Pragnę przedstawić świadectwo troskliwej opieki naszego miłosiernego Pana, opisujące rozwiązanie bardzo konkretnych i praktycznych spraw w moim życiu. W połowie roku 2015 straciłem źródło utrzymania (na szczęście, gdyż nie byłem do końca zadowolony z tego, co robiłem) i zostałem praktycznie bez środków do życia. Mam na utrzymaniu rodzinę, spłacamy spory kredyt hipoteczny na dom, do tego rachunki, opłaty, wydatki na życie, etc. i zero oszczędności... Perspektywy były naprawdę marne. Rozpocząłem poszukiwania pracy ? przeglądałem strony strony internetowe z ofertami, wysyłałem swoje zgłoszenia, byłem nawet na rozmowie kwalifikacyjnej i nic. Nie mogłem jakoś trafić na coś odpowiadającego moim kompetencjom lub też okazywało się, że miałem wygórowane wymagania. Cały ten czas modliłem się do Boga i prosiłem, żeby przede wszystkim pomógł mi znaleźć pracę, no i taką, która zapewni nam byt i da mi możliwość wykorzystywania moich umiejętności i satysfakcję z tego co będę robił. Mówiłem Bogu, że przecież wie i widzi, że potrzebuję źródła dochodu dla utrzymania rodziny, że nie chodzi o jakiś mój kaprys, że nie proszę o coś, czego tak naprawdę nie potrzebuję (np. jakiś gadżet, kolejną ?zabawkę?, zbędne dobra materialne. Moje poszukiwania jednak nie przynosiły widocznego rezultatu. Sytuacja powoli stawała się dramatyczna i nachodziły mnie naprawdę różne czarne myśli... Właściwie bardziej z braku wyjścia niż jakiejś szczególnej nadziei nie ustawałem w moich poszukiwaniach ? dalej przeszukiwałem ogłoszenia z ofertami pracy, wysyłałem swoje zgłoszenia i... nic! Kiedy po dwóch miesiącach prawie straciłem nadzieję ? zadzwonił telefon. Jakaś kobieta (w sposób nawet nie jakoś szczególnie miły i uprzejmy) spytała, czy moje zgłoszenie pozostaje aktualne i czy nadal poszukuję pracy i na moją pozytywną odpowiedź zaprosiła mnie na spotkanie kwalifikacyjne. Nawet nie za bardzo skojarzyłem nazwę firmy i jej profil działalności, ale w trakcie tego pierwszego spotkania okazało się, że to byłaby dla mnie dokładnie taka praca, jaką chciałbym wykonywać i w takim zespole (niewielkim), w jakim czułbym się najlepiej (wcześniej pracowałem w korporacji i jako niby kierownik, ale bez realnego wpływu na podejmowane decyzje). Oczywiście, nie byłem jedynym kandydatem na to stanowisko i po pierwszej rozmowie żadne ustalenia ani obietnice co do wyboru mojej kandydatury nie padły. Umówiliśmy jednak się z szefostwem firmy na kolejne spotkanie za dwa tygodnie (przeszedłem pierwszy etap selekcji kandydatów!) i to po tej rozmowie miała zapaść decyzja. Nie będę tu opisywał swoich emocji w czasie oczekiwania na rozmowę i żeby nie przedłużać powiem, że w jej trakcie usłyszałem te upragnione słowa, na które tak bardzo czekałem ? dostałem tę pracę i to na warunkach korzystniejszych niż to wynikało ze wstępnych propozycji szefostwa! Teraz minął trzeci miesiąc od kiedy podjąłem pracę ? wierzę, że Pan Bóg mi w niej błogosławi ? jest super, szefowie deklarują, że są ze mnie bardzo zadowoleni, mam konkretne wyniki w pracy i nawet już usłyszałem, że powinienem trochę zwolnić, bo firma nie daje rady obsłużyć wszystkich zamówień! Nie napisałem o jednym ? wiem, do których firm wysyłałem swoje zgłoszenia (mam zapiski) ? nie wysyłałem swoich dokumentów do firmy, w której obecnie pracuję!!! Całą duszą wierzę, że nasz Bóg miłosierny przygotował dla mnie to miejsce pracy i tak wszystkim pokierował, że trafiłem do tej właśnie firmy! Niech więc Pan nasz będzie uwielbiony, wywyższony i błogosławiony za to, że wcześniej straciłem pracę, za ten czas lęku, niepewności i stresu, kiedy nie wiedziałem, co z nami będzie. On to wszystko dopuścił po to, abym przygnieciony ciężarem zdał sobie sprawę, że nie daję rady, że polegając wyłącznie na swoich siłach zabrnę w ciemny zaułek i dopiero wtedy, pokonując własną pychę, w pokorze i ze skruszonym sercem zawołam do Niego ? Ojca troskliwego, wszechmogącego i miłosiernego. Dlatego też z głębi mojego serca, całym sobą, z całej duszy i nie dla powtarzania pustych i wyświechtanych frazesów wołam ? Chwała Tobie, Panie! Pomimo tak widocznego działania Boga w moim życiu, nie jest ono nadal pozbawione trudności, przeciwieństw i lęków, ale teraz ? choćby postawiony wobec nie wiem jak wielkich trudności ufność swą pokładam w Bożym miłosierdziu, opatrzności i prowadzeniu i obym tylko w swojej słabości nigdy w nie nie zwątpił i o tę siłę proszę Boga Zastępów i polecam tę intencję w Waszych modlitwach bracia i siostry w Panu. Amen.