Jezu Miłosierny, św. Siostro Faustyno, Matko Boża Niepokalana Maryjo i wszyscy Święci, dziękuję Wam za miniony rok. Dziękuję Ci, Jezu, przez Maryję, moją ukochaną Matkę, za łaski zesłane w minionym roku. Dziękuję za Bożą opiekę i miłość. Dziękuję za ból i cierpienie, bo wiem, że musiałam go przyjąć za moich synów, aby oni mniej cierpieli. Dziękuję Ci, Jezu, serce moje, za Twoją miłość, o której mogłabym opowiadać godzinami. Dziękuję za Twoje kochające oczy, którymi patrzysz na mnie każdego dnia z obrazu Jezusa Miłosiernego nad moim łóżkiem. Dziękuję Ci, że dajesz mi takie choroby, które pozwalają mi wykonywać moją pracę, o co tak bardzo Ciebie prosiłam i Ty mnie wysłuchałeś. Tak bardzo chcę podziękować kochanej Maryi za jej cudowną opiekę nad moją rodziną, nad znajomymi w pracy i za wszystkie łaski mnie i innym wyświadczone. Chciałabym, aby wszyscy, którzy zaglądają na tę stronę zaczęli bardziej obserwować to, co dzieje się w ich życiu i wsłuchiwać się w głos Ducha Świętego, który do nas mówi, i robić to, co nam podpowiada, a wtedy reszta sama się układa. Ja odczuwam to na każdym kroku i w każdym miejscu. Dlatego chcę za ten dar podziękować Duchowi Świętemu, że nauczył mnie słuchać. Teraz nie boję się działać tak, jak mi podpowiada Duch Święty i za to wszystko bardzo dziękuję. Dziękuję Maryi za Nowennę Pompejańską, jestem w trakcie odmawiania drugiej takiej Nowenny. Maryja bardzo mi pomaga przetrwać ciężki okres w życiu mojej rodziny. A wszyscy święci - chwała im za ich obecność w moim życiu i za ich pomoc. Św. Antoni od rzeczy zagubionych i zapomnianych, św. Krzysztof - opiekun kierowców, św. Michał Archanioł odpędzający złe duchy, św. Izydor - patron rolników, który każdego dnia tyle mi pomaga podczas mojej pracy, św. Alojzy - patron studentów; mogłabym tak jeszcze wymieniać i dziękować za ich pomoc. Ale największe podziękowanie należy się św. Siostrze Faustynie, ponieważ to ona nauczyła mnie słuchać i modlić się do nich o pomoc i wstawiennictwo w moich sprawach. Nie uwierzycie, ale św. Antoni tak się cieszy, gdy mu dziękuję za jego pomoc, że zaraz mi się odwdzięcza w widzialny sposób. Wszystkim o tym opowiadam i znajomi zaczynają Jego pomoc też odczuwać; sami najpierw patrzą na mnie z niedowierzaniem, a później, gdy widzą jego widzialną pomoc, sami się przekonują. A Jezus Miłosierny..., dzięki Niemu wszystko się zaczęło. To co dzieje się w moim życiu, to Jego zasługa - to On mną kieruje, On wyprowadza mnie z krętych ścieżek na prostą drogę, On pokazuje mi to, co jest dobre dla mnie, On pozwala mi cierpieć razem z sobą, On daje mi doświadczyć swojej miłosiernej miłości, dzięki której ten świat jest taki piękny. On pokazuje mi piękno i dobro tego świata, daje mi poznać zapach swej miłości. On jest mi pomocą, gdy otwieram i kiedy zamykam swoje oczy. On przeszywa mnie do głębi swoim wzrokiem, jakby mi chciał powiedzieć: "Nie smuć się, nie jesteś sama w swoim cierpieniu - Ja jestem z tobą ". Wiedząc o tym, już się nie smucę, bo wiem, że mój Pan jest ze mną na dobre i na złe. Wiem, że czuwa nade mną, aby nie stała mi się żadna krzywda, a to, co się dzieje, tak musi być, bo taka jest Jego święta wola. Teraz to wiem, ponieważ On sam mi układa moje i mojej rodziny życie. Tylko żeby jeszcze oni też tak rozumieli jak ja wolę Pana Jezusa, o to jeszcze muszę się długo modlić, ale wierzę, że kiedyś to nastąpi, a wiara moja i miłość, jaką w sobie mam, zwycięży wszystko, ponieważ miłość silniejsza jest od śmierci. Amen.