Chciałabym podzielić się z wami moim doświadczeniem z rekolekcji prowadzonymi przez formację KOBIETA JEST BOSKA. Wiem, że Pan Bóg, dla każdej z nas, przygotował tamten weekend indywidualnie. Wierzę, że mnie przygotowywał dłuższy czas, żebym była zdolna przyjąć Jego łaskę i bezinteresowną miłość. Gdy myślę o mojej przeszłości, to mam wrażenie, że byłam od zawsze zagubiona, czułam się nieakceptowana i z roku na rok popadałam w coraz głębszy dół i coraz cięższe grzechy. Mimo że chodziłam do kościoła, to nie było we mnie żywej wiary, opartej na zaufaniu Jezusowi. Przez kilka lat żyłam w ciągłym lęku i ucieczce przed wejściem w dorosłe życie. Dzisiaj wiem, że budowanie relacji z Jezusem wymaga mojego "tak-chcę". Od momentu, gdy wyznałam świadomie, że chce iść za Jezusem, wszystko zaczęło sie zmieniać. Modliłam się też o wiarę i zaufanie, ale niestety nie przyszło to tak łatwo. Czas mojego świadomego nawrócenia trwa już (albo dopiero ;) ) 2 lata i właśnie te rekolekcje były zakończeniem pewnego, kolejnego etapu. Wiedziałam, czego chcę, wiedziałam, że chcę oddać w tym czasie miłosierdziu Jezusa moją przeszłość, to, czego wcześniej nie oddawałam, nie miałam odwagi. Wiedziałam, że czeka mnie przebaczenie wielu bliskim osobom, na co czekałam z niecierpliwością, bo nie jestem osobą chowającą urazę. Po rozmowie z księdzem i wspólnej modlitwie, pierwszy raz od kilku lat poczułam się wolna i szczęśliwa, na prawdę szczęśliwa. Co więcej, Pan Jezus uwolnił mnie od wielu bólów - od dlugiego czasu bardzo bolała mnie głowa, oczy, barki. Każdego dnia budziłam się z ogromnym uciskiem. Teraz tego nie ma. A co piękniejsze - uwolnił mnie od lęku, choć ten proces nadal trwa, nie chcę się zatrzymywać, ale iść dalej za Nim i Jego miłością. Mimo iż czasem jest ciemno, to ON jest i trzyma mnie za rękę mówiąc: "Nie bój się!".