Już po raz drugi jestem na tej stronie i pragnę z całego serca podziękować miłosiernemu Panu Jezusowi, Maryi i wstawiennictwu Siostry Faustyny. Chcę, żeby wszyscy wiedzieli, że Pan Jezus wysłuchuje każdego, kto do końca naprawdę w to wierzy i prosi o coś, czego naprawdę w danym momencie jest niemożliwe, a fakt na sam koniec zdarzenia można nazwać cudem. Zawsze proszę Pana Jezusa o zdrowie dla mnie i moich najbliższych i, pomimo że grzeszę jak każdy człowiek, obdarza mię to łaską. Dziękuję, że widzę, słyszę i chodzę i narazie póki co nie mam większych zmartwień niż praca, która mi spędza sen z powiek. Jak już kiedyś pisałam, pracuję w Banku i mam ogromne plany sprzedażowe, gdzie w dzisiejszym świecie trudno je jest wykonać. Nas rozliczają zawsze pod koniec kwartału. Choć cięzko pracowałam, traciłam już nadzieję, że same ambicje i wewnętrzny smutek mi nie pomogą. Modliłam się gorąco wówczas odmawiając Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Aż tu nagle w ostatnim dniu kwartału sfinalizowałam duży kredyt, który sprawił, że stałam się liderem, a tym samym wykonałam plan. Nie potrafiłam się aż tak cieszyć jakbym chciała, bo wiem, że są większe problemy na świecie,i wiem, że w tym kwartale znowu czeka mnie ta męka i będę musiała znowu prosić o to samo. Chciałam tym przykładem powiedzieć wszystkim, że w doczesnych sprawach, choć jesteśmy bardzo grzeszni, Chrystus nas bardzo kocha i pokazuje, że możemy się do niego z wszystkim zwracać. Pracując w takiej firmie, wiem, że nie wystarczą tylko umiejętności i wszystko, co robimy, to bez pomocy Pana nie jesteśmy w stanie osiągnąć. Jeszcze raz dziękuję Ci, Jezuniu, za to, co dla mnie robisz i dla mojej rodziny. Dziękuję Ci, nasza Mateńko, bo też od czasu do czasu zmawiam różaniec i wiem, że Ty również się za mną wstawiłaś. Myślę, że też dzięki Tobie, kochana Faustynko, Pan Jezus mnie wysłuchał. Mam nadzieję, że jeszce nieraz pojawię się na tej stronie, bo miłosierdzie Pana Boga jest naprawdę wielkie i starczy dla każdego grzesznika, który gorąco i szczerze będzie się do niego zwracał.