Maciek
Przez wiele, wiele lat żyłem w grzechu, bojąc się spowiedzi. Co ciekawe, tak się pogubiłem, że uważałem się za człowieka wierzącego i ogólnie dobrego. Pan i Najświętsza Maryja odrodzili mnie i dali szansę na nowe życie. Początkiem zmiany była wizyta na Jasnej Górze, później Wielki Piątek, by na końcu w Niedzielę Miłosierdzia stał się cud podczas Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie, a potem modlitwą wstawienniczą nade...
Czytaj całe świadectwo
Przez wiele, wiele lat żyłem w grzechu, bojąc się spowiedzi. Co ciekawe, tak się pogubiłem, że uważałem się za człowieka wierzącego i ogólnie dobrego. Pan i Najświętsza Maryja odrodzili mnie i dali szansę na nowe życie. Początkiem zmiany była wizyta na Jasnej Górze, później Wielki Piątek, by na końcu w Niedzielę Miłosierdzia stał się cud podczas Mszy Św. z modlitwą o uzdrowienie, a potem modlitwą wstawienniczą nade mną. Spotkałem Jezusa, ale nie w taki sposób jak do tej pory. Spotkałem Żywego, działającego Boga. Zrozumiałem, choć na pewno nie do końca jeszcze (bo Jego miłosierdzie jest niewiarygodnie ogromne), czym jest miłosierdzie Pana Jezusa i zbliżyłem się do poznania prawdziwego znaczenia: "Jezu, ufam Tobie". Jedną z intencji modlitw nade mną (modlitwa wstawiennicza) była odwaga do podjęcia spowiedzi. Po wyjściu z kościoła mój świat się zatrząsł w sensie pozytywnym. Modliłem się w Wielki Piątek o swoje nawrócenie i o zatrzęsienie moim życiem i stało się. Stał się cud. Czułem działanie Ducha Świętego - radość i wzruszenie. Grzechy, które uzależniały mnie i były jednymi z poważniejszych problemów, odeszły jak ręką odjął. Co najlepsze - ja już nie chciałem grzeszyć. Czułem niesamowitą bliskość Jezusa i chęć służenia mu i oddania całego siebie. Myślę, że dostąpiłem poznania tego, jak Bóg nas kocha i tego, że człowiek też kocha Boga, tyle, że grzech i codzienne tempo i "duch" świata wykrzywiają nam obraz Pana Boga w głowie, zniekształcają to, co On chce, by do nas dotarło. Po 1-2 dniach pojawiła się odwaga do spowiedzi:) Można powiedzieć, że zostałem wyrwany z niewoli, z ciemności przez miłosiernego Boga, a z pewnością na to nie zasłużyłem. Aaa - później okazało się, że modliły się o moje nawrócenie także dwie osoby do Maryi. Chwała Ci, Jezu! Dziękuję Maryjo!