Dziękuję Ci, Panie Jezu,że dałeś mi drugie życie po tym zderzeniu z pociągiem 14 lat temu,kiedy po moich gorących prośbach,wręcz krzyku rozpaczy prosiłem Ciebie,że nie, że nie teraz,jestem młody, mam dwoje małych dzieci,że oni nie mogą mnie stracić,że i tak jestem Twój.Ty właśnie, Jezu, wtedy uratowałeś mnie i dałeś mi właśnie drugie życie.Nie miałem żadnych szans z rozpędzonym kolosem.Ty pokierowałeś moje myśli tak,że w ułamku sekundy skierowałem samochód wzdłuż torów, aby pociąg nie zagarnął mnie pod siebie(uderzył mnie w w słupek tylnych prawych drzwi i wyrzucił mnie z samochodem na łąkę, nawet samochód nie koziołkował). Wyszedłem bez szwanku,miałem tylko małe skaleczenie ręki i siniaka,a samochód roztrzaskany. I jakiś czas temu prosiłem Ciebie, Jezu,byś pomógł mi być znowu tym człowiekiem, jakim byłem przed paru laty,kiedy załamałem się,przyszedł moment słabości, dużej depresji(prowadziłem działalność iklient podszedł mnie, a ja chciałem mu pomóc, by wyszedł na prostą,sprzedałem mu towar,za który nigdy nie zapłacił na ponad 200 tys.zł).Sięgnąłem po alkohol,a Ty, po mojej modlitwie do Ciebie i prośbach, mi pomógłeś i wyrwałeś ze szpon złego (a małżeństwo wisiało na włosku, dzieci nie poznawały mnie i nie rozumiały tego, co się ze mną dzieje).Myślę,że powoli znowu zdobywam zaufanie moich bliskich,nie mówiąc o kochanych wnuczętach,które (tak twierdzi cała rodzina łącznie z ich rodzicami)wszystkie są tylko dziadka Grześka.Ta chwila jest najpiękniejsza dla mnie,że mogę znowu cieszyć się normalnym życiem.Jeszcze raz dziękuję Ci, Panie Jezu, za to wszystko, co dla mnie zrobiłeś.Jestem cały Twój.Acha i za mojego Anioła Atróża,który jest cały czas ze mną.Grzegorz.