Witam, chciałbym Państwu przedstawić swoją opowieść i też zadać pytanie, co to może oznaczać. Staram się zrozumieć, ale być może ktoś mi to bardziej wytłumaczy? Jakieś 2-3 lata wstecz miałem pierwszy sen na jawie. Czułem jakby moje ciało wciągało w czarną dziurę, bawiło się moją duszą i obracało mną. Próbowałem krzyczeć, wołać pomocy, kiedy już przestało, a mogłem się obudzić, olałem to, chodź nie powiem, że się nie wystraszyłem, ale koniec końców poszedłem spać. Po tej sytuacji nie powtórzyło się oczywiście do czasu. Po upływie roku poszedłem do kościoła, zapomniałem wspomnieć, że uważałem, że jestem wierzący, ale nie praktykujący. Teraz się śmieję z tego, choć nie powiem czasem błądzę. Wracając do tematu, poszedłem do kościoła na Wielkanoc z kuzynem. Namówił mnie: chodź, nawet nie trzeba było, kiedy już byłem w środku. Nie wiem czemu, ale nogi mi się uginały i łzy leciały, jakbym miał przepraszać za to wszystko, co zrobiłem złego, jaki byłem, i od tamtej pory chciałem się zmienić. Zacząłem chodzić do kościoła, codziennie dziękowałem Panu za ten kolejny dzień, ale kiedy przychodziła noc i kładłem się i zamknąłem oczy, wyszedłem ze swojego ciała i obserwowałem siebie: widziałem wszystko, każdy detal tego pokoju, tak jak powinno być. Chciałem wrócić, ale nie mogłem, zaczęło mnie znowu wciągać w dół, czarna otchłań, ale modlitwa mi pomogła. Z powrotem wróciłem do swojego ciała. Za miesiąc może nawet nie,tym razem już zupełnie co innego: kładłem się spać, oczy zamknięte, sen na jawie, normalnie wstałem, budzik wyłączyłem, myślę do pracy muszę lecieć, ale zaraz patrzę na swój pokój, a tam pełno szuflad i stwierdziłem, że coś jest nie tak, a pamiętałem, że w takiej małej szafce nocnej miałem w szufladzie różaniec. Szukam, nie mogę znaleźć. Poszedłem do kuchni, usiadłem, myślę, gdzie jest różaniec i nagle przed drzwiami do kuchni stoi łysy facet w czarnym płaszczu i przechodzi koło mnie i patrzy złowrogim wzrokiem na mnie. Modlę się "Zdrowaś Maryjo", potem "Wierzę w Boga" i postać znika. Wracam do tego pokoju, gdzie śpię, patrzę - jakaś postać stoi. Podchodzę bliżej i z tyłu jakaś osoba mnie zachodzi i mocno trzyma moje ciało w rękach, i pyta: Czy chcesz tu zostać? Odpowiedziałem, że nie, i odmawiałem modlitwy dalej. W końcu puściło mnie to i po chwili się obudziłem, łapiąc mocny oddech. Wiem, że to, co było w tych snach na jawie było złem i tylko złem. Trwałem dalej w modlitwie, chodziłem do spowiedzi, choć ostatnio w kościele byłem 2 miesiące temu, a u spowiedzi na Wielkanoc. Ostatnio miałem sen na jawie, że unoszę się do góry i widzę światło; dziś miałem to samo: unosiłem się, im bliżej światła, tym głośniej słyszałem śpiew takiego chóru kościelnego i zobaczyłem niebo. Widziałem Najświętszą Maryję. Chciałbym wiedzieć, co to oznacza, jak ja mam interpretować to, czy z kimś mógłbym porozmawiać o tym? Czy ktoś mi to wszystko wyjaśni? Odpowiadam: Najlepiej o tym porozmawiać ze spowiednikiem, bo każde takie wydarzenie trzeba czytać indywidulanie, w kontekście Pana życia. Pewnie jest to wezwanie do nawrócenia i przyjaźni z Bogiem, bo tylko On może nas uchronić od zła.