Jezu ufam Tobie!!! Ufam Twojemu miłosierdziu. Ufam Twojej Matce Najświętszej, Maryi. Ufam wszystkim świętym. Staram się każdego dnia wejść na tę stronę i karmić się słowami, jakie wypowiadałeś, kochany Jezu, do św.Faustyny i przez nią teraz przemawiasz do nas i uczysz nas, jak czerpać ze zdroju miłosierdzia Bożego. Gdy patrzę, Jezu, na Twój obraz z napisem: Jezu, ufam Tobie, serce staje mi w gardle z radości, za łaski, jakich doznałam od Ciebie za pośrednictwem Twojej i mojej Mateńki, Maryi, oraz za pośrednictwem św. Faustyny, św. Jana Pawła II oraz wszystkich świętych, do których modlę się każdego dnia. Św. Faustyno, Ty patrzysz na moje zmagania, gdy piszę o Bożym miłosierdziu i dodajesz mi odwagi oraz jesteś moim natchnieniem, gdy mam ciężki dzień i sama nie umiem sobie poradzić, zaraz otwieram tę stronkę i Jezus oraz Ty, kochana Siostrzyczko dodajecie mi sił i odwagi, abym swój krzyż niosła z miłością, jakiej nauczył nas św. Jan Paweł II. Dziękuję za dary Ducha Świętego, o które proszę Boga codziennie, a które rozkwitają we mnie coraz bardziej, a najbardziej dar pokory, cierpliwości i miłosierdzia. Dziękuję za dar wiary i pobożności, dzięki któremu mogę wielbić Miłosierdzie Boże na każdym moim kroku i mogę modlić się za innych. Kochany Jezu, Ty mnie jeden rozumiesz i wiesz, że kiedy mam potrzebę rozmowy z Tobą muszę to napisać. Gdy pisałam pierwszy raz o Twojej dobroci tak bardzo pragnęłam, aby jak najwięcej ludzi to przeczytało, aby się Ciebie nie bali, aby się nie wstydzili pisać o swoich spotkaniach z Tobą, aby się dzielili swoimi przeżyciami i łaskami, jakie na nich zsyłasz. Wiem , że to Cię bardzo cieszy. Wcześniej myślałam, że to jest chwalenie się, wyolbrzymianie czegoś dobrego, co się stało, że to przypadki sprawiają tyle dobrego, lecz gdy zrozumiałam, że Ty, Panie, to sprawiasz, jeszcze bardziej moje serce otworzyło się na Twoje łaski i z większą miłością niosę swój krzyż wiedząc, że tym mogę odkupić swoje winy za grzechy, jakie popełniłam ja i moi bliscy. Kiedy zaczęłam czytać "Dzienniczek" zrozumiałam, że to Ty, Panie, jesteś Tym Dobrem, jakie mnie spotyka. Dotarło do mnie, że mi wybaczyłeś podczas potoku łez, jakie mi wtedy dałeś. Zrozumiałam, że ja też sama muszę wybaczyć sobie to, co złego zrobiłam sobie i swoim bliskim, którzy byli tego przyczyną. Jak to się stało, od tego czasu moje życie jest całkiem inne. Łaska Twoja, Dobry Boże, wróciła do mnie i jest do dzisiaj. Zrozumiałam, że nigdy mnie, Jezu, nie opuściłeś, tylko ja swoimi grzechami odwróciłam się od Ciebie. Dziękuję Ci, Jezu, że w porę otworzyłeś mi oczy - sprawiła to kochana Maryja, która postawiła na mojej drodze kapłana, który prostymi słowami zaprosił mnie kościoła przed Wielkanocą 2012 roku. Od tego czasu z katoliczki nie praktykującej stałam się katoliczką praktykującą i wyznającą żywą wiarę, którą chciałabym się ze wszystkimi podzielić i wszystkich nią obdarować oraz swoją miłością, która zalewa mi serce. Dobry Boże, tak bardzo Ci ufam!!!! Ufam, że poukładasz sprawy, jakie teraz toczą się w moim zakładzie pracy. Polecam Ci mój zakład tak, jak podczas kanonizacji poleciłam św. Janowi Pawłowi II i Matce Najświętszej, polecam Ci całą moją rodzinę i znajomych, całą moją ojczyznę. Proszę Cię, weż ją w swoją opiekę, obdarz pokojem, miłością i szczęściem. Modlę się o to każdego dnia, odkąd wróciłam z kanonizacji z Rzymu: o pokój i miłość dla świata i wiem, że mnie, Jezu, słyszysz, oraz wiem, że o to samo modlą się ze mną wszyscy święci. Ja to wiem. Dziękuję Ci za to, Jezu. Twoja oddana Tobie Daneczka.