W 2015 roku po raz pierwszy poszłam na pieszą pielgrzymkę do Częstochowy. Moją intencją było, żeby Pan Jezus przebaczył mi moje okropne grzechy, chociaż podczas spowiedzi dostałam za nie rozgrzeszenie. Ale po ludzku nie dochodziło to do mnie. Ciągle w myślach byłam niegodna przebaczenia. W którymś dniu naszej wędrówki do Królowej Polski słyszałam wyraźnie głos kobiecy, który jak zdarta płyta powtarzał słowa: MIŁOSIERDZIE BOŻE, MIŁOSIERDZIE BOŻE... Był to głos mądry i sprawiedliwy. Dziwne, ale miałam wtedy takie odczucia. W tym samym dniu, gdy wchodziliśmy na miejsce spoczynku, gdzie miała odbyć się Msza św., poczułam intensywny zapach fiołków. A że był to sierpień, więc pomyślałam, że coś ze mną jest nie tak. Zapach był tak mocny, że zapytałam osobę obok idącą, czy też czuje ten zapach. Potwierdziła i powiedziała, że patronem tego właśnie dnia był Ojciec Pio. Pisząc to świadectwo, chcę podziękować Panu Jezusowi za miłosierdzie Boże, jakie nam ludziom daje. Dziękuję Ci, Jezu.