Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2011

Strona 6 z 6

  1. ANIA I RYSZARD od uzdrowionej Wiktorii

    A TERAZ WIKTOR ZDROWIEJE Z NOWOTWORU ........ Jestesmy rodzicami, którzy podali świadectwo o uzdrowieniu po Sakramencie Nam. Chorych naszej Wiktorii. Kiedy Wiktoria leżała na oiomie obok niej przywieziono Wiktora 5 m-cznego z nerczakiem, nowotworem, który uróśł do 1,3 kg. Ponieważ doświaczylismy uzdrowienia przez sakrament za wsstawiennictwem m. in. św.Siostry Faustyny, zaangazowaliśmy się podobnie w duchową walkę o...

    Czytaj całe świadectwo

    A TERAZ WIKTOR ZDROWIEJE Z NOWOTWORU ........ Jestesmy rodzicami, którzy podali świadectwo o uzdrowieniu po Sakramencie Nam. Chorych naszej Wiktorii. Kiedy Wiktoria leżała na oiomie obok niej przywieziono Wiktora 5 m-cznego z nerczakiem, nowotworem, który uróśł do 1,3 kg. Ponieważ doświaczylismy uzdrowienia przez sakrament za wsstawiennictwem m. in. św.Siostry Faustyny, zaangazowaliśmy się podobnie w duchową walkę o życie Wiktora. Można powiedzieć modli się za niego \"pół świata ludzi\". Wczoraj od rana kilka godzin trawała skaplikowana operacja na granicy życia. Rodzice Wiktora, ja rónież w tym czasie byliśmy cały czas w kaplicy szpitala, przeżywalismy Eucharystię (wieczorem udzielono Wiktorowi ostatni raz Sakrament Nam. Chorych)...w czasie Mszy w kaplicy w modlitwie wiernych zaprosilismy, aby obok Jezusa i Maryji przy stole operacyjnym, przy dłoniach chirga była obecna Siostra Faustyna, O. Pio i Jan Paweł II. Dzisaj w dobe po operacji, chirug dziękuje Bogu, lekarz prowadzący jeszcze błaga i prosi rodziców o dalszą modlitwę o pomoc Bożą. Jeszcze nie zadzałała całkiem operowana, ale zachowana nerka - ale ciało Wiktora funkcjonuje poprawnie i nie ma zagrożenia życia. I czekamy w Panu, który przez czas też uzdrawia, i widzimy rozpromienionych w łasce rodziców i lekarzy, którym relacja z Bożą Opatrznościa i Miłosierziem nie jest obojętna. JEZU, MARYJKO , Siostro FAUSTYNO - dziękujemy za zdrowie, za to, że normalnie możemy w takim wspaniałym Bogu pokładać nadzieję - bo w Nim żyjemy, poruszamy się i jesteśmy. Ryszard tato Wiktorii - w imieniu Rodziców wiktora

  2. Javier E. Mejía R.

    Jesteśmy rodziną z Salwadoru i żyjemy w Australii.Moja mama była chora i wymagała operacji z powodu kamieni żółciowych i raka. Codziennie modliliśmy się do Miłosierdzia Bożego i prosliliśmy siostry w Krakowie o modlitwę za naszą mamę. Obawialiśmy się potwierdzenia diagnozy, bo lekarz powiedział, że mama może mieć raka. Ale operacja się udała, wykonano odpowiednie testy i okazało się, że mama nie ma raka. Chcemy...

    Czytaj całe świadectwo

    Jesteśmy rodziną z Salwadoru i żyjemy w Australii.Moja mama była chora i wymagała operacji z powodu kamieni żółciowych i raka. Codziennie modliliśmy się do Miłosierdzia Bożego i prosliliśmy siostry w Krakowie o modlitwę za naszą mamę. Obawialiśmy się potwierdzenia diagnozy, bo lekarz powiedział, że mama może mieć raka. Ale operacja się udała, wykonano odpowiednie testy i okazało się, że mama nie ma raka. Chcemy podziękować Miłosiernemu Jezusowi za ten dar i siostrom za modlitwę w intencji naszej mamy,która czuje sie dobrze. Dla mnie jest to dowód, że Koronka do Miłosierdzia Bożego jest skuteczna i dziękuję bardzo za modlitwy Sióstr. Javier E. Mejía R.

  3. ANNA I RYSZARD PODBOROWSCY

    30.03.2011 nasza córka wiktoria doznała urazu czaszkowo-mózgowego. 31marca po operacji na oiom przyszedł ks. kapelan i udzielił 7 letniej córce sakramentu namaszczenia chorych, w którym JEZUS szczególnie nam pomaga. Córkę otoczylismy modlitwą wielu,a szczególnie prosilismy SIOSTRĘ FAUSTYNĘ,aby była na oiomie i czuwała i wstawiała się za Viktorię....innych Przyjaciól także ...o. Pio i JP II.Po 2,5 godz. od...

