Ten rok nie zaczął się dla mnie zbyt ciekawie... straciłam pracę, mieszkałam z chłopakiem. Moralnie było mi z tym źle, chciałam jak najszybciej założyć rodzinę i nie żyć już w grzechu, jednak Pan Jezus miał wobec mnie inne plany... Z perspektywy czasu widzę że brnęłam w grzech coraz bardziej i nie zmierzało to do niczego dobrego... W końcu się rozstaliśmy. Zostałam sama bez środków do życia. Załamałam się, nikt nie mógł mi pomóc, został tylko On! Pan Jezus za wstawiennictwem św Siostry Faustynki postawił na mojej drodze ludzi, którzy pomogli mi przejść ten trudny okres. Modliłam się gorąco Koronką do Miłosierdzia Bożego i błagałam o pracę... Pan Jezus mnie wysłuchał, co prawda w listopadzie umowa się kończy, ale ufam Panu, że nie zostawi mnie samej z tym wszystkim. Ja i mój chłopak wróciliśmy do siebie. Z perspektywy czasu widzę, że było mi potrzebne takie otrząśnięcie się i zastanowienie się, w którą stronę ja w ogólezmierzam. Panie Jezu, wiem, że mnie kochasz, pomóż mi stawać się coraz lepszą, miłą Tobie i Bogu. Panie, Ty wiesz, że moim marzeniem jest założenie kochającej się rodziny, prowadź mnie Twoją drogą. Odszukaj mnie, gdy zabłądzę na mojej życiowej drodze. Miej też w opiece moją mamę, która również straciła pracę, całą moją rodzinę i mojego chłopaka. Pomóż jemu, tak jak mnie, odnaleźć drogę do Ciebie, a mnie daj siłę, żebym potrafiła go do Ciebie zbliżyć i utwierdzać w Twoim miłosierdziu. Panie Jezu, Ty wszystko o mnie wiesz...Przepraszam za grzechy, Kocham Cię i ufam Ci. Św. Faustynko, módl się za mną do Pana Jezusa Miłosiernego.