Witam serdecznie wszystkich! Jestem bardzo wdzięczna pośrednictwu św. Faustyny za wyproszenie łask i nawrócenie. No więc jak to się zaczęło..:) Zawsze byłam blisko Boga, mimo że w naszym domu było wiele problemów w szczególności z alkoholizmem, mojego taty w szczególności oraz braci. Moja mama to bardzo twarda kobieta, nie ugięła się, pomimo że wiele ją spotkało i to dzięki niej poznałam Boga :) Będąc przed i po maturze było mi bardzo ciężko, namnożyło się wiele trudności..., np. miałam depresję, chłopak, którego bardzo kochałam, odszedł do innej, i ojciec robił więcej awantur w domu... i w ten sposób oddaliłam się od Boga. Na szczęście maturę zdałam i jak zaplanowałam wcześniej z moją siostrą, że przylecę do Anglii na rok zarobić na studia, tak zrobiłam. W fabryce, w której pracowałam, również spotkało mnie trochę przykrości ze strony zawistnych ludzi, ale również poznałam tam kogoś. Jak go zobaczyłam, to nie wiem dlaczego i skąd mi się to wzięło, ale dosłownie w kilkanaście sekund miałam takie osądzenie: jest babiarzem, napewno ma coś niefajnego na swoim koncie życiowym, trzymaj się od niego z daleka. Jednak pod namową znajomej zgodziłam sie z nim umówić na randkę, bo chciał. Tak też nasza znajomość przerodziła się w coś poważniejszego. Ale po paru miesiącach wiedziałam, że coś jest nie tak..., że coś się dzieje za moimi plecami, a ja o tym nie wiem. Pojawiło się wiele konfliktów, niedomówień, próbowałam to zrozumieć sama na własną rękę, ale było jeszcze gorzej... Między tym wszystkim byłam na urlopie w Polsce, spotkałam tam moją byłą wielką miłość w klubie. Zdecydowanie mnie lekceważył, nawet słowem się nie odezwał. Następnego dnia spotkałam go na mieście trzy razy. Dziwnie się zachowywał, ale nie o to chodzi, wtedy powróciły moje uczucia i widziałam, że mój obecny związek jest trochę chyba jednak sztuczny. Wtedy też na tym urlopie w księgarni trafiłam na książkę "Cuda św. Faustyny", ale nie kupiłam jej, bo pomyślałam, że znowu się zawiodę. Nie zdawałam sobie jeszcze wtedy sprawy z tego, że to był znaczący znak dla mojej obecnej sytuacji. Parę dni po moim powrocie, moja znajoma z pracy, zaczęła mówić o św. Faustynie i o tej stronie internetowej. Słuchałam, ale dalej było we mnie sceptyczne podejście do tego. Nagle ona pisze mi na kartce adres tej strony i bez pytania, czy chcę mówi - WEŹ TO, SPRAWDŹ, TO JEST GENIALNA STRONA! i w tym momencie nie mogłam odmówić, bo jej zachowanie było tak dziwne! :D jakby anioł nią kierował, nie potrafię tego opisać..:) i tak też zrobiłam -najlepsza decyzja. Zaczęłam odmawiać Koronkę do Bożego Miłosierdzia dzień w dzień, w pracy, w domu, w autobusie. To trwało parę miesięcy, nie poddałam się, a było trochę przeszkód. Dowiedziałam się całej prawdy o tym, że od dawna mój chłopak mnie zdradza z dziewczyną, którą znam. W końcu miałam dowody. Nie tylko tego się dowiedziałam, wiele innych małych rzeczy wyszło na jaw. On był w szoku, ja również ;). Zerwałam z nim, wróciłam do Boga tak na serio, zaczęłam chodzić znowu do kościoła i poczułam się prawdziwie wolna.. :) Modlę się za moją rodzinę i jest lepiej.