    Czytaj całe świadectwo

    30.03.2011 nasza córka wiktoria doznała urazu czaszkowo-mózgowego. 31marca po operacji na oiom przyszedł ks. kapelan i udzielił 7 letniej córce sakramentu namaszczenia chorych, w którym JEZUS szczególnie nam pomaga. Córkę otoczylismy modlitwą wielu,a szczególnie prosilismy SIOSTRĘ FAUSTYNĘ,aby była na oiomie i czuwała i wstawiała się za Viktorię....innych Przyjaciól także ...o. Pio i JP II.Po 2,5 godz. od udzielonego sakramentu córka nasza wstała, zaczęła rozmawiać, wołała o jedzenie i chciała chodzić......7.04. w dzień swoich urodzin wychodzi w znakomitej formie ze szpitala. Bezwład ręki ustępował. Dzisaj 25.05. Viktoria jest wpełni sprawna - a uraz był b. poważny. Chodzi do szkoły i modli się za chore dzieci. SIOSTRO FAUSTYNO - obiecałaś i pomagasz. Niech Jezus za Ciebie będzie uwielbiony.Rodzice

  4. Aneta

    Jezu wspieraj mnie i prowadź szczęśliwie przez życie. Dziękuję Ci za dar nawrócenia, wiem, że tylko dzięki Tobie żyję i że wszystko mam dzięki Tobie. Jezu ufam Tobie. Pomóż mi być prawdziwie szczęśliwą, proszę.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu wspieraj mnie i prowadź szczęśliwie przez życie. Dziękuję Ci za dar nawrócenia, wiem, że tylko dzięki Tobie żyję i że wszystko mam dzięki Tobie. Jezu ufam Tobie. Pomóż mi być prawdziwie szczęśliwą, proszę.

  5. Józef

    Jezu Ufam Tobie...10 lat temu ...tylko cudem zostaliśmy ocaleni z wypadku po zderzeniu z TIR-em..za póżniejsze operacje obecne cierpienia dziękuję Tobie Panie..zato że pozwalasz dotykać Twego Krzyża...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Ufam Tobie...10 lat temu ...tylko cudem zostaliśmy ocaleni z wypadku po zderzeniu z TIR-em..za póżniejsze operacje obecne cierpienia dziękuję Tobie Panie..zato że pozwalasz dotykać Twego Krzyża...

  6. Bożena

    JA też wpadłam w poślizg na drodze lokalnej - nie miałam szans na wyprowadzenie z tego stanu ,już tkwiłam nad samym rowem i widziałam się już tam.ale odruchowo zawołałam :JEZUUUUU!POMÓŻ.JAK BY RĘKĄ ODJĄŁ WSZYSTKO WRÓCIŁO NA PROSTĄ.CHWAŁA PANU !

    Czytaj całe świadectwo

    JA też wpadłam w poślizg na drodze lokalnej - nie miałam szans na wyprowadzenie z tego stanu ,już tkwiłam nad samym rowem i widziałam się już tam.ale odruchowo zawołałam :JEZUUUUU!POMÓŻ.JAK BY RĘKĄ ODJĄŁ WSZYSTKO WRÓCIŁO NA PROSTĄ.CHWAŁA PANU !

  7. Danuta

    Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego jest dla mnie cudownym lekiem na wszystkie sytuacje życiowe. Znamienną sytuacją był wypadek samochodowy. Jadąc samochodem w lutym wpadłam w poślizg, nie zdążyłam wykonać żadnych manewrów, wołałam w panice Jezusa . Przyszedł mi z pomocą. Samochód uderzył w drzewo lewym błotnikiem, obrócił się i ustawił prosto na jezdni w kierunku, w którym dotychczas jechałam. Nie doznałam żadnej...

    Czytaj całe świadectwo

    Nabożeństwo do Miłosierdzia Bożego jest dla mnie cudownym lekiem na wszystkie sytuacje życiowe. Znamienną sytuacją był wypadek samochodowy. Jadąc samochodem w lutym wpadłam w poślizg, nie zdążyłam wykonać żadnych manewrów, wołałam w panice Jezusa . Przyszedł mi z pomocą. Samochód uderzył w drzewo lewym błotnikiem, obrócił się i ustawił prosto na jezdni w kierunku, w którym dotychczas jechałam. Nie doznałam żadnej szkody, poza małym uszkodzeniem samochodu. Wiem, jestem przekonana, że to Jezus mnie obronił. Koronka do Miłosierdzia Bożego, obraz Jezusa Miłosiernego wiszący na centralnej ścianie mojego mieszkania są dla mnie pociechą i umocnieniem. W Godzinie Miłosierdzia staram się choć na chwilę (jeśli jestem w pracy) westchnąć do Jezusa i wierzę, że On tego oczekuje ode mnie.

  8. Gosia

    Mój \"związek\" z Jezusem Miłosiernym i sanktuarium w Łagiewnikach trwa od 1997 roku. Wezwanie \"Jezu ufam Tobie\" towarzyszy mi w każdej chwili mego życia, Koronka to moja ulubiona modlitwa. Wielokrotnie przekonałam się o interwencji Jezusa w trudnych chwilach mego życia. A szczególnej Jego pomocy doświadczyłam 19.02 2011. Jadąc wcześnie rano samochodem po ośnieżonej drodze na zakręcie wpadłam w poślizg, straciłam...

    Czytaj całe świadectwo

    Mój \"związek\" z Jezusem Miłosiernym i sanktuarium w Łagiewnikach trwa od 1997 roku. Wezwanie \"Jezu ufam Tobie\" towarzyszy mi w każdej chwili mego życia, Koronka to moja ulubiona modlitwa. Wielokrotnie przekonałam się o interwencji Jezusa w trudnych chwilach mego życia. A szczególnej Jego pomocy doświadczyłam 19.02 2011. Jadąc wcześnie rano samochodem po ośnieżonej drodze na zakręcie wpadłam w poślizg, straciłam panowanie nad autem, które zaczęło \"płynąć\" prosto na przydrożne drzewo.Ale \"coś\" go pchnęło dalej i wylądowałam w rowie, tuż za drzewem. Auto lekko uszkodzone, ja wyszłam bez szwanku. Co mnie uratowało? Wyjeżdżając z domu zaczęłam odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego i jestem przekonana, że to Jezus Miłosierny był ze mną i mnie uratował. Zaufajcie Panu, miłosierdzie Jego nie ma granic !!!

  9. M. Ś.

    ?Cudowne Przebudzenie?. Jako studentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, specjalność teatrologia, otrzymałam stypendium od rządu amerykańskiego umożliwiające mi dalsze studia w USA w Towson University. Teatr był moją pasją, dlatego cieszyłam się tym stypendium, które dawało mi możliwość poszerzenia wiedzy, nowych doświadczeń z tej dziedziny i nawiązania nowych kontaktów ze studentami tej...

    Czytaj całe świadectwo

    ?Cudowne Przebudzenie?. Jako studentka filologii polskiej Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, specjalność teatrologia, otrzymałam stypendium od rządu amerykańskiego umożliwiające mi dalsze studia w USA w Towson University. Teatr był moją pasją, dlatego cieszyłam się tym stypendium, które dawało mi możliwość poszerzenia wiedzy, nowych doświadczeń z tej dziedziny i nawiązania nowych kontaktów ze studentami tej uczelni. Marzyłam o tym, by amerykańskie musicale wystawiać także w Polsce. Przed odlotem do Stanów Zjednoczonych w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Krakowie-Łagiewnikach uczestniczyłam w nagrywaniu teledysku z piosenką przygotowywaną z okazji ? jak się okazało ? ostatniej pielgrzymki Jana Pawła II do Krakowa Z tego świętego miejsca wzięłam do USA podarowane przez siostrę z Łagiewnik obrazki Pana Jezusa Miłosiernego z tekstem koronki do Miłosierdzia Bożego i obrazki św. Siostry Faustyny, by je rozdać studentom w USA. Pochłonięta zajęciami na uczelni, nie zaniedbywałam życia religijnego. W każdą niedzielę, a nawet częściej uczestniczyłam w Eucharystii w katolickim kościele akademickim, brałam również czynny udział w spotkaniach z chrześcijańską młodzieżą. Cieszyłam się życiem i dobrymi postępami w nauce na uczelni. Po pierwszym semestrze studiów, 5 lutego 2003 roku, wraz z kolegą i koleżankami jechaliśmy samochodem, i gdy zjeżdżaliśmy na parking doszło do bardzo poważnego wypadku, gdyż najechał na nas, a właściwie na mnie, duży samochód. Doznałam bardzo ciężkich obrażeń głowy. Helikopterem przewieziono mnie na intensywną terapię i stwierdzono, że mój stan jest bardzo ciężki, nie rozpoczęto nawet operacji, tylko poinformowano o tym moją mamę. Dopiero po przylocie mojej mamy do USA przeprowadzono pierwszą bardzo długą operację, podczas której usunięto mi część mózgu odpowiadającą za mowę oraz połowę czaszki. Znajdowałam się wówczas w całkowitej śpiączce, a życie moje podtrzymywał respirator. Moja mama przed przylotem do USA bardzo długo modliła się przed cudownym obrazem Pana Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach i przy relikwiach św. Siostry Faustyny. Moja babcia, która ma już 90 lat, cały czas modliła się na różańcu i odmawiała Koronkę do Miłosierdzia Bożego, którą Pan Jezus podyktował Siostrze Faustynie. Modlili się też za mnie moi przyjaciele w Krakowie i Częstochowie, a także koleżanki i koledzy w Stanach Zjednoczonych. W śpiączce byłam 4 tygodnie. Lekarze nie dawali żadnej nadziei na wybudzenie z niej. Mimo takiej diagnozy moja mama i przyjaciele nie ustawali w modlitwie. Mama nad moją głową umieściła obraz Jezusa Miłosiernego i św. Siostry Faustyny, którą błagała o wstawiennictwo, by Bóg ocalił moje życie. Po miesiącu śpiączki, któregoś dnia wieczorem, gdy jak zwykle na modlitwie czuwała przy mnie mama i oddała mnie w dłonie Jezusa wszechmogącego, nagle się obudziłam. Pielęgniarka amerykańska, która się mną opiekowała była zaszokowana, ale jednocześnie szczęśliwa. Natychmiast przybiegli lekarze, którzy nie mogli wprost uwierzyć w to, co się stało. Dla wszystkich, którzy wiedzieli o moim tragicznym wypadku i towarzyszyli mi poprzez modlitwę, był to znak cudownego przebudzenia. Otrzymałam od Pana Boga nie tylko dar samoistnego wybudzenia ze śpiączki, ale także dar mowy i to w dwóch językach, mimo braku tej części mózgu, który odpowiada za mowę. Mogłam powiedzieć: Jezu, dziękuję Ci z całego serca! Mogłam też już w szpitalu być tłumaczem dla mojej mamy. Potem przeszłam jeszcze 7 kolejnych operacji, w czasie których zrekonstruowano moją czaszkę i wszczepiono mi plastikowy implant w miejsce brakujących kości czaszki. Po każdej operacji mogłam swobodnie mówić, czytać i pisać. Doświadczyłam wielkiej miłości Boga, czuję się bardzo przez Niego kochana. Zresztą nie tylko ja jestem kochana. Bóg czuwa i przebywa w każdym z nas. Jeśli przeprosimy Go za nasze grzechy, On da nam dużo łaski i swojej mocy. Daje nam nieporównanie więcej niż nam się wydaje. Być bez Jezusa, to nie być ? napisałam w swoim wierszu.

  10. L. i P. K

    20 lat czekaliśmy na potomstwo. Ślub wzięliśmy w Polsce w 1985 roku. Ale niestety, przez długie lata byliśmy tylko we dwoje. Wyjechaliśmy do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkaliśmy na stałe. W roku 2003 odwiedziliśmy Polskę i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Tam złożyliśmy intencję na Mszę świętą z prośbą o dar macierzyństwa i ojcostwa. Ksiądz, który przyjmował ofiarę, ucieszył się i...

    Czytaj całe świadectwo

    20 lat czekaliśmy na potomstwo. Ślub wzięliśmy w Polsce w 1985 roku. Ale niestety, przez długie lata byliśmy tylko we dwoje. Wyjechaliśmy do Stanów Zjednoczonych, gdzie zamieszkaliśmy na stałe. W roku 2003 odwiedziliśmy Polskę i Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach. Tam złożyliśmy intencję na Mszę świętą z prośbą o dar macierzyństwa i ojcostwa. Ksiądz, który przyjmował ofiarę, ucieszył się i powiedział, że to wspaniała intencja. Od tego dnia codziennie odmawiałam w tej intencji modlitwę o uproszenie tej łaski przez przyczynę św. Siostry Faustyny i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. 1 października 2004 roku jeszcze raz przyjechaliśmy do Polski, by w łagiewnickim sanktuarium dziękować Panu Bogu za opiekę i dalej prosić przez przyczynę św. Siostry Faustyny o tę upragnioną łaskę potomstwa. Kilka dni później dowiedzieliśmy się, że nasza prośba została wysłuchana i że spodziewamy się dzieciątka. Otrzymaliśmy upragnioną łaskę, na którą czekaliśmy aż 20 lat. 4 czerwca 2005 roku urodził się nam zdrowy syn, któremu nadaliśmy imię John. Teraz pragniemy, aby w Sanktuarium w Łagiewnikach została odprawiona Msza święta dziękczynna.za ten dar Bożego Miłosierdzia i przemożne wstawiennictwo św. Siostry Faustyny.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina