Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2014

Strona 11 z 46

  1. Małgorzata

    Jezus czyni cuda. Dziękuję Ci, Panie, za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. To są cuda, które tylko Ty możesz czynić. Proszę, wybacz mi, że Cię zawiodłam, ale moja nadzieja jest w Twym miłosierdziu, które nie zna granic. Bóg jest tak dobry, że czyni cuda pomimo naszych grzechów. Jezu, ufam tylko Tobie!

    Czytaj całe świadectwo

    Jezus czyni cuda. Dziękuję Ci, Panie, za wszystko, co dla mnie zrobiłeś. To są cuda, które tylko Ty możesz czynić. Proszę, wybacz mi, że Cię zawiodłam, ale moja nadzieja jest w Twym miłosierdziu, które nie zna granic. Bóg jest tak dobry, że czyni cuda pomimo naszych grzechów. Jezu, ufam tylko Tobie!

  2. Bogumiła

    Śmierć - wydarzenie nieuniknione dla każdego z nas. Można o niej nie myśleć, nie mówić, ale nie warto, gdyż to z goła bolesne doświadczenie może stać się pięknym świadectwem obecności Boga w śmierci człowieka. Świadectwem dla tych, co zostali. Pan Jezus objawiając się Siostrze Faustynie wiele razy podkreślał znaczenie Koronki do Bożego Miłosierdzia zarówno dla tych, którzy ją odmawiają, jak i dla tych którzy stają...

    Czytaj całe świadectwo

    Śmierć - wydarzenie nieuniknione dla każdego z nas. Można o niej nie myśleć, nie mówić, ale nie warto, gdyż to z goła bolesne doświadczenie może stać się pięknym świadectwem obecności Boga w śmierci człowieka. Świadectwem dla tych, co zostali. Pan Jezus objawiając się Siostrze Faustynie wiele razy podkreślał znaczenie Koronki do Bożego Miłosierdzia zarówno dla tych, którzy ją odmawiają, jak i dla tych którzy stają na granicy, dla konających. Pod koniec września odchodziła moja mama, bardzo schorowana i cierpiąca. Od kilkunastu dni, wycieńczone chorobą ciało, przykuło ją do łóżka. To była niedziela. Po powrocie z Mszy św. zauważyłam u mamy objawy wskazujące, że być może już odchodzi. Kierowana podpowiedzią z wysoka, włożyłam w rękę zapaloną gromnicę i wraz z dwiema sąsiadkami rozpoczęłam modlitwę Koronką do Bożego Miłosierdzia. W trakcie modlitwy mama dwukrotnie otworzyła oczy i z wysiłkiem kierowała je w naszą stronę. W tym spojrzeniu było wszystko: pożegnanie, podziękowanie i może dużo, dużo więcej... Trzecie, ostatnie otwarcie oczu nastąpiło w ostatniej dziesiątce Koronki. Ale wtedy spojrzała w drugą stronę, na wiszący na ścianie obraz Matki Bożej Częstochowskiej. Wtedy wszystko w niej ucichło. Na dłuższą chwilę utkwiła wzrok w Maryi, po czym spokojnie, powoli zamknęła oczy. Zakończyła swoją ziemską pielgrzymkę, podczas gdy kończyła się nasza modlitwa. W śmierci mojej mamy doświadczyłam prawdy słów Pana Jezusa, zapisanych na kartach "Dzienniczka" i mocy modlitwy Koronką przy konającym człowieku. Zobaczyłam, że jeszcze tu na ziemi dokonuje się to najważniejsze spotkanie, że tak naprawdę w tej ostatniej chwili życia człowieka, dzieją się wielkie rzeczy. To długie spojrzenie na Matkę Bożą, pozwala mi wierzyć, że Ona sama wyszła jej na spotkanie. I pomyśleć, że pół godziny wcześniej, prosiłam Ją o to podczas Mszy św.... Warto pomyśleć o czekającej nas kiedyś śmierci. I warto się na nią przygotowywać, by zapowiadane przez Jezusa miłosierdzie, ogarnęło naszą duszę. /1541/ Napisz:Gdy tę koronkę przy konających odmawiać będą, stanę pomiędzy Ojcem a duszą konającą nie jako Sędzia sprawiedliwy, ale jako Zbawiciel miłosierny. /754/ Obietnica Pana: Dusze, które odmawiać będą tę koronkę, miłosierdzie moje ogarnie je w życiu, a szczególnie w śmierci godzinie.

