Gdy prosiłem Ciebie, Jezu, byś Ty nauczył mnie kochać i rozmawiać z Tobą, bo denerwował mnie ciągły monolog z Toba, Ty, Jezu, dałeś mi do ręki "Dzienniczek" św Faustyny, by nauczyła mnie kochać i rozmawiać. Ty, dałaś swoją biografię, prowadziłeś mnie w niej swoimi drogami, sprawiłaś, Faustyno, że w bardzo podobnych dniach byłem tam, gdzie Ty. Byłaś mi wytchnieniem w trudnym okresie mego życia. Gdzie kończyłem wykańczać mój dom, z Tobą mogłem rozmawiać przed snem, zasypiałem co dzień z nowenną. Teraz odwiedzam święte miejsca, nie ma dnia, bym nie rozmyślał o Bogu, miłosiernym Bogu. Budzę się z Bogiem, zasypiam z Bogiem. DZIĘKUJĘ ZA MIŁOŚĆ ŚWIĘTĄ, OBLUBIENICO JEZUSA, i za opiekę. Nie wstydzę się już łez, bo wiem, że nie jeden prosi o nie. Tyle dostałem, a tak niewiele dałem... Chwała Panu !