Dziękuję z całego serca Św. Faustynie za Jej piękne życie, Jezusowi za Jego miłosierdzie, siostrom, że wytrwale odmawiają Koronkę każdego dnia i można się do nich dołączać. Któregoś dnia zrozumiałam, że Godzina Miłosierdzia trwa niejako cały czas, bo cały czas gdzieś na świecie jest godzina 15:00. Zresztą miłosierdzie Boże ogarnia każdą godzinę i miejsce. Dziękuję bł. Janowi Pawłowi II za ofiarowanie świata Bożemu Miłosierdziu. Dziękuję za to, że tak szczególne miejsce, jakim jest Sanktuarium Bożego Miłosierdzia, jest w Polsce i mamy taki dar w naszej Ojczyźnie. To wielkie wyróżnienie, ale też zadanie. Czytając jedną z historii doszłam do wniosku, że szerzyć Miłosierdzie możemy nawet mając przy sobie, w domu czy miejscu pracy (o ile to możliwe) obrazek Miłosiernego Chrystusa. W ten sposób Bóg może dotknąć czyjegoś serca, a my możemy nawet o tym nie wiedzieć. Mnie na Boże Miłosierdzie otworzyła i nim zachwyciłaksiążka ks. Pawlukiewicza pt. "Bóg dobry aż tak" i od tego, od tej prostym językiem, przystępnie napisanej lektury, którą czyta się praktycznie jednym tchem zachwyciłam się przesłaniem Bożego Miłosierdzia i w miarę możliwości staram się odmawiać Koronkę, GodzinęMIłosierdzia 15:00 lub w sprawach bardzo ważnych, gdy np. martwię się b. o czyjeś bezpieczeństwo. Było już kilka niezwykłych historii przez tych kilka lat, od których zaczęłam bardziej świadomie przeżywać to, czym jest tajemnica Bożego miłosierdzia. Osobiście mniej się boję dzięki temu śmierci i powierzam często sprawy szczególnie na granicy życia i śmierci właśnie Bożemu Miłosierdziu. Dwukrotnie uciekłam się wraz z dwiema akurat mi wtedy towarzyszącymi osobami do tej modlitwy, gdy byłam świadkiem, jak ktoś chciał sobie odebrać życie. Raz dotyczyło to pewnego młodego człowieka, który pożegnał się, nie chciał przyjąć pomocy i poszedł informując tylko, że planuje odebrać sobieżycie. Nie będąc w stanie go powstrzymać powiedziałam tylko na odchodne, że będę na ostatniej wieczornej mszy. Powiedziałam, w którym kościele, i poprosiłam, by tam poszedł. Nie odpowiedział. Poszłam tego dnia do spowiedzi i Komunii modląc się za tego człowieka, wcześniej na środku ulicy zaraz po usłyszeniu tej informacji wraz z dwiema innymi osobami zaczęłyśmy się modlić Koronką o ratunek dla tego mężczyzny. Nie widziałam go tego dnia w kościele o porze, o której powiedziałam, że będę. A więc można powiedzieć, że moja wiara została wystawiona na próbę. Dowiedziałam się chyba kolejnego dnia, że miał już popełnić samobójstwo, że wszystko było przygotowane i nagle poczuł, że ma wyjść z domu i iść do kościoła. Poszedł dokładnie tam, gdzie prosiłam, żeby przyszedł. Gdy usłyszał słowa kazania, o tym, że poniekąd każdy jest kowalem swego losu, poruszyły go i zdał sobie sprawę z tego, co chciał zrobić. widzieliśmy się tego dnia w kościele, ale okazało się, że Pan Bóg czuwał nad nim i doprowadził go na swój sposób, a mnie równocześnie nauczył, by Mu bardziej ufać. Druga sytuacja zdarzyła się gdy z moją przyjaciółką wracałyśmy ze spotkania naszej wspólnoty i jadąc autobusem musiałyśmy z niego wysiąść wkrótce po rozpoczęciu podróży, bo trwała akcja próby odwiedzenia jakiegoś człowieka od samobójstwa i ruch na moście został wstrzymany. Zaczęłyśmy odmawiać koronkę idąc pieszo do domu, a do nas dołączyła jeszcze inna przypadkowa pasażerka. Udało się odwieść tego człowieka od jego zamiaru i nie doszło do samobójstwa. A pamiętam też poruszającą historię, chyba właśnie ze wspomnianej wcześniej książki jak to poza akcją ratunkową jakaś kobieta odmawiała koronkę przy osobie, która właśnie targnęła się na życie i jeszcze żyła. To wielki dar, który możemy złożyć również za takie osoby. Dziękuję J ezu Miłosierny i proszę Cię o uzdrowienie w sprawach, o których wiesz, o właściwe decyzje i powierzam Ci wszystkie osoby, które szczególnie potrzebują Twego Miłosierdzia. Amen.