Świadectwa

Świadectwa

Historie osób, które dzielą się doświadczeniem łaski, wdzięczności i spotkania z miłosierdziem Bożym.

Archiwum

Świadectwa z roku 2017

Strona 6 z 42

  1. Monika

    Jezu Chryste, Panie, Boże Ojcze, dziękuję za wszystko, co dla mnie robisz. Za dobro i opiekę nad moją rodzinką. Bądź zawsze przy nas ,nie pozwól, aby coś złego nas spotkało. Dzięki Tobie żyję pełna nadziei i miłości. Powołałeś moich ukochanych rodziców do siebie. Zawsze będę się za nich modlić do Twojego miłosierdzia o dar nieba dla nich. Tobie oddaję całe swoje życie i życie mojej ukochanej rodzinki. PAN BÓG...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu Chryste, Panie, Boże Ojcze, dziękuję za wszystko, co dla mnie robisz. Za dobro i opiekę nad moją rodzinką. Bądź zawsze przy nas ,nie pozwól, aby coś złego nas spotkało. Dzięki Tobie żyję pełna nadziei i miłości. Powołałeś moich ukochanych rodziców do siebie. Zawsze będę się za nich modlić do Twojego miłosierdzia o dar nieba dla nich. Tobie oddaję całe swoje życie i życie mojej ukochanej rodzinki. PAN BÓG MOJ,JEZUS CHRYSTUS.

  2. Syn

    Dziękuję Ci, niezastąpiony Ojcze, żeś mnie zawrócił do domu mego. Święta Siostra Faustyna posłana przez Pana Jezusa, wyciągnęła dłoń, do ktorej przylgnąłem jak niemowlę. Bóg żyje we mnie, z miłości się "roztopiłem", kieruje mną. Zawstydzam się, gdy daje mi już miłość, zawsze nadejdzie człowiek. Wtedy wracam na ziemię i znów proszę o niebo. Niebo nad Sanktuarium. Siostry z Łagiewnik są jak mamy, siostry, jak ciocie...

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję Ci, niezastąpiony Ojcze, żeś mnie zawrócił do domu mego. Święta Siostra Faustyna posłana przez Pana Jezusa, wyciągnęła dłoń, do ktorej przylgnąłem jak niemowlę. Bóg żyje we mnie, z miłości się "roztopiłem", kieruje mną. Zawstydzam się, gdy daje mi już miłość, zawsze nadejdzie człowiek. Wtedy wracam na ziemię i znów proszę o niebo. Niebo nad Sanktuarium. Siostry z Łagiewnik są jak mamy, siostry, jak ciocie. Wychowują, goszczą,karmią pielgrzymów od wielu lat. Jesteśmy wszyscy jak dzieciaki, raczkujemy za Panem Jezusem każdego dnia, tworząc wspólnotę miłosierdzia Bożego. W Domu św. Siostry Faustyny dostałem chyba wszystko, czego było mi trzeba. Pochylam głowę i składam podziękowanie.

  3. Halina

    W 1992 roku umarł mi syn, mając zaledwie trzy i pół latka, Jezus pozwolił, aby być przy jego śmierci. Ja nie byłam praktykującą katoliczką. Wtedy byłam pierwszy raz w Łagiewnikach u św. Siostry Faustyny, ale wstydziłam się poprosić o modlitwę siostry. Od tamtej chwili chciałam Boga w moim życiu znaleźć i zaprosić do mojej rodziny i mojego serca. Zaczęła się walka duchowa i cielesna, która trwa do dzisiaj i - jak...

    Czytaj całe świadectwo

    W 1992 roku umarł mi syn, mając zaledwie trzy i pół latka, Jezus pozwolił, aby być przy jego śmierci. Ja nie byłam praktykującą katoliczką. Wtedy byłam pierwszy raz w Łagiewnikach u św. Siostry Faustyny, ale wstydziłam się poprosić o modlitwę siostry. Od tamtej chwili chciałam Boga w moim życiu znaleźć i zaprosić do mojej rodziny i mojego serca. Zaczęła się walka duchowa i cielesna, która trwa do dzisiaj i - jak pisze w Piśmie Świętym - będzie trwać aż do śmierci. wtedy Jezus z Maryją, ze świętymi i naszymi Aniołami Stróżami przyjdą po nas, bo nam tak obiecali. Jezus powiedział: "Ja jestem z wami przez wszystkie dni aż do skończenia świata". W 2014 roku poprosiłam męża, abyśmy razem przed wizerunkiem Jezusa Miłosiernego odmówili Koronkę Do Miłosierdzia Bożego. Gdy tak modliliśmy się, zobaczyłam, jak Jezus zaczyna ruszać lewymi palcami, odsuwał rąbek materiału do góry i z tego miejsca wychodziła jasność, ale tak do połowy obrazka. Gdy odmówiliśmy cztery cząstki Koronki, piątej cząstki nie dałam rady poprowadzić, nie mogłam sobie przypomnieć tej modlitwy dalej, a mąż mi nie pomógł. Tak to wyglądało, jakby ktoś mi nie pozwolił skończyć tej pięknej Koronki. Jezus dalej ruszał palcami, odkrywał jasność, niestety musieliśmy skończyć tę Koronkę, bo życie toczyło się dalej... Wiem ,że Jezus jeszcze ukaże wiele pięknych chwil; zapewne trzeba czasu i woli Boga... Jezu, ufam Tobie. Święta Siostro Faustyno, módl się za nami...

  4. Aneta

    Jezu, chcę iść za Tobą. Kocham Cię.

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, chcę iść za Tobą. Kocham Cię.

  5. Joanna

    Jezu, bez Ciebie, nie umiem już żyć! Żyję tylko dla Ciebie! Moje serce bije dla Ciebie! Dziękuję za to, że pozwoliłeś mi odnaleźć Ciebie! Kocham Cię!

    Czytaj całe świadectwo

    Jezu, bez Ciebie, nie umiem już żyć! Żyję tylko dla Ciebie! Moje serce bije dla Ciebie! Dziękuję za to, że pozwoliłeś mi odnaleźć Ciebie! Kocham Cię!

  6. Ewa

    Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystkie łaski, za miłosierdzie Twoje, za miłość Twoją i za to, że jesteś, ukochany Ojcze. Wiem, że mnie kochasz mimo, iż nie jestem godna Twojej miłości. Staram się być godnym i dobrym człowiekiem, ale różnie to bywa. Ale kocham Cię bardzo i jest mi bardzo wstyd, że cierpisz za moje grzechy. Staram się Ciebie nie zawieść. Nie godna jestem o nic Ciebie, Ojczulku, prosić, ale proszę o...

    Czytaj całe świadectwo

    Panie Jezu, dziękuję Ci za wszystkie łaski, za miłosierdzie Twoje, za miłość Twoją i za to, że jesteś, ukochany Ojcze. Wiem, że mnie kochasz mimo, iż nie jestem godna Twojej miłości. Staram się być godnym i dobrym człowiekiem, ale różnie to bywa. Ale kocham Cię bardzo i jest mi bardzo wstyd, że cierpisz za moje grzechy. Staram się Ciebie nie zawieść. Nie godna jestem o nic Ciebie, Ojczulku, prosić, ale proszę o opiekę dla mojego syna Michała o pomoc w dostaniu dobrej pracy. Czuwaj nad nim i wspomagaj go w poszukiwaniach. Kocham Ciebie, Jezu.

  7. Damian

    Witam, chciałbym Państwu przedstawić swoją opowieść i też zadać pytanie, co to może oznaczać. Staram się zrozumieć, ale być może ktoś mi to bardziej wytłumaczy? Jakieś 2-3 lata wstecz miałem pierwszy sen na jawie. Czułem jakby moje ciało wciągało w czarną dziurę, bawiło się moją duszą i obracało mną. Próbowałem krzyczeć, wołać pomocy, kiedy już przestało, a mogłem się obudzić, olałem to, chodź nie powiem, że się nie...

    Czytaj całe świadectwo

    Witam, chciałbym Państwu przedstawić swoją opowieść i też zadać pytanie, co to może oznaczać. Staram się zrozumieć, ale być może ktoś mi to bardziej wytłumaczy? Jakieś 2-3 lata wstecz miałem pierwszy sen na jawie. Czułem jakby moje ciało wciągało w czarną dziurę, bawiło się moją duszą i obracało mną. Próbowałem krzyczeć, wołać pomocy, kiedy już przestało, a mogłem się obudzić, olałem to, chodź nie powiem, że się nie wystraszyłem, ale koniec końców poszedłem spać. Po tej sytuacji nie powtórzyło się oczywiście do czasu. Po upływie roku poszedłem do kościoła, zapomniałem wspomnieć, że uważałem, że jestem wierzący, ale nie praktykujący. Teraz się śmieję z tego, choć nie powiem czasem błądzę. Wracając do tematu, poszedłem do kościoła na Wielkanoc z kuzynem. Namówił mnie: chodź, nawet nie trzeba było, kiedy już byłem w środku. Nie wiem czemu, ale nogi mi się uginały i łzy leciały, jakbym miał przepraszać za to wszystko, co zrobiłem złego, jaki byłem, i od tamtej pory chciałem się zmienić. Zacząłem chodzić do kościoła, codziennie dziękowałem Panu za ten kolejny dzień, ale kiedy przychodziła noc i kładłem się i zamknąłem oczy, wyszedłem ze swojego ciała i obserwowałem siebie: widziałem wszystko, każdy detal tego pokoju, tak jak powinno być. Chciałem wrócić, ale nie mogłem, zaczęło mnie znowu wciągać w dół, czarna otchłań, ale modlitwa mi pomogła. Z powrotem wróciłem do swojego ciała. Za miesiąc może nawet nie,tym razem już zupełnie co innego: kładłem się spać, oczy zamknięte, sen na jawie, normalnie wstałem, budzik wyłączyłem, myślę do pracy muszę lecieć, ale zaraz patrzę na swój pokój, a tam pełno szuflad i stwierdziłem, że coś jest nie tak, a pamiętałem, że w takiej małej szafce nocnej miałem w szufladzie różaniec. Szukam, nie mogę znaleźć. Poszedłem do kuchni, usiadłem, myślę, gdzie jest różaniec i nagle przed drzwiami do kuchni stoi łysy facet w czarnym płaszczu i przechodzi koło mnie i patrzy złowrogim wzrokiem na mnie. Modlę się "Zdrowaś Maryjo", potem "Wierzę w Boga" i postać znika. Wracam do tego pokoju, gdzie śpię, patrzę - jakaś postać stoi. Podchodzę bliżej i z tyłu jakaś osoba mnie zachodzi i mocno trzyma moje ciało w rękach, i pyta: Czy chcesz tu zostać? Odpowiedziałem, że nie, i odmawiałem modlitwy dalej. W końcu puściło mnie to i po chwili się obudziłem, łapiąc mocny oddech. Wiem, że to, co było w tych snach na jawie było złem i tylko złem. Trwałem dalej w modlitwie, chodziłem do spowiedzi, choć ostatnio w kościele byłem 2 miesiące temu, a u spowiedzi na Wielkanoc. Ostatnio miałem sen na jawie, że unoszę się do góry i widzę światło; dziś miałem to samo: unosiłem się, im bliżej światła, tym głośniej słyszałem śpiew takiego chóru kościelnego i zobaczyłem niebo. Widziałem Najświętszą Maryję. Chciałbym wiedzieć, co to oznacza, jak ja mam interpretować to, czy z kimś mógłbym porozmawiać o tym? Czy ktoś mi to wszystko wyjaśni? Odpowiadam: Najlepiej o tym porozmawiać ze spowiednikiem, bo każde takie wydarzenie trzeba czytać indywidulanie, w kontekście Pana życia. Pewnie jest to wezwanie do nawrócenia i przyjaźni z Bogiem, bo tylko On może nas uchronić od zła.

  8. Małgorzata

    Jezus wybrał dla mnie inną drogę, niż ja bym sobie tego życzyła. Wyrwał mnie nagle z rąk mężczyzny niewierzącego, chorego i uzależnionego. Widocznie byłam ślepa, choć teraz wiem, że Jezus dawał znaki i ostrzegał, ale one nie docierały do zakochanej kobiety. Moje serce wciąż tęskni, często płaczę, jednak po Bożemu wiem, że tak zapewne będzie dla mnie najlepiej. Czas uleczy tę ranę. Jezu, ufam Tobie, chcę żyć tak, jak...

    Czytaj całe świadectwo

    Jezus wybrał dla mnie inną drogę, niż ja bym sobie tego życzyła. Wyrwał mnie nagle z rąk mężczyzny niewierzącego, chorego i uzależnionego. Widocznie byłam ślepa, choć teraz wiem, że Jezus dawał znaki i ostrzegał, ale one nie docierały do zakochanej kobiety. Moje serce wciąż tęskni, często płaczę, jednak po Bożemu wiem, że tak zapewne będzie dla mnie najlepiej. Czas uleczy tę ranę. Jezu, ufam Tobie, chcę żyć tak, jak Ty sobie życzysz, wierzę, że się mną zajmujesz. Czekam na inną lepszą miłość.

  9. Barbara

    Dziękuję, Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, za to, że umożliwiłeś mi przyjazd do Sanktuarium i pokazałeś mi drogę, abym dokonała Aktu ofiarowania się Tobie przez Maryję.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Panie Jezu Chryste, Synu Boga żywego, za to, że umożliwiłeś mi przyjazd do Sanktuarium i pokazałeś mi drogę, abym dokonała Aktu ofiarowania się Tobie przez Maryję.

  10. Sylwia

    Piszę, by opisać sytuację, która zdarzyła mi się w piątek, 20 października. Ostatnio wiele się modliłam, odprawiłam pierwsze soboty, teraz odprawiam pierwsze piątki, modlę się na różańcu i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Postanowiłam modlić się mocno za brata właśnie tą Koronką. Mój brat jest dobrym człowiekiem, ale trochę zagubionym, gra w demoniczne gry, jest wulgarny wobec wszystkich dookoła, relacji rodzinnej z...

    Czytaj całe świadectwo

    Piszę, by opisać sytuację, która zdarzyła mi się w piątek, 20 października. Ostatnio wiele się modliłam, odprawiłam pierwsze soboty, teraz odprawiam pierwsze piątki, modlę się na różańcu i Koronką do Miłosierdzia Bożego. Postanowiłam modlić się mocno za brata właśnie tą Koronką. Mój brat jest dobrym człowiekiem, ale trochę zagubionym, gra w demoniczne gry, jest wulgarny wobec wszystkich dookoła, relacji rodzinnej z nim nie ma żadnej. Zaczęłam odmawiać za niego Koronkę i przez trzy kolejne dni czułam się fatalnie fizycznie, jakbym miała jakiś stan depresyjny, a jestem normalną dziewczyną, żywą, wesołą... Nie byłam w stanie robić nic, a mam dwójkę małych dzieci na co dzień w domu. Praktycznie te dni przeleżałam z uczuciem beznadziei. Najgorsze wydarzyło się w piątek wieczorem, gdy weszłam do sypialni i zaczęłam odmawiać Koronkę za brata... Najpierw pojedyncza chusteczka higieniczna spadła nie wiadomo skąd na podłogę i słychać było dźwięk uderzenia. Pomyślałam, że chyba mi się przewidziało, ale i że może coś mnie chce przestraszyć. Ale bardziej zakpiłam sobie z tego w myślach i pomyślałam, że teraz to już na pewno odmówię tę Koronkę na przekór temu, co mnie straszy... Po krotkiej chwili, leżąc i modląc się, poczułam na nodze, jak kołdra ciągnie w dół pod czyimś naciskiem... Wiem, jak to brzmi. Podkreślam, że jestem normalną matką, zrównoważoną, bez problemów na poziomie psychiki. Coś dosłownie postawiło nogę około 15cm od moich nóg... Byłam przerażona!!! To było bardzo, bardzo złe. Nie widziałam tego, czułam tylko nacisk na pościeli, ale mam pewność, że to coś postawiło jedno kopyto. Nacisk był dość ciężki i trwal kilka sekund. Byłam wręcz roztrzęsiona. Obudziłam męża, w myślach wolałam Maryję i Jezusa do pomocy, bałam się wypowiadać kolejne słowa Koronki, ale wiedziałam, że muszę mówić dalej. Wiem, że to brzmi dość nierealnie, sama im dłużej o tym myślę, to nie mogę uwierzyć, że coś takiego mnie spotkało. Ale jak przywołam tę sytuację myślami, to zaczynam cała drżeć z emocji, które są nadal żywe. W niedzielę czułam, że muszę to powiedzieć księdzu przy spowiedzi. wiedziałam, że nie jest to grzech, ale wiedziałam też, że jak to zataję, to spowiedź będzie nieważna. Tak czułam. I ksiądz wyznał mi, że bardzo się ostatnio zastanawiał nad pewnymi sprawami. Myślę, że byłam dla niego świadectwem, na jego wątpliwości, które pojawiły mu się w głowie. Czułam, że ta spowiedź dała nam obojgu dużo wiary. Taka wymiana. Ta spowiedź była jak do tej pory moją najgłębszą spowiedzią, najpełniejszą, dosłownie czułam, że słowa, które mówi do mnie ksiądz, są słowami żywego Jezusa. Wiem, jak to może brzmieć dla osób, ktore będą czytać to świadectwo, ale to całe wydarzenie było bardziej realne niż to, co dzieje się teraz. Podkreślam, że nie jestem nawiedzona, mam nadzieję ani nie mam problemów z głową. Wiem, że zło walczy o mojego brata. Teraz boję się mówić jakąkolwiek modlitwę, ale wiem że muszę i nie mogę tego porzucić, bo walka toczy się o grubą sprawę, skoro coś tak przerażającego pofatygowało się żeby mnie odwiedzić. Teraz tylko z Panem Bogiem jestem bezpieczna. ,

  11. Dorota

    Dziękuję, Jezu, za to, że tak spontanicznie i nieoczekiwanie pozwoliłeś nam być u Ciebie w Łagiewnikach. Dziękuję za to, że W. może dalej pracować, za wszystko dzięki składam i błagam o to, o czym mówiłam Ci, kochany Jezu, non stop, ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. Amen.

    Czytaj całe świadectwo

    Dziękuję, Jezu, za to, że tak spontanicznie i nieoczekiwanie pozwoliłeś nam być u Ciebie w Łagiewnikach. Dziękuję za to, że W. może dalej pracować, za wszystko dzięki składam i błagam o to, o czym mówiłam Ci, kochany Jezu, non stop, ale nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. Amen.

  12. maria

    Modlę się Koronką do Bożego Miłosierdzia i nie ustaję. Nie jest tak, jakbym chciała, by było. Gotowy plan przedstawiłam Bogu, ale On zrobił inaczej. Tak będzie lepiej dla Was, a szczególnie dla twoich skłóconych od roku dzieci. Dzięki Ci, Boże. Dzięki Wam, moi Kochani Swięci z Maryją na czele. Wiem, że trzeba mi jeszcze się dużo modlić i tak będzie. Boże, całkowicie oddaję się Tobie.

    Czytaj całe świadectwo

    Modlę się Koronką do Bożego Miłosierdzia i nie ustaję. Nie jest tak, jakbym chciała, by było. Gotowy plan przedstawiłam Bogu, ale On zrobił inaczej. Tak będzie lepiej dla Was, a szczególnie dla twoich skłóconych od roku dzieci. Dzięki Ci, Boże. Dzięki Wam, moi Kochani Swięci z Maryją na czele. Wiem, że trzeba mi jeszcze się dużo modlić i tak będzie. Boże, całkowicie oddaję się Tobie.

Strona dostępna również w językach: 🇩🇪 Deutsch 🇬🇧 English 🇪🇸 Español 🇫🇷 Français 🇮🇹 Italiano 🇵🇹 Português 🇷🇺 Русский 🇸🇰 Slovenčina