Chciałam podziękować Panu Bogu Wszechmogącemu, Panience Przenajświętszej za szczególną łaskę, której doznał mój brat, który przeżył ciężki wypadek. Dnia 15 maja 2015 roku mojego 26 letniego brata Piotra potrącił samochód. Było to 100 km od domu, więc zanim tam dojechaliśmy, miałam nadzieję, że zabierzemy go do domu, lecz rzeczywistość była tragiczna. Miał usuniętego krwiaka, połamane kości potyliczne, policzkowe i czołowe, obrzęk mózgu, złamane żebro, odmę płucna. Był podłączony do respiratora. Jak go zobaczyłam, zrobiło mi się słabo, tym bardziej, że lekarze nie dawali zbyt dużych nadziei. Ale ja uparcie wierzyłam, że on wyjdzie z tego i błagałam Boga, aby Go ocalił, żeby dał mu drugą szansę. Choć było tam daleko, jeżdziliśmy do Niego co dwa dni. Mówiłam do Piotrka, że musi walczyć, żeby się nie poddawał. Na intensywnej terapii leżał 1,5 miesiąca, miesiąc w śpiączce. Po wybudzeniu został przeniesiony na oddział rehabilitacji neurologicznej, gdzie był 2,5 miesiąca. Tam rokowania też były kiepskie. Pani doktor mówiła, że po wypisaniu będzie potrzebny transport karetką, żeby kupić łóżko szpitalne. Lecz ja cały czas wierzyłam Panience Przenajświętszej, że Piotrek wróci do domu na własnych nogach. A i on, jak już nabrał trochę siły, dziękował Bogu za tę drugą szansę i prosił o dalszy powrót do zdrowia, przyjmował Komunię. Dzięki Tobie, Jezu Miłosierny, i Panience Przenajświętszej jest z nami. Po 2,5 miesiącach ,a w sumie po czterech wrócił do domu na własnych nogach. Jest w miarę sprawny i za to ja i on dziękujemy Bogu Wszechmogącemu. Ja mam szczęśliwą rodzinę, którą kocham nad życie. Modlę się do Ciebie, Matko Boża, aby i mój brat mimo tego wypadku znalazł swą drugą połówkę i zaznał szczęścia rodzinnego. Dziękuję Tobie, Boże Miłosierny, że jesteś z nami i błagam Cię: błogosław nam dalej. Jezu, ufamy Tobie.