Moja wyczekiwana córka. Do napisania tego świadectwa zabierałam się już kilka lat...zacznę od początku Mieliśmy już wspaniałego syna Szymona i czekaliśmy na kolejne dziecko, ale się nie układało nam tak, jak byśmy tego chcieli. Straciliśmy nadzieję na to, że kiedykolwiek będzie nam dane zostać znów rodzicami. Po 6 latach prób, leczenia i oczekiwań momentami zniechęcenia w 2004 roku na świat przychodzi nasza córeczka Alicja (to imię wybrał dla niej syn Szymon). Alicja urodziła się zdrowa, piękna i cudowna. W szpitalu uzyskała 10 pkt. nasze szczęście było nie do opisania. Szymek chwalił się w przedszkolu swoją siosrą, o której mówił \"Alicja z krainy czarów\". Nasze szczęście nie trwało jednak długo, gdy Alicja skończyła 3 miesiące zachorowała. Choroba tak szybko postępowała, że nawet lekarze nie umieli nam wyjaśnić, dlaczego Alicja przestaje z dnia na dzień się ruszać. Ciągłe pobyty w szpitalach, lekarze i brak diagnozy. Spotkaliśmy się z mężem z profesjonalizmem lekarzy i do dziś jesteśmy im wszystkim wdzięczni, lecz saminieumieliśmy sobie odpowiedzieć na pytania, których dziś już nie stawiam: \"Dlaczego\".Dlaczego ja? Za co?, Kto zawinił? itd. Potem etap żalu najpierw do Boga, wszystkich... nie potrafiliśmy się z tym pogodzić. to nie jest łatwe. Potem nie mieliśmy czasu o tym wszyskim myśleć. Ciągłe rehabilitacje, badania i ćwiczenia zajmowały nam całe dnie i noce. Nasza córeczka leży nie rusza ręką ani nogą, ale w nocy uderza główką w szczebelki łóżeczka i robi sobie krzywdę. Pilnowaliśmy jej każdej nocy. Czuwaliśmy na zmianę ponieważ w dzień do pracy.Co noc czuwając odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia, to dawało mi ukojenie. Moja fascynacja Siostą Faustyną zaczeła się dużo wcześniej. Zauroczyłam się jej \"prostotą\" mądrości, to jak w cudowny, prosty, a zarazem mądry sposób mówiła o Bogu i Jego miłości do człowieka. Wtedy jeszcze nie odkryłam cudowności tej modlitwy. Zachwycałam sie osobą Siostry Faustyny. Natomiast przy łóżeczku mojej córeczkiodkrywam modlitwę. Moja córeczka przytuliła mnie, tzn. wyciągneła do mnie rączki mając 1,5 roku. Przez miesiąc płakałam mówiąc o tym. Płakałam z radości, oczywiście.Nasza córeczka zrobiła pierwszy krok po Komunii św.Szymona mając 2,5 roku. Do tego przyczynił się sztab wielu ludzi : lekarzy, terapeutów itd. Do dziś Alicja przeszła wszystkie możliwe badania i lekarze nie wiedzą dlaczego Alicja zachorowała, ale też nie wiedzę dlaczego jej rozwój nagle ruszył jakby się coś odblokowało. A my jako rodzice cieszymy się, że Alicja jest właściwie jedynym nie zdiagnozowanym przypadkiem. Ponieważ jak nie ma diagnozy to nie ma ZŁEJ diagnozy. Dziś Alicja chodzi do zerówki i nie odbiega od innych dzieci, po badaniu psychologów i pedagogów ma duży zasób słownictwa jak na swój wiek i jest bardzo inteligentna (choć fizycznie jest słabsza). Prawdę powiedziawszy, co jako rodzice mieliśmy robić z dzieckiem, które cały dzień spędza leżąc na materacu. Oprócz ciągłej rechabilitacji ruchowej wiecznie jej czytaliśmy.Plus ta ciągła modlitwa, powierzyłam wszystko Siostrze Faustynie. Dziekuję !!!