Cd. Po otrzymaniu nowej pracy, nowego mieszkania zacząłem dziękować Bogu za każdą chwilę. W trakcie wdrażania się w nowej pracy miałem okres zapoznania się z pracą na produkcji, za którą bardzo Panu Jezusowi dziękowałem, bo czułem się jak ten najmniejszy pracownik i praca wtedy uczyła mnie dużo pokory. Podczas wdrożenia nie mogłem się odnaleźć. Tyle rzeczy było nowych i trudniejszych, ale czułem, że Pan jest przy mnie i wiedziałem, że choć to, co robię, jest trudne, to na pewno nie jest ponad moje siły. Bóg zna każdego z nas i wie doskonale, ile jesteśmy w stanie udźwignąć. W czerwcu kilka dni po rozpoczęciu nowej pracy pojechaliśmy z narzeczoną do Lednicy. Ludzie, to jest coś niesamowitego, coś pięknego. Jak można pięknie modlić się śpiewem. Czułem tam obecność Boga, który cieszy się, że ludzie zebrali się tam, by Go uwielbiać. Dzień był piękny. Początkowo słońce było bardzo ostre i kilka osób miało poparzenia. Bóg, widząc to, sprowadził delikatną, cienką chmurę, aby lekko przyćmiła słońce. Pod wieczór na niebie przeleciało kilka samolotów, ale tak jakby Bóg nimi kierował i ukazał się nam wszystkim wielki krzyż z chmur pochodzących z samolotów. Po tym czasie zacząłem coraz bardziej szukać ukojenia w Panu Jezusie. Zacząłem czytać "Dzienniczek" św Faustyny, "Pasję" wg bł. Anny Emmerich oraz objawienia fatimskie, które czytałem wcześniej i coraz mocniej mi się przypominały. Szczególnie jedno zdanie, które powiedziała Najświętsza Panienka: "Obecnie wiele dusz idzie do piekła z powodu nieczystości". Postanowiłem walczyć z moją nieczystością. Coraz częściej stroniłem od zbliżeń z narzeczoną, gdyż czuję w ich trakcie obecność Boga, Któremu nie podoba się to, że jeszcze nie wzięliśmy ślubu, a już współżyjemy. Parę tygodni później jakby Bóg mówił przez moją mamę: po co Wam ślub skoro już skonsumowaliście związek?. Te słowa dotknęły mnie i narzeczoną. Ja postanowiłem walczyć o naszą czystość, dziewczyna zaś, tak poczuła się dotknięta, że nie chce znać mojej matki. Nie potrafi jej wybaczyć. Zauważyłem, jakby zły cieszył się z tego i ją odmieniał. Ona, która zbliżała mnie do Boga, zaczęła teraz od Niego stronić. Widzę, że się oddala, bo nie chodzi już do Komunii ani spowiedzi. Na moje prośby o czystość wpada w smutek, a ostatnio rozpacz i złość ją ogarnęła, gdy dowiedziała się, że chodzę do Komunii w dni powszednie i na różaniec. Widzę ewidentnie, że zły nie chce jej opuścić, a to dlatego, że ona nie chce wybaczyć mojej mamie. Prosiłem Boga, żeby odmienił jej serce, ale przecież On dał nam wolną wolę i czuję, że moim zadaniem jest sprowadzić ją na drogą Pańską. Chciałbym jeszcze przytoczyć kilka chwil, w których czułem obecność Pana Boga. Kiedyś modląc się za dusze czyśćcowe odmawiałem 3 Koronki i postanowiłem odmówić jeszcze jedną. Poczułem wtedy jak mi robiło się bardzo ciężko, zlany byłem potem. Gdy skończyłem padłem na łóżko i ogarnął mnie wielki sen. Innym razem zaśmiałem się w pracy, że muzułmanie modlą się kilka razy dziennie i od razu potem poczułem żal za te słowa, bo przecież oni modlą się do tego samego Boga, co my. W ramach przeprosin odmawiałem 3 Koronki i postanowiłem odmówić jeszcze czwartą. Wtedy ogarnął mnie wielki sen, z którym nie mogłem sobie dać rady. Nawet mu uległem na kilka minut, ale podźwignąłem się i dokończyłem Koronkę. Innym razem prosiłem Pana Jezusa, żeby nie zmieniali mi stanowiska w nowej pracy, bo bałem się, że sobie nie poradzę. Bóg wysłuchał mojej prośby. Ludziom wydaje się, że diabła nie ma. A ja przekonałem się, że istnieją diabły, którymi są dusze przeklętych. Np. Anneliese Michel była opętana przez 6 demonów: Lucyfera, Hitlera, Kaina, Judasza, Nerona i wyklętego księdza Fleischmana. Dla zbawienia dusz Anneliese dobrowolnie poddała się woli Boga i przyjęła na siebie ten ciężar. Demony nawet ukorzyły się odmawiając Zdrowaś Maryjo i chciały wyjść, ale Bóg im nie pozwolił. Jaką ogromną moc ma Pan, że nawet szatan nie może zrobić nic, co Bogu się nie podoba. Obejrzyjcie film dokumentalny. Głosy są przerażające. Płakałem podczas tego filmu. Uwierzcie zły istnieje i czyha na nasze dusze. W pewien weekend szczególnie czułem obecność Pana. W sobotę na rannej Mszy było mi smutno i usiadłem w innym miejscu niż zwykle i praktycznie w przez całą Mszę słońce wpadające przez okno mnie oświecało. Czułem, że to dar od Pana. Czułem się taki wyjątkowy i było mi tak miło. Po Mszy postanowiłem, że usunę i spalę znaczki pocztowe (jestem filatelistą) z Hitlerem i Piłsudskim (był masonem). Włożyłem je do grubej szklanki i podpaliłem. Jakie było moje zdziwienie, gdy wydawało mi się, że spaliłem wszystkie i nagle znalazłem w popiele nie ruszone wizerunki Hitlera. Podpaliłem je znowu i wtedy pękła szklanka z hukiem. Tak jakby zły bronił się przed tym. Lecz po tym poczułem, że zrównałem Piłsudskiego do demona i go przekreśliłem, a przecież św Faustyna widziała jak odchodzi od piekła. Czułem, że wtedy jestem marnym prochem, że nie potrafiłem wybaczyć Piłsudskiemu, że znieważył Pana Boga, a Pan mu przebaczy. Po tym wydarzeniu przyszła myśl, żebym poszedł do lasu w pewne miejsce i przepędził z tamtą upijającą się młodzież. I rzeczywiście. Byli tam chłopcy pijący alkohol, palący papierosy, a może coś gorszego. Zebrałem się na odwagę i ich przegoniłem. Gdy wrócili znów, zrobiłem to samo. Czułem, że może jeden z nich zmieni swoje postępowanie. Po tym miałem myśl, żebym pojechał do kościoła karmelitów. Pojechałem tam i położyłem się krzyżem przed Panem Jezusem na krzyżu. Odmówiłem 33 razy Wierzę w Boga, a zaraz potem udałem się do innego kościółka. Odprawiłem Drogę Krzyżową i zostałem na Mszy. Bóg nagrodził mnie i podczas Komunii spożyłem ciało i krew Pana Jezusa. Innym razem, gdy było mi smutno, wychodząc ze swojego kościółka znalazłem mały drewniany krzyżyk. Czułem w głębi duszy, że mam wziąć Go do domu i powiesić na ścianie. Gdy w pracy pewne urządzenie się popsuło, pomyślałem, że muszę obiecać Bogu, że w najbliższy weekend nie będę współżyć z narzeczoną. Padłem na kolana i przeprosiłem Boga za moje bluźnierstwa i obiecałem. Za chwilę po tym maszyna została uruchomiona. Będąc u narzeczonej uświadomiłem ją o moim postanowieniu i wtedy będąc w czystości przez kilkanaście dni zaczęliśmy się duchowo coraz bardziej do siebie zbliżać. Lecz pokusa z jej strony była silniejsza i gdy postanowiłem, że to zrobimy, poczułem ogromny smutek, że złamię obietnicę. W ostatnim momencie zrezygnowaliśmy. Gdy się jest w stanie łaski uświęcającej czuje się bliskość do Pana Jezusa. Wiele się wtedy rozpoznaje, że rani to Jezusa, szczególnie, gdy ludzie wzywają imię Jego nadaremno i używają jako przecinka w zdaniach. Gdy tak mówią czuję za każdym razem ból na duszy. Niestety nie udało mi się wytrwać w czystości, ale wierzę, że gdy będę żałować i pójdę pojednać się z Bogiem On mi przebaczy. Pan mój i Bóg mój.