Jezus wyleczył mnie z nerwicy lękowej, okropnych ataków lękowych. Zaczęłam cierpieć na okropną przypadłość - nerwica lękowa, inaczej ataki lękowe/paniki. Tylko osoba, która tego doświadczyła, może zdawać sobie sprawę, że to jedne z najgorszych momentów życia, w danym momencie przeżycie nawet gorsze w swojej intensywności i okropności od momentu, gdy dowiedziałam o śmierci bliskiej osoby. Zaczęłam dostawać tych nagłych ataków lęku/klaustrofobicznych po kilka razy dziennie w najmniej odpowiednich momentach - w restauracji, na Mszy, przy znajomych, przy chłopaku, na studiach, w domu, pociągu - w końcu zaczęłam bać się wychodzić z domu i czułam, że jeśli mam cierpieć i jeszcze raz doświadczyć tego nagłego i obezwładniającego szaleństwa i utraty zmysłów połączonej z dusznościami i totalną utratą kontroli nad ciałem, to wolę umrzeć albo coś sobie zrobić. Ale zawsze wierzyłam w Boże Miłosierdzie i że może mi ono pomóc - przekonałam się, że nawet jeśli w moim życiu są obecne rzeczy, które nie odpowiadają wzorowi chrześcijaństwa. Modliłam się i błagałam Jezusa, by nie dopuścił do mnie żadnego napadu lęku, żebym nawet nie musiała z tym walczyć czy sobie 'radzić' - po prostu żeby to zniknęło i żeby On był jak tarcza, która tych stanów do mnie nie dopuści. Po dwóch dniach od tego zawierzenia wszystkie ataki odeszły, nawet kiedy o nich mówiłam czy myślałam, nie byłam nawet w stanie ich doświadczyć(wcześniej sama myśl o tym, że mogę tego ataku dostać, zaczynała go u mnie wywoływać). Od tego czasu minęło 5 miesięcy. Dziękuję Ci, Jezu, bo była to najgorsza rzecz, jakiej w moim odczuciu mogłam doświadczyć!! Mam wiele innych świadectw; zawsze kiedy odmawiam Koronkę do Miłosierdzia i ufam Jezusowi, że mi pomoże - zawsze, bez wyjątku otrzymuję pomoc. Nigdy nie zdarzyło się, żeby moja prośba, którą zawierzyłam z pełnym zaufaniem i poczuciem miłości do Jezusa nie została wysłuchana. Wliczając między innymi moje zaburzenie snu, kiedy wstawałam podczas snu i czułam, że nie mogę się wybudzić przez kilka minut. Kiedyś podczas jednej z nocy, kiedy to zaburzenie było szczególnie okropne, pomodliłam się do Jezusa słowami: 'Jezu, Ty się tym zajmij', tak po kilkunastu minutach ogarnął mnie spokój i po godzinie bezsenności, wywołanej tym zaburzeniem, zasnęłam. Dolegliwości związane z tym zaburzeniem, które męczyły mnie od ponad godziny, odeszły i od tamtej pory śpię spokojnie i z pięknymi snami :)