  3. Joanna

    Szczęść Boże. Mogłabym dużo napisać,ale ograniczę się do tego, co teraz mam w sercu. Koronkę do Miłosierdzia Bożego modle się od wiosny tego roku, każdego dnia. Bliżej lata wstąpiłam do "Faustinum". Dużo rozważam na temat służenia Bogu i bliźniemu. W sobotę 20 września byliśmy na pielgrzymce autokarowej w Sokółce, Świętej Wodzie, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku też. W sanktuarium poprosiłam, patrząc...

    Czytaj całe świadectwo

    Szczęść Boże. Mogłabym dużo napisać,ale ograniczę się do tego, co teraz mam w sercu. Koronkę do Miłosierdzia Bożego modle się od wiosny tego roku, każdego dnia. Bliżej lata wstąpiłam do "Faustinum". Dużo rozważam na temat służenia Bogu i bliźniemu. W sobotę 20 września byliśmy na pielgrzymce autokarowej w Sokółce, Świętej Wodzie, w Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Białymstoku też. W sanktuarium poprosiłam, patrząc na Pana Jezusa, o taką łaskę, abym mogła lepiej służyć Bogu i bliźniemu. I to się dziś spełniło, wpisałam się modlitwę za konających w dzień wspomnienia liturgicznego św. Faustyny. Aż Mi się płakać chce, za tę łaskę.

  4. Dominika1990

    O Jezu dobry, dziękuję, że pozwoliłeś mi odkryć głębię Twego miłosierdzia, a także zachwycić się Tobą, i daj mi odkrywać moje powołanie wciąż na nowo.

    Czytaj całe świadectwo

    O Jezu dobry, dziękuję, że pozwoliłeś mi odkryć głębię Twego miłosierdzia, a także zachwycić się Tobą, i daj mi odkrywać moje powołanie wciąż na nowo.

  5. Joanna

    Od dłuższego już czasu zamierzałam złożyć moje świadectwo, ale dzisiaj zostałam przynaglona słowami cytatu z "Dzienniczka" świętej Faustyny. Jestem mężatką z wieloletnim stażem,gdyż blisko trzydziestoletnim. Oboje z mężem pochodzimy z rodzin wielodzietnych i od początku naszego małżeństwa byliśmy otwarci na życie. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na przyjście na świat naszych dzieci. Po dwóch latach oczekiwania...

    Czytaj całe świadectwo

    Od dłuższego już czasu zamierzałam złożyć moje świadectwo, ale dzisiaj zostałam przynaglona słowami cytatu z "Dzienniczka" świętej Faustyny. Jestem mężatką z wieloletnim stażem,gdyż blisko trzydziestoletnim. Oboje z mężem pochodzimy z rodzin wielodzietnych i od początku naszego małżeństwa byliśmy otwarci na życie. Z niecierpliwością oczekiwaliśmy na przyjście na świat naszych dzieci. Po dwóch latach oczekiwania zaczęłam podejrzewać, że coś jest nie w porządku, gdyż czekaliśmy bezskutecznie. Zaczęły się więc wizyty u lekarzy, którzy na początku lekceważyli mój problem, mówiąc, że należy jeszcze poczekać. W tym czasie w naszej wiosce była tzw. biała niedziela, w czasie której lekarze różnych specjalizacji przyjechali bezpłatnie badać pacjentów. Od jednego z nich dostałam skierowanie do specjalisty zajmującego się niepłodnością małżeństw. Zaczęła się długa droga upokarzających badań, pobyty w szpitalu. Jednakże całe te badania nie skupiały się na badaniu naturalnego cyklu,ale zmierzały do przygotowania nas, do podjęcia decyzji o sztucznym zapłodnieniu(wówczas mój młody wiek nie pozwalał tego dostrzec). Tak bardzo pragnęliśmy mieć dzieci! Czas szybko mijał, nasze rodzeństwo z obojga stron dawno było szczęśliwymi rodzicami, a u nas gniazdo było puste! Jak to bardzo bolało, zwłaszcza że rodzina i nie tylko ciągle zadawała upokarzające dla mnie pytanie o dziecko. W tej sytuacji można powiedzieć przestawałam myśleć logicznie i na propozycję lekarza o inseminacji (nie rozumiejąc do końca o co chodzi) wyraziłam zgodę. O stronie moralnej zabiegu, a były to lata 80-te, żaden lekarz nigdy nie wspomniał, a ja byłam święcie przekonana, że wszystko jest w porządku. Pakowano we mnie hormony bez żadnych wyjaśnień o ich skutkach i przygotowywano mnie w szpitalu do pierwszej inseminacji. Niestety, zabieg został wykonany, ale okazał się nieskuteczny. Oboje z mężem byliśmy rozczarowani. Jednakże Pan Bóg, mimo naszych ciągłych złych wyborów, był cały czas z nami. Jadąc samochodem w niedługim czasie po wyżej wspomnianym zabiegu w radiu usłyszeliśmy wypowiedź Jana Pawła II na temat manipulacji życiem i o tym, jakim złem jest sztuczne zapłodnienie! Wówczas, tak jak uczniom, którzy zmierzali do Emaus i nie rozpoznali Pana, nam z oczu opadły "łuski"! Jak bardzo żałowałam tego, co zrobiłam, ale czasu nie da się cofnąć! Jasną sprawą dla nas stało się, że więcej nie pójdę do lekarza po kolejny "zabieg". Od tamtego czasu w zasadzie nie chodziłam do ginekologa, gdyż cała ta nazwa leczenie niepłodności była w rzeczywistości jedynie drogą do "in vitro". Przez wszystkie te lata Maryja wraz ze swoim Synem była bardzo bliska mojemu sercu i cała zaistniała sytuacja nauczyła mnie w zasadzie całkowitego zawierzenia życia Panu, chociaż nie od razu tak było! Na początku był bunt, szemranie, stawianie Panu Bogu terminów!!! Nie wiem, kiedy to się stało, ale słowa Ewangelii o świętej Elżbiecie dotarły do mnie z całą mocą i już wiedziałam, że ... "A oto również krewna Twoja,Elżbieta,poczęła w swej starości syna i jest już w szóstym miesiącu ta, która uchodzi za niepłodną. Dla Boga bowiem nie ma nic niemożliwego". Całe moje dalsze życie skupiło się wokół tych właśnie słów. Chociaż szatan szalał, podpowiadał różne złe rzeczy poprzez różnych ludzi, pomimo moich upadków, ja trwałam przy tej obietnicy. Pan cały czas kierował moim życiem, pomimo nieraz moich oporów. Zmusił mnie do pójścia do ginekologa, gdyż niedomagałam, musiałam powrócić do szpitala na badania i zabiegi, lecz na propozycję lekarza o zabiegu ":in Vitro" napotkał na mój świadomy i zdecydowany opór oraz odmowę. W tum czasie moim umocnieniem był Jezus Miłosierny w swoim obrazie, chociaż wtedy nie wiedziałam o nim tyle, co obecnie. Ja cały czas czekałam i pomimo opinii, że na nas nie można liczyć(chodziło o potomstwo, nie zwątpiłam. Po trzynastu latach oczekiwania Pan obdarzył nas synem i tak w wieku czterdziestu lat zesłał nam ślicznego, wyczekiwanego syna! Bądź uwielbiony, Panie, za niezgłębione Miłosierdzie i Ty, Maryjo, Matko Miłosierdzia! Błogosławię i uwielbiam aż po kres swoich dni!!!

  6. Gabriela

    Panie mój i Boże mój, dziękuję Ci za to, że Jesteś taki Dobry! Odpuściłeś mi wczoraj moje grzechy, przy Tobie i tylko w Tobie znajduję taki spokój! Nie potrafię tego opisać, jak Ty, Panie, jesteś samą Miłością i pragnę, byś był, o Jezu, zawsze w mym sercu, w moim życiu, w mojej rodzinie. Uwielbiam Cię, wysławiam Cię i kocham Cię za tych wszystkich, którzy Cię nie kochają, nie wielbią, ja zawsze będę Cię kochać!...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie mój i Boże mój, dziękuję Ci za to, że Jesteś taki Dobry! Odpuściłeś mi wczoraj moje grzechy, przy Tobie i tylko w Tobie znajduję taki spokój! Nie potrafię tego opisać, jak Ty, Panie, jesteś samą Miłością i pragnę, byś był, o Jezu, zawsze w mym sercu, w moim życiu, w mojej rodzinie. Uwielbiam Cię, wysławiam Cię i kocham Cię za tych wszystkich, którzy Cię nie kochają, nie wielbią, ja zawsze będę Cię kochać! Jezu, ratuj, Jezu, zostań ze mną, zamieszkaj w mojej rodzinie. Jezu, ja ufam Tobie. Św. Siostro Faustyno i św.Ojcze Pio, módlcie się za nami. Amen

  7. Aneta

    Dziękuję Ci, Najdroższy, Najukochańszy Panie, za każdą minutę życia - tą dobrą i tą złą! Dziękuję, że jesteś przy mnie podczas choroby, już od ponad roku... Nie poddałam się! Głęboko wierzę i wiem, czuję Cię obok mnie i za to BARDZO DZIĘKUJĘ. Kocham Cię, mój Panie!!!

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Najdroższy, Najukochańszy Panie, za każdą minutę życia - tą dobrą i tą złą! Dziękuję, że jesteś przy mnie podczas choroby, już od ponad roku... Nie poddałam się! Głęboko wierzę i wiem, czuję Cię obok mnie i za to BARDZO DZIĘKUJĘ. Kocham Cię, mój Panie!!!

  8. daneczka

    Jezu, ufam Tobie!!! Jezu wiem, że ostatnie moje dni nie były takie, jakie powinny być. Wiem, że upadłam. Obraziłam Ciebie, moją Miłość swoją złością i atakiem przekleństw pod wpływem emocji i sytuacji. Przez 4 dni bardzo cierpiałam z powodu opuszczenia przez Boga, jakie czułam wewnątrz mojej duszy. Pragnęłam przeprosić Jezusa Koronką do Miłosierdzia Bożego, ale wcale nie czułam się lepiej. Ból narastał, a nie malał...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, ufam Tobie!!! Jezu wiem, że ostatnie moje dni nie były takie, jakie powinny być. Wiem, że upadłam. Obraziłam Ciebie, moją Miłość swoją złością i atakiem przekleństw pod wpływem emocji i sytuacji. Przez 4 dni bardzo cierpiałam z powodu opuszczenia przez Boga, jakie czułam wewnątrz mojej duszy. Pragnęłam przeprosić Jezusa Koronką do Miłosierdzia Bożego, ale wcale nie czułam się lepiej. Ból narastał, a nie malał. Czułam, że potrzebna jest moja spowiedż w konfesjonale. Boże, Ty jeden wiesz, jaka ciężka była chwila, gdy nie mogłam przystąpić do Twojego stołu w czasie Eucharystii. Jaki czułam wstyd, że tak nisko upadłam, bo Cię obraziłam, a znam już wartość grzechu. Czułam, że wszyscy na mnie patrzą, a najbardziej było mi żal, że nie mogę ofiarować swojej Komunii św. za osobę, która była obecna na Mszy św., a której jest bardzo potrzebna modlitwa. Ukazałeś mi wtedy, Jezu, głębię mojego grzechu. Nie tak dawno na kazaniu ksiądz dużo mówił, że Pan Jezus wielkich rzeczy dokonywał na górach /modlitwa w ogrójcu, przemienienie na górze Tabor/. Wczoraj po Mszy św. poszłam do przydrożnej figury z Panem Jezusem, aby ją pomalować i przystroić wstążkami. Miało to być efektem końcowym prac, jakie moja rodzina wykonała przy tej figurce. Figurka ta stała z dala od głównej drogi, w polu, była bardzo zaniedbana. Moja teściowa w maju tego roku przechodziła obok niej. Stały przy niej starsze kobiety, mieszkanki sąsiednich budynków po byłych PGR. Próbowały uprzątnąć teren wokół figury. Chciały odprawiać nabożeństwo majowe. Moja teściowa wróciła do domu i opowiedziała całą tę sytuację. Dawniej figurą opiekowali się dawni właściciele ziemscy. Figura ma 119 lat. Ziemia wokół figury przeszła w ręce dzierżawców między innymi dla mojej rodziny. Wieś ma w centrum wsi też figurę z Panem Jezusem, ta stała sobie opuszczona i zaniedbana. Czasem przy objeżdzie pól ktoś o niej wspomniał, czy można zabrać na teren prywatny. Ksiądz odpowiedział, że tylko za zgodą, nie wiem teraz czyją. Więc nadal stała zaniedbana. Nie było odważnego, kto by się podjął jej uprzątnięcia i ogrodzenia. Wtedy, gdy moja teściowa wróciła do domu, mężowi przyszła do głowy myśl, że my moglibyśmy zakupić polbruk, a kuzyn z tej samej wsi, Pawełek, pomógłby go położyć. Ogrodzenie też szybko się znalazło z odzysku, trzeba było je tylko naprawić i pomalować. Plan został opracowany, tylko trzeba było go wprowadzić w życie. Trochę długo te roboty naprawcze trwały, ale z Bożą pomocą doszły do końca. To, co zostało obiecane Panu Jezusowi, zostało wykonane. Wiem, dobry Jezu, jak kręta była to droga i jak nią mnie i moją rodzinę prowadziłeś. Ja to wiem i moja rodzina też. Dziękuję Ci za to dobry Jezu. Dziękuję Ci, że w ten sposób mogłam wyprosić u Ciebie Twoje miłosierdzie dla nas. Gdy poszłam ją malować wczoraj, miałam nadzieję, że zaniosę tam swój krzyż, ciężar, który zalewał mi piersi i nie pozwalał oddychać. Moje opuszczenie i samotność. Mój ból i cierpienie z powodu moich upadków. Figura ta stoi na wzgórzu. Z ochotą zabrałam się do roboty. Wiał silny wiatr, mimo słońca było dosyć zimno. W ciszy, w spokoju malowanie szło mi dosyć szybko. Wiatr suszył szybko, pomagał mi, abym mogła pomalować dwukrotnie. Ile zmówiłam w czasie pracy zdrowasiek do Matki Bożej i Koronek do Bożego Miłosierdzia tylko Pan Bóg wie i wszyscy święci, którzy też modlili się ze mną. Tak wielką radość miałam z tego, że poszłam tam sama. Bez syna lub teściowej /wcześniej tak było zaplanowane/. Dobry i Miłosierny Jezu dałeś mi tam odczuć swoją obecność. Po kilku dniach zauważyłam, że ciężar, który nosiłam w piersi gdzieś zniknął, że został pod figurą na wzgórzu, że mnie tam przemieniłeś, że mi wybaczyłeś. Że na mnie czekasz, abym przyszła do konfesjonału w pierwszy piątek miesiąca to jest 3 października. Dziękuję Ci, Jezu, za Twoje przebaczenie. Dziękuję Ci, że pozwoliłeś mi dokończyć moją pracę. Wracając do domu po 4 godzinach, zdałam sobie sprawę, że dla mnie to była "góra Tabor". Wróciło wspomnienie kazania naszego kapłana. Dziękuję Ci, Jezu, i Tobie, św.Faustyno, że pozwoliłaś mi poczuć ból opuszczenia, o który Cię prosiłam, a póżniej zapomniałam o tym. Dziękuję, że mój ból, to kropla w morzu bólu Pana Jezusa, w czasie Jego męki. Dziękuję, że tam pod figurą mogłam modlić się za wszystkich mieszkańców mojej kochanej wioski z okresu 119 lat i powierzyć miłosiernemu Bogu wszystkie nasze i ich sprawy, radości i cierpienia. Dziękuję Ci, Jezu, za to doświadczenie. Dziękuję Ci, św. Faustyno. Wasza na zawsze Daneczka.

  9. Kasia

    Dziękuję Ci, Jezu, za cuda, jakich dokonałeś w moim życiu, Ty naprawdę jesteś, tu i teraz. Kocham Cię!!!

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Jezu, za cuda, jakich dokonałeś w moim życiu, Ty naprawdę jesteś, tu i teraz. Kocham Cię!!!

  10. Ewa z Warszawy

    Panie Jezu, Matko Boża i Siostro Faustyno, bardzo Wam dziękuję za to, że wczoraj mogłam być w Łagiewnikach wraz z moją mamą i zobaczyć to piękne miejsce związane z kultem Bożego Milosierdzia i Siostrą Faustyną. Było to niesamowite przeżycie. JEZU, UFAM TOBIE!!!

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, Matko Boża i Siostro Faustyno, bardzo Wam dziękuję za to, że wczoraj mogłam być w Łagiewnikach wraz z moją mamą i zobaczyć to piękne miejsce związane z kultem Bożego Milosierdzia i Siostrą Faustyną. Było to niesamowite przeżycie. JEZU, UFAM TOBIE!!!

  11. Katarzyna

    Dzięki Ci, Panie, za wszelkie łaski, które mi uczyniłeś. Nie umiem opisać słowami, jak wiele dla mnie znaczy Jezus Miłosierny i jego Święta Matka, za której przyczyną cudownie ocalałam tydzień temu z wypadku samochodowego. Mogłabym opowiadać szczegóły mojego życia, ale jeszcze nie potrafię. Samochód, którym jechałam zatrzymał się po tym, jak wpadł w poślizg i zrobił kilka obrotów przed tabliczką - Msze Święte w...

    Czytaj całe świadectwo

    Dzięki Ci, Panie, za wszelkie łaski, które mi uczyniłeś. Nie umiem opisać słowami, jak wiele dla mnie znaczy Jezus Miłosierny i jego Święta Matka, za której przyczyną cudownie ocalałam tydzień temu z wypadku samochodowego. Mogłabym opowiadać szczegóły mojego życia, ale jeszcze nie potrafię. Samochód, którym jechałam zatrzymał się po tym, jak wpadł w poślizg i zrobił kilka obrotów przed tabliczką - Msze Święte w niedziele o godz..... Jechałam z jednym kołem,jedno odpadło, jechałam na jednym kole i 2 kołpakach. Wiedząc, że nie przeżyję, modliłam się. Kilka pachołków "skosiłam", robiąc kilka dziur w samochodzie włącznie z dachem. Kiedy samochód się zatrzymał, a właściwie jego wrak, który został odholowany na szrot, Panowie, którzy mi pomogli, stwierdzili, że to cud (widzieli całe zdarzenie), że ja nie poniosłam żadnego uszczerbku na ciele. BOŻE MIŁOSIERNY i ukochana Matko Fatimska - moja opiekunko - DZIEKUJĘ WAM za ten CUD. Nie mam nawet jednego zadraśniecia. To niepojęte jak Bóg i Jego Matka nas kocha. Polecam wszystkim czytanie i rozwaźanie Męki Pańskiej w 15 Modlitwach Szczęścia, co czynię od 9 miesięcy codziennie. KOCHAM CIĘ, BOŻE, I UFAM TOBIE. PS. To nie jedyny cud w moim życiu, ale ten jest tak niepojęty, że pragnę, by wszyscy ludzie uwierzyli w Miłosierdzie Boże. Jak to moźliwe - nie mam zadraśnięcia, mimo iź samochód to wrak. Boże, tak bardzo Cię kocham. Dziękuję Ci, że jesteś i że dałeś mi łaskę wiary. UFAJMY BOGU, ON WSZYSTKO MOŹE!

  12. ela

    Jezu Miłosierny, dziękuję Ci za wszystkie dotychczasowe łaski, a zwłaszcza za śliczną i zdrową wnuczkę. Miej ją w opiece i zdrowiu; proszę o zdrowie dla całej rodziny i wytrwałość w szkole, którą zaczęłam, a sprawia mi trochę kłopotu. Pomóż mi ją ukończyć z pozytywnym wynikiem.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję Ci za wszystkie dotychczasowe łaski, a zwłaszcza za śliczną i zdrową wnuczkę. Miej ją w opiece i zdrowiu; proszę o zdrowie dla całej rodziny i wytrwałość w szkole, którą zaczęłam, a sprawia mi trochę kłopotu. Pomóż mi ją ukończyć z pozytywnym wynikiem.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina