Faustynko, dziękuję Ci za wszystko; wiem, że Ty wszystko możesz, że pomogłaś mi w ciężkich chwilach. Piszę, by wszyscy wątpiący uwierzyli, że Koronka to nasz Skarb. Gdy urodziłam synka w ósmym miesiącu ciąży, lekarze nie dawali mi dużych nadziei. Najpierw płakałam, ale nawet nie wiem skąd wpadła mi w ręce książka z Koronką. Odmawiałam ją codziennie, po miesiącu miałam już synka w domu. Kolejna ciąża, w 15. tygodniu trafilam do szpitala z tak silnym krwawieniem, że poplamiłam prawie całą podłogę, ale całą drogę do szpitala odmawialam Koronkę, po zbadaniu i usg lekarz powiedział, że nic się nie stało, dziecko całe i zdrowe. Nie przestawalam ani jednego dnia odmawiać tej wspaniałej modlitwy. W 20. tygodniu kolejne krwawienie, powtarzalam tylko: Panie Jezu, ufam Ci, opiekuj się moją córeczką. I znów po badaniu usłyszałam, że nic się nie stało. Dwa tygodnie później sytuacja się powtórzyła, ale i wtedy Pan Jezus mi pomógł. W 30. tygodniu dostałam zakażenia dróg moczowych, nie dało się zatrzymać porodu, lekarze robili, co mogli, ale nie pomogło. Ja, bojąc się, odmawiałam Koronkę. Urodziłam córeczkę, ważyła kilogram i trzydziesci trzy gramy. Jak usłyszałam jej płacz, to czułam, że Faustynka jej pomoże, prosiłam ją o to. Po 6. tygodniach wypisano moje dziecko do domu, zdrowe. Wiem, że Koronka i moja kochana Faustynka mi pomogła. Panie Jezu, dziękuję Ci za to. Ty wiesz, Panie, o co teraz proszę i za co przepraszam. Pomóż mi i w tej sprawie. Koronki nigdy nie przestanę odmawiac cokolwiek się stanie. Jezu, ufam Tobie.