Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2017

Strona 10 z 42

  1. Kobieta

    ?Kobieta jest boska? to rekolekcje organizowane w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Gdańsku. Sam tytuł rekolekcji wzbudził we mnie ogromną chęć uczestnictwa. Jako że od lat moje poczucie własnej wartości nie jest zbyt wysokie, temat idealny :) Mój tata zostawił nas gdy miałam dwa lata i rozpoczął nowe życie z nową kobietą. Moja najcudowniejsza mama została sama z dwójką dzieci bez jakiegokolwiek...

    Czytaj całe świadectwo

    ?Kobieta jest boska? to rekolekcje organizowane w Zgromadzeniu Sióstr Matki Bożej Miłosierdzia w Gdańsku. Sam tytuł rekolekcji wzbudził we mnie ogromną chęć uczestnictwa. Jako że od lat moje poczucie własnej wartości nie jest zbyt wysokie, temat idealny :) Mój tata zostawił nas gdy miałam dwa lata i rozpoczął nowe życie z nową kobietą. Moja najcudowniejsza mama została sama z dwójką dzieci bez jakiegokolwiek wsparcia. Dziś bardzo często słyszy się, że dziewczyna wychowana bez ojca odczuwa konsekwencje przez całe życie. Na ogół jestem bardzo szczęśliwą osobą u boku cudownego męża. Jednak ?porzucenie? nas przez ojca zostawiło we mnie dużą pustkę. Pustkę związaną z nieobecnością ukochanego taty, traktującego swoją córkę jak księżniczkę. Mój tata nigdy nie powiedział, że jestem piękna; że jestem coś warta; nie chwalił mnie za sukcesy; nie bił brawa, gdy wystroiłam się w nową sukienkę i tańczyłam przed gośćmi. Nigdy nie powiedział, że mnie kocha. Raczej nigdy go nie było, gdy go potrzebowałam. Nie było go, gdy zdarłam kolano lub gdy uczyłam się jazdy na rowerze. Nie pojawiał się na apelach z okazji Dnia Ojca, choć zawsze mówiłam dla niego wiersz. Za to przez lata obiecywał, że mnie odwiedzi..., jednak nie miał czasu. Tak mijały lata w poczuciu opuszczenia przez najbliższą osobę. Choć mama stawała na rzęsach, by wynagrodzić brak ojca, pustka ciągle była. Zawsze czułam się niezbyt dobra, niezbyt piękna, niezbyt fajna. Mój tata nie zaszczepił we mnie miłości do siebie. Bóg przez wiele lat zmieniał we mnie obraz siebie. Pokazywał mi swoją miłość i wypełniał tę pustkę. Bardzo obficie wynagradzał mi brak ziemskiego ojca. Na tych rekolekcjach otulił mnie miłością i pokazał, że dla niego jestem najważniejsza i najpiękniejsza. To był piękny czas odkrywania swojej wartości i zanurzenia się w Bogu. Był to też szczególny czas otrzymania pokoju serca. Ostatni rok w moim życiu był czasem ogromnych burz. Czasem mówimy, że wszystko, co trudne, zwala się na głowę w tym samym czasie. U mnie właśnie tak było. Do wielu przeróżnych problemów i trosk dołączyła się niemożność posiadania potomstwa. Przy okazji choroba ,która towarzyszy mi od lat, dawała w tym czasie największe znaki. Burza, ogień, wichura..., to właśnie towarzyszyło mi przez ostatnie miesiące. Wiedziałam, że nie wytrzymam z tym wszystkim, jeśli Bóg mnie nie złapie za rękę. Wręcz traktowałam rekolekcje jako ostatnią deskę ratunku. W dniu rekolekcji, oczywiście, pojawiały się wydarzenia, które miały mnie mocno zniechęcić do uczestnictwa. Popsuł mi się samochód, bardzo bolał mnie ząb, byłam zmęczona po pracy jak nigdy dotąd... Przed samymi drzwiami jeszcze chciałam zawracać. Na szczęście pojawiłam się i zostałam... Bóg wlał w moje serce łaskę pokoju i spokoju, łaskę zaufania i oddania Mu swojego życia. Nie rozwiązał wszystkich moich problemów, ale dał mi siłę i nadzieję. Chwała Panu.

  2. Daniel

    Cześć, mam na imię Daniel i mam 22 lata. W wielu 21 lat zerwałem z dziewczyną po 4-letnim związku, ponieważ nawaliła. Byłem bardzo zraniony i chciałem się wyszaleć. Początkowo były to tylko imprezy w klubach z dużą ilością alkoholu. Potem zaczęło się ranienie dziewczyn czyli, całowanie z podświadomą chęcią na coś więcej. Z biegiem czasu doszło do tego, że było coś więcej. Zdarzyło się to na wakacjach i prawie...

    Czytaj całe świadectwo

    Cześć, mam na imię Daniel i mam 22 lata. W wielu 21 lat zerwałem z dziewczyną po 4-letnim związku, ponieważ nawaliła. Byłem bardzo zraniony i chciałem się wyszaleć. Początkowo były to tylko imprezy w klubach z dużą ilością alkoholu. Potem zaczęło się ranienie dziewczyn czyli, całowanie z podświadomą chęcią na coś więcej. Z biegiem czasu doszło do tego, że było coś więcej. Zdarzyło się to na wakacjach i prawie zostałem ojcem z przypadkową dziewczyną (było to nad jeziorem, gdzie byłem z "przyjaciółmi" na wakacjach - o nich później). Wtedy poczułem, że sięgam dna. Dwa dni po powrocie wyruszyłem na zaplanowaną już wcześniej pielgrzymkę do Częstochowy. Zestresowany, że zniszczę sobie życie przez taką głupotę całą drogę prosiłem Mateczke, aby dała mi ostatnią szansę. Będąc już w Częstochowie, podczas Mszy w święto Matki Boskiej Częstochowskiej poprosiłem z całego serca i zaufałem, żeby wszystko dobrze się skończyło i tak było. Dziękuję Ci, Maryjo, jeszcze raz. Kolejnym razem prosiłem Matkę Boską o to, aby mieć szczerych i prawdziwych przyjaciół, a byłem wtedy w paczce "przyjaciół". Na szczęście szybko zauważyłem, dzięki Maryi, kto jest prawdziwy. Proście Matkę Boską o wszystko. Powierzcie się Jej i odmawiajcie różaniec. Jest w nim ogromna siła.

  3. Magdalena

    Jezu Miłosierny, dziękuję za szczęśliwe rozwiązanie i przyjście na świat mojej wnuczki. Jezu, ufam Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję za szczęśliwe rozwiązanie i przyjście na świat mojej wnuczki. Jezu, ufam Tobie.

  4. Andreas

    Pochodzę z polsko-niemieckiej rodziny, żyję już od lat siedemdziesiątych w RFN. Jezusa Miłosiernego poznałem przez niemiecki obrazek wyłożony przez jakiegoś wiernego w katedrze. Bardzo mnie tam zawarte słowa i obietnice poruszyły; wzmocniły nadzieję i wiarę w gmatwającym się życiu. Często od wtedy wołałem do Jezusa o pomoc, a on w przedziwny sposób pomagał. Nie musiałem iść do Bundeswehr (wojsko), co było by dla...

    Czytaj całe świadectwo

    Pochodzę z polsko-niemieckiej rodziny, żyję już od lat siedemdziesiątych w RFN. Jezusa Miłosiernego poznałem przez niemiecki obrazek wyłożony przez jakiegoś wiernego w katedrze. Bardzo mnie tam zawarte słowa i obietnice poruszyły; wzmocniły nadzieję i wiarę w gmatwającym się życiu. Często od wtedy wołałem do Jezusa o pomoc, a on w przedziwny sposób pomagał. Nie musiałem iść do Bundeswehr (wojsko), co było by dla mnie trudne do przyjęcia, mimo że mam tu liczną rodzinę i lubię ten demokratyczny kraj i jego Kościół. Ale znajomość dzieła miłosierdzia i losu Siostry Faustyny zaczęłem pogłębiać dopiero znacznie później. Dopiero po latach i wielu przykrych przeżyciach, przez które Bóg pracował nade mną, zaczęłem rozumieć, że Bogu/Jezusowi nie chodzi o to, by się od nas przez nasze modlitwy dowiedzieć, co my chcemy, żeby dla nas uczynił; że tu chodzi o osobisty ufny stosunek przez krzyż Jezusa zbawionego człowieka; Jezusa, który nas chce doprowadzić przez codzinne życie do Boga Ojca. Moje "Jezu, ufam Tobie" było z czasem głębsze, choć czasem nawał pracy wypierał pamięć o Nim z mej świadomości. Ale były chwile, że musiałem pisać ważne listy, emaile lub smsy, i gdy się do Jezusa zwracałem, choćby przez sekundy, z prośbą o "napisanie" tego tekstu, to był zawsze tak dobry, że czasem się temu nie mogłem nadziwić, jak mądry, kochający i pomocny jest nasz Pan. Przez lekturę chrześcijańską uczyłem się, by modlć się za ludzi, do których idę, za spotkania i rozmowy, a przez Siostrę Faustynę, by to wszystko zawierzać z ufnością Jezusowi Miłosiernemu. I mimo czasem niełatwych sytuacji i spraw losowych, Jezus dobrze rozwiązuje moje problemy i mych bliskich, przypomiinając mi czasem, żebym był pokorny i wdzięczny za to, co jest, co mam. A ja mam za co być mu wdzięczny.

  5. Małgorzata

    Od wielu lat pielgrzymuję do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Zawsze modliłam się do Jezusa Miłosiernego. Święta Siostra Faustyna wydawała mi się zawsze odległa, niedostępna, chłodna, ale dopiero za JEJ wstawiennictwem dostąpiłam łaski uzdrowienia z bólu nóg i zmęczenia. Na drugi dzień po mojej pierwszej do NIEJ modlitwie wstałam wyspana i wypoczęta pierwszy raz od 5 lat. To było niesamowite uczucie...

    Czytaj całe świadectwo

    Od wielu lat pielgrzymuję do Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Łagiewnikach. Zawsze modliłam się do Jezusa Miłosiernego. Święta Siostra Faustyna wydawała mi się zawsze odległa, niedostępna, chłodna, ale dopiero za JEJ wstawiennictwem dostąpiłam łaski uzdrowienia z bólu nóg i zmęczenia. Na drugi dzień po mojej pierwszej do NIEJ modlitwie wstałam wyspana i wypoczęta pierwszy raz od 5 lat. To było niesamowite uczucie, mogłam tańczyć. Otrzymałam zastrzyk energii konieczny do wykonywania moich codziennych obowiązków. Wiem, że i teraz i w przyszłości mogę na NIĄ liczyć. Dziękuję Ci, św. Siostro Faustyno, za pomoc mi okazaną. Obejmij, proszę, swą opieką także mojego męża i synów, a zwłaszcza Franciszka chorego na autyzm.(Proszę o modlitwę za niego osoby czytające ten wpis). Serdeczne Bóg zapłać!

  6. Wioletta

    Jezu Najukochańszy, Opiekunie, dziękuję, że jesteś. Prowadź mnie i moją rodzinę bezpieczną drogą. Jezu, ufam Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Najukochańszy, Opiekunie, dziękuję, że jesteś. Prowadź mnie i moją rodzinę bezpieczną drogą. Jezu, ufam Tobie.

  7. Urszula

    Panie Jezu Miłosierny, dziękuję za wszystko, co mi uczyniłeś. Dziękuję, że jesteś przy mnie i mojej rodzinie, że mogę Tobie o wszystkim powiedzieć i mnie wysłuchasz. Jezu, kocham Cię.

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu Miłosierny, dziękuję za wszystko, co mi uczyniłeś. Dziękuję, że jesteś przy mnie i mojej rodzinie, że mogę Tobie o wszystkim powiedzieć i mnie wysłuchasz. Jezu, kocham Cię.

  8. Dariusz

    Mimo że byłem wychowany jako katolik, wiele lat żyłem w oddaleniu od Boga. Życie wypełniał grzech, gonitwa za pieniądzem, przyjemnościami. Tak żyjąc długie lata, pysznym i pewnym siebie, myślałem, że jak mam dobre zdrowie, to nic mnie nie może złego spotkać. Pewnego dnia zacząłem się dziwnie źle czuć. Aby nie niepokoić domowników, nic nie mówiłem. Starałem się normalnie funkcjonować, chodzić do pracy, choć...

    Czytaj całe świadectwo

    Mimo że byłem wychowany jako katolik, wiele lat żyłem w oddaleniu od Boga. Życie wypełniał grzech, gonitwa za pieniądzem, przyjemnościami. Tak żyjąc długie lata, pysznym i pewnym siebie, myślałem, że jak mam dobre zdrowie, to nic mnie nie może złego spotkać. Pewnego dnia zacząłem się dziwnie źle czuć. Aby nie niepokoić domowników, nic nie mówiłem. Starałem się normalnie funkcjonować, chodzić do pracy, choć wiedziałem, że ze mną, a konkretnie z moją głową, jest coś nie tak. Odczuwałem stały, lecz z różnym natężeniem ból z tyłu głowy, czasem zaburzenia równowagi. Mimo wszystko starałem się nie zwracać na to uwagi. Taki stan trwał równo cztery miesiące. W końcu znalazłem się nieprzytomny w szpitalu. Dzięki mojej kochanej żonie, którą mi Bóg przeznaczył, trafiłem w ręce znakomitych specjalistów. Diagnoza ? guz mózgu wielkości śliwki. Operacja trwała osiem godzin, było bezpośrednie zagrożenie życia, a w najlepszym przypadku, jak to określił operujący mnie profesor ? jeśli się wybudzę, to czeka mnie wózek inwalidzki. Jednak tak się nie stało. Bóg sprawił cudowne, tak, cudowne uzdrowienie. Już kilka dni po operacji normalnie chodziłem, byłem pełnosprawny, bez odczuwania żadnych skutków. Lekarz prowadzący był mocno zdumiony. Mogłem wracać do domu, do rodziny, do pracy. Wielokrotne badania rezonansem wykazały, że guz zniknął bez śladu. To był wyraźny i głośny głos od Boga z przesłaniem do mojego nawrócenia. Bóg jako ojciec, widząc, jaką drogą idę, drogą grzechu, która prowadzi do zagłady, powiedział: "Chłopie, abyś tą ścieżką dalej nie szedł, złamię ci nogę, ale się tobą zaopiekuję będziesz mógł chodzić dalej, którędy dalej będziesz szedł, to twoja decyzja". Tak to odczułem. Po tym cudzie nastąpiło powolne nawrócenie. Zacząłem uczęszczać na niedzielne Msze. Moje życie bez Boga mogę porównać do domu, z którego wyrzucono gospodarza. Dom stał przez ponad trzydzieści lat pusty, niszczał, groziło zawalenie Jednak po tym czasie ?Dobry Gospodarz" powrócił i postanowił zrobić remont. Wiadomo, czym dłużej trwał okres zaniedbania i zapomnienia, tym remont trwa dłużej W końcu zdecydowałem się na spowiedź nawrócenia. Choć już byłem praktykujący, zmieniłem swoje postępowanie, uczęszczałem na Mszę, odmawiałem Różaniec, jednak czułem, że bez spowiedzi nie jest to pełne zaproszenie Boga do mojego ?remontowanego domu". Nie mogłem dalej żyć z ciężarem grzechów, jakie popełniłem. Święty Duch sprawił, że przełamałem strach i wstyd, i uklęknąłem w konfesjonale. Choć mam twardy charakter i nie jestem skory do wzruszeń, nie mogłem powstrzymać płaczu z żalu nad swoim dotychczasowym życiem. Płakałem jeszcze wiele godzin po spowiedzi. Był to drugi cud, cud nawrócenia. Czułem, że powinienem wyrazić głęboką wdzięczność Bogu. Bardzo żle by się stało, gdybym wobec tych faktów stał obojętny i tłumaczył sobie, że ?miałem szczęście? i to był tylko ?szpitalny epizod", zaś zdrowie zawdzięczam specjalistom i obecnej technice. Specjaliści i technika to jedynie narzędzia w rękach Boga. Widocznie Pan stawia mi jakieś zadania, a ja wyczulony na Jego szept powinienem te zadania spełniać. Na zakończenie cisną mi się słowa hymnu anielskiego: ?Chwała na wysokości Bogu, a na ziemi pokój ludziom dobrej woli?.? Szczęść Boże!

  9. Anna

    Jezu Miłosierny, ufam Ci całkowicie i wierzę, że te niepowodzenia, które dotknęły moich najbliższych w ostatnim czasie, to tylko taki egzamin mojej wiary i ufności do Ciebie. Proszę, Jezu, pomóż nam rozwi?zać te wszystkie problemy, które dotknęły nas w tym roku. Jezu, ufam Ci bezgranicznie i nieustannie!

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, ufam Ci całkowicie i wierzę, że te niepowodzenia, które dotknęły moich najbliższych w ostatnim czasie, to tylko taki egzamin mojej wiary i ufności do Ciebie. Proszę, Jezu, pomóż nam rozwi?zać te wszystkie problemy, które dotknęły nas w tym roku. Jezu, ufam Ci bezgranicznie i nieustannie!

  10. Malgorzata

    Jezu Miłosierny, dziękuję za otrzymane łaski, opiekę, interwencje w moim życiu i za to, że uczysz mnie zaufania Tobie. Pragnę iść drogą, którą Ty sam chcesz mnie poprowadzić, wypełniając słowa: "Idźcie i głoście". Jezu, ufam Tobie. Święta Faustyno, modl się za nami, św.Janie Pawle II, módl się za nami.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję za otrzymane łaski, opiekę, interwencje w moim życiu i za to, że uczysz mnie zaufania Tobie. Pragnę iść drogą, którą Ty sam chcesz mnie poprowadzić, wypełniając słowa: "Idźcie i głoście". Jezu, ufam Tobie. Święta Faustyno, modl się za nami, św.Janie Pawle II, módl się za nami.

  11. Kamila

    Jestem studentką. Mam 22 lata, ale droga z Jezusem dopiero się zaczyna w moim życiu. Wcześniej byłam tylko katoliczką z tradycji i żyłam bez Boga. Bywałam w kościele na święta i gdy miałam problem, na zasadzie: jak trwoga to do Boga. Kult Bożego Miłosierdzia odgrywa w moim życiu szczególną rolę; dzięki "Dzienniczkowi" św. Faustyny się nawróciłam. A ten obraz jest najwspanialszy, jest ze mną wszędzie, na Mszy...

    Czytaj całe świadectwo

    Jestem studentką. Mam 22 lata, ale droga z Jezusem dopiero się zaczyna w moim życiu. Wcześniej byłam tylko katoliczką z tradycji i żyłam bez Boga. Bywałam w kościele na święta i gdy miałam problem, na zasadzie: jak trwoga to do Boga. Kult Bożego Miłosierdzia odgrywa w moim życiu szczególną rolę; dzięki "Dzienniczkowi" św. Faustyny się nawróciłam. A ten obraz jest najwspanialszy, jest ze mną wszędzie, na Mszy wybieram też takie miejsce, by go dobrze widzieć. Nawrócenie, choć wtedy mówiłam o przebudzeniu, nastąpiło w okresie Wielkanocnym, za co dziękuję Panu, bo mogłam przeżyć Triduum Paschalne jak należy, no i załapałam się na Święto Bożego Miłosierdzia, które także mogłam przeżywać na rozważaniach i z Chrystusem i Jego ogromnym miłosierdziu. Pan nasz, Jezus Chrystus dotknął, a właściwie podał mi dłoń wyciągając mnie z bagna grzechu. Pewnego dnia w internecie szperałam i oglądałam świadectwa ludzi, którzy byli po tamtej stronie i wrócili, znalazłam cytaty o piekle z "Dzienniczka" św. Faustyny i tak po prostu zaczęłam czytać tę lekturę. Była to niedziela wieczorem ,więc Mszy już nie było i czekałam do następnej niedzieli z zamiarem pójścia do kościoła. Poszłam w piątek, była to Droga Krzyżowa i usłyszałam, że następnego dnia jest czuwanie młodych w mojej parafii. Wiedziałam już, że przyjdę na to spotkanie. Wtedy Pan mnie dotknął pierwszy raz, płakałam prawie cały czas, klęcząc nie miałam siły wstać. Modlitwa zaczęła być sposobem na życie. Różaniec, Koronka i Pismo Święte, które odmieniły mnie i to uczucie, kiedy masz problem albo musisz podjąć decyzję, a tu w kazaniu albo w innych ludziach znajdujesz odpowiedź na pytanie. Pan przemawia do nas, tylko problem polega na tym, że my nie dostrzegamy Jego słów. Później Maryja pociągnęła mnie pod swój tron, uczestnicząc w pielgrzymce, gdzie człowiek dostrzega Boże miłosierdzie w innych i czuje się kochany. Najbardziej z pielgrzymki zapamiętałam Apel, gdzie rozważano fragment o synu marnotrawnym. Nie było opcji obejścia się bez płaczu, bo czułam, że Pan mnie kocha i to tak w niesamowity sposób, którego i tak nie wyrażę. Ja, która zraniłam go obrzydliwymi grzechami, m.in. onanizowanie, zostałam przyjęta z otwartymi ramionami przez Pana, a On ciągle obdarza mnie łaskami. Bo On nikogo nie potępia i nikogo ze swojego miłosierdzia nie wyłączył. Teraz, gdy z Panem żyję, od kilku miesięcy nie chcę i nie wyobrażam sobie życia bez Niego. To uczucie, kiedy zdasz sobie sprawę, że Bóg ofiarował swojego Syna, a Jezus za Ciebie życie oddał, bo Bóg tak Cię kocha, zrozumiesz, że każdy Jego gest jest miłosierdziem, bo Bóg jest Miłością. Radość z życia z Bogiem jest ogromna i wypełnia człowieka całego, widzę to, gdy porównuję swoje wcześniejsze puste życie oparte na tej komercji. Miłosierdzie Boże staram się dostrzegać wszędzie i troszczę się najbardziej o to, by zaufać w pełni, totalnie Panu. Przemienić nas może tylko Jezus, tam gdzie człowiek utknie w bagnie grzechu i nie widzi wyjścia, niech się zwraca do Pana Jezusa z tym naczyniem - obrazem Jezusa Miłosiernego.

  12. Magda

    Jezu Miłosierny, dziękuję za wszelkie otrzymane łaski dla mnie i mojej rodziny. Jezu, ufam Tobie!

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Miłosierny, dziękuję za wszelkie otrzymane łaski dla mnie i mojej rodziny. Jezu, ufam Tobie!

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina