Kochani, chciałam się z Wami podzielić świadectwem, które dokonało się dość dawno, bo ok 6 lat temu. Skończyłam studia, zaczęłam pracę i poznałam chłopaka, z którym zaczęłam się spotykać. Było to trudne, bo dzieliła nas ogromna odległość. Po roku ,,związku" wyznał mi miłość, a po miesiącu zerwał ze mną. Czułam się strasznie, tym bardziej, że nie dawał mi szans, by o nim zapomnieć. Bardzo gorąco modlilam się do Jezusa Miłosiernego, zamówiłam również Msze za nas. Walczyłam o nas, ale mimo, że on nie zmienił zdania, to gdzieś w głębi serca czułam, że to nie koniec. Że za pół roku, może rok, my i tak będziemy znów razem. Kontakt w końcu się urwał, a po 8 miesiącach on się odezwał. Znów zaczęliśmy pisać ze sobą, ale w dalszym ciągu nie chciał się przyznać, że mnie wciąż kocha. Taka uczuciowa przepychanka trwała ok. 4 m-ce, ja walczyłam, a on bał się. Pewnej styczniowej mroźnej niedzieli, po długiej i trudnej rozmowie, która znów nic nie zmieniła, wsiadłam do auta i ruszyłam od mamy do stolicy, gdzie pracowałam. Było już ciemno, ja bezsilna po rozmowie płakałam jadąc i w pewnym momencie powiedziałam głośno: "Boże, ja już nic sama nie mogę zrobić, teraz tylko Ty możesz tu coś zrobić". W tej samej sekundzie zapalilo mi się światło w aucie, przestraszyłam się bardzo, tym bardziej, że było ciemno, a ja w jakimś szczerym polu. Zatrzymalam się i okazało się, że drzwi mi odmarzły, które chciałam wcześniej otworzyć i zadziałał czujnik. Ruszylam więc w dalszą drogę, a po ok. godzinie on znów zadzwonił z pytaniem, co chciałabym na walentynki. A teraz to nie jest już "on" tylko mój mąż:) Wiem, że to Jezus Miłosierny tak szybko zadziałał na akt całkowitego powierzenia spraw Jemu. Gdy byłam na skraju rozpaczy, powierzylam się Bogu i teraz jestem w szczęśliwym związku. Choć są teraz sprawy finansowe, które spędzają mi sen z oczu, by wyjść jakoś z długu, ale modlę się Nowenną Pompejańską i Koronką do Miłosierdzia Bożego i mam ufność, że i tym razem Bóg mnie wysłucha i zlituje się nade mną. Kochani modlcie się i wierzcie, bo Miłosierdzie Boże nie ma granic.