Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2015

Strona 26 z 49

  1. Urszula

    Dziękuję Bogu w Jezusie Miłosiernym za nieustaną opiekę, za prowadzenie mnie i mojej rodziny, za wszystkie otrzymane łaski. Dziękuję za życie... Dziękuję także św. Siostrze Faustynie za jej wstawiennictwo przed Bogiem. DZIĘKUJĘ. Urszula

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Bogu w Jezusie Miłosiernym za nieustaną opiekę, za prowadzenie mnie i mojej rodziny, za wszystkie otrzymane łaski. Dziękuję za życie... Dziękuję także św. Siostrze Faustynie za jej wstawiennictwo przed Bogiem. DZIĘKUJĘ. Urszula

  2. Beata

    Kochany Jezu, kochana Matko Boska i kochana Siostro Faustyno, dziękuję za wszystkie łaski, za opiekę nade mną i całą moją rodziną. Przepraszam za wszystkie grzechy i błagam o opiekę na każdą chwilę życia, a szczególnie proszę o łaskę zdrowia dla mnie i pomyślne wyniki badań. Bądźcie zawsze w życiu moim i mojej rodziny.

    Czytaj całe świadectwo

    Kochany Jezu, kochana Matko Boska i kochana Siostro Faustyno, dziękuję za wszystkie łaski, za opiekę nade mną i całą moją rodziną. Przepraszam za wszystkie grzechy i błagam o opiekę na każdą chwilę życia, a szczególnie proszę o łaskę zdrowia dla mnie i pomyślne wyniki badań. Bądźcie zawsze w życiu moim i mojej rodziny.

  3. Mariola

    Bóg może wszystko, ale najpierw my musimy chcieć nosić Boga w naszym sercu. Do wszystkich niedowiarków i wierzących, aby utwierdzić ich w wierze w Boże Miłosierdzie. Mam 43 lata, męża i dorosłą już córkę, która pojawiła się w moim życiu w 4 klasie liceum. Nie będę się rozpisywała o całej historii mojego życia. Zaznaczę jedynie, że jako dziecko i dziewczynka bardzo kochałam Boga i Mu ufałam. Jednak w dorosłe życie...

    Czytaj całe świadectwo

    Bóg może wszystko, ale najpierw my musimy chcieć nosić Boga w naszym sercu. Do wszystkich niedowiarków i wierzących, aby utwierdzić ich w wierze w Boże Miłosierdzie. Mam 43 lata, męża i dorosłą już córkę, która pojawiła się w moim życiu w 4 klasie liceum. Nie będę się rozpisywała o całej historii mojego życia. Zaznaczę jedynie, że jako dziecko i dziewczynka bardzo kochałam Boga i Mu ufałam. Jednak w dorosłe życie wkroczyłam bez sakramentu małżeństwa - chociaż tego nie chciałam. Zawarliśmy związek cywilny i na ślub kościelny mówiliśmy, że jeszcze mamy czas. Na początku naszego cywilnego związku chodziłam do kościoła na Mszę, ale bardzo bolało mnie serce, że nie mogę w pełni uczestniczyć w Eucharystii. I przestałam. Córkę ochrzciliśmy, przyjęła I Komunię Świętą, bierzmowanie - pod moim naciskiem - bo może ci się przyda. Taka była moja postawa i wiara wówczas. Czas płynął, niby się kochaliśmy, ale... Przez lata wspominałam do męża, abyśmy wzięli ślub, ale nie było mowy. Lata płynęły. Pracowaliśmy - nawet nieźle nam się wiodło, ale nie byłam tak szczęśliwa, jak na początku, kiedy pobraliśmy się jako młodzież w IV klasie liceum. Na wszystko był czas, tylko nie dla Boga i na modlitwę. Później było coraz gorzej. Nie mogliśmy się w ogóle z mężem dogadać. Ja traciłam wiarę we wszystko. Nic mnie nie cieszyło. Odsunęłam się od ludzi, znajomych. Drażniły mnie wszystkie programy rozrywkowe w telewizji - a kiedyś lubiłam je. Czasami się modliłam do Matki Bożej i odmawiałam różaniec. Kiedyś około 2 lata temu, przechodząc koło półki z książkami, kilka z nich się wysunęło - a na wierzchu była książka o Siostrze Faustynie - pozostawiona przez mamę męża. Odłożyłam ją na stolik nocny i wieczorem zaczęłam czytać. Czytałam i wszystko zaczęło mi się przypominać - jak z moją św. pamięci babcią odmawiałam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, jak śpiewałam nabożeństwo majowe, jak śpiewałam w kościele, czytałam - należałam do oazy. I to był mój początek powrotu do Boga. Odmawiam Koronkę do Miłosierdzia Bożego, staram się codziennie łączyć duchowo z Jezusem o godz. 15:00, dziękuję Siostrze Faustynie i proszę, aby dalej się wstawiała za mnie. W 2014 roku w Niedzielę Palmową (już uczestniczyłam we Mszy. Wówczas postanowiłam, że muszę uczestniczyć w całym tridum paschalnym i tak było w Wielki Czwartek, Piątek uczestniczyłam w uroczystościach w swojej parafii - w sobotę rano po poświęcenie pokarmów mieliśmy wyjechać w rodzinne strony do naszych Mam - i trochę ubolewałam, że pewnie nie będę w kościele, bo pobalujemy do późna i na SPOTKANIE Z BOGIEM do kościoła nie pójdę. Ale stało się inaczej, jednak Pan Bóg jest nieogarniony w swych planach. Córka strasznie pokłóciła się z mężem i ostatecznie my zostaliśmy w domu a ona sama pojechała. Płakałam, bo były to pierwsze święta spędzone bez dziecka, ALE SPĘDZONE Z BOGIEM, TAK JAK CHCIAŁAM - i za to dziękuję Panu Bogu. Trudno nazwać ,że spędzaliśmy Święta - po prostu wolny czas - Święta u nas kończyły się na poświęceniu pokarmów, a Boże Narodzenie na odczytaniu fragmentu Pisma Świętego przed kolacją Wigilijną i tyle... Nie rozmawialiśmy z mężem, każdy z nas siedział w innym pokoju. I tak zrozpaczona tą sytuacją przeryczałam całą sobotę. Ocknęłam się wieczorem i pobiegłam a raczej pojechałam do kościoła, ale do innego (kiedyś przypadkiem po kolejnej kłótni i awanturze w domu trafiłam na niego w pięknym parku). Cała moja Msza była przepłakana i przebłaganiem za moje grzechy i prośbą o wybaczenie. Wszystkie słowa, jakie kapłan wymawiał podczas uroczystości i w sobotę i niedzielę i poniedziałek - wydawało mi się, że skierowane są do mnie, że ksiądz wie, co ja teraz czuję. W Wielką Niedzielę po Mszy św. przyszłam do domu i pomyślałam: muszę pierwsza się odezwać, przecież byłam na Eucharystii, słuchałam Słowa Bożego - muszę mieć w sercu pokój i miłość. I tak też zrobiłam. Wspomnę jeszcze, że przez te 2 dni - mąż cały czas siedział przy komputerze, ale zauważyłam, że słucha też Ewangelii i różnych audycji o Panu Bogu. Właśnie w te święta uświadomiłam sobie, że brakuje mi Boga, brakuje mi Eucharystii, nabożeństw itd. Od tego czasu opuściłam tylko parę niedzielnych Mszy. W rodzinie mojej zaczęło być lepiej, ale nadal zdarzały się awantury i kłótnie. Kiedyś leżąc w łóżku powiedziałam: "Panie Jezu, ja sama nie jestem w stanie już nic zrobić, pozostawiam swoje życie w Twoich rękach, jak zdecydujesz, tak będzie". Oczywiście, cały czas modliłam się, aby mój mąż również otworzył swe serce dla Chrystusa. Po kilku miesiącach mąż powiedział, że pójdzie ze mną do kościoła - sam z siebie - a za kolejny miesiąc, że chce wziąć ślub kościelny - o którym ja już przestałam marzyć. Kościół, do którego zaczęłam chodzić, jest pod wezwaniem św. Michała Archanioła, wierzę, że to nie jest przypadek, że akurat tam trafiłam - Bóg chciał, aby to Michał Archanioł, strażnik wiary i pogromca szatana, objął mnie i męża swoją ochroną i modlitwą. W tym roku okres Wielkiego Postu był dla nas okresem REKOLEKCJI PRZEDŚLUBNYCH. Już razem spędzaliśmy czas na modlitwie, wspólnej EUCHARYSTII i to nie tylko w niedzielę czy święta obowiązkowe - tęsknimy za Bogiem i żałujemy, że tyle lat naszego życia zmarnowaliśmy. Czy można uznać za przypadek, że akurat nabrałam odwagi w Środę Popielcową, aby pójść do księdza i zapytać, czy udzieli nam ślubu, bo nie jesteśmy z jego parafii - to słowa Pana Boga wypowiedziane nad moją głową "nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię" dodały mi odwagi. Następnym znakiem dla mnie, że Siostra Faustyna modliła się za mnie jest to, że po ponad 25 latach przystąpiłam do spowiedzi z całego życia, u księdza michality Zbyszka Barana, który akurat w tym roku miał rekolekcje wielkanocne w parafii. Spowiedź odbyłam w domu generalnym Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia na ul. Żytniej w Warszawie, gdzie rozpoczynała swą posługę Siostra Faustyna, a ksiądz Zbyszek posługiwał siostrom jako ich kapelan. Rozmowy, jakie odbyłam z księdzem Zbyszkiem, chociaż były to tylko 2 spotkania, ponieważ został oddelegowany w inne miejsce, i Słowo Boże przez niego głoszone bardzo mi pomagają w codziennym życiu. Szkoda, że już go nie ma w Warszawie. Miesiąc temu przyjęliśmy Sakrament Małżeństwa - najpiękniejsza uroczystość w moim życiu. Jestem bardzo szczęśliwa, bo jeżeli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu - wszystko jest na swoim miejscu. Siostro Faustyno, módl się za nami grzesznikami do miłosiernego Jezusa Chrystusa o łaskę nawrócenia dla wszystkich ludzi grzeszących i błądzących, aby uwierzyli w Boże Miłosierdzie. Jezu, ufam Tobie. Z Panem Bogiem.

  4. Alicja

    Kiedyś uważałam, że modlitwa jest nie potrzebna. Lecz w momencie,, gdy moja Mama zachorowała na chorobę nowotworową zaczęłam się modlić. Moje prośby zostały wysłuchane i dalej są wysłuchiwane. Bardzo jestem szczęśliwa, że Bóg za wstawinnictwem m.in. Maryji oraz św. Jana Pawła ll pomaga mi spełnić moje marzenie o wyzdrowieniu mojej Mamy. Cieszę się, że się nie odwrócił ode mnie i dał mi drugą szansę. Bardzo proszę o...

    Czytaj całe świadectwo

    Kiedyś uważałam, że modlitwa jest nie potrzebna. Lecz w momencie,, gdy moja Mama zachorowała na chorobę nowotworową zaczęłam się modlić. Moje prośby zostały wysłuchane i dalej są wysłuchiwane. Bardzo jestem szczęśliwa, że Bóg za wstawinnictwem m.in. Maryji oraz św. Jana Pawła ll pomaga mi spełnić moje marzenie o wyzdrowieniu mojej Mamy. Cieszę się, że się nie odwrócił ode mnie i dał mi drugą szansę. Bardzo proszę o modlitwę za moja Mamę, żeby wyzdrowiała, bardzo za wszystko dziękuję!

  5. Magdalena

    Najukochańsza Faustynko, dziękuję za Boże dzieło, które się rodzi. Panie, błogosław nam i zsyłaj łaski, prosimy Cię o to! Siostro Faustynko, wspieraj nas i pomagaj, bo imię Twoje będzie z nami w każdej sekundzie. Dzięki Twej pomocy dzieci przyprowadzimy do Pana! Bądź z nami i nie szczędź nam łask, które Pan Jezus pozwolił Ci rozdawać jak tylko chcesz i kiedy chcesz! JEZU, UFAM TOBIE!

    Czytaj całe świadectwo

    Najukochańsza Faustynko, dziękuję za Boże dzieło, które się rodzi. Panie, błogosław nam i zsyłaj łaski, prosimy Cię o to! Siostro Faustynko, wspieraj nas i pomagaj, bo imię Twoje będzie z nami w każdej sekundzie. Dzięki Twej pomocy dzieci przyprowadzimy do Pana! Bądź z nami i nie szczędź nam łask, które Pan Jezus pozwolił Ci rozdawać jak tylko chcesz i kiedy chcesz! JEZU, UFAM TOBIE!

  6. Wiesław

    Dziękuję Ci, Panie, za odzyskanie wiary, za szczęście, które ona daje.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, Panie, za odzyskanie wiary, za szczęście, które ona daje.

  7. Anna

    Panie, Jezu Miłosierny, dziękuję Tobie za wszelkie łaski, za dobre oceny i udaną operację koleżanki i dobre wieści, że guz okazał się niezłośliwy. Dziękuję Tobie, Jezu. Błagam Cię, mój Drogi Jezu, o szczęśliwe rozwiązanie mojej sprawy. Spraw, żeby wszystko zakończyło się szczęśliwie, tak kocham moją pracę. Drogie Sisotry Matki Bożej Miłosierdzia, błagam Was o modlitwę za mnie w tej intencji, żeby wszystko się...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie, Jezu Miłosierny, dziękuję Tobie za wszelkie łaski, za dobre oceny i udaną operację koleżanki i dobre wieści, że guz okazał się niezłośliwy. Dziękuję Tobie, Jezu. Błagam Cię, mój Drogi Jezu, o szczęśliwe rozwiązanie mojej sprawy. Spraw, żeby wszystko zakończyło się szczęśliwie, tak kocham moją pracę. Drogie Sisotry Matki Bożej Miłosierdzia, błagam Was o modlitwę za mnie w tej intencji, żeby wszystko się pomyślnie rozwiązało i żebym mogła szczęśliwie pracować. Panie Jezu, mój kochany, miłosierny, zajmij się tym. Jezu, ufam Tobie.

  8. daneczka

    Jezu, ufam Tobie! Jezu, dziękuję Tobie za wczorajszy deszcz, o który prosiłam Ciebie w czwartek w czasie procesji oktawy Bożego Ciała. Dziękuję też wszystkim Świętym i Matce Najświętszej Fatimskiej. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, ufam Tobie! Jezu, dziękuję Tobie za wczorajszy deszcz, o który prosiłam Ciebie w czwartek w czasie procesji oktawy Bożego Ciała. Dziękuję też wszystkim Świętym i Matce Najświętszej Fatimskiej. Amen.

  9. Maria

    Dziękuję Ci, św. Siostro Faustyno, za łaski, które wyprosiłaś u Miłosierdzia Bożego dla mnie i dla moich dzieci. Wdzięczna czcicielka.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, św. Siostro Faustyno, za łaski, które wyprosiłaś u Miłosierdzia Bożego dla mnie i dla moich dzieci. Wdzięczna czcicielka.

  10. katarzyna

    Dziękuję ci, Jezu, za to, że się podniosłam, i Tobie, Faustynko, za obecność w moim życiu. Bądźcie ze mną, proszę. Mam ważne egzaminy. Kocham Was za wszystko. Chcę wszystkim powiedzieć, że Jezus jest miłosierny, kochany. Tylko na Nim można się oprzeć. Człowiek zawodzi, Bóg nigdy!

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję ci, Jezu, za to, że się podniosłam, i Tobie, Faustynko, za obecność w moim życiu. Bądźcie ze mną, proszę. Mam ważne egzaminy. Kocham Was za wszystko. Chcę wszystkim powiedzieć, że Jezus jest miłosierny, kochany. Tylko na Nim można się oprzeć. Człowiek zawodzi, Bóg nigdy!

  11. Marecki

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Moje świadectwo to cierpienie Ojca, operacja, sepsa i powrót do zdrowia. Operacja hemoroidów odbyła się bez problemu. Niestety, nie wiadomo, kiedy i jak Tato dostał sepsę, lekarze nie byli dobrej myśli, słabe serce, zaczęła się niewydolność nerek i wątroby. Potężnej budowy facet, marniał i chudł w oczach. Będąc przy jego łóżku, powstrzymywalem łzy, a kiedy nie mogłem...

    Czytaj całe świadectwo

    Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus. Moje świadectwo to cierpienie Ojca, operacja, sepsa i powrót do zdrowia. Operacja hemoroidów odbyła się bez problemu. Niestety, nie wiadomo, kiedy i jak Tato dostał sepsę, lekarze nie byli dobrej myśli, słabe serce, zaczęła się niewydolność nerek i wątroby. Potężnej budowy facet, marniał i chudł w oczach. Będąc przy jego łóżku, powstrzymywalem łzy, a kiedy nie mogłem wytrzymać, wychodziłem z sali oddziału wewnętrznego. Czytał z naszych oczu i siostry i żony, że jest kiepsko. Tyle urządzeń i kroplówek mówiły same za siebie. Może ze dwa razy się pomodliłem tak gorliwie w jego intencji. Nie wierzą, że wyjdzie z tego. Pogodziłem się z tą myślą. Jestem osobą wierzącą, wiec tak musi być, tak chciał Bóg. 3 miesiące w szpitalu i z każdym dniem coraz bardziej wracał do zdrowia. Wyniki krwi były słabe, ale wbrew temu było coraz lepiej. Wiedziałem, że kiedy był zdrowy zawsze pamiętał o Bogu i odmawiał dziesiątek różańca i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Sprzątając Jego szafkę w szpitalu obok łóżka, znalazłem różaniec i obrazek: Jezu ufam Tobie. Teraz jest w domu z nami, wraca z każdym dniem do pełni sił. Niech mi nikt nie mówi, że Boga nie ma. Bo to, co sam widziałem, i co nasza rodzina przeszła w tych dniach nie było przypadkiem, nie było zasługą lekarzy, to przez nich działał Bóg. Nie zapomnę słów lekarki: w Warszawie umierają na sepsę, a nam się udało tu, w Siedlcach. Dziękuję Bogu i Matce Maryi, że jest wśród nas. Mój ojciec i wzór prawdziwego mężczyzny, z którego genów mam tak wiele. Przypadkowo trafiłem na tą stronę i postanowiłem się podzielić tym, co nas jako rodzinę spotkało. Nie sposób przelać na tekst emocji, jakie towarzyszyły tym chwilom. Wszystkie organy wewnętrzne odmawiały posłuszeństwa, jak w reakcji łańcuchowej, a jest wśród nas. Zawsze mówił, módl się i pracuj, a ja Ci dopomogę. I modlił się i Bóg go i nas wysłuchał. Jezu, ufam Tobie od najmłodszych lat, Jezu, ufam Tobie choćby zwątpił świat, strzeż mnie, dobry Jezu, jak własności swej i w opiece czułej duszę moją miej.

  12. Barbara

    Było to 10 lat temu. Po długiej chorobie zmarł mój kochany Tatuś. Rozpacz i przerażenie, że już Go nie ma, ogarnęła całą rodzinę. Szukałam odpowiedzi, dlaczego tak się stało i mimo jego ciężkiej choroby było to dla nas nieoczekiwane! Zajrzałam do kalendarza w dniu Jego śmierci i była to pamiętna i wymowna data (środa)5 października 2005 - święto św. Siostry Faustyny!!! Mój Tatuś z wielkim nabożeństwem odmawiał...

    Czytaj całe świadectwo

    Było to 10 lat temu. Po długiej chorobie zmarł mój kochany Tatuś. Rozpacz i przerażenie, że już Go nie ma, ogarnęła całą rodzinę. Szukałam odpowiedzi, dlaczego tak się stało i mimo jego ciężkiej choroby było to dla nas nieoczekiwane! Zajrzałam do kalendarza w dniu Jego śmierci i była to pamiętna i wymowna data (środa)5 października 2005 - święto św. Siostry Faustyny!!! Mój Tatuś z wielkim nabożeństwem odmawiał różaniec i modlił się Koronką do Miłosierdzia Bożego. Był wielkim czcicielem Jezusa i Jego Matki. Wierzę głęboko, że za sprawą św. Siostry Faustyny spotkał się z Bogiem w swoim konaniu i był szczęśliwy, a dla nas to wielki znak, że tak jest. W rocznicę śmierci Taty została odprawiona Msza św. w Sanktuarium BM w Łagiewnikach, gdzie swoim świadectwem podzieliliśmy się z napotkaną zakonnicą. Po latach przekonaliśmy się wiele razy o tym, że Tatuś będąc jeszcze bliżej Boga wyprasza nam wszystkim wiele łask, o które nawet nie śmiemy prosić. Nasze życie się zmieniło po śmierci Taty. Wierzymy, że on czuwa nad nami i prosi Boga o opiekę nad naszą rodziną. Tyle dobrego, co się wydarzyło po Jego śmierci, nie jesteśmy w stanie opowiedzieć! Wiemy, że Jezus Miłosierny jest z nami i dlatego czcimy Go w Koronce i modlitwie codziennej. Żyjemy w wielkim zawierzeniu i zaufaniu Jezusowi. Trudności i choroby, jakie nam się przydarzają, rozwiązują się same z Jezusem. Naszym świadectwem i zachętą do zawierzenia się Jezusowi Miłosiernemu pragniemy zarażać innych do całkowitego oddania się Jezusowi.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina