Szczęść Boże:) Nie piszę tego dla siebie, ale na chwałę Boga, który jest BOGIEM Z NAMI Wszechmogącym i Miłosiernym. Przez osiem lat byłem ministrantem ....blisko ołtarza,lecz pomimo bliskości odszedłem. Jak dzisiaj patrzę, egoizm, który wtedy nazywałem dumą, był górą. Rozpocząłem młodzieńczo hulaszczy tryb życia. Powoli zapominałem o Bogu, ale On o mnie nie. U mojej Mamy wynajął pokój chłopak, którego razem z kumplami nazywaliśmy "fanatykiem". Namówił mnie na rekolekcje akademickie, na których zrobiłem akt oddania życia Jezusowi. To był rzut na taśmę. Potem był bunt przeciwko dogmatom Kościoła. Do dzisiaj mam zapisane te słowa: PANIE JEZU, odchodzę od Ciebie szukać własnej drogi... I pobłądziłem. Wszedłem w środowiska buddystów, zafascynowała mnie wschodnia medytacja, potem sztuki walki - nie polecam. Na własnej skórze przekonałem się, że tylko opieka Boża ochroniła moją duszę. Potem małżeństwo, firma, pijaństwo, bankructwo. Na Jasnej Górze uklęknąłem przed Matką Bożą i mówię: Wiem, jaki ze mnie drań, ale proszę Cię, pomóż mi, bo ja już nie dam rady. Zaczęło się poprawiać, ale jeszcze długo błądziłem. Pewnego dnia zakupiłem materiały do działalności i przyszedł mi do głowy plan, żeby z ciężkim pudłem iść na skróty przez pola. Pudło zaczęło się rozpadać, a ja wyzywałem na swoje pomysły, aż trafiłem nad wielki dół, w którym był wyrzucony spalony dom. Na szczycie gruzowiska leżał odpustowy obrazek Jezusa Miłosiernego. Od razu zrozumiałem: czas wracać. Modliłem się dużo, ale mimo poprawy we wszystkim dominował smutek i przygnębienie. Dowiedziałem się o wspólnotach charyzmatycznych i poszedłem na modlitwę pewnej wspólnoty .Smutek powoli ustępował Duchowi Świętemu .Obejrzałem nagranie ze spotkania tej wspólnoty. Zobaczyłem posługującego przy ołtarzu chłopaka, którego nazywaliśmy "fanatykiem" ...wiedziałem:))Zaczęło się nawrócenie... Przez cały ten czas Matka Boża prowadziła mnie i prowadzi jak dziecko za rękę. Wracałem z dziesięcioletnią córką z Drogi Krzyżowej. Z dużą szybkością wjechał w nas samochód na przejściu dla pieszych. Wyszliśmy bez szwanku. Pytam córki: Bałaś się? Ona odpowiada: Bałam się o ciebie. Ja mówię: a ja o ciebie. Kilka miesięcy później mówi mi: Tata jak leżałam pod tym samochodem to było mi tak dobrze, że wcale nie chciało mi się wstawać. Przystąpiłem do Armii Michała Archanioła. Pierwsza Msza Święta, patrzę, a przy ołtarzu posługuje chłopak nazywany przez nas "fanatykiem" ,uśmiechnąłem się i mówię: Chwała Tobie, Panie... Wzbudziło się we mnie zakochanie do Jezusa, Matki Bożej i Kościoła. Pewnego dnia przed Komunią Świętą, Jezus pokazał mi swoją miłość. Zanurzył mnie w oceanie miłosierdzia. Żona czekała przed kościołem, a ja klęczałem przed Tabernakulum i płakałem. Innym razem wziąłem udział w kursie Nowe Życie - polecam gorąco:)Przez cały kurs siedzę zarozumiały, bo ja wszystko wiem, i doświadczyłem tylu rzeczy nadprzyrodzonych, o których teraz nie piszę. Ostatnie minuty kursu. Przychodzą do mnie te słowa: W RANACH MOICH ZDROWIE WASZE. Patrzę na Krzyż, Jezus pokazuje mi noc przed moją Pierwszą Komunią: mój Tata - alkoholik - próbował nas zabić,zabrała go milicja. Jezus mówi: Ja ...tam byłem z tobą i razem z tobą płakałem. Od dzieciństwa moją pasją była fotografia, niedawno znalazłem swoje zdjęcie z okresu ciemności na stronach o depresji. Zrozumiałem, jak wiele dla mnie Pan uczynił i jaką drogę dotychczas przeszedłem. Pamiętajcie, nigdy nie popadajcie w beznadzieję, bo Matka Boża i Jezus jest zawsze przy nas. TO JEST PEWNE. On ma moc nad wszystkim, Jego jest wszelka Chwała i Cześć. Ufajcie tylko i módlcie się dużo:)