Aktualności

Od 1 stycznia br. na stronie: faustyna.pl internauci losują Patrona Roku. W pierwszych dwóch tygodniach w tej akcji wzięło udział ponad 70 000 osób. Ta tradycja pielęgnowana jest od dawna w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia, o czym pisała także św. Siostra Faustyna. Wraz z Patronem losujący otrzymują również jakąś praktykę miłosierdzia oraz przesłanie, najczęściej z „Dzienniczka”.

 

Organizatorzy Ogólnopolskiego Konkursu Wiedzy o św. Siostrze Faustynie proszą o wpisywanie w protokole z I etapu wszystkich uczniów, którzy przystąpili do tego etapu, nie tylko tych, którzy otrzymali wymaganą ilość punktów, gdyż prób procentowy może zostać obniżony.

 

Pod takim hasłem w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach są organizowane rekolekcje dla młodych, poświęcone siedmiu darom Ducha Świętego. Podobnie jak przed Światowymi Dniami Młodzieży, spotkania prowadzą zaproszeni Goście z Polski i ze świata: znani biskupi, kardynałowie czy liderzy chrześcijańskich wspólnot. Na każdym spotkaniu rekolekcyjnym są też prezentowane wybrane polskie wspólnoty czy ruchy, które zostały poproszone o świadectwo i krótką prezentację charyzmatu. Kolejne spotkanie już 21 stycznia (sobota) w bazylice. W programie: o 16.30 – modlitwa i wywiad z zaproszonym Gościem o darach Ducha Świętego oraz świadectwo lidera wspólnoty; o 18.00 – Eucharystia. O 19.30 – konferencja Gościa specjalnego, a po niej czuwanie modlitewne. Gośćmi specjalnymi w tym dniu będą bracia Marek i John z Taizé.

Najbliższa „Łagiewnicka 22”, czyli comiesięczne spotkanie młodych w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach, odbędzie się w niedzielę, 22 stycznia br. w kaplicy z cudownym obrazem Jezusa Miłosiernego i grobem św. Siostry Faustyny. Spotkanie w swoim tradycyjnym rytmie rozpocznie się od SŁOWA. O godzinie 19.00 Eucharystia i homilia o roli słowa Bożego w życiu człowieka, którą wygłosi ks. Piotr Szyrszeń, salwatorianin, kierownik duchowy i rekolekcjonista na co dzień posługujący w Centrum Formacji Duchowej Salwatorianów w Krakowie. Zaraz po Mszy Świętej – czas dla WSPÓLNOTY przy herbacie. Osoby, które nie mogą fizycznie przybyć do Łagiewnik, łączą się przez transmisję on-line na stronie: www.faustyna.pl

 

22 stycznia br. w Narodowym Sanktuarium św. Jana Pawła II siostry z waszyngtońskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia poprowadzą kolejny „Wieczór z Jezusem Miłosiernym”. W czasie tego spotkania o godzinie 19.00 konferencję o miłosiernym Bogu, który daje życie, wygłosi s. Inga Kvassayová z bostońskiej wspólnoty Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia. Temat tej konferencji związany z „Marszem za Życiem”, który odbędzie się parę dni później w Waszyngtonie, a jest największą coroczną manifestacją pro-life w USA. Po konferencji – adoracja Jezusa w Najświętszym Sakramencie i spowiedź, a na zakończenie – spotkanie przy herbacie. „Wieczory z Jezusem Miłosiernym” organizowane są dla młodzieży, która chce podążać śladami św. Siostry Faustyny i św. Jana Pawła II oraz odkrywać nową jakość życia w przyjaźni z Jezusem Miłosiernym.

5 stycznia br. rano zmarł generał Janusz Brochwicz Lewiński, legendarny „Gryf”. Uczestniczył w walkach II wojny światowej najpierw na froncie w 1939 roku, potem w różnych oddziałach zbrojnych, między innymi pod komendą por. Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora” i w powstaniu warszawskim jako  dowódca grupy szturmowej batalionu „Parasol”, odznaczony Krzyżem Orderu Wojennego Virtuti Militari. Prezydent Lech Kaczyński awansował do stopnia generała brygady, a w listopadzie 2015 roku prezydent Andrzej Duda odznaczył Wielkim Krzyżem Orderu Odrodzenia Polski. Przez całe życie towarzyszył mu Jezus Miłosierny, którego obrazek otrzymał od swojej matki tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej. Niżej artykuł publikowany w 83 numerze „Orędzia Miłosierdzia”, w którym o swoim życiu z Jezusem opowiada sam Generał.

BYŁ ZE MNĄ ZAWSZE

 W mieszkaniu legendarnego „Gryfa”, dowódcy grupy szturmowej batalionu „Parasol” w powstaniu warszawskim, generała brygady w stanie spoczynku, członka Kapituły Orderu Wojennego Virtuti Militari i honorowego obywatela miasta stołecznego Warszawy Janusza Brochwicz Lewińskiego, na ścianie wisi oprawiony w ramki nieduży obrazek Jezusa Miłosiernego, trochę zniszczony, ale przechowywany jak relikwia. Widać, że jest stary i że był świadkiem niezwykłych wydarzeń..

Otrzymałem go od mojej matki dzień przed wybuchem II wojny światowej – opowiada Pan Generał – W sierpniu 1939 roku byłem na urlopie u mojej babci i matki w Wołkowysku, tam mieliśmy majątek niedaleko. Wojna wisiała w powietrzu. Moja matka, która przeżyła wojnę w 1920 roku, panicznie bała się hordy bolszewickiej. Przed odjazdem do mojego pułku, który stacjonował w Grodnie, dała mi ten niepozorny, niebieski obrazek Jezusa Miłosiernego i powiedziała: „Ten obrazek będzie cię chronił, on jest poświęcony, noś go z sobą”. Matka otrzymała go od księdza proboszcza w Wołkowysku, który powiedział jej, że ten obrazek ma wielką moc. Mama była bardzo religijną i świętą osobą. Nie tylko modliła się, chodziła do kościoła, ale także opiekowała się chorymi, rannymi, dziećmi… Prowadziła nawet małą szkółkę dla wiejskich dzieci, z zawodu bowiem była nauczycielką. Obrazek Jezusa Miłosiernego, który mi dała, włożyłem do mojej legitymacji wojskowej. Nosiłem go w mundurze lub w portfelu, gdy chodziłem po cywilu, ale zawsze miałem go z sobą.

Obrazek jest zatem jedną z najstarszych reprodukcji rysunku Jezusa Miłosiernego. Na rewersie nie podano ani miejsca druku, ani roku wydania, ani też żadnej modlitwy do Miłosierdzia Bożego. Jest tylko modlitwa do Chrystusa Króla obdarzona przez Penitencjarię Apostolską w 1922 roku odpustem zupełnym. Można przypuszczać, że ten obrazek ów proboszcz w Wołkowysku otrzymał od ks. Sopoćki, który znał to miasteczko, gdyż w nim przebywał jako kapelan wojskowy w latach wojny bolszewickiej w 1920 roku. Także modlitwa drukowana na rewersie wskazywałaby na ks. Sopoćkę, któremu idea Chrystusa Króla była szczególnie bliska. Wydaje się, że tylko on przed II wojną światową mógł owemu proboszczowi powiedzieć, jakie znaczenie ma obrazek Jezusa Miłosiernego. Faktem jest, że ten obrazek jest nie tylko ważnym przyczynkiem do historii kultu Miłosierdzia Bożego, ale także świadkiem niezwykłych wydarzeń w życiu Pana Generała. Pierwsze z nich miało miejsce już po trzech tygodniach od chwili, gdy go otrzymał.

Mój oddział walczył na wschodniej granicy z Rosjanami, którzy 17 września wkroczyli do Polski. Po trzech dniach zostaliśmy wzięci do niewoli. Wraz z czternastoma innymi oficerami zostałem postawiony przed sądem polowym NKWD i skazany na śmierć, mimo że miałem dziewiętnaście lat i byłem młodym podchorążym. Nie wiem, jak to się stało, że nie wykonano wyroku śmierci na miejscu, jak to uczyniono z innymi dziesięcioma oficerami, ale wsadzono mnie do pociągu wraz z czterema skazanymi i wieziono w głąb Rosji, by tam dopełnić egzekucji. Z tego transportu uciekłem i to był pierwszy cud. Po dwóch tygodniach samotnego marszu, ukrywając się przed ludźmi, dotarłem do Bugu. Przez rzekę w nocy łódką przeprawił mnie pewien człowiek. I tu też szczęśliwie przeszedłem niezauważony przez służby graniczne.

Lata okupacji dla wszystkich były trudne, ale szczególnie niebezpieczne dla tych, którzy walczyli o wolną Ojczyznę. O śmierć można się było otrzeć każdego dnia. „Gryf” – taki pseudonim w AK przyjął Janusz Brochwicz Lewiński – otarł się o nią jeszcze wiele razy w latach drugiej wojny światowej dowodząc oddziałami partyzanckimi na Lubelszczyźnie i grupą szturmową batalionu „Parasol” w powstaniu warszawskim. Dowodził słynną obroną pałacyku Michla na Wolskiej, podczas walk na Żytniej i pobliskich cmentarzach.

Obrazek był ze mną cały czas. Odparliśmy pięć szturmów na pałacyk Michla. 8 sierpnia na cmentarzu ewangelickim zostałem ranny. Pocisk trafił w brodę i cudem wyszedł bokiem, bo inaczej zginąłbym na miejscu. Upadłem na płytę grobową i straciłem przytomność. Wtedy wyszedłem z mojego ciała i uniosłem się do góry. Widziałem niebieskie niebo, pięknie świeciło słońce, było ciepło i zielony jakby wąwóz, w którym „fruwałem”. Przed mymi oczyma przesunął się film z mojego życia, od dzieciństwa… Widziałem twarz ojca i matki, sceny z dzieciństwa, młodości…, i partyzantkę. To było tak wyraźnie, jakbym patrzył na ekran w kinie i film oglądał. Gdy to się skończyło, poszedłem dalej, ale już był koniec tej zony i dalej iść nie mogłem. Następna, druga zona była dla mnie nieosiągalna, musiałem wracać. W pewnym momencie zobaczyłem tunel i na końcu moje ciało. Tam było tylko moje ciało, powłoka, ale ja byłem poza nim. Potem jakaś siła wcisnęła mnie w to ciało i zaczęło mnie wszystko boleć. Obudziłem się i zobaczyłem, że leżę na łóżku w szpitalu polowym. Jest życie po tym życiu, umiera tylko ciało, ale to, co z niego wyjdzie – nigdy nie umiera.

Na obrazu Jezusa Miłosiernego ołówkiem wypisana jest data: 5 X 1944. To dzień opuszczenia Warszawy po kapitulacji powstania i wyjście do niewoli ciężko rannego „Gryfa”, który ze szpitala polowego kanałami został wyniesiony z płonącego miasta.

Obrazek Jezusa Miłosiernego poszedł ze mną do niewoli. Byłem w obozach Lamsdorf (Łambinowice) i Murnau przez 8 miesięcy. Po oswobodzeniu z niewoli przez wojska amerykańskie był ze mną we Francji, w Anglii, gdzie byłem operowany. Potem w I Brygadzie gen. Sosabowskiego. W 1947 roku wstąpiłem do wojska brytyjskiego, do przybocznego pułku Gwardii Królewskiej. Służyłem przy królowej Elżbiecie II. Ten obrazek był ze mną w Palestynie, w Hajfie, w Sudanie, Egipcie, w Syrii, Gibraltarze, na Malcie, w Grecji, w Rumunii, Szkocji, Niemczech… Podróżował ze mną, zawsze mi towarzyszył. Uratował mnie w wielu wypadkach. Przez 20 lat pracowałem w brytyjskim wywiadzie. Znałem bardzo dobrze kilka języków i byłem wygodny do takiej roboty. Tu wiele razy uniknąłem śmierci w sposób cudowny. W Hajfie napadło nas dziesięciu terrorystów, a nas było tylko dwóch i wyszliśmy cało. Mój osobowy samochód przejechała dziesięciotonówka i też przeżyłem, choć byłem bardzo mocno połamany. Innym razem, gdy wracałem z patrolu w zonie brytyjskiej, Rosjanie, którzy byli po drugiej stronie rzeki, wpakowali w mój gazik 18 kul, ale ani jedna mnie nie dotknęła. Dwa razy byłem truty arszenikiem. Miałem też jechać na wojnę do Korei. Byłem już na liście i nie wiem, jak to się stało, że wycofali naszą grupę, skierowano mnie wtedy do Irlandii Północnej. Ten obrazek Jezusa Miłosiernego chronił mnie.

Towarzyszyła mu modlitwa. Matka, która ostatni raz widziała się z synem przed powstaniem warszawskim, nieustannie polecała go Bogu i Matce Najświętszej. „Synku mój – pisała – ten kwiatek jest z procesji Bożego Ciała. Taka tęsknota w duszy mej. Tak myślami często jestem z tobą. I stale za ciebie się modlę, prosząc Boga o zdrowie dla ciebie, by cię chronił od zła wszelkiego…”

Miłosierny Jezus wiele razy uchronił mnie przed śmiercią, pomógł w trudnych sytuacjach, był dla mnie dobry, dlatego Go kocham, uwielbiam i będę Mu wierny aż do końca życia. Dla mnie ten obrazek jest jak ołtarz. Ja z nim żyję, zwierzam Mu się z tego, co przechodzę. Nie pójdę spać, dopóki nie porozmawiam z moim Panem Jezusem. I robię to codziennie.

M. Elżbieta Siepak ZMBM

 

 

Na adres klasztoru w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach wpłynęła rekordowa liczba podziękowań za otrzymane łaski: 69 334 i rekordowa liczba próśb, która zamknęła się w liczbie: 771 986. Zgłoszono je listownie, droga e-mailową, telefoniczną, przy klasztornej furcie i przez stronę: faustyna.pl (formularz pod hasłem: Intencje). Oprócz tego na stronie: faustyna.pl internauci wpisali 520 świadectw. Mówią one nie tylko o doświadczeniu miłującej obecności Boga i Jego działaniu w różnych historiach ludzkiego życia, ale także budują wiarę tych, którzy je czytają. Jedynym naczyniem do czerpania łask jest ufność wyrażająca się w pełnieniu woli Bożej. Wielką Mi są pociechą dusze o bezgranicznej ufności – mówił Jezus do św. Siostry Faustyny – bo w takie dusze przelewam wszystkie skarby swych łask. Cieszę się, że żądają wiele, bo Moim pragnieniem jest dawać wiele, i to bardzo wiele (Dz. 1578).

Przy pomocy transmisji on-line do kaplicy cudownego obrazu Jezusa Miłosiernego i grobu św. Faustyny w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach w 2016 roku pielgrzymowało prawie 390 000 unikalnych użytkowników, średnio każdego dnia korzysta z tego dobrodziejstwa 1056 osób. Transmisję obsługuje amerykańska firma Livestream, a finansowo wspierają to dzieło ofiarodawcy, którym Zgromadzenie serdecznie dziękuje i w modlitwie poleca Miłosierdziu Bożemu.

Od kilku lat na stronie: www.faustyna.pl osoby z całego świata mogą się włączać do dzieła „Nieustannej Koronki”. Każdego dnia w tym dziele uczestniczą siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia oraz czciciele Miłosierdzia Bożego. W 2016 roku uczestniczyło w nim 2 646 osoby z kilkudziesięciu krajów świata. W ten sposób dzień i noc przed tronem Bożym rozlegało się nieustannie wołanie: „Miej miłosierdzie dla nas i całego świata”. Wszystkim, którzy angażują się w to dzieło, z całego serca dziękujemy i polecamy Jezusowi Miłosiernemu przez wstawiennictwo św. Siostry Faustyny w Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach.

Na stronie: faustyna.pl można pobrać folder zatytułowany „Jezusowe orędzie Miłosierdzia” do niekomercyjnego szerzenia orędzia Miłosierdzia, które św. Siostra Faustyna zapisała w swym „Dzienniczku”. Zawiera on najważniejsze słowa Jezusa zapisane przez Apostołkę Bożego Miłosierdzia. Folder został przetłumaczony na 13 języków. W roku 2016 przez stronę: faustyna.pl plik folderu w pdf został udostępniony 1358 razy. W języku polskim folder pobrało 313 osób, w języku hiszpańskim – 331, po włosku – 98, w języku angielskim – 198, w języku niemieckim – 92, w języku słowackim – 2, w języku rosyjskim – 24; w języku francuskim – 268, w języku czeskim – 7, ukraińskim – 12; w języku białoruskim – 3, w języku węgierskim – 5 i w języku portugalskim – 5.