”. Zawierzyłem siebie miłosiernemu Jezusowi i Jego Matce za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny. Modliłem się gorąco Koronką do Miłosierdzia Bożego i powtarzałem słowa psalmu nr 23: Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.

Operacja dzięki Bogu się udała, chodzę i mówię, a po paromiesięcznej rehabilitacji wróciłem do pracy. Teraz patrzę na życie z innej perspektywy, cieszę się każdą chwilą i dziękuję miłosiernemu Jezusowi oraz Jego Matce – za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny i innych moich patronów – za wszystkich, którzy pomogli mi w tamtym bardzo trudnym dla mnie czasie, oraz dziękuję za to, że mogę dalej zbierać dobre uczynki „niebieskie dolary”, aby moje ręce nie były puste, gdy mój Zbawiciel zapyta się kiedyś, co zrobiłem dla innych i jak zdałem egzamin z miłości, którą zostałem przez Niego obdarzony. Chwała Panu.

Mariusz z Krakowa

——————

Świadectwo publikowane w najnowszym numrze: „Orędzia Miłosierdzia” 2024, nr 129

Takie polecenie od Jezusa otrzymała św. Siostra Faustyna w klasztorze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w Płocku 22 lutego 1931 roku: Wymaluj obraz według rysunku, który widzisz, z podpisem: Jezu, ufam Tobie (Dz. 47). Spowiednik zinterpretował te słowa w sposób duchowy, mówiąc: Maluj obraz w swojej duszy, ale Jezus zaraz jej wyjaśnił, że ma być to obraz namalowany pędzlem. Z realizacją tego zadania Siostra Faustyna miała ogromne kłopoty, bo sama nie umiała malować i nie znała nikogo, kto by mógł to zrobić. Jezus w tej sytuacji nie tylko nie wycofał swego polecenia, ale jeszcze mocniej ukazywał jej, jak ważna jest to sprawa. Wiedz o tym – mówił – że jeżeli zaniedbasz sprawę malowania tego obrazu i całego dzieła miłosierdzia, odpowiesz za wielką liczbę dusz w dzień sądu (Dz. 154).

Zaangażowanie się w realizację zadań, które jej polecał Jezus, wymagało nie tylko roztropności, ale i rozeznania, że te żądania rzeczywiście pochodzą od Boga. Należało więc drogą eliminacji wykluczyć najpierw halucynacje czy urojenia chorobowe, a następnie wpływ złego ducha, dlatego ks. Michał Sopoćko w Wilnie zwrócił się do przełożonej m. Ireny Krzyżanowskiej z prośbą o zbadanie zdrowia psychicznego i fizycznego Siostry Faustyny oraz przekazanie opinii o jej życiu zakonnym. Badaniem jej zdrowia zajęła się dr Helena Maciejewska, która nie stwierdziła żadnych objawów neuropatycznych ani odchyleń psychicznych. Także przełożona m. Irena oświadczyła, że Siostra Faustyna jest dobrą zakonnicą, która wiernie zachowuje regułę, cechuje ją pokora, posłuszeństwo i ofiarna miłość bliźniego. Po otrzymaniu tych pochlebnych opinii ks. Sopoćko jeszcze przez czas jakiś zajmował stanowisko wyczekujące, częściowo nie dowierzał, zastanawiał się, modlił i badał, jak również radził się kilku światłych kapłanów, nie ujawniając, o co i o kogo chodzi.

Wiedziony raczej ciekawością – co sam przyznał – jaki to będzie obraz, niż wiarą w prawdziwość widzeń Siostry Faustyny, postanowiłem przystąpić do namalowania tego obrazu. Pierwotnie miała się tym zająć s. Franciszka Wierzbicka, bernardynka z klasztoru przy kościele św. Michała, którego rektorem został ks. Sopoćko, ale do tego nie doszło, gdyż malarka nie godziła się z sugestiami, jakie jej przedstawiał ks. Sopoćko i pewnie sama Siostra Faustyna. W tej sytuacji ks. Sopoćko porozumiał się z mieszkającym w tym samym domu artystą malarzem Eugeniuszem Kazimirowskim, który się podjął za pewną sumę namalować taki obraz pod okiem samej wizjonerki Siostry Faustyny.

Artysta malarz był absolwentem Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie i Akademii Świętego Łazarza w Rzymie. Doświadczenie malarskie zdobywał także na stypendiach we Lwowie, Monachium i Paryżu, a malował głównie pejzaże, portrety i obrazy religijne. W Wilnie mieszkał od 1915 roku, a pracował jako nauczyciel w Seminarium Nauczycielskim i dekorator w Teatrze Wielkim i Teatrze Polskim. W jego pracowni przy ul. Rossa 6 (obecnie Rasų 4a) przy zachowaniu wielkiej dyskrecji 2 stycznia 1934 roku rozpoczęły się prace związane z malowaniem pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego. Z tego względu Siostrze Faustynie do pracowni malarza towarzyszyła przełożona m. Irena lub s. Borgia, która tak te wizyty zapamiętała: Wyjeżdżałyśmy obie na Rossę, tam bowiem miał swoją pracownię prof. Kazimirowski artysta, malarz; obok mieszkał ks. prof. dr Sopoćko, w którego mieszkaniu zatrzymywałyśmy się. Tu pozostawałam sama, a Siostra Faustyna w towarzystwie ks. Sopoćki udawała się do pracowni, by udzielać konkretnych wskazówek. Czyniła to tak dokładnie i profesjonalnie, że malarz był zdziwiony, a mimo to martwiła się, że Jezus nie jest tak piękny, jakim Go widziała.

Obraz przedstawiał Chrystusa zmartwychwstałego w białej szacie w postawie idąco-stojącej. Prawą rękę miał wzniesioną do wysokości ramienia, a lewa dotykała szaty na piersiach w okolicy serca. Stamtąd wychodziły dwa wielkie promienie: czerwony i blady. W trakcie tych prac ks. Sopoćko dopytywał o różne detale i ich znaczenie, a Jezus przez Siostrę Faustynę wyjaśniał. W kwestii znaczenia promieni powiedział: Te dwa promienie oznaczają krew i wodę. Blady promień oznacza wodę, która usprawiedliwia dusze; czerwony promień oznacza krew, która jest życiem dusz… (Dz. 299). I dodał: Te dwa promienie wyszły z wnętrzności miłosierdzia Mojego wówczas, kiedy konające serce Moje zostało włócznią otwarte na krzyżu. Te promienie osłaniają dusze przed zagniewaniem Ojca Mojego. Szczęśliwy, kto w ich cieniu żyć będzie, bo nie dosięgnie go sprawiedliwa ręka Boga (Dz. 299). Inaczej mówiąc: szczęśliwy, kto w ziemskim życiu będzie korzystał z sakramentów świętych.

Spojrzenie Moje z tego obrazu jest takie jako spojrzenie z krzyża (Dz. 326) – dopowiedział Jezus, by wyraźnie zaznaczyć, o jakie spojrzenie Mu chodzi. Ksiądz Sopoćko zinterpretował je dosłownie jako spojrzenie z góry na dół, czyli z wysokości krzyża. Ale potem krakowski spowiednik Siostry Faustyny o. Józef Andrasz SJ, a za nim inni teologowie dowodzili, że chodzi o spojrzenie miłosierne, bo na krzyżu jest szczyt objawienia tajemnicy miłosiernej miłości Boga. Ta interpretacja spojrzenia jest widoczna na pierwszym obrazie Jezusa Miłosiernego pędzla Kazimirowskiego, a potem na obrazie pędzla Adolfa Hyły.

Do istotnych elementów tego obrazu należą słowa umieszczone w podpisie: Jezu, ufam Tobie. Ksiądz Sopoćko sugerował, że może lepiej byłoby dać podpis: Chrystus, Król Miłosierdzia, ale Jezus pytany o to przez Siostrę Faustynę odpowiedział: Jestem Królem Miłosierdzia, a nie mówił: „Chrystus»” (Dz. 88). Następnym razem przypomniał jej, że te trzy słowa muszą być uwidocznione. Słowa te są takie: Jezu, ufam Tobie. Zrozumiałam – zapisała Siostra Faustyna – że Jezus pragnie, ażeby była umieszczona cała formułka, ale nie kładzie wyraźnego nakazu, jako na te trzy słowa” (Dz. 327). Chodzi więc o to, by w podpisie tego obrazu (nie w napisie) była wyrażona nasza ufność wobec Jezusa, która jest pierwszą odpowiedzią na uprzedzającą miłosierną miłość Boga, najpełniej objawioną w życiu, śmierci i zmartwychwstaniu Jezusa. Podpis stanowi więc integralną część obrazu, który z jednej strony ukazuje miłosierdzie Boga w osobie Jezusa zmartwychwstałego ze śladami męki ukrzyżowania i przebitym sercem, niewidocznym na obrazie, a z drugiej strony przypomina o naszej postawie, która winna się wyrażać najpierw w ufności wobec Niego, czyli w pełnieniu woli Bożej, oraz w postawie miłosierdzia względem bliźnich.

Obraz został ukończony w czerwcu lub lipcu 1934 roku. Gdy obraz był na wykończeniu – wspominała m. Irena Krzyżanowska” – weszłam z Siostrą Faustyną do pokoju i razem miałyśmy wydać opinię, czy obraz jest dobry. Siostra Faustyna nie była zadowolona całkowicie, czym prof. Kazimirowski był zmartwiony. Pomimo naszych pewnych zastrzeżeń, obraz robił wrażenie czegoś innego od zwykłych obrazów. Siostra Faustyna, gdy zobaczyła obraz, zasmuciła się, że Jezus nie jest tak piękny, jakim Go widziała, ale starała się ukryć to wrażenie. Lecz gdy przyszła do klasztoru, zaraz poszła do kaplicy, by pożalić się Panu Jezusowi, i napłakała się bardzo. Kto Cię wymaluje tak pięknym, jakim jesteś? – pytała. W odpowiedzi usłyszała: Nie w piękności farby ani pędzla jest wielkość tego obrazu, ale w łasce Mojej (Dz. 313). Siostra Borgia podzielała zdanie Siostry Faustyny. We wspomnieniu napisała: Nie dziwię się Siostrze Faustynie, jako mającej choć podświadomie poczucie piękna, że nie mogła być zadowolona.

W kolejnych latach powstawały nowe obrazy Jezusa Miłosiernego, z których najbardziej znany jest obraz pędzla Adolfa Hyły czczony w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Na nim spełniły się słowa Jezusa z pierwszego objawienia dotyczącego tego obrazu: Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie (Dz. 47). Dziś nie ma kraju, w którym nie byłoby obrazu Jezusa Miłosiernego.

s. M. Elżbieta Siepak ISMM

—————————-

Tekst publikowany w najnowszym numerze „Orędzia Miłosierdzia” 2024, nr 129.

 

Ostatni rok przyniósł dalszy postęp prac na budowie Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku. Zakończono prace kamieniarskie cokołów, schodów zewnętrznych i zjazdu dla osób niepełnosprawnych. Sukcesywnie odbywał się biały montaż w zakresie branży sanitarnej oraz montaż osprzętu elektrycznego, a także montaż stolarki wewnętrznej w świątyni i domu pielgrzyma.

Plany na 2024 rok to montaż ślusarki, dokończenie montażu stolarki aluminiowej i drewnianej w całym nowobudowanym obiekcie, finalizacja prac wykończeniowych. Ponadto będą kontynuowane prace branży sanitarnej i elektrycznej w zakresie białego montażu, montaż osprzętu elektrycznego i teletechnicznego. Zadaniem na bieżący rok jest również wykonanie wszystkich prac adaptacyjnych w tymczasowej kaplicy i połączenie w funkcjonalną całość nowobudowanych obiektów z istniejącymi. W miarę zebranych funduszy w planie są również prace związane z zagospodarowaniem terenu w zakresie parkingów, ogrodzenia, bramy wjazdowej i terenów zielonych.

Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku wznoszone jest przez Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia dzięki ofiarom, jakie na ten cel składają czciciele Bożego Miłosierdzia i ludzie dobrej woli. Siostry dziękują za każdy dar serca, który sprawia, że w miejscu pierwszego objawienia Jezusa Miłosiernego św. Siostrze Faustynie rośnie świątynia, i proszą o dalsze wsparcie. Za wszystkich, którzy duchowo i materialnie wspierają budowę Sanktuarium, siostry modlą się razem z wiernymi w Godzinie Miłosierdzia i słowami Koronki do Miłosierdzia Bożego siostry, a każdego 22 dnia miesiąca za wszystkich dobroczyńców odprawiana jest Msza Święta.

Ofiary na rozbudowę Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku można wpłacać na konto:

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia
Stary Rynek 14/18
09-404 Płock

Bank PEKAO SA
I O w Płocku
ul. Kolegialna 14a

KOD SWIFT: PKOPPLPW

PLN Numer IBAN: 72 1240 3174 1111 0000 2890 0836
USD Numer IBAN: 56 1240 3174 1787 0010 1057 7746
EUR Numer IBAN: 28 1240 3174 1978 0010 1057 7818

Stowarzyszenie Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum” od 20 listopada przyjmuje wpisy na rekolekcje z Biblią i „Dzienniczkiem” św. Faustyny, organizowane w I połowie 2024 roku. Wpis na rekolekcje odbywa się jedynie przez formularz zgłoszeniowy na stronie: www.faustinum.pl  lub nadesłany w formie papierowej na adres sekretariatu „Faustinum” w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Dopiero otrzymanie potwierdzenia z sekretariatu „Faustinum” jest równoznaczne z zapisem na wybrane rekolekcje.

Rekolekcje z Biblią i „Dzienniczkiem” św. Siostry Faustyny  to czas zgłębiania razem ze św. Siostrą Faustyną tajemnicy Bożego miłosierdzia objawionej w Biblii, a także czas osobistego spotkania z Bogiem w klimacie pustyni i w pełnym milczeniu. Rekolekcje prowadzone są przez kapłanów przy współpracy z siostrami ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Zaproszeni są na nie członkowie i wolontariusze „Faustinum” oraz ci, którzy pragną głębiej poznać i doświadczyć tajemnicy Bożego miłosierdzia.

Program i formularz zgłoszeń oraz więcej informacji na stronie: www.faustinum.pl

Siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia i apostołowie Bożego Miłosierdzia – podążający śladami św. Faustyny oraz uczestniczący w jej misji głoszenia światu orędzia Miłosierdzia świadectwem życia, czynem, słowem i modlitwą – w roku 2024 będą wspominać i obchodzić następujące rocznice:

2 stycznia – 90. rocznica rozpoczęcia prac nad malowaniem pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego w pracowni malarza Eugeniusza Kazimirowskiego pod okiem św. Siostry Faustyny.

Luty – 95. rocznica pierwszego przyjazdu św. Siostry Faustyny do Wilna.

17 marca – 120 lat posługi Zgromadzenia w Częstochowie.

16 kwietnia – 90. rocznica poświęcenia najsłynniejszego obrazu Jezusa Miłosiernego w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, na którym spełniły się Jego słowa wypowiedziane do Siostry Faustyny: „Pragnę, aby ten obraz czczono najpierw w kaplicy waszej i na całym świecie” (Dz. 47).

Czerwiec – 95. rocznica przyjazdu Siostry Faustyny do posługi w domu Zgromadzenia w Warszawie na Grochowie.

Czerwiec/lipiec – 90. rocznica ukończenia prac związanych z namalowaniem pierwszego obrazu Jezusa Miłosiernego w pracowni Eugeniusza Kazimirowskiego. Siostra Faustyna płakała, że Jezus na tym obrazie nie jest tak piękny, jakim Go widziała.

Lipiec – 95. rocznica pobytu Siostry Faustyny w domu Zgromadzenia w Kiekrzu.

22 sierpnia – 30 lat posługi Zgromadzenia w Czechach, najpierw w miejscowości Ronov; potem wspólnota sióstr przeniosła się do Dvůr Králové nad Labem.

31 sierpnia – 95. lat posługi Zgromadzenia w Białej koło Płocka.

22 listopada – 10-lecie wieczorów uwielbienia w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach: „Łagiewnicka 22”.

W sekretariacie Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum” przyjmowane będą zapisy na indywidualne rekolekcje z Biblią i „Dzienniczkiem” św. Siostry Faustyny. Zapraszane są na nie osoby, które pragną w tym świętym miejscu przeżyć spotkanie z Bogiem w czasie pogłębionej modlitwy słowem Bożym i korzystając z duchowego dziedzictwa Apostołki Bożego Miłosierdzia. Rekolekcje odbywają się według programu, jaki proponuje kierownik duchowy (siostra ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia) w całkowitym milczeniu, z wyłączeniem telefonu komórkowego i innych urządzeń elektronicznych. Szczegóły na stronie: www.faustinum.pl

Każdego dnia w dziele „Koronka za konających” wspieramy modlitwą średnio 125 osób umierających, których imiona zostały przesłane sms-em na numer 505 060 205 lub drogą e-mailową. Konających wspierają duchowo w tym dziele nie tylko osoby z Polski, ale także USA, Anglii, Niemiec, Irlandii, Szwecji, Brazylii, Ukrainy, Czech, Portugalii i innych krajów, które zadeklarowały chęć czuwania w wybranym dniu i strefie czasowej oraz odmówienie Koronki do Miłosierdzia Bożego w intencji tej osoby, której imię otrzymali przez sms lub drogą e-mailową. Ciągle potrzeba osób, które podejmą tę posługę miłosierdzia, by pomoc szybko dotarła do tych, którzy są najsłabsi, a podejmują najważniejszą decyzję i toczą najtrudniejszą walkę w swym życiu. Informacje o tym dziele i zapisy na stronie: www.faustyna.pl. Dzieło prowadzone jest przez Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

To tytuł filmu o Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach – miejscu wybranym przez Boga, w którym wraz ze śmiercią św. Siostry Faustyny został złożony wielki skarb – orędzie o Bożym miłosierdziu; miejscu wielu objawień, cudów i pielgrzymek z całego świata. Film opowiada o tym wyjątkowym miejscu na mapie religijnej świata, do której każdego tygodnia przez transmisje telewizyjne, radiowe i internetowe każdego tygodnia pielgrzymuje miliony osób. W narrację filmu wpleciony został wątek transmisji TVP, która towarzyszy życiu tego Sanktuarium od ponad 30 lat. Film dokumentalny z niezwykle ciekawymi świadectwami ludzi z całego świata w reżyserii Grzegorza Styły można  zobaczyć w TVP VOD.

Pan Jezus w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego każdego dnia daje nam wyjątkowy czas łaski o godzinie trzeciej po południu. Chodzi o moment Jego konania na krzyżu, o którym powiedział do św. Siostry Faustyny: „Jest to godzina wielkiego miłosierdzia dla świata całego. (…) W tej godzinie nie odmówię duszy niczego, która Mnie prosi przez mękę Moją…” (Dz. 1320). Aby skorzystać z tych obietnic Jezusa, trzeba modlić się z ufnością i do ufnej modlitwy dołączać akty miłosierdzia wobec bliźnich. Jezus proponuje trzy sposoby przeżywania modlitwy w Godzinie Miłosierdzia: odprawienie Drogi krzyżowej, nawiedzenie Najświętszego Sakramentu, a jeśli to niemożliwe, połączenie się z Nim, konającym na krzyżu, w tym miejscu, gdzie nas zastanie godzina 15.00. W tej modlitwie zwracamy się wprost do Jezusa, a w błaganiach odwołujemy się do zasług Jego bolesnej męki. Jest to czas uprzywilejowany w nabożeństwie do Miłosierdzia Bożego, dlatego Godzina Miłosierdzia i Koronka do Miłosierdzia Bożego praktykowana jest każdego dnia we wszystkich klasztorach Zgromadzenia. Można się w tę modlitwę włączyć przez transmisję on-line z Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach na stronie: faustyna.pl i w aplikacji: Faustyna.pl oraz korzystając z transmisji TVP3 w paśmie ogólnopolskim

 

Każdego dnia w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, przed łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i przy grobie św. Siostry Faustyny siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia prowadzą różaniec za rodziny i małżeństwa przeżywające trudne doświadczenia i kryzysy. Także w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Płocku w tej intencji każdego 22 dnia miesiąca odprawiana jest Msza św. o godzinie 17.00. Do tej modlitwy w łagiewnickim Sanktuarium, także w intencji swojej rodziny lub bliskich, włączyć się można przez transmisję on-line na stronie: www.faustyna.pl .

 

W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w każdy czwartek o godzinie 17.00 sprawowana jest Msza św. do Miłosierdzia Bożego za wstawiennictwem św. Siostry Faustyny w intencjach próśb i podziękowań wiernych, składanych przed ołtarzem z łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i przy grobie Apostołki Bożego Miłosierdzia. Intencje można dołączyć przed samą Mszą św., a ci, którzy nie mogą fizycznie być na niej obecni, mogą włączyć się do modlitwy przez transmisję on-line na stronie: www.faustyna.pl.

 

W sekretariacie Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum” przyjmowane są zapisy na indywidualne rekolekcje z Biblią i „Dzienniczkiem” św. Siostry Faustyny. Zapraszane są na nie osoby, które pragną w tym świętym miejscu przeżyć spotkanie z Bogiem w czasie pogłębionej modlitwy słowem Bożym i korzystając z duchowego dziedzictwa Apostołki Bożego Miłosierdzia. Rekolekcje odbywają się według programu, jaki proponuje kierownik duchowy (siostra ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia) w całkowitym milczeniu, z wyłączeniem telefonu komórkowego i innych urządzeń elektronicznych. Szczegóły na stronie: www.faustinum.pl

Można się zdziwić, że w „Dzienniczku” św. Faustyny, który jest perłą literatury mistycznej, dziełem o tematyce religijnej, duchowej, pojawia się w ogóle temat Ojczyzny i to tak często. A co jeszcze dziwniejsze, że o Polsce mówi Jezus i Matka Boża. Słowo Polska pojawia się w tym dziele 12 razy, a Ojczyna ziemska – aż 15 razy. W tej konferencji s. M. Elżbiety Siepak z klasztoru Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach można usłyszeć, co Jezus i Maryja mówią po polsku o Polsce, w jaki sposób św. Faustyna miłowała swą Ojczyznę i jakie jest miejsce Polski na mapie religijnej Europy i świata.

Po wakacyjnej przerwie przed łaskami słynącym obrazem Jezusa Miłosiernego i przy grobie św. Siostry Faustyny w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w każdą niedzielę i w uroczystości o godzinie 12.00 będzie celebrowana Msza św. w języku angielskim dla obcokrajowców mieszkających w Krakowie, pielgrzymów i internatów łączących się z tym świętym miejscem przez transmisję on-line na stronie: faustyna.pl i na You Tube w kanale: Faustyna.pl. i aplikacji mobilnej: Faustyna.pl.

 

Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia publikuje „Dzienniczek” św. Siostry Faustyny Kowalskiej w adaptacji radiowej, czyli według chronologii wydarzeń. 119 odcinków, 8-10-minutowych, opowiada historię życia Apostołki Bożego Miłosierdzia w układzie chronologicznym, by każdy słuchacz z łatwością mógł podążać za nią i w jakiś sposób uczestniczyć w tym, czego jej było dane doświadczyć. Pominięto w tej adaptacji wiersze, teksty niektórych modlitw (np. nowenny, wezwania do Miłosierdzia Bożego) czy inne teksty, mniej znaczące dla życia, misji i duchowości Mistyczki z Łagiewnik. Czyta s. M. Elżbieta Siepak ZMBM. Nagranie, które było przygotowane dla rozgłośni radiowych w latach 90. XX wieku, zostało odświeżone i brakujące odcinki – uzupełnione w studiu „Katolik”, a opublikowane na płytach CD 3 lata temu przez Wydawnictwo „Misericordia”. To czwarte wydanie publikacji „Dzienniczka” w formie audio w języku polskim po audiobooku fundacji „Divine Mercy”, audiobooku wydawnictwa „Misericordia” i audiobooku w wykonaniu Haliny Łabonarskiej.