Prosiłam którejś nocy w ataku szału, wynikającego z długotrwałego zatracania życia, mojej rodziny kłamstwem, nierządem, cudzołóstwem, staczając się na samo dno. Poprosiłam mojego Pana Jezusa Chrystusa, chociaż teraz wiem, że moja dusza wówczas należała do szatana, o przeoranie mojego serca. Płacząc nad otwartym Pismem Świętym, który przypadkiem otworzył mi się na historii Sodomy Gomory. Potem w niedługim czasie koleżanka zaproponowała mi udział w rekolekcjach ojca Antonello. Tam Jezus znów o sobie mi przypomniał i rozpoczął orkę. W spowiedzi usłyszałam słowa: podziękuj Panu za miłosiernego męża, a podczas Mszy uzdrawiająco-uwalniającej poczułam dotyk na szyi i plecach, tak jakby ktoś lekko dotknął mnie. I wtedy zaczęła się przemiana, bo jest przy mnie osoba, która pomaga mi kontynuować proces nawrócenia. Spowiedź generalna bardzo POTRZEBUJE I pragnę. Pragnę, by to Jezus był moim Panem. Czuję, że Panu Jezusowi nie jestem obojętna, czuję Jego obecność w mojej codzienności. Tak wiele razy zostałam obdarzona łaskami. Każdemu, kto ma wątpliwości w wiarę, pragnę powiedzieć, że Bóg Ojciec kocha każdego. I wysyła nam znaki przez osoby, sytuacje, aby przemówić do naszej duszy. O nikim nie zapomina. Pragnie zbawienia dla każdego. Po to dał nam Jezusa, swojego Syna. Spoglądając na krzyż codziennie, widzę miłość, wiem, że przez każdy grzech jestem sprawcą, który dociska gwoździe, przeszywa bok włócznią. Dziękuję Ci, Ojcze, za miłosierdzie Jezusa, za chwytanie dłoni, serca i duszy. Dziękuję za naukę, na czym polega miłość do bliźniego. Pragnę zadośćuczynienie złożyć za każdy grzech, który wprowadził mnie w stan zniewolenia. JEZU, UFAM TOBIE!