Kilka lat temu, wracając do domu zatrzymałem się w sanktuarium wraz z moją żoną i dziećmi, prosząc Jezusa za przyczyną Siostry Faustyny o pomoc dla mojej rodziny, jak już mnie nie będzie. W prostych słowach poleciłem moją rodzinę, gdyż za dwa dni miałem mieć pobraną próbkę do badania z pęcherza, potwierdzającą zmiany choroby. Zaznaczę, że wcześniej miałem blokadę w oddawaniu moczu, a później oddawałem go z krwią. Przed wejściem do świątyni, korzystając z toalety, też miało to miejsce. Po powrocie do domu wieczorem zauważyłem, że mocz jest jakby inny, mniej było zabarwienia krwią, ale dopiero lekarz, który miał pobrać wycinek do badania stwierdził, że pęcherz jest czysty i nie ma w nim żadnych zmian. Oczywiście, nie było potrzeby pobrań do badań. Badania później powtórzyłem, rezultat pozytywny. Lekarz był nieco zdziwiony, ale ja wiedziałem, że to sprawa naszego Pana. Modliłem się w intencji rodziny, a on mnie uzdrowił, w co głęboko wierzę. Od tej chwili już minęło prawie 8 lat i nigdy nie miałem problemów z pęcherzem. Jezu, ufam Tobie i w Tobie pokładam nadzieję.