Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2016

Strona 23 z 44

  1. Michał

    Jezu Miłosierny, dziękuję za otrzymaną łaskę, dziękuję Twemu Najświętszemu Sercu oraz za wstawiennictwo NMP, świętej Siostry Faustyny i świętej Ricie. Dziękuję, Boże, bądź błogosławiony na wieki.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję za otrzymaną łaskę, dziękuję Twemu Najświętszemu Sercu oraz za wstawiennictwo NMP, świętej Siostry Faustyny i świętej Ricie. Dziękuję, Boże, bądź błogosławiony na wieki.

  2. Beata

    Niech Bóg Wam błogosławi w swoim miłosierdziu. Mam 36 lat, miałam bardzo ciężkie życie, byłam ofiarą przemocy fizycznej jak i psychicznej... wiele długich lat. Zawsze uciekałam się o ratunek do Boga, dziś widzę, jak bardzo mi pomagał, jak przez ludzkie obce dłonie ratowal moje życie. Straciłam 4 dzieci, lekarze powiedzieli, że nigdy już ich nie będę mieć, zaakceptowałam i żyłam dalej, smutna moja dusza była...

    Czytaj całe świadectwo

    Niech Bóg Wam błogosławi w swoim miłosierdziu. Mam 36 lat, miałam bardzo ciężkie życie, byłam ofiarą przemocy fizycznej jak i psychicznej... wiele długich lat. Zawsze uciekałam się o ratunek do Boga, dziś widzę, jak bardzo mi pomagał, jak przez ludzkie obce dłonie ratowal moje życie. Straciłam 4 dzieci, lekarze powiedzieli, że nigdy już ich nie będę mieć, zaakceptowałam i żyłam dalej, smutna moja dusza była..., bardzo smutna. Pewnego dnia, kiedy po pracy wybrałam się na spacer, zaszłam niespodziewanie pod kapliczkę, uklęknęłam przed Matką Boską i zaczęłam z całego serca najgorliwiej jak potrafiłam przepraszać, oddawać się przez modlitwę, błagając o Jej miłość, której nigdy jako dziecko nie czułam. Kiedy tak się modliłam, stał się cud, czułam, jak moja dusza wychodzi z ciała i tuli się do Mamy, tak do Mamy Bożej, czułam Jej bezgraniczną miłość. Pragnęłam trwać wieki w Jej ramionach, czułam się jak dziecko, które jest dla Niej najważniejsze i ukochańsze na świecie. Od tamtej pory moje wizyty zamieniły się w rozmowy, nieustanne rozmowy zaczęłam uważnie słuchać tego, co Mama Boża mi mówi. Zaczęłam modlić się do świętego Józefa o dobrego męża, na Jego podobieństwo, by wierzył we mnie bezwarunkowo i trwał w miłości do Boga. Takiego pragnęłam i takiego sobie wymodliłam przez 40 dni postu, bez opuszczenia ani jednego dnia, za 40 dni kolejnych poznalam Piotra, obydwoje chodziliśmy do kapliczki. Mama Boża mi świadkiem, kiedy mi się przed Nią oświadczył. Zmawialiśmy Koronkę do Miłosierdzia Bożego oboje, za 3 miesiące zaszłam w ciążę, czułam się taka silna i zdrowa, pelna ufności Bogu i wiary. Wszystko zakończyło się cudownie, urodzilam syna, bo wiadomo mi było, że będzie to syn imieniem Józef, urodziłam go w dniu Miłosierdzia Bożego. Moje życie stało się pełne znaków, Bóg pokazywał mi je nieustannie, naucza mnie poprzez znaki. To, czym pragnę się z Wami podzielić to, co do tej pory Bóg mi powiedział: dla Niego ważny jest krzyż i modlitwa, w jaki sposób modlimy się do Trójcy Przenajświętszej, różaniec, Eucharystia, poznawanie świętych..., wymieniłam w słowach, ale głębia ich mieści się w miłości, jaką jest Bóg, który nas tak bardzo kocha. Nie wyobrażam sobie życia bez Niego, bez rozmowy z Nim, powierzeniu Mu siebie i swojej rodziny. Kochajcie Boga, mówcie Mu, że Go kochacie, ON tęskni za waszą miłością, jak wy za Jego. Dziękujcie i wybaczajcie, bo wybaczenie jest oczyszczeniem i drogą do Boga, uczcie swoje dzieci wybaczać, bądźcie dobrzy dla bliźnich jako byście chcieli, by oni wam czynili... Jezu, ufam Tobie i powierzam wszystkich czytelników. Dziękuję, Jezu mój ukochany, że mogę żyć w Tobie.

  3. Sławomir

    +Ave Maria! Dziękuję Ci, mój Jezu, za błogosławieństwo, jakim darzysz moją zbawioną rodzinę. Ja umieram pojednany z Bogiem. Amen

    Czytaj całe świadectwo

    +Ave Maria! Dziękuję Ci, mój Jezu, za błogosławieństwo, jakim darzysz moją zbawioną rodzinę. Ja umieram pojednany z Bogiem. Amen

  4. Malwina

    Od jakiegoś czasu dzieją się w moim życiu cuda: i te małe, i te duże. Jednym z tych większych cudów było to, że od kilku miesięcy miałam ciche, acz wielkie, pragnienie przyjazdu tutaj do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. I oto wczoraj, po około 11 latach, znów przyjechałam do tego świętego miejsca:) Było mi tu dobrze (mimo że jest tu dużo pielgrzymów, to jednak czuć tu spokój; można się wyciszyć), nie chciałam stąd...

    Czytaj całe świadectwo

    Od jakiegoś czasu dzieją się w moim życiu cuda: i te małe, i te duże. Jednym z tych większych cudów było to, że od kilku miesięcy miałam ciche, acz wielkie, pragnienie przyjazdu tutaj do Sanktuarium Bożego Miłosierdzia. I oto wczoraj, po około 11 latach, znów przyjechałam do tego świętego miejsca:) Było mi tu dobrze (mimo że jest tu dużo pielgrzymów, to jednak czuć tu spokój; można się wyciszyć), nie chciałam stąd odchodzić, ale musiałam już iść na autobus (a przyjechałam z daleka). "Chwalę Ciebie, Panie i uwielbiam." Za niedługo rozstrzygnie się ważna dla mnie i mojego męża sprawa. Jezu, Ty się tym zajmij. Matko Boża Nieustającej Pomocy, Święta Faustyno, Święty Janie Pawle II, Święta Rito, wstawcie się za nami.

  5. Joanna

    Panie Jezu, dziękuję Ci za kochanego, wspaniałego męża, za 11 lat naszego małżeństwa, za zdrowe i mądre dzieci.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję Ci za kochanego, wspaniałego męża, za 11 lat naszego małżeństwa, za zdrowe i mądre dzieci.

  6. Jadwiga

    Boże Miłosierny, dziękuję Ci za wszystko, co od Ciebie otrzymałam i doświadczyłam, za dobre i złe. Jakże krucha była moja wiara. Jakże marnym byłam człowiekiem, że nie potrafiłam należycie czcić Ciebie, Twego najmilszego Syna, a Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Matki. Ale teraz wiem: kochasz mnie mimo moich ułomności. Modlę się do Ciebie codziennie o miłosierdzie dla mojego chorego syna, który gdzieś po drodze...

    Czytaj całe świadectwo

    Boże Miłosierny, dziękuję Ci za wszystko, co od Ciebie otrzymałam i doświadczyłam, za dobre i złe. Jakże krucha była moja wiara. Jakże marnym byłam człowiekiem, że nie potrafiłam należycie czcić Ciebie, Twego najmilszego Syna, a Pana naszego Jezusa Chrystusa i Jego Matki. Ale teraz wiem: kochasz mnie mimo moich ułomności. Modlę się do Ciebie codziennie o miłosierdzie dla mojego chorego syna, który gdzieś po drodze zgubił wiarę, ale dziś wraca do Ciebie razem ze mną w modlitwie i jakże raduje się moje serce, bo w swoim miłosierdziu dałeś nam nadzieję. Kocham Cię, Boże, i oddaję siebie całą. Ufam Tobie, Jezu, i proszę bądź z nami każdego dnia i w każdej chwili naszego życia.

  7. Agata

    Jezu Miłosierny, Ty wszystko wiesz! Nawet to, jak przyciągnąć nas do Siebie, kiedy tego potrzebujemy, nie wiedząc nawet jeszcze o tym... Od wielu lat moja rodzina nie chodziła do kościoła (nie licząc okazjonalnych uroczystości jak śluby czy chrzciny). Z domu rodzinnego wyniosłam przekonanie, że nigdy nie będę zmuszać swoich dzieci do chodzenia do kościoła itp. bo "co ludzie powiedzą", ojciec alkoholik, który swoim...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, Ty wszystko wiesz! Nawet to, jak przyciągnąć nas do Siebie, kiedy tego potrzebujemy, nie wiedząc nawet jeszcze o tym... Od wielu lat moja rodzina nie chodziła do kościoła (nie licząc okazjonalnych uroczystości jak śluby czy chrzciny). Z domu rodzinnego wyniosłam przekonanie, że nigdy nie będę zmuszać swoich dzieci do chodzenia do kościoła itp. bo "co ludzie powiedzą", ojciec alkoholik, który swoim nałogiem zniszczył nam dzieciństwo i młodość. Matka, która bardziej od tego, co myślą jej dzieci, skupiała się na zachowywaniu pozorów "przyzwoitej rodziny" przed światem; brat, który po nagłej śmierci ojca przejął "pałeczkę" i popadł w alkoholizm - do dnia dzisiejszego usprawiedliwiany jest przez matkę... Mój ślub to była ucieczka przed patologią domu rodzinnego. Pragnęłam wreszcie poczucia bezpieczeństwa i normalności w życiu. Wydawało mi się, że to wszystko mam: własny dom z ogródkiem, dobry mąż, dwoje zdrowych dzieci, praca, może nie taka, jak by się chciało, ale zawsze. Nic nam nie było potrzebne, byliśmy samowystarczalni na miarę swoich możliwości. Dla Boga jakoś zabrakło czasu i miejsca... Pewnego dnia wszystko się zmienilo: mąż stracił swoją firmę, groziła nam licytacja komornicza, zaciągnęliśmy kredyt pod zastaw domu, by jakoś się ratować. Pomogli nam obcy ludzie. W pracy zaczęło się wszystko psuć, bałam się, że stracę pracę. Nie układało nam się, mąż obwiniał się, że przez niego wpadliśmy w długi. Ja chciałam zostawić rodzinę i wyjechać "za chlebem", żeby odbić się finansowo od dna i wyjść na prostą. Bałam się, co będzie z nami, z dziećmi, z domem w razie choroby lub śmierci któregoś z nas. Miałam cichy żal do męża, że przez 20 lat nie zabezpieczył materialnie rodziny, a wręcz przeciwnie, popadlam w nerwicę i depresję. Na domiar złego okazało się, że jestem w ciąży! Mając dobrze po 40-tce! Postanowiłam, że w tej sytuacji nie urodzę tego dziecka, mąż mnie poparł. Zawsze mieliśmy "nowoczesne poglądy", wyśmiewaliśmy oszołomów od pikiet antyaborcyjnych, moherowe berety, Chazana, księży i innych, co to sami nie wiedzą, o czym mówią... . Byłam o włos od "rozwiązania problemu". Niespodziewanie znów dzięki osobie trzeciej bardzo religijnej zaczęłam się zastanawiać. Potem okazało się, że dziecko ma już 7 tygodni i bijące serduszko... po kolejnych 7 tygodniach, gdy oswajalismy się z myślą, że jednak będziemy mieć dziecko, okazalo się, że będzie najprawdopodobniej miało wadę genetyczną. Lekarz powiedział, że prawo pozwala usunąć w takim przypadku ciążę. Ja, która parę tygodni wcześniej nie zastanawiałam się nad tym "przecież tylko zlepkiem komórek", teraz bardzo pokochałam i z całego serca pragnęłam mieć to dziecko. Padłam na kolana i błagałam wszystkich świętych i każdego, który by się "nadawał", o pomoc. Moja chrzestna matka, bardzo religijna osoba, opowiedziała mi o Nowennie Pompejańskiej. Zaczęłam zaraz odmawiać, a moje dziecko poruszyło się wtedy po raz pierwszy pod mym sercem! Odmawiałam też Koronkę do Miłosierdzia Bożego, nowennę do Jana Pawla II oraz litanie do św Józefa. Zaczęliśmy z mężem chodzić do kościoła, błagajac o miłosierdzie dla nas i naszego nie narodzonego dzieciątka. Nasz młodszy syn również dołączył do nas. Wyniki okazały się pomyślne, choć i tak nie wszystko dało się wykluczyć. Pod koniec pojawiły się komplikacje, ale dzięki codziennym modlitwom i zawierzeniu siebie i rodziny Królowej Różańca Świętego i Bożemu Miłosierdziu wszystko skończyło się szczęśliwie. Urodziłam zdrową córeczkę, która mimo trudnych chwil i kłopotów finansowych spędzających sen z oczu jest naszą małą iskierką, która rozpaliła na nowo naszą miłość,nadzieję na lepsze jutro, to najwspanialszy dar od Boga, który wiedział, co dla nas będzie najlepsze. Dziś, w co trudno uwierzyć naszym "dawnym znajomym", staramy się jak najczęściej chodzić do kościoła. Syn jest ministrantem!!! Uczy się wzorowo, choć nigdy przedtem tak nie było. Codziennie odmawiam różaniec i Koronkę do Miłosierdzia Bożego. Moje dolegliwości i lęki wyciszyły się bez pomocy psychotropów, jakie musiałam brać kiedyś, żeby w miarę normalnie funkcjonować. Odmówiłam już 3 Nowenny Pompejańskie, co kiedyś było by niewykonalne nawet przy całym jednym różańcu... Nie myślałam, że te dwie modlitwy tak odmienią życie moje i mojej rodziny. Na przemianę czeka jeszcze drugi syn, ale w jego intencji rozpoczęłam już nabożeństwo 9 pietwszych sobót :) "...dla Boga nie ma bowiem nic niemożliwego"

  8. Anna

    W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia doznałam łaski. Gdy podeszłam do konfesjonału, aby się wyspowiadać, zastałam tam wspaniałego kapłana, który naprowadził mnie do wyznania grzechu ciężkiego, z którego nigdy się nie spowiadałam. Bogu dziękuję za dar tego kapłana. Przed podejściem do kratek konfesjonału doznałam dziwnej paniki, jakby to zło, które było we mnie, bało się, że wyznam ten grzech, z którym chodziłam wiele...

    Czytaj całe świadectwo

    W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia doznałam łaski. Gdy podeszłam do konfesjonału, aby się wyspowiadać, zastałam tam wspaniałego kapłana, który naprowadził mnie do wyznania grzechu ciężkiego, z którego nigdy się nie spowiadałam. Bogu dziękuję za dar tego kapłana. Przed podejściem do kratek konfesjonału doznałam dziwnej paniki, jakby to zło, które było we mnie, bało się, że wyznam ten grzech, z którym chodziłam wiele lat. Ten kapłan wiedział też, ile mam lat, i tak jakby znał moje życie. Wierzę, że w osobie tego kapłana spotkałam samego Jezusa. Bogu niech będą dzięki!

  9. Magda

    Dostąpiłam łaski miłosierdzia Bożego. Bądź pochwalony Jezu Miłosierny. Z pomocą Bożą zostałam uwolniona z dysfunkcyjnego dzieciństwa spędzonego w rodzinie dysfunkcyjnej. Chodź nadal walczę ze swoimi słabościami, to wiem, że Jezus jest ze mną i pomaga mi. Jezu, ufam Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Dostąpiłam łaski miłosierdzia Bożego. Bądź pochwalony Jezu Miłosierny. Z pomocą Bożą zostałam uwolniona z dysfunkcyjnego dzieciństwa spędzonego w rodzinie dysfunkcyjnej. Chodź nadal walczę ze swoimi słabościami, to wiem, że Jezus jest ze mną i pomaga mi. Jezu, ufam Tobie.

  10. Barbara

    Jezu Miłosierny pragnę podziękować Ci ze wszystkich sił i ukazać innym, jak Ty Panie działasz w naszym życiu! Zaprzyjaźniony kapłan wiedział o tym, że jedna z Sióstr Zakonnych z Belgii jest w trudnej sytuacji życiowej. Prosił żeby o niej opowiadać przy każdej okazji spotkania i wypytywał o jej sprawy. Widać było, że chociaż nigdy nie poznał Jej osobiście,jej sprawy leżały mu głęboko na sercu. Miał nadzieję, że może...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny pragnę podziękować Ci ze wszystkich sił i ukazać innym, jak Ty Panie działasz w naszym życiu! Zaprzyjaźniony kapłan wiedział o tym, że jedna z Sióstr Zakonnych z Belgii jest w trudnej sytuacji życiowej. Prosił żeby o niej opowiadać przy każdej okazji spotkania i wypytywał o jej sprawy. Widać było, że chociaż nigdy nie poznał Jej osobiście,jej sprawy leżały mu głęboko na sercu. Miał nadzieję, że może uda im się spotkać w ramach Światowych Dni Młodzieży. Pytał, czy Siostra może wtedy przyjechać do Polski. Okazało się, że jednak będzie to niemożliwe z wielu powodów. Ks. Stanisław cieszył się z każdej korespondencji od Siostry i utożsamiał się z jej złożoną sytuacją w Zgromadzeniu. Siostra za każdym razem dziwiła się, że Kapłan jej nie zna, a sercem i myślami jest bardzo często przy niej. Ja byłam pośrednikiem ich relacji. Opowiadałam Księdzu o siostrze, a do Siostry pisałam listy i maile. Dnia 15 maja kapłan odszedł do domu Ojca! Ciężko nam było się z tym pogodzić, wszyscy Go bardzo kochaliśmy i szanowaliśmy. O jego śmierci zawiadomiłam też Siostrę w Belgii. W niedługim czasie dostałam od Niej informację o podróży do Polski! Bardzo się ucieszyłam, zorganizowałam spotkanie rodzinne i zaprosiłam wszystkich na kolację. Siostrze towarzyszyły jeszcze 2 inne osoby świeckie. Okazało się, że kolacja została zaplanowana na dzień 15 czerwca (tj. dokładnie w miesiąc po śmierci kapłana). Wydało mi się to bardzo nieprawdopodobne i przypadkowe. Wierzę głęboko, że to nie był zbieg okoliczności a Zrządzenie Opatrzności Bożej! Kolacja rozpoczęła się modlitwą w intencji zmarłego Kapłana. Był to Anioł Pański wypowiadany w 2 językach: polskim i francuskim. Czułam, że Pan Bóg w ten sposób nas połączył! Z ogromnym wzruszeniem wypowiadaliśmy wszyscy słowa głośnej modlitwy! Dziękuję Jezu za to szczególne spotkanie i wzruszenia. Jezu ufam Tobie!

  11. Anna

    Tutaj się modliłam i tutaj w cudowny sposób zostałam wysłuchana. Wszystko polecam Tobie, Jezu Umiłowany.

    Czytaj całe świadectwo

    Tutaj się modliłam i tutaj w cudowny sposób zostałam wysłuchana. Wszystko polecam Tobie, Jezu Umiłowany.

  12. Kasia

    Pewnego dnia młodsza koleżanka w rozmowie zapytała, co myślę o "Dzienniczku" - przekonana, że go czytałam. Zrobiło mi się wstyd i natychmiast sięgnęłam po tę lekturę. Tym, co szczególnie zapadło w moje serce, była zachęta Pana Jezusa do poufnej rozmowy z Nim o wszystkich sprawach... Spróbowałam. I teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że doświadczam niezwykłej obecności Pana w moim życiu. Doświadczam...

    Czytaj całe świadectwo

    Pewnego dnia młodsza koleżanka w rozmowie zapytała, co myślę o "Dzienniczku" - przekonana, że go czytałam. Zrobiło mi się wstyd i natychmiast sięgnęłam po tę lekturę. Tym, co szczególnie zapadło w moje serce, była zachęta Pana Jezusa do poufnej rozmowy z Nim o wszystkich sprawach... Spróbowałam. I teraz z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że doświadczam niezwykłej obecności Pana w moim życiu. Doświadczam zrozumienia, miłości i...właśnie - miłosierdzia. To On pomógł mi towarzyszyć Mamie w ciężkiej, pełnej cierpienia chorobie, by z nami w momencie Jej przejścia do wieczności, jest teraz w każdej chwili dnia. Powierzam Mu wszystkie sprawy, dziękuję, przepraszam, proszę, szukam rady. Wiem, że wszystko, co otrzymuję, jest dla mojego dobra, więc mam w sercu niezwykły pokój. Tak, On przemienia moje serce. Przygotowuje na spotkanie:)

